Reklama

Patron mądrych wyborów – św. Stanisław Biskup Męczennik

2015-04-28 11:36

Ks. Łukasz Jaksik
Niedziela Ogólnopolska 18/2015, str. 26

Figura św. Stanisława, Kraków Skałka/fot. Bożena Sztajner/Niedziela
Figura św. Stanisława, Kraków Skałka

Dobrze się stało, że tegoroczne obchody święta głównego patrona Polski – św. Stanisława Biskupa Męczennika odbywają się tuż przed ważnymi wyborami w Polsce. Wspomnienie krakowskiego biskupa pokazuje bowiem, że można być duchownym, mężem stanu, a jednocześnie nie kłaniać się żadnej ziemskiej władzy.

Święci są po to, by nas zawstydzać – tak kiedyś o ich posłannictwie powiedział Jan Paweł II. Ale na pewno są także po to, aby nas mobilizować, pokazywać szlaki czy wcześniej je dla nas przecierać. Z pewnością w czasach dzisiejszych zawirowań do takich osobowości należy święty z krakowskiej Skałki.

Bierzmowanie narodu

Krakowski biskup już za życia podobno cieszył się wielkim autorytetem. Miał o tym świadczyć fakt, że nikt z osób otaczających króla Bolesława Śmiałego nie śmiał targnąć się na jego życie. Monarcha musiał sam 11 kwietnia 1079 r. udać się na Skałkę i w czasie Mszy św. zarąbać biskupa uderzeniem w głowę. Wydarzenie to zostało uznane przez Jana Pawła II w 1979 r. za swoiste bierzmowanie polskiego narodu. Tak o tym mówił podczas swej pielgrzymki do Polski w Krakowie: „Jak dojrzałym chrześcijaninem staje się człowiek ochrzczony przez przyjęcie sakramentu bierzmowania – tak też Opatrzność Boża dała naszemu narodowi w odpowiednim czasie po chrzcie historyczny moment bierzmowania. Św. Stanisław, którego od epoki chrztu dzieli prawie całe stulecie, symbolizuje ten moment w szczególny sposób przez to, że dał świadectwo Chrystusowi, przelewając krew. Sakrament bierzmowania w życiu każdego chrześcijanina, zazwyczaj młodego, bo młodzież przyjmuje ten sakrament – Polska też wówczas była młodym narodem i państwem – ma przyczynić się do tego, aby był on na miarę swojego życia i powołania również «świadkiem Chrystusa»”.

Dzisiaj o naszym kraju nie można już powiedzieć, że jest organizmem młodym. Tym bardziej więc może fascynować postać świętego biskupa z Krakowa, którego orędzie w pewnym sensie na nowo zyskuje na aktualności.

Reklama

Bez kompromisu

Wszystko zaczęło się od niemoralności władzy. Jak podają historycy, król Bolesław był wyjątkowym tyranem. Kiedy popadł w szał, aby złamać opór zbuntowanych rycerzy, Stanisław jako jedyny – według kroniki Wincentego Kadłubka – miał odwagę upomnieć władcę. Kiedy zaś ten nic sobie z upomnienia nie robił i dalej szalał, biskup rzucił na niego klątwę, czyli wyłączył króla ze społeczności Kościoła i tym samym zwolnił od posłuszeństwa poddanych. To zapewne Gall Anonim nazywa buntem i zdradą. Ze strony Stanisława był to akt niezwykłej odwagi pasterza, ujmującego się za swoją owczarnią, chociaż zdawał sobie sprawę z konsekwencji, jakie mogą go za to spotkać.

Całą historię opisuje na kartach swej kroniki Jan Długosz: „Kiedy król Bolesław, brnąc we wszelkich zbrodniach i niegodziwościach posuwał się do coraz gorszych czynów, a kpiąc sobie z klątwy, którą na niego rzucił świątobliwy mąż, biskup Stanisław, znieważał boskie obrządki i narażał na śmiech i pogardę święte tajemnice i autorytet Kościoła, uniesiony gniewem mąż Boży Stanisław (...) wyklina króla i kiedy ten chce wejść do jego krakowskiej katedry, zabiega mu drogę i imieniem Wszechmogącego Boga i swoim zabrania wyklętemu wstępu do świątyni, oświadczając, że w razie nieposłuszeństwa z większą dla króla hańbą przerwie odmawianie nabożeństwa. A kiedy król wbrew zakazowi męża Bożego wdziera się z rycerzami, którzy hamują jego porywczość, natychmiast na polecenie biskupa Stanisława kler milknie i przerywa rozpoczęte nabożeństwo. 13 maja, który przypadł we czwartek, o świcie, biskup krakowski Stanisław, pragnąc jak zwykle złożyć ofiarę należną Chrystusowi, udał się w towarzystwie kleryków do kościoła na Skałce (...). Chwyciwszy szybko miecz, król, w liczniejszym niż zwykle orszaku rycerzy, którym kazał iść ze sobą, udaje się tam, by zabić Bożego męża. Dobywszy miecza, który mu Opatrzność dała tak, jak każdemu innemu królowi i możnemu, nie w celu zadawania, ale ścigania krzywd i niewinnej śmierci, wściekły, pieniąc się z chęci wywarcia zemsty na Bożym mężu, zgrzytając, zziajany wpada do kościoła (...) świątobliwemu biskupowi odprawiającemu mszę rozcina mieczem świętą głowę (...)”.

W krakowskim biskupie mamy więc przykład człowieka bezkompromisowego. Kiedy tylko miał okazję wykazać niemoralność, czynił to bez względu na konsekwencje. Znając usposobienie monarchy, mógł przewidzieć jego reakcję, a zatem jego postawa była nie tylko odpowiedzialna, ale i heroiczna. W dzisiejszych czasach na pewno św. Stanisław mógłby być profesorem w szkole przeznaczonej nie tylko dla świętych, ale też mężów stanu.

Reklama

Profanacja kościoła w Koninie

2019-06-14 08:45

wpolityce.pl

Profanacja kościoła w Koninie! Wybite szyby, zniszczona figura św. Maksymiliana Kolbego i krwawe napisy na drzwiach.

Screen Facebook/Parafia św. Maksymiliana Kolbe w Koninie
Parafia św. Maksymiliana Kolbe w Koninie

Wandale kolejny raz dokonali profanacji kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Koninie. Nieznani sprawcy wybili witraże w dolnym kościele i zniszczyli figurę patrona parafii. Czy to efekt przybierającej na sile antykościelnej nagonki?

Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Zniszczenia ujawniła siostra zakonna, która kilkanaście minut po godzinie szóstej rano otwierała kościół.

Przyjmuję to z dużym spokojem. Jest też ogromna solidarność parafian. Zło nie może być ostatnim akcentem - powiedział proboszcz ks. Wojciech Kochański.

Wandale nie tylko wybili witraże i potłukli gablotę informacyjną. Figurce patrona parafii, św. Maksymiliana Marii Kolbego, odcięto dłoń.

Na drzwiach kościoła krwią namazano napis „Jakub oddaj”. Policja zabezpieczyła substancję do badań. Ani ks. proboszcz, ani funkcjonariusze nie wiedzą, jakie jest znaczenie napisu.

Według proboszcza parafii, straty wynoszą ok. 1 tys. złotych. Policja bada sprawę pod kątem uszkodzenia mienia.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza profanacja w konińskim kościele. Miesiąc temu również nieznani sprawcy wybili w Kościele szyby kamieniem. Z kolei cztery miesiące temu miała miejsce próba włamania na plebanię.

Ja to przyjmuję z dużym spokojem. Jest też ogromna solidarność parafian. Zło nie może być ostatnim akcentem mówił proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

38. Pielgrzymka Apostolstwa Trzeźwości na Jasną Górę

2019-06-16 15:51

AKW

– Musimy jasno powiedzieć, że pijaństwo i inne grzeszne nałogi grożą utartą wiecznego zbawienia. Dlatego tutaj, na Jasnej Górze, musimy usłyszeć wołanie, wołanie o nawrócenie sumień, o uporządkowanie życia rodzin, jednostek, środowisk – mówił w homilii bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości.

Anna Wyszyńska/Niedziela

Homilia została wygłoszona podczas 38. Pielgrzymki Apostolstwa Trzeźwości na Jasną Górę. Pielgrzymka, której motto brzmiało: „Młodzi trzeźwi i wolni” odbyła się 15-16 czerwca 2019 r.

Pielgrzymkę rozpoczęło spotkanie w Sali Papieskiej. Witając apostołów trzeźwości z całego kraju bp Tadeusz Bronakowski przypomniał nauczanie św. Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego, którym na sercu leżała trzeźwość naszego narodu. - Dodał, że wielkie dzieło, które przyniósł niedawny Narodowy Kongres Trzeźwości nie zrealizuje się samo, potrzeba wielu ludzi, ludzi bardzo oddanych, kochających Pana Boga i drugiego człowieka, aby ten program zrealizować. Niestety, proalkoholowa mentalność naszych rodaków wzrasta. Wzrasta spożycie alkoholu, każdego dnia Polacy kupują milion, a niektórzy mówią, że nawet 3 miliony tzw. „małpek”, małych buteleczek alkoholu. Władze samorządowe nie kwapią się do skutecznego podjęcia problemu zwalczania alkoholizmu.

Anna Wyszyńska/Niedziela

– Musimy tłumaczyć i przekonywać, jak wielkim zagrożeniem jest alkohol w naszej Ojczyźnie i modlić się o łaskę wolności wewnętrznej dla naszego narodu – kontynuował bp Bronakowski.

Prelekcję na temat „Dzieci i młodzież w Narodowym Programie Trzeźwości” wygłosił ks. prof. dr hab. Piotr Kulbacki, który przypomniał, że 40 lat temu Jan Paweł II w Nowym Targu pobłogosławił dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Tegoroczna pielgrzymka na Jasną Górę jest modlitewnym wołaniem o trzeźwość młodych: nastolatków i dzieci. Narodowy Program Trzeźwości jest swoistą receptą, według której będziemy sporządzać programy działania. Ale są też środki doskonale nam znane i powszechnie dostępne. Jednym z ich jest profilaktyka uzależnień, bo każdy naród świadomy sensu swojego istnienia troszczy się o dzieci i młodzież, o potomstwo, które przejmie wartości pokolenia rodziców i będzie je realizować. Odpowiedzialność za trzeźwość młodych spoczywa przede wszystkim na rodzicach, ale także na nauczycielach, duszpasterzach i wychowawcach. Naszym celem jest wychowanie wolnych ludzi, którzy zajmą trzeźwą postawę w każdej dziedzinie życia.

Podczas spotkania w Auli zostały przedstawione świadectwa osób uzależnionych, które weszły na drogę trzeźwego życia, a także inicjatywa „Wesele wesel” - obejmująca małżeństwa, które swoje przyjęcia weselne zorganizowały bez alkoholu.

Po Apelu Jasnogórskim i Mszy św., w Bazylice, której przewodniczył bp Tadeusz Bronakowski, uczestnicy pielgrzymki podjęli czuwanie przed Najświętszym sakramentem w intencji trzeźwości rodzin.

Drugi dzień pielgrzymki rozpoczął się Drogą Krzyżową na Walach jasnogórskich. Następnie bp Tadeusz Bronakowski odprawił przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Mszę św. w intencji wszystkich, którzy podejmują dzieło apostolstwa trzeźwości. W homilii zwrócił m. in. uwagę na sytuację młodego pokolenia, otoczonego medialnym szumem, w którym nie ma zachęt do moralnego życia, są natomiast reklamy zachęcające do spożywania alkoholu. Bp Bronakowski zachęcał, abyśmy zrobili sobie rachunek sumienia i odpowiedzieli na pytania: Jak wygląda nasze życie rodzinne? Jakie miejsce w życiu naszych rodzin zajmuje Jezus Chrystus? Dlaczego tak słabo reagujemy na coraz częstsze obrażanie Boga w przestrzeni publicznej? Razem z kard. Stefanem Wyszyńskim zadajmy sobie pytanie: Jakiej chcemy Polski? Czy chcemy Polski przepitej, zniewolonej nałogami? Grzeszne nałogi grożą utratą życia wiecznego – dlatego razem z Janem Pawłem II wołajmy o odnowę tej ziemi. „Młodzi trzeźwi i wolni” to nie tylko hasło przyświecające działaniom w Apostolstwie Trzeźwości, ale to zobowiązanie całego narodu wobec Boga. – Niech nasz rachunek sumienia zapoczątkuje narodowy zryw do walki – walki o przyszłość młodego pokolenia – apelował bp Bronakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem