Reklama

Aspekty

Już myśleć o pielgrzymce?

Rozpoczął się dopiero miesiąc maj. Do pierwszej Pieszej Pielgrzymki Rolników, która wyruszy w lipcu, jest jeszcze kilka tygodni. Pielgrzymka diecezjalna z Gorzowa, Zielonej Góry i Głogowa wyjdzie dopiero na koniec lipca i na początku sierpnia. Czy warto już pisać o pielgrzymce? Tak, bo już dzisiaj musimy rozpocząć duchowe i organizacyjne przygotowania, by wyruszyć na pielgrzymi szlak do Matki Bożej

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 18/2015, str. 6

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Facebook pielgrzymki gorzowskiej

Niektórzy nie mogą się doczekać tegorocznej pielgrzymki. Chodzą do Matki Bożej od lat. Inni ciągle się zastanawiają, czy i w tym roku wyruszyć. Są także tacy, który obiecują sobie, że w przyszłym roku to już na pewno pomaszerują do Częstochowy. Nie ma co ukrywać. Ten rok jest najlepszy, by podążyć na pielgrzymkę.

Szczypta historii

Nasza diecezja nie ma tradycji pielgrzymek liczących kilkaset lat. Odrodzenie życia katolickiego po II wojnie światowej nie zaowocowało od razu zorganizowaniem własnej pielgrzymki do Częstochowy. Jednak już w 1946 r. odbyła się pierwsza duża diecezjalna pielgrzymka do Matki Bożej Rokitniańskiej do… Gorzowa. W obecności cudownego obrazu z Rokitna ówczesny administrator apostolski zawierzył całą naszą administrację Matce Bożej.

Na piesze pielgrzymki nasi diecezjanie zaczęli chodzić wraz z pielgrzymką warszawską. Kiedy ta rozrosła się do kilkudziesięciu tysięcy pątników, pojawił się pomysł organizowania własnych pielgrzymek diecezjalnych. U nas pierwszy był Głogów, który wyruszył już w 1981 r. Dwa lata później diecezjalna pielgrzymka wyszła z Gorzowa. Zatem od początku lat 80. pielgrzymki ziemi gorzowskiej, głogowskiej i zielonogórskiej zmierzają na Jasną Górę.

Reklama

Co nas czeka?

W tym roku Piesza Pielgrzymka Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej wyruszy na pątniczy szlak pod hasłem: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”.

– W trakcie pielgrzymki będziemy duchowo przygotowywać się do spotkania z papieżem Franciszkiem podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 r. Głoszone konferencje i ich tematyka nawiązywać będą właśnie do idei i przesłania Dni Młodych. Wszystkie polskie piesze pielgrzymki diecezjalne w tym roku podejmą ten temat. Opracowane zostały specjalne materiały, które będą nam służyły pomocą w tym dziele.

Chcemy także podczas pielgrzymki duchowo przygotować się do 1050. rocznicy chrztu Polski, która przypadnie w przyszłym roku – wyjaśnił ks. Andrzej Wręczycki, kierownik Pieszej Pielgrzymki Gorzowskiej.

Reklama

Sprawy organizacyjne

Baza gorzowskiej pielgrzymki już pracuje. Kierownikiem jest ks. Andrzej Wręczycki, głównym kwatermistrzem ks. Marcin Pracuk. Organizują się kuchnia i pozostałe służby. Nie sposób pomyśleć o pielgrzymce bez UOP-u… czyli Urzędu Ochrony Pielgrzymki, którym kierują Robert Sołtys i Piotr Pawlak. Kierownikiem pielgrzymki zielonogórskiej jest ks. Krzysztof Kocz, a pielgrzymki głogowskiej ks. Leszek Okpisz.

Już za kilka tygodni pojawią się w naszych parafiach plakaty informujące nas dokładnie o terminie pielgrzymki, najbliższej siedzibie grupy pielgrzymkowej i o spotkaniach organizacyjnych. Warto zatem rozglądać się po parafialnych gablotach. Pielgrzymki mają także swoje strony internetowe oraz profile na Facebooku. Na Youtube znaleźć można filmiki pokazujące, jak wygląda dzień z życia pielgrzyma. Warto polubić pielgrzymkowy profil i w ten sposób będziemy na bieżąco z pątniczymi wiadomościami.

Kierownictwo też się szkoli

Pielgrzymka nazywana jest czasem rekolekcjami w drodze. Ale zanim wszyscy wyruszą do Matki Bożej, samo kierownictwo pielgrzymki musi się także dobrze duchowo przygotować. – W dniach 13-15 kwietnia w Międzywodziu odbyły się rekolekcje dla kierowników i przewodników pielgrzymek. Rekolekcjom przewodniczył bp Krzysztof Zadarko z Koszalina, który z ramienia Konferencji Episkopatu Polski odpowiada za duszpasterstwo pielgrzymkowe w Polsce. Takie rekolekcje to nie tylko czas duchowej refleksji, ale także okazja do wymiany doświadczeń i pomysłów na pielgrzymkę – dodał ks. Andrzej Wręczycki. W rekolekcjach uczestniczyło 50 księży z całej Polski.

Dlaczego warto?

Jest wiele powodów, by pójść na pielgrzymkę. Często chcemy Bogu podziękować przez ręce Matki Bożej za konkretną łaskę. Innym razem musimy przeprosić. Najczęściej idziemy dlatego, że trudem chcemy Boga o coś prosić. – Zapraszam wszystkich do udziału w pieszej pielgrzymce. Myślę, że każdy, kto zakosztował choć raz pielgrzymowania, nie musi być namawiany. Ale ci, którzy się zastanawiają, niech wiedzą, że jest to wspaniały czas spotkania z Bogiem i z drugim człowiekiem. Ten wysiłek, który czasem wydaje się niemożliwy, też może być dobrą ofiarą, którą składamy Bogu, idąc w konkretnej intencji – zaznaczył ks. Wręczycki. A zatem już teraz warto szukać wygodnego obuwia. Niedługo pielgrzymka!

2015-04-28 15:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przed 20 laty papież Jan Paweł II pielgrzymował do Ziemi Świętej

2020-03-26 16:46

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Ziemia Święta

Izrael

Jordania

św. Jan Paweł II

Wojtek Laski/East News

Przed 20 laty papież Jan Paweł II pielgrzymował do Ziemi Świętej. Była to najtrudniejsza i najbardziej skomplikowana podróż papieża Jana Pawła II. Od początku pontyfikatu w 1978 r. odwiedzał Kościoły lokalne całego świata, jedynie Ziemia Święta była dla niego zamknięta. Dopiero w 22. roku pontyfikatu i w ramach 91. podróży zagranicznej mógł odwiedzić rodzinne ziemie Jezusa.

Wizyta w dniach 20-26 marca 2000 r. w Jordanii, Izraelu i Autonomii Palestyńskiej stała się ogromnym sukcesem: dla obciążonych stosunków chrześcijańsko-żydowskich, dla problematycznych kontaktów z islamem, dla skomplikowanych stosunków ekumenicznych oraz kurczącej się wspólnoty chrześcijańskiej, wspomina w okolicznościowym materiale niemiecka agencja katolicka KNA. Zauważa jednocześnie, że „oczywiście nie obyło się bez dysonansów”.

W tym gorącym regionie zarówno pod względem politycznym jak i religijnym, a także ze względu na nieuregulowaną sytuację z punktu widzenia prawa międzynarodowego, nie była możliwa dla papieża w tamtych czasach ani podróż duszpasterska, ani wizyta państwowa. Planujący wizytę widzieli jako szansę Rok Święty 2000, w którym papież mógł podejmować „wyłącznie pielgrzymki religijne śladami Biblii”. Watykan przez lata tłumaczył, że nie planował podroży papieża do Jerozolimy, gdyż papieska wizyta mogłaby stać się powodem niezgody między mieszkańcami kraju, mogła też powodować, że któraś ze stron uznałaby ją za „swoją”.

Tak więc papież modlił się i medytował w tradycyjnych miejscach świętych: na mojżeszowej Górze Nebo i w miejscu chrztu Jezusa w Jordanii, w bazylice Narodzenia w palestyńskim Betlejem, w Nazarecie, gdzie mieszkał Jezus oraz w miejscach Jego działania nad jeziorem Genezaret w obecnym Izraelu, a w Jerozolimie – w sali Wieczernika oraz w bazylice Grobu Świętego. Jan Paweł II sprawował liturgię w małych wspólnotach katolików i zapewniał ich o solidarności Kościoła powszechnego. Jednak w całym programie zbyt mało miejsca znalazło się dla lokalnych chrześcijan. Brakowało też mas ludzkich wzdłuż trasy, którą przemierzał papieski konwój.

Po raz pierwszy papież odwiedził Instytut Pamięci Holokaustu Jad Waszem. Jan Paweł II ostrzegł przed zapomnieniem „okrutnej tragedii Szoah” i jej minimalizowaniem oraz powtórzył skruchę Kościoła za antysemickie działania chrześcijan. W czasie tej poruszającej ceremonii spotkał się z dawnymi przyjaciółmi i znajomymi. Później udał się do Ściany Płaczu, włożył w szczelinę starego muru Świątyni karteczkę z prośbą o wybaczenie i rozmawiał z rabinami.

KNA zwraca uwagę na jerozolimskie spotkanie zwierzchników trzech religii: żyda, chrześcijanina i muzułmanina. Wprawdzie po raz pierwszy papież zdołał nakłonić naczelnego rabina i wysokiego zwierzchnika muzułmanów do wspólnego publicznego wystąpienia i uściśnięcia rąk, jednak doszło do kontrowersji wokół statusu Jerozolimy. Ton tego spotkania był szorstki, nastrój agresywny, szejk wyszedł z sali przed czasem. Był to wyraźny obraz realiów żydowsko-chrześcijańsko-muzułmańskich w Świętym Mieście. Bardziej harmonijnie przebiegały późniejsza wizyta na Wzgórzu Świątynnym z Kopułą na Skale i meczetem Al-Aksa oraz spotkanie z wielkim muftim.

Ta podróż Jana Pawła II stanowiła też ważny krok dla ekumenizmu. Spotkanie z patriarchą Jerozolimy Diodorem było przyjazne, ale nie sensacyjne, tak jak pierwsze spotkanie na szczycie Kościołów Wschodu i Zachodu w 1964 r., gdy Paweł VI spotkał się tutaj z ekumenicznym patriarchą Atenagorasem. Nie było też tej serdeczności, jaka widoczna była w 2014 r. podczas spotkania Franciszka z patriarchą Bartłomiejem w bazylice Grobu Świętego.

Wizycie Jana Pawła II towarzyszyły daleko idące środki bezpieczeństwa. Przyczyną tego były skomplikowane realia izraelsko-palestyńskie i niewyjaśniony status Jerozolimy. Po nieskomplikowanej z protokolarnego punktu widzenia wizycie w Jordanii, gdzie król Abdullah niezwykle serdecznie przyjął gościa z Watykanu, papież przyleciał na izraelskie lotnisko w Tel Awiwie, a następnie helikopterem do odleglej o 50 km Jerozolimy.

W Jerozolimie papież odwiedził zachodnią część miasta, a następnie udał się do Galilei i pojechał do palestyńskiego Betlejem. Dopiero na koniec udał się na jerozolimskie Stare Miasto: Wzgórze Świątynne, pod Ścianę Płaczu i do bazyliki Grobu Świętego.

Papieska pielgrzymka śladami postaci Pisma Świętego miała prowadzić jeszcze dalej. Papież miał odwiedzić miejsca związane z biblijnym Abrahamem, który do Ziemi Obiecanej przybył z Ur Chaldejskiego w obecnym Iraku. Plany podróży do Iraku, która miała się odbyć pod koniec 1999 r., nie zostały zrealizowane ze względów bezpieczeństwa. Udało się natomiast odwiedzić miejsca związane z Mojżeszem: górę Synaj, gdzie otrzymał on od Boga tablice Dziesięciu Przykazań oraz miejsce jego śmierci - górę Nebo.

W 2001 r. Jan Paweł II kontynuował swoją pielgrzymkę, tym razem śladami apostoła Pawła. Kolejnymi jej etapami były: Ateny, gdzie Paweł głosił kazania na Areopagu, Damaszek, gdzie przeżył swoje nawrócenie, oraz Malta, gdzie Apostoł Narodów spędził kilka miesięcy po tym, jak jego statek się rozbił. Później, jako więzień, został przewieziony do Rzymu.

CZYTAJ DALEJ

MZ: w tej chwili w stanie ciężkim pod respiratorami jest 160 osób

2020-04-08 11:57

[ TEMATY ]

zdrowie

PAP

W tej chwili w stanie ciężkim pod respiratorami w polskich szpitalach jednoimiennych i na oddziałach zakaźnych jest 160 osób - przekazał w środę rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że około 220 osób opuściło już szpital lub izolację domową z negatywnymi wynikami testu.

Andrusiewicz powiedział w środę na konferencji prasowej, że ostatniej doby ubyło 86 pacjentów w szpitalach jednoimiennych i szpitalach zakaźnych. "To znaczy na oddziałach zakaźnych, bo oprócz szpitali jednoimiennych, mamy również oddziały zakaźne" - podkreślił.

Dodał, że ci pacjenci zostali skierowani do izolatoriów. "Mamy w tej chwili w kraju 7 tys. miejsc w izolatoriach, czyli do izolatoriów możemy kierować osoby niewymagające hospitalizacji, z tymi łagodniejszymi objawami bądź bez objawowych pacjentów. I oni nie muszą zajmować łóżek szpitalnych" - zaznaczył Andrusiewicz.

Rzecznik resortu zdrowia powiedział też, że w tej chwili w stanie ciężkim pod respiratorami w polskich szpitalach, szpitalach jednoimiennych i na oddziałach zakaźnych jest 160 osób.

Dopytywany, ile osób już wyzdrowiało Andrusiewicz powiedział, że "mamy w granicach 220 osób, które opuściły szpital lub izolację domową". "Są potwierdzone negatywnymi wynikami testów, są zdrowe" - podkreślił rzecznik MZ. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Prezydent o katastrofie smoleńskiej: najgorszy moment - gdy powiedzieli, że wszyscy zginęli

Najgorszym dla mnie momentem było, gdy powiedzieli, że wszyscy zginęli; to był moment kompletnej pustki - powiedział w czwartek w TVP1 prezydent Andrzej Duda, wspominając wydarzenia 10 kwietnia 2010 r.

Prezydent wspominał w czwartek w TVP wydarzenia 10 kwietnia 2010 roku. Podkreślił, że tego dnia nie był w delegacji prezydenckiej i pojechał do swojego domu w Krakowie, gdzie tuż przed godziną 9. otrzymał telefon. "Dzwoniła nasza znajoma, która kiedy usłyszała mój głos, rozpłakała się, ja zacząłem się pytać, co się stało? A ona powiedziała do mnie takim zapłakanym głosem, że spadł samolot z prezydentem. Nigdy tych słów nie zapomnę" - wspominał prezydent.

Pytany, jakie emocje wtedy nim targały, Andrzej Duda odparł, że przede wszystkim wiedział, kto poleciał do Smoleńska. "Więc największe emocje dla mnie, to był moment, w którym powiedzieli, że wszyscy zginęli. To był moment kompletnej pustki, takiej bezdennej rozpaczy, która powoduje, że człowiek czuje się jakby był wydrążony w środku" - powiedział prezydent.

Dodał, że długo nie mógł się z tego otrząsnąć. "A kto wie, myślę, że dużo z tego i do dzisiaj jest gdzieś tam w mojej głębokiej świadomości, jako po prostu pewien ból" - zaznaczył Andrzej Duda.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. (PAP)

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję