Reklama

Polityczne déjà vu

2015-05-26 13:34

Tomasz Winiarski
Niedziela Ogólnopolska 22/2015, str. 38-39

justasc/Fotolia.com

Wiele wskazuje na to, że w 2016 r. w wyścigu do Białego Domu ponownie wezmą udział członkowie dwóch najbardziej wpływowych politycznie rodzin za oceanem. Klan Bushów dał Ameryce dwóch prezydentów, którzy kierowali krajem łącznie przez trzy kadencje. Clintonowie mieszkali w Białym Domu prawie całe lata 90. ubiegłego wieku. Te nazwiska są ikoną amerykańskiej sceny politycznej, jej nieodłączną częścią, a co najważniejsze – nadal mają olbrzymi potencjał wyborczy. Zanosi się zatem na pojedynek gigantów

Ameryka A.D. 1992, trwa kampania prezydencka. O reelekcję ubiega się republikanin George H. W. Bush, jego rywalem jest młody polityk z Arkansas – demokrata Bill Clinton. Ten pierwszy uchodzi początkowo za niekwestionowanego faworyta. To w końcu za jego kadencji nastąpiło zakończenie zimnej wojny, upadł Związek Sowiecki i obalony został mur berliński, a Stany Zjednoczone stały się jedynym supermocarstwem na świecie. Polityka zagraniczna realizowana jest praktycznie bezbłędnie, liczne sukcesy na arenie międzynarodowej umacniają i tak silną już pozycję urzędującego prezydenta. Mimo to w 1992 r. wybory wygrywa były gubernator stanu Arkansas Bill Clinton. Co przesądziło o porażce Busha? Wielu komentatorów amerykańskiej sceny politycznej jako jedną z przyczyn przegranej wskazuje debatę wyborczą, podczas której George H. W. Bush w pewnym momencie zerknął na swój zegarek. Gest ten został odebrany przez część wyborcówjako dowód na to, że prezydentowi gdzieś się spieszy, ma zatem na głowie inne, ważniejsze od kampanii wyborczej sprawy. Z całą pewnością tak nie było, jednak w oczach niektórych Amerykanów George H. W. Bush stracił wiarygodność. Debaty prezydenckie są za oceanem nieodłączną częścią kampanii wyborczej. Amerykanie, w przeciwieństwie do Polaków, nie wyobrażają sobie, by debata telewizyjna się nie odbyła. Kandydat do Białego Domu, który odmówiłby udziału w telewizyjnej konfrontacji ze swoim rywalem, mógłby od razu pożegnać się z prezydenturą. Wyniki debaty znacząco wpływają na decyzje, które Amerykanie podejmują przy urnach wyborczych. Z tego powodu nawet najmniejszy błąd, oznaka niepewności lub zakłopotania może przekreślić szanse na zwycięstwo.

Polityczna powtórka

W przyszłorocznych wyborach prezydenckich Amerykanie mogą przeżyć polityczne déjà vu. Wiele wskazuje na to, że naprzeciw siebie staną republikanin John Ellis „Jeb” Bush, syn George’a H. W. Busha, i demokratka Hillary Clinton, żona 42. prezydenta USA Billa Clintona. Te nazwiska nadal przyciągają tłumy, mają olbrzymi potencjał wyborczy i słusznie są uznawane za najbardziej wpływowe w amerykańskiej polityce.

Pod rządami Baracka Obamy Ameryka zaczęła skręcać w lewo. Znaczące zwycięstwo Partii Republikańskiej (pot. Grand Old Party – GOP) w zeszłorocznych wyborach do Kongresu pokazało wyraźnie, że Amerykanie chcą przerwać ten „lewicowy eksperyment”. Społeczeństwo USA wystawiło administracji Obamy czerwoną kartkę. Republikanie zdobyli 247 miejsc w Izbie Reprezentantów oraz 54 w Senacie. Tym samym w obu izbach konserwatyści z GOP mają większość. Obama jest zatem w trudnej sytuacji – w wielu sprawach ma związane ręce. Prezydenta trapi jeszcze inny problem – niskie poparcie społeczne. Zbliżające się wybory będą dla Ameryki kluczowe. Gra toczyć się będzie o powrót do tradycyjnych chrześcijańskich i republikańskich wartości, które były fundamentem stworzenia Stanów Zjednoczonych. Jeżeli natomiast wygrają Demokraci, USA czeka kolejna kadencja Baracka Obamy bis, a zatem kolejne lewicowe reformy.

Reklama

Kandydat Republikanów

W Partii Republikańskiej szykują się zacięte prawybory, o nominację powalczy kilku mocnych kandydatów. Wiele wskazuje jednak, że to „Jeb” Bush ma największe szanse na zwycięstwo. Jako przedstawiciel amerykańskiej prawicy opowiada się za niskimi podatkami i kapitalistyczną gospodarką opartą na zasadach wolnego rynku. Jak sam powiedział – wierzy w tradycyjne małżeństwo, które tworzą kobieta i mężczyzna. Jest przeciwnikiem stawiania znaku równości między związkami homo- i heteroseksualnymi. Sprzeciwia się aborcji „na życzenie”. Popiera powszechne prawo do posiadania broni, które w USA gwarantuje 2. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Jako gubernator stanu Floryda wprowadził prawo „stand your ground”, w myśl którego zwiększona zostaje granica obrony koniecznej. Jest zwolennikiem kary śmierci, która – zdaniem konserwatystów –wzbudzając lęk u potencjalnych kryminalistów, ratuje życie ich niedoszłym ofiarom. Jeżeli „Jeb” Bush wygra wyścig do Białego Domu, będzie drugim po Johnie F. Kennedym prezydentem katolikiem (wszyscy pozostali byli protestantami – przyp. red.). Społeczeństwo amerykańskie jest społeczeństwem konserwatywnym. Nawet amerykańska lewica w większości deklaruje wiarę w Boga. Kandydat na prezydenta, który byłby ateistą, nie miałby najmniejszych szans na zwycięstwo. W laicyzującej się Europie to może szokować, a za oceanem jest czymś zupełnie normalnym. „Jeb” Bush ożenił się z pochodzącą z Meksyku Columbą Garnica Gallo, biegle mówi po hiszpańsku, a w sprawie nielegalnych imigrantów, którzy już przybyli do Ameryki, wypowiada się bardziej liberalnie. To może przyciągnąć do niego dużą część latynoskich wyborców, którzy tradycyjnie głosowali na Demokratów. Imigranci z kraju kapeluszy sombrero po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych mają zatem szansę na „własną” pierwszą damę.

Zdaniem niektórych komentatorów, fakt, że „Jeb” Bush jest młodszym bratem prezydenta George’a W. Busha, może zaszkodzić mu w kampanii wyborczej. Jest to jednak błędne rozumowanie, George W. Bush cieszy się bowiem sympatią większości Amerykanów.

Kandydat Demokratów

Wielu dziennikarzy i ekspertów komentujących wybory w USA okrzyknęło już Hillary Clinton kandydatką Partii Demokratycznej w wyścigu do Białego Domu. Faktycznie – jest ona niekwestionowaną faworytką. Na szeroko pojętej amerykańskiej lewicy ciężko dzisiaj znaleźć kogoś, kto miałby większy potencjał wyborczy niż była sekretarz stanu. Z całą pewnością jest jednak zbyt wcześnie, aby mówić o Hillary jako o ostatecznej kandydatce Demokratów. W prawyborach z roku 2008 żona Billa Clintona również uznawana była za murowaną faworytkę. Barackowi Obamie, który był jej partyjnym rywalem, dawano niewielkie szanse. Mimo to właśnie on zdobył ostatecznie nominację Partii Demokratycznej. Porywając tłumy, w szczególności młodych lewicowców, wygrywał prawybory w kolejnych stanach. Dla Hillary był to ogromny szok. Przyszłoroczne wybory prezydenckie są dla byłej pierwszej damy walką o wszystko. Powoli zbliża się ona do siedemdziesiątki, a w tym wieku nie każdy jest w stanie stać na czele najważniejszego państwa na świecie. W historii USA mieliśmy tylko jednego starszego od Hillary prezydenta – był to Ronald Reagan. Demokraci chcieli wtedy wykorzystać przeciwko niemu argument wieku. W debacie prezydenckiej dziennikarz Henry Trewhitt z „The Baltimore Sun” zapytał ubiegającego się o reelekcję Ronalda Reagana: – Jest Pan już najstarszym prezydentem w historii USA. Czy ma Pan jakiekolwiek wątpliwości, że nie podoła Pan stojącym przed prezydentem wymaganiom? Reagan swoją odpowiedzią nie tylko wybrnął z trudnego pytania, ale pogrzebał również szanse rywala na zwycięstwo. Odparł, że nie ma żadnych wątpliwości co do swoich sił. Dodał też, że nie pozwoli, by kwestia wieku została wykorzystana na niekorzyść jego młodszego i niedoświadczonego rywala. Tym samym odwrócił sprawę o 180 stopni – z czegoś, co w oczach wielu było jego słabym punktem, uczynił swój wielki atut. Jego rywal Walter Mondale stwierdził później, że gdy usłyszał odpowiedź Reagana, był już pewien, że przegra te wybory. Czy Hillary Clinton poradzi sobie tak dobrze? To pytanie pozostaje otwarte. Przed nią bardzo długa i wyczerpująca kampania wyborcza, a jeżeli w pewnym momencie zabraknie jej sił, będzie musiała pożegnać się z prezydenturą.

Ameryka potrzebuje silnego przywódcy, szczególnie dzisiaj – kiedy islamski terroryzm podnosi łeb, a Władimir Putin szaleje na wschodzie Europy. „Jeb” Bush, podobnie jak inni politycy republikańscy, opowiada się za ostrzejszą polityką wobec Rosji. Wydaje się zatem, że w przypadku jego zwycięstwa polityka zagraniczna Waszyngtonu będzie bardziej stanowcza. Do wyborów pozostało jeszcze trochę czasu. Z całą pewnością można jednak stwierdzić, że szykuje się zacięty pojedynek.



Rok 2015 jest dla Polaków czasem dwojga ważnych wyborów obywatelskich. Pierwsze z nich to wybory prezydenckie. Niedługo potem staniemy przed dużo poważniejszą decyzją – na kogo oddać swój głos w wyborach parlamentarnych. W Stanach Zjednoczonych występuje system prezydencki. Amerykanie, idąc do urn wyborczych w 2016 r., wybiorą głowę państwa – prezydenta, który stworzy rząd. Z tego względu wybory prezydenckie są za oceanem najważniejsze. W Polsce jest odwrotnie: mamy system parlamentarno-gabinetowy, w którym parlament wyłania premiera, a ten z kolei powołuje rząd. Nad Wisłą to wybory do Sejmu mają zatem najwyższą rangę. Stany Zjednoczone są naszym największym sojusznikiem i najważniejszym państwem na arenie międzynarodowej. Ameryka jest również domem dla milionów żyjących tam Polaków. Naród polski z narodem amerykańskim łączą wspólne ideały – umiłowanie wolności i demokracji oraz wspólna historia i wiara. Polacy i Amerykanie zawsze stali po tej samej stronie. Mamy również wspólnych bohaterów narodowych – Tadeusza Kościuszkę, Kazimierza Pułaskiego czy płk. Ryszarda Kuklińskiego. Zważając na te wszystkie fakty, warto zainteresować się przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych i uważnie śledzić ich przebieg. Kampanie wyborcze są tam dłuższe i kosztowniejsze od tych znanych z naszego rodzimego podwórka. Rozwiązania i pomysły z dziedziny public relations stosowane na amerykańskim rynku bardzo często przenoszą się do Polski. Przykładem tego zjawiska było konfetti na konwencji Andrzeja Dudy. Trendy i nowoczesne strategie wyborcze stosowane za oceanem są inspiracją dla sztabowców i doradców polskich polityków. To kolejny powód, dla którego warto być na bieżąco z amerykańską polityką.

(T.W.)

* * *

Tomasz Winiarski
Student dziennikarstwa, amerykanista zafascynowany kulturą, polityką i historią USA. Dziennikarz dla Polonii w Stanach Zjednoczonych.
W życiu stara się kierować mottem: Nie ma rzeczy niemożliwych!

Reklama

Polska pod Krzyżem: modlitwa i świadectwa podczas Drogi Krzyżowej

2019-09-15 07:54

ks.an / Włocławek (KAI)

Po godzinie 20 na lotnisku w Kruszynie rozpoczęła się Droga Krzyżowa – kolejny punkt akcji „Polska pod Krzyżem”. Jej niezwykłość polegała nie tylko na tym, że odprawiona została w plenerze – na lotnisku, pośród morza świateł świec trzymanych w dłoniach wiernych, ale także dlatego, że oprócz słów Pisma Świętego zebrani wysłuchali świadectw osób świeckich i duchownych, o ich doświadczeniu krzyża.

B-C-designs/fotolia.com

Pomiędzy sektorami niesiony był drewniany trzymetrowy krzyż, a także duża monstrancja z Najświętszym Sakramentem. Modlitwie przewodniczył biskup włocławski Wiesław Mering.

Przy pierwszej stacji mąż chorej na nowotwór żony, Gabrysi, mówił o kolejnych wyrokach, jakimi były lekarskie orzeczenia o chorobie. Następnie ojciec umierającej dwunastoletniej córki wyznał, że przyszedł pod krzyż, bo jest w tej życiowej sytuacji zupełnie bezradny, a jego córka, jak dwunastoletnia córka ewangelicznego Jaira, czeka na cud. Przy trzeciej stacji mężczyzna, który uległ wypadkowi i nie może chodzić wyznał: „chcę otworzy się na Twój plan Panie – plan, którego do końca nie rozumiem”.

Agnieszka, mężatka z trójką dzieci opowiedziała o doświadczeniu śmierci nienarodzonego czwartego dziecka. „Ból, cierpienie i wtedy zwróciłam się do Maryi, bo któż lepiej zrozumie moje cierpienie niż Maryja. Moje przyjęcie krzyża dało mi siłę. Potem, gdy urodziłam martwe dzieciątko, w zagrożeniu było moje życie. Pytałam się, czy jestem gotowa odejść. I raz jeszcze przytuliłam się do krzyża. Zgoda na krzyż i przylgnięcie do Jezusa przyniosło owoce dla innych” – wyznała.

W kolejnych momentach przytoczone były świadectwa traumatycznych przeżyć mężczyzny po rozwodzie rodziców, które wracały już w dorosłym życiu, kobiety po zdradzie przez męża, która „uciekła pod Krzyż, by umieć przebaczyć i odnaleźć siebie, przeżyć podarowane nowe życie”. Przy siódmej stacji przytoczono doświadczenie tragedii smoleńskiej z 2010 roku. „Zginęli wszyscy, a my osieroceni mężowie, żony, rodzice, dzieci staliśmy przestraszeni i błądzący. Grozę powiększały niewytłumaczalne postępowania władzy, która wykazała tchórzostwo – oddała śledztwo w ręce tych, których było lotnisko. Szukaliśmy pocieszenia w modlitwie i mszach świętych. Od władz doświadczaliśmy pogardy i odrzucenia. Dziś dalej trudno zrozumieć, dlaczego tak się stało. Upadliśmy przed krzyż i uwierzyliśmy, że wiara to jedyna gwarancja spokoju, że spotkamy się z naszymi bliskimi w niebiosach” – mówił jeden z przedstawicieli rodzin smoleńskich.

Następnie świadectwo powiedziała kobieta po dokonanej aborcji i matka, której córka została zamordowana na tle seksualnym. Mężczyzna wykorzystany seksualnie przez księdza mówił o zniszczonym przez to doświadczenie życiu: „byłem szantażowany przez księdza, czułem wstyd, poczucie upodlenia, rozpacz, dalej były narkotyki, autoerotyka, życie z daleka od Boga. Bóg dał łaskę, że znalazłem się na neokatechumenalnej drodze. Odbudowałem życie wiary, krzyż śmierci stał się krzyżem życia. Spotkałem się z tym księdzem i zaniosłem mu przebaczenie. Wiem, że wiele osób skrzywdzonych przez księdza odeszło od Kościoła. Pomóżcie im, nie dziwcie się, bo bez wiary pozostaje tylko nienawiść” – mówił mężczyzna.

Przy jedenastej stacji do drzewa krzyża wbite zostały długie gwoździe. Uczynił to wykonawca drewnianego krzyża – stolarz z Włocławka. Następnie krzyż umieszczony został na specjalnie przygotowanym miejscu, w przeciwległym końcu sektorów dla pielgrzymów. Przy krzyżu umieszczony został Najświętszy Sakrament. W tym czasie świadectwo głosił chłopak, który sprowadzony został na złą drogę, w konsekwencji czego zamordował człowieka. Spojrzenie na krzyż dało mu siłę do wyznania grzechów, wejścia na drogę modlitwy i karmienia się Słowem Bożym.

Przy dwunastej stacji zaległa cisza rozrywana uderzeniami w gong. Biskup włocławski Wiesław Mering odmówił modlitwę: „oto my, Polacy, stajemy przed Tobą, by uznać Twoje panowanie, oddać się Twemu prawu. Uznajemy Twoje panowanie nad Polską i całym naszym narodem rozsianym po całym świecie”. Zawierzył całą Ojczyznę Chrystusowi Królowi.

Na zakończenie wierni odśpiewali uroczyste Te Deum – Ciebie Boga wysławiamy. W stojącej przed monstrancją z Najświętszym Sakramentem dużej kadzielnicy rozpalono kadzidło. Ksiądz Biskup udzielił błogosławieństwa kończącego Drogę Krzyżową. Rozpoczęła się nocna adoracja, która zakończy się Mszą świętą z niedzieli.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczyste przekazanie i poświęcenie dzwonu „Pamięć i Przestroga”

2019-09-15 20:21

Zofia Białas

3 września Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa otrzymał z rąk Wojciecha Kolarskiego - Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Akt Przekazania Dzwonu „Pamięć i Przestroga”.

Zofia Białas

W Akcie Przekazania Prezydent RP Andrzej Duda napisał: „dzwon zostaje przekazany w hołdzie ofiarom przerażającej niemieckiej zbrodni wojennej oraz wszystkim rodakom poległym i pomordowanym podczas największego i najokrutniejszego konfliktu zbrojnego w dziejach świata – II wojny światowej.

Przekazanie dzwonu mieszkańcom Wielunia dopełniło słowa Prezydenta RP wypowiedziane podczas uroczystości wieluńskich 1 września: „Osiemdziesiąt lat temu o tej godzinie 4.40 na Wieluń spadło piekło rozpętane przez niemiecki rasistowski obłęd i żądzę niszczenia […] Stoję przed Państwem, tymi, którzy ocaleli, przed potomkami ofiar, starszymi i młodymi, mieszkankami i mieszkańcami Wielunia, pełen pokory i wdzięczności […]

Zobacz zdjęcia: Uroczyste przekazanie i poświęcenie dzwonu „Pamięć i Przestroga” w Wieluniu

Dzwon „Pamięć i Przestroga”, z dedykacją Wieluń 1 IX 1939, upamiętniający 80. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej ufundowany przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę dla miasta Wielunia został ustawiony przy zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary, zniszczonej w dniu 1 września 1939 r..

W niedzielę 15 września odbyło się jego uroczyste przekazanie mieszkańcom Wielunia. Akt Przekazania i poświęcenia poprzedziła uroczysta Msza Święta koncelebrowana w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny sprawowana w intencji Ojczyzny , ofiar II wojny światowej i pokoju. Przewodniczył jej ks. abp Metropolita Częstochowski Wacław Depo.

W homilii nawiązującej do tekstów liturgicznych przeznaczonych na niedzielę 15 września mówiących o miłości Boga do człowieka i o poszukiwaniu Boga przez człowieka (przypowieści o zagubionej owcy i zagubionej drachmie) mówił jak wielka jest miłość Boga do człowieka, nawet wtedy, kiedy zostaje zraniona. Zraniona miłość Boga jest zawsze większa niż Jego gniew. Wyrazem Bożej miłości jest to, że dał swojego Syna by ten przez swoją śmierć na krzyżu wyzwolił ludzi od grzechu i uczynił ich wolnymi by mogli stać się dla siebie braćmi przebaczającymi sobie nawzajem.

Tu przywołane zostały słowa Prezydenta Niemiec Franka – Waltera Steinmeiera przetłumaczone na język polski i zdanie wypowiedziane po polsku: „Nie możemy cofnąć wyrządzonych krzywd i cierpień, nie możemy ich też zliczyć. Jednak Polska wyciągnęła do Niemiec dłoń w geście pojednania. Mimo wszystko. Jesteśmy głęboko wdzięczni za tę wyciągniętą do nas dłoń, za gotowość Polski by wspólnie podążyć drogą pojednania. Droga pojednania doprowadziła nas do wspólnej, zjednoczonej Europy. Europy wyrosłej z ducha oporu przeciw rasistowskiemu obłędowi, przeciw totalitaryzmowi i tyranii, z wolności, demokracji i prawa. Europy powstałej z polskiego ducha. […] Chcemy i będziemy pamiętać. Bierzemy na siebie odpowiedzialność, którą nakłada na nas nasza historia (…). Chylę czoła przed ofiarami ataku na Wieluń, chylę czoła przed polskimi ofiarami niemieckiej tyranii i proszę o przebaczenie.

Po uroczystej Eucharystii wszyscy jej uczestnicy przeszli w procesji na fundamenty fary. Tu Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa, w obecności przedstawicieli władz miejskich i powiatowych, posłów na Sejm RP, Wicemarszałka Senatu, duchowieństwa i licznie zgromadzonych mieszkańców, odczytał Akt Przekazania Dzwonu. Potem odczytany został akt poświęcenia. Uroczystego poświęcenia dzwonu dokonał ks. abp Wacław Depo. Po czym nastąpiło uderzenie w dzwon. Pierwszego uderzenia dokonali ks. abp i gospodarz miasta…. Uroczystości zakończyły słowa:

Niech wzywa wszystkie narody do zachowania pamięci o grozie wojny oraz do zjednoczenia w staraniach na rzecz pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem