Reklama

W Maryjnej wspólnocie

2015-05-28 10:38

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 22/2015, str. 4-5

Paweł Wysoki
Zabytkowy kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kraśniku

Parafia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kraśniku należy do najstarszych w naszej archidiecezji. Powstała na początku XIV wieku (1325 r.) i od niemal 700 lat wiernie służy Bogu, Kościołowi i ojczyźnie.

Zakonna historia

W historię parafii, od wieków szerzącej kult Matki Bożej Kraśnickiej, wpisana jest kilkusetletnia posługa Kanoników Regularnych Laterańskich reguły św. Augustyna. W II połowie XV wieku sprowadził ich tu z klasztoru Bożego Ciała w Krakowie Jan z Tęczyna. Zakonnicy, hojnie wspierani przez rody Rabsztyńskich, Tęczyńskich, Zamojskich, Olbięckich, Wybranowskich, Rzepeckich czy Drwalowskich, aż do kasacji w 1864 r. byli gospodarzami i włodarzami kościoła oraz klasztoru. Ich modlitwa i duszpasterska praca trwale ukształtowały parafię, nadając jej głęboki, maryjny charakter. Świadectwem pobożności dawnych kraśniczan było m.in. założone już w 1609 r. bractwo różańcowe.

Jak czytamy w opracowaniach, najważniejszym zadaniem kanoników regularnych było sprawowanie służby Bożej, ale wraz z nimi w Kraśniku pojawiły się nowe formy życia liturgicznego, nacechowane specyfiką zakonną i ożywione wspaniałym śpiewem. Trwałym i bezcennym znakiem tego czasu jest „Mszał kraśnicki”, prezentowany wśród zbiorów Muzeum Starodruków i Sztuki Sakralnej w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Lublinie. O świetności minionych czasów, zwłaszcza o obecności zakonników w Kraśniku, przypominać będzie parafialne muzeum, którego otwarcie zaplanowane jest na czerwiec br. i połączone z konferencją naukową.

Reklama

Pod płaszczem Pani Kraśnickiej

Po ukazie carskim parafia została przejęta przez duchowieństwo diecezjalne. Przez półtora wieku kolejne pokolenia kapłanów dokładały starań, by otrzymane dziedzictwo zachować, a wiarę ludu, odznaczającego się głęboką pobożnością maryjną, pomnożyć. Troska o duchowe i materialne dobro wspólnoty jest jednym z najważniejszych zadań, jakie postawił sobie obecny proboszcz ks. Jerzy Zamorski.

W niemal 12-tysięcznej parafii, gromadzącej się na Liturgię w zabytkowej świątyni usytuowanej w centrum miasta, pracy jest wiele. Duszpasterską troskę o wspólnotę ludu Bożego oraz o piękno domu Bożego wraz z proboszczem dzielą wikariusze, siostry pasjonistki oraz świeccy, którzy chętnie włączają się w codzienną pracę grup formacyjnych i modlitewnych. Przed obliczem Pani Kraśnickiej wzrastają rzesze czcicieli Matki Bożej. Obecnie przy parafii działa 20 kół Żywego Różańca, Legion Maryi, koło przyjaciół Radia Maryja oraz redakcja parafialnej gazety „Kraśnicka Pani”. Mimo dużej migracji zarobkowej młodych, nie brakuje rodzin zaangażowanych w dzieło Domowego Kościoła. Istniejące od lat wspólnoty: liturgiczna służba ołtarza, Wspólnota Krwi Chrystusa, schola, chór, Akcja Katolicka czy harcerstwo wciąż rozwijają się, dając oparcie dzieciom, młodzieży i dorosłym parafianom. Radością Księdza Proboszcza są nowe grupy, jak np. Wspólnota Oblubieńca, w której umocnienia w wierze poszukują wciąż nowe osoby. Szczególną troską otaczane są osoby chore, samotne i ubogie, których ze względu na pogłębiające się bezrobocie wciąż przybywa. Na polu pracy charytatywnej niezastąpieni wydają się być członkowie parafialnej grupy Caritas, którzy z wielkim oddaniem służą potrzebującym. W budynkach parafialnych swoją siedzibę ma również Centrum Wolontariatu, które szczególnie opiekuje się dziećmi, prowadząc świetlicę opiekuńczo-wychowawczą oraz liczne akcje charytatywne.

W codziennej pracy, zwłaszcza na polu materialnym, wsparciem proboszcza są członkowie rady duszpasterskiej. Podjęta przed laty decyzja o generalnej renowacji kościoła i budynków poklasztornych wciąż rodzi potrzebę pozyskiwania środków na przywrócenie pierwotnego blasku całemu kompleksowi sakralnemu. Wysiłek parafii, wsparty dotacjami unijnymi i celowymi, przynosi owoce w postaci kolejnych partii odnowionej świątyni. Chociaż wiele prac zostało już wykonanych, przed wspólnotą stają coraz to nowe zadania, jak remont kolejnych przęseł kościoła, wieży czy ogrodzenia. Ks. Jerzy Zamorski wraz z parafianami nie traci nadziei, że najstarszy kościół w Kraśniku dzięki łasce Bożej, orędownictwu Maryi i pracy wielu osób już wkrótce odzyska dawne piękno.

Wśród marzeń na przyszłość pojawia się także to najcichsze: by Bóg wzbudził w sercach młodych powołania do życia kapłańskiego i zakonnego. Niegdyś najstarsza parafia w Kraśniku oraz cała okolica słynęły z powołań do służby Bożej. W ostatnich czasach, chociaż wśród młodych nie brakuje ludzi zdolnych i pobożnych, nikt nie wybrał życia kapłańskiego. Przed Panią Kraśnicką trwa więc żarliwa modlitwa o nowe i święte powołania. Troską wspólnoty i jej duszpasterzy jest też trwały rozwój kultu maryjnego, by w przyszłości kościół mógł zostać podniesiony do godności bazyliki.

Wizytacja kanoniczna

Nie tak dawno parafia przeżywała wizytację biskupią. Wspólna modlitwa i spotkania z bp. Mieczysławem Cisło stały się okazją do umocnienia w wierze i jeszcze większego umiłowania Kościoła. Na prośbę duszpasterzy i parafian Ksiądz Biskup zanosił wszystkie sprawy ważne całej społeczności Kraśnika, złączonej w modlitwie przez sanktuarium, przed tron Matki Bożej.

– W codziennym trudzie, wśród wielu egzystencjalnych lęków, na różne sposoby przychodzi do nas Chrystus i powtarza: nie lękajcie się! – przypominał Biskup Mieczysław. – Pamiętajcie o tym, że świątynia, która jest domem Bożym, jest miejscem, w którym gromadzi nas Chrystus, by karmić nas słowem dobra i nadziei oraz swoim Ciałem i Krwią – podkreślał Pasterz, zapraszając wiernych do częstej modlitwy w cieniu kraśnickiej fary. Spoglądając na wielkie dobro, jakie za sprawą kapłanów i świeckich dokonuje się w parafii, bp Cisło dziękował wszystkim, którzy modlitwą i pracą budują prawdziwą wspólnotę.

Tagi:
parafia

Perła ukryta wśród lasów

2019-04-24 09:01

Ks. Józef Zwolak
Edycja zamojsko-lubaczowska 17/2019, str. 4-5

Parafia rzymskokatolicka pw. św. Andrzeja Boboli w Kosobudach, położona pośród roztoczańskich lasów, świętuje w tym roku jubileusz 100-lecia istnienia

Archiwum autora
Kościół parafialny pw. św. Andrzeja Boboli w Kosobudach

Parafia w Kosobudach została utworzona po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Losy świątyni, w której mieściło się serce nowej wspólnoty kościelnej, są jednak o wiele dawniejsze. Kościół w Kosobudach, niczym w soczewce, skupia w sobie religijne dzieje tych ziem na przestrzeni wieków. W historii parafii łączą się losy Polaków, Rusinów i Rosjan, katolików, unitów i prawosławnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: prawie 200 tysięcy pszczół z dachu katdery Notre-Dame przeżyło pożar

2019-04-23 09:35

kg (KAI/B-I) / Paryż

Około 180 tys. pszczół z uli umieszczonych na dachu katedry Notre-Dame przeżyło niedawny wielki pożar tej świątyni. Oznajmił o tym 19 kwietnia pszczelarz świątyni Nicolas Géant w rozmowie z amerykańską agencją Associated Press. Wyznał, że doświadczył "wielkiej ulgi", gdy zobaczył zdjęcia satelitarne, na których widać, że żaden z trzech znajdujących się na szczycie katedry uli nie ucierpiał.

marina_foteeva – stock.adobe.com

Według niego we wszystkich tych ulach żyje łącznie prawie 180 tys. pszczół. Jednocześnie Géant przypomniał, że owady te nie mają płuc a wydzielający się w czasie pożaru dwutlenek węgla wywołuje tzw. efekt sedatywny, czyli obniżenia aktywności w połączeniu z sennością. Zaznaczył, że gdy pszczoły poczują ogień, wówczas trutnie zaczynają jeść miód i chronić główną postać w ulu - matkę (królową).

Pszczelarz podkreślił, że występujące w Europie pszczoły w żadnych okolicznościach nie porzucają swych uli.

Wielki pożar, który ogarnął paryską katedrę, wybuchł 15 kwietnia wieczorem i został ugaszony nazajutrz nad ranem. Rozpoczął się na rusztowaniach, wznoszących się nad dachem świątyni, po czym przeniósł się do jej środka, powodując m.in. zawalenie się iglicy i dachu oraz inne ogromne straty we wnętrzu. Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył już, że wciągu najbliższych 5 lat katedra powinna zostać odbudowana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Delegat KEP: szkoła jest dobrem wspólnym całego społeczeństwa

2019-04-24 16:21

rozmawiał Tomasz Królak / Radom (KAI)

Obydwie strony powinny szukać dobra dzieci, dobra szkoły, dobra autorytetów – mówi KAI bp Piotr Turzyński, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa nauczycieli. Podkreśla też, że szkoła jest dobrem wspólnym społeczeństwa i wspólnoty narodowej i nie może być instrumentem w rękach małej grupy. Biskup ocenia, że jednym z najsmutniejszych owoców trwającego strajku jest podział w gronie pedagogicznym.

diecezja.radom.pl
Ks. Piotr Turzyński

Publikujemy treść rozmowy z bp. Piotrem Turzyńskim:

Tomasz Królak (KAI): Jako delegat KEP ds. duszpasterstwa nauczycieli zapewne szczególnie pilnie obserwuje Ksiądz Biskup przedłużający się strajk tego środowiska...

Bp Piotr Turzyński: – Wydaje mi się, że kryzys wybuchł nie tylko z powodów ekonomicznych, choć niektóre środowiska koncentrują się wyłącznie na tym, ale również z powodu nabrzmiałych problemów cywilizacyjnych, np. zauważamy upadek autorytetów, chaos aksjologiczny, nieracjonalne czasem wymagania stawiane młodym w związku z rozwojem cywilizacji. To jest też trochę kryzys szkoły jako instytucji i dlatego wymaga wysiłku i jakiejś ofiary wszystkich stron. A na pewno dobrej woli w spotkaniach i dialogu. Nie ulega wątpliwości, że na tym znalazły również pożywkę motywy polityczne wynikające ze starcia dwóch światów i nie jest to bynajmniej tylko starcie dwóch największych bloków politycznych, ale raczej tego, co tradycyjne, naturalne z tym, co liberalne i stawiające jedynie własne dobro i własną wolność na czele wartości. Kiedy sobie uświadamiany korzenie sporu, możemy się zdystansować trochę do swoich emocji i przekroczyć siebie w imię czegoś większego niż „ja” i „chwila”. Kto rezygnuje z dialogu, obnaża jednak swoją małość.

Nauczyciele powinni czuć się dowartościowani w swojej misji także przez godziwe wynagrodzenia, ale z drugiej strony ta godność nauczycieli powinna ich mobilizować do ciągłego rozwoju i do podejmowania szlachetnego trudu nie tylko dydaktycznego, ale także pedagogicznego. Ten trud pedagogiczny i odpowiedzialność nie są dla wszystkich oczywiste. To jednak jest misja wobec młodych, ale także misja wobec społeczeństwa i wobec przyszłości. Szkoła jest dobrem wspólnym społeczeństwa i wspólnoty narodowej i nie może być instrumentem w rękach małej grupy. Słychać było niestety w tym czasie i takie głosy: skończmy z tą misją zawodu nauczyciela.

Nie jest właściwe wprowadzanie dzieci i młodzieży w konflikty dorosłych. W rodzinie kochający dzieci małżonkowie nie wprowadzają ich w konflikt, który istnieje między dorosłymi. Szkoda, że dzieci i młodzież często w tych dniach wędrujący po galeriach handlowych odmieniają na różne sposoby słowo strajk. To nie jest właściwa inicjacja w społeczne sprawy. I proszę zauważyć, że nie rozważam tu, która strona jest bardziej winni, mówię tylko, że obydwie powinny szukać deeskalacji, dobra dzieci, dobra szkoły, dobra autorytetów, jakimi są zarówno rodzice jak i nauczyciele.

Ogólnopolskie Duszpasterstwo Nauczycieli jest gotowe służyć jako mediator w sporze, jeśli będzie zaakceptowane przez wszystkie strony. Mówił o tej gotowości Kościoła m.in. Prymas Polski.

KAI: Tymczasem w piątek odbędzie się okrągły stół ws. oświaty. O czym powinny pamiętać wszystkie strony – także środowiska, które zapowiedziały, że w spotkaniu nie wezmą udziału – aby to wydarzenie przyniosło dobry skutek?

– „Okrągły stół” jest bardzo cenną inicjatywą i chyba wielu Polaków czeka na zakończenie strajku i konfliktu. Równocześnie jest to okazja do podjęcia poważnej dyskusji na temat dzisiejszej szkoły. Wydaje mi się jednak, że wszystkie strony powinny uzbroić się w cierpliwość i okazać dobrą wolę w szukaniu rozwiązań. Ponieważ konflikt ma podłoże głębokie, to rzeczy nie rozwiążą się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Warto pamiętać, że szkoła to nie tylko nauczyciele. Szkoła to również dzieci i młodzież, a także rodzice. Ostatecznie to nauczyciele służą młodym, a nie młodzi nauczycielom. Służąc młodym, służą społeczeństwu tzn. jego przyszłości. Znamy słowa Jana Zamoyskiego: „takie będą Rzeczpospolite, jakie jest jej młodzieży chowanie”. Problemem jest nie tylko wynagrodzenie nauczycieli, czy w ogóle niedofinansowanie edukacji, problemem jest dlaczego przeładowane są programy i nie potrafimy zrobić syntezy wiedzy i odróżnić fundamentów od rzeczy dodatkowych. W związku z tym problemem jest powierzchowność i brak pogłębienia, problemem są korepetycje – jeśli muszą na nie chodzić wszyscy, to coś ze szkołą czy systemem szkolnym jest nie tak.

Ale najbardziej podstawowe jest zagadnienie, jakiego człowieka chcemy uformować, wykształcić i wychować. I tu potrzebna szczera merytoryczna dyskusja, otwartość, prawda a nie postprawda oraz odwaga w podejmowaniu wyzwań. To są zadania na lata, ale powtórzę: potrzeba dyskusji, szukania wspólnego dobra następnych pokoleń, potrzeba cierpliwości i odwagi. Warto też pamiętać, że ludzkie rozwiązania ze względu na ograniczoność człowieka nie są idealne i nie są na zawsze.

Mam nadzieję, że do okrągłego stołu edukacyjnego zostały zaproszone także szkoły katolickie, które w Polsce posiadają piękną tradycję i ważne miejsce.

KAI: Strajk na pewno spowodował podziały wśród nauczycieli. Czy nie będzie rzutował na stosunki w pracy po zakończeniu protestu, gdy wszyscy spotkają się w pokoju nauczycielskim? Co robić, by zniwelować te podziały?

– Strajk w środowisku nauczycieli zaowocował negatywnie. Jednym z najsmutniejszych owoców jest sygnalizowany w niektórych szkołach podział w gronie pedagogicznym. Jakkolwiek różnice istnieją zawsze, to jednak w strukturze wychowawczej szkoły jedność pedagogów jest bardzo ważna. To dotyczy także pewnej jedności celów z rodzicami. Jak tu spojrzeć rodzicom w oczy, gdyby, nie daj Boże, doszło do przełożenia np. matury czy jakiegoś egzaminu? Trzeba zrobić wszystko, by do tego nie doszło, aby za „szczęście” jednych nie zapłacili „nieszczęściem” inni. Nie mamy prawa stawiać takich żądań. Nie można żyć tylko tą chwilą, nie myśląc co będzie jutro, czy za miesiąc na następnej wywiadówce.

Co po strajku? Chrześcijaństwo jest bardzo mądre bo mówi nam, że każdy człowiek jest dotknięty grzechem pierworodnym, także księża, czy nauczyciele. Nie istnieje idealna grupa czy stan. Nauczyciele też mają swoje słabości, interesy, przestrzenie ignorancji, egoizmu, nie są ani lepsi ani gorsi od innych. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, dlatego potrzebne jest zrozumienie, przebaczenie, szukanie wyższych celów i wspólnego dobra. Niewłaściwe jest napawanie się czyimiś błędami, czy śmiesznością. Trzeba żyć, najpierw sobie stawiając wymagania i przebaczając innym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem