Reklama

Czas łaski, czyli rekolekcje z o. Jamesem Manjackalem

2015-06-03 10:46

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 23/2015, str. 1, 6

TD

Około 2300 osób uczestniczyło w czterodniowych rekolekcjach w duchu nowej ewangelizacji, głoszonych w Kielcach przez charyzmatycznego misjonarza z Indii o. Jamesa Manjackala, z konferencjami, modlitwami o uzdrowienie duszy i ciała. Podczas Mszy św. na zakończenie rekolekcji – w dniu otwartym – modliło się wspólnie ok. 3 tys. osób. Chorzy zdrowieli na duszy i ciele, Bóg udzielał łask każdemu, kto o nie prosił. Wytworzyła się wspólnota, panowała atmosfera wypełniona modlitwą.

Organizatorem wydarzenia w dniach 14-17 maja, które odbywało się w hali Targów Kielce, była kielecka parafia Świętego Krzyża. Koordynatorem rekolekcji ze strony biskupa kieleckiego był ks. Jarosław Czerkawski.

Codzienne spotkania rekolekcyjne rozpoczynały się o 9 rano i trwały do ok. 19, z przerwami, w tym na obiad. Wypełniały je konferencje misjonarza, wspólna modlitwa, śpiew, Msza św. z modlitwą o uzdrowienie. Chorym pomagało ponad 50 wolontariuszy. Zgłosili się ludzie z całej Polski oraz z Niemiec, Litwy, Białorusi, Czech, Wielkiej Brytanii, a nawet jedna osoba z Dubaju, od maluchów po osoby w bardzo podeszłym wieku. Większość uczestników rekolekcji stanowili mieszkańcy Kielc i diecezji kieleckiej. Do udziału bp Jan Piotrowski zachęcał m.in. specjalnym komunikatem odczytywanym w kościołach diecezji oraz za pośrednictwem strony internetowej diecezji kieleckiej; pobłogosławił przedsięwzięcie, objął je patronatem oraz przewodniczył Mszy św. na rozpoczęcie rekolekcji.

Reklama

Wyjątkowy czas

W homiliach o. James kładł nacisk na ważność odbioru i słuchania Słowa Bożego, na otwartość wobec natchnień i łask Ducha Świętego, szacunek wobec kapłaństwa, posłuszeństwo Kościołowi, istotę uzdrowień duchowych i fizycznych.

I tak w homilii wygłoszonej pierwszego dnia o. James Manjackal podkreślał m.in. znaczenie wiary w życiu każdego chrześcijanina, mówił o tym, że to indywidualna silna wiara czyni cuda. Opowiadał o młodym mężczyźnie, który po pobycie w Indiach i ezoterycznych doświadczeniach duchowych, za swoich bogów uznawał... węża i mysz. Nawrócony, stał się gorliwym chrześcijaninem. Okrutnie zamordowany, poniósł śmierć za wiarę, nie chcąc się wyrzec Jezusa.

– My mamy wszystko gotowe, podawane na tacy, nie doświadczamy zagrożeń wiary za cenę życia, a jednak pozostajemy obojętni – komentuje koordynatorka kieleckich rekolekcji, Bogumiła Wróblewska. Opowiada także, że sama już w pierwszym dniu pomagała wstać z wózka inwalidzkiego dwóm osobom uczestniczącym w rekolekcjach. Poszły one o własnych siłach... Gdy ojciec zapytał, kto czuje się uzdrowiony, w górze był las rąk.

Za obecność misjonarza i prowadzenie rekolekcji dziękował bp Jan Piotrowski. – Jeśli ktoś spotkał Chrystusa w swoim życiu, nie może zatrzymać Go dla siebie – mówił, życząc obfitego „ewangelicznego posiewu”, tak potrzebnego ojczyźnie i diecezji. – Niech błogosławieństwo umacnia wiarę i daje nadzieję zanurzoną w Bogu – modlił się bp Piotrowski.

Jak nieskończony ocean

W innej homilii rekolekcjonista skoncentrował się na Duchu Świętym i nawiązując do własnych doświadczeń, mówił także o kapłaństwie. – Życie w Duchu Świętym jest czymś wspaniałym, jest jak płynięcie po oceanie, bo On jest nieskończonym oceanem – mówił.

Przypomniał, że każdy narodził się dwa razy: z rodziców, w określonym miejscu i kulturze, oraz podczas chrztu świętego, który „wielu z charyzmatyków celebruje jako dzień narodzin”. – Pytanie brzmi: czy wciąż żyjemy łaską otrzymaną od Ducha Świętego? Być może nie... – mówił o. Manjackal, zachęcając do odnowy w Duchu Świętym.

Złożył świadectwo ze swojej drogi „odkrywania Ducha Świętego”. Stwierdził, że mimo pochodzenia z pobożnej katolickiej rodziny, niewiele o Nim wiedział, co nie zmieniło się nawet po studiach w seminarium i w pierwszych latach kapłaństwa. Opowiadał, jak to z „całą teologią w głowie” nie mógł zaakceptować informacji o odnowie charyzmatycznej w USA, jak sam w czasopiśmie teologicznym „dar języków” nazwał „histerycznym hałasem kobiet”, a stwierdzone uzdrowienia rozpatrywał wyłącznie na podłożu psychologicznym. Jego „bezpieczne, komfortowe kapłaństwo”, dzięki któremu „miał dobre jedzenie, dobry pokój, pieniądze, motocykl” zburzyła choroba – gruźlica i kamica nerek oraz spotkanie z „młodym mężczyzną napełnionym Duchem Świętym”, który modlił się o jego uzdrowienie fizyczne i który wytknął mu, że unikał głoszenia homilii. – I Pan oskarżył mnie i ukazał mi wszystkie moje przeszłe grzechy (…), i dostałem wtedy tej „histerii kobiet”, i poczułem jej radość i moc – opowiadał o. Manjackal.

Lekarze stwierdzili całkowite uleczenie nerek, a kapłan – z „księdza uniwersyteckiego” rozpoczął życie wędrowca-charyzmatyka po całym świecie głoszącego chwałę Ducha Świętego. – Od 40 lat jestem misjonarzem, a nie znam ani jednej milionowej części Ducha Świętego – mówił, zapraszając, aby „przyjść do oceanu Ducha Świętego”.

– Ludzie, najczęściej młodzi, po naukach ojca przynosili złe rzeczy, które mogły ich zniewolić, np. maski afrykańskie, emblematy i wrzucali to wszystko do specjalnie przygotowanych koszy – opowiada pani Wróblewska.

Było warto

– Pomimo różnych trudności, udało się sprowadzić o. Jamesa do Kielc i zorganizować rekolekcje – mówi ks. Jarosław Czerkawski. Podkreśla życzliwość bp. Jana Piotrowskiego wobec inicjatywy i zaangażowanie księży diecezjalnych. – Na prośbę organizatorów o pomoc w konfesjonałach zareagowali m.in. księża z Domu Rekolekcyjnego w Skorzeszycach, z parafii św. Jana Chrzciciela czy sami rekolektanci, np. ks. prof. Przemysław Kantyka, który codziennie spowiadał po kilka godzin – opowiada ks. Czerkawski. Można założyć, że co najmniej tysiąc osób przystąpiło do sakramentu pokuty. Ks. Czerkawski podkreśla ogromną pracę grupy organizacyjnej z koordynatorką Bogumiłą Wróblewską. – Było warto podjąć ten wysiłek – mówi Wróblewska. Jej zdaniem, gdy będzie wiara i Bóg w naszym życiu, wszystko ułoży się we właściwych proporcjach, dostrzeżemy drugiego człowieka, weźmiemy odpowiedzialność za słowo i postawę. No i świadectwa – z uzdrowień, uwolnień; ludzie dzwonią i dziękują, bo wreszcie ustał ból kręgosłupa, bo po raz pierwszy od lat przespali całą noc... – opowiada. Świadectwa wciąż spływają. Będą one wkrótce dostępne na: mocducha.pl

* * *

O. James Manjackal
jest członkiem Zgromadzenia Misjonarzy Świętego Franciszka Salezego. Podczas swej posługi ten urodzony w Indiach misjonarz odwiedził ponad sto krajów. W 1976 r. został wysłany przez zgromadzenie z misją ewangelizacji świata. Z jego nauczania i uzdrawiania skorzystały już tysiące ludzi. Jego rekolekcje składają się z części modlitewnych, w tym modlitw o uzdrowienie, oraz konferencji, podczas których głoszona jest nauka w oparciu o Pismo Święte i zasady wypływające z nauczania Kościoła.

Pierwsze rekolekcje w Polsce o. James wygłosił w Warszawie w maju 2014 r. Wzięło w nich udział ponad 6000 osób z Polski i z zagranicy. Kolejne odbyły się w listopadzie 2014 r.

Tagi:
rekolekcje

Adwentowe Warsztaty Muzyczno-Liturgiczne

2019-10-08 11:43

Anna Majowicz

Wrocławskie Liturgiczne Studium Wokalne serdecznie zaprasza na Adwentowe Warsztaty Muzyczno-Liturgiczne.

mat. prasowe

Warsztaty połączone z rekolekcjami rozpoczną się 29 listopada przy klasztorze oo. franciszkanów na Kruczej we Wrocławiu. Skierowane są do schol i chórów, kleryków, księży, sióstr zakonnych oraz osób śpiewających indywidualnie.

- W czasie warsztatów uczestnicy, pod okiem profesjonalistów, będą mogli pogłębić swoją wiedzę o muzyce liturgicznej, rozszerzyć repertuar o nowe pieśni wielogłosowe i nowe aranżacje pieśni tradycyjnych, wzbogacić doświadczenie z zakresu emisji głosu (możliwość konsultacji indywidualnych dla wybranych osób), a także wysłuchać rekolekcji adwentowych - zaznaczają organizatorzy.

Wydarzenie zakończy Msza św., sprawowana 1 grudnia o godz. 13.00 w kościele p.w. św. Karola Boromeusza i koncert finałowy – z udziałem chóru utworzonego przez uczestników warsztatów.

Warsztaty poprowadzą znani w kręgach katolickich muzycy:

-Katarzyna Młynarska (Opole),

-s. Karen Trafankowska CSFN (Warszawa),

- Jakub Tomalak (Kalisz),

- o. Dawid Kusz OP (Kraków).

Rekolekcje wygłosi o. Tomasz Nowak OP.


Koszt uczestnictwa w warsztatach wynosi 90 zł.

WLSW nie organizuje i nie opłaca noclegów dla przyjezdnych uczestników.

Zapisy na warsztaty potrwają do 17 listopada 2019 za pośrednictwem strony internetowej: www.warsztaty.wlsw.pl

Zapraszamy. Liczba miejsc ograniczona.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akademia Męskości

2019-10-22 20:28

Agata Pieszko

Prawdziwych mężczyzn szukała już w 1974 r. Danuta Rinn. W 2019 r. nadal poszukujemy mężczyzn na miarę czasów. Z takiej potrzeby w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” powstaje prawdziwa Akademia Męskości.

DA Wawrzyny

Akademia Męskości to nowy cykl spotkań tylko dla mężczyzn, który powstał z inicjatywy studentów Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny”. Pierwsze spotkanie odbędzie się już jutro (23.10) po Mszy św. o godz. 19:00. Po wspólnej Eucharystii kobiety będą musiały opuścić mężczyzn, którzy wezmą udział w prelekcji Andrzeja Cwynara pt.: „Podejmij wyzwanie”. Po spotkaniu studenci zapraszają na wspólny poczęstunek.

Spotkania w ramach Akademii Męskości będą się odbywać w każdą pierwszą i trzecią środę miesiąca po Mszy św. o godz. 19:00 w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” na ul. Odona Bujwida 49/51. Za każdy razem prelekcję poprowadzi inny gość, który będzie poruszał tematykę rozwoju mężczyzny i pogłębiania jego tożsamości w Bożym Duchu. Kolejne spotkanie odbędzie się 6 listopada.

Spotkania przeznaczone są oczywiście tylko dla mężczyzn. Płeć piękną prosimy o objęcie duchową opieką tego dzieła oraz o udział w Eucharystii i przyjmowanie Komunii św. w intencji swoich dziadków, ojców, braci, mężów, czy wybranków serca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem