Reklama

Wiadomości

Bo dzieci potrzebują autorytetów

Prof. Jan Tadeusz Duda, krakowianin, kieruje Katedrą Informatyki Stosowanej na AGH, jest radnym Sejmiku Małopolskiego. Prywatnie – jest mężem (od 45 lat) prof. Janiny Milewskiej-Dudy i ojcem trojga dzieci, spośród których najstarszy syn – Andrzej Duda został wybrany przez naród na Prezydenta RP.

Niedziela Ogólnopolska 25/2015, str. 44-45

[ TEMATY ]

wywiad

tata

ojcostwo

Andrzej Duda

Tadeusz Warczak

Prof. Jan T. Duda z żoną – prof. Janiną Milewską-Dudą i Prezydentem elektem RP podczas tegorocznej procesji Bożego Ciała w Krakowie

Prof. Jan T. Duda z żoną – prof. Janiną Milewską-Dudą i Prezydentem elektem RP podczas tegorocznej procesji Bożego Ciała w Krakowie

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Panie Profesorze, uczestniczył Pan w wydarzeniu przekazania prezydentowi elektowi uchwały PKW o wyborze na Prezydenta RP. Co w takiej sytuacji myśli ojciec?

PROF. JAN T. DUDA: – To jest radość prawdziwa, o której czytamy w „Kwiatkach św. Franciszka...”. Czyli taka, za którą stoją bardzo trudne wyzwania. Mam świadomość, że to początek drogi, że ten wybór to wskazanie Opatrzności. Nie do tego, żeby się cieszyć, tylko do ciężkiej pracy. Myślę o tym, że Andrzej uzyskał ze strony społeczeństwa wielki kredyt zaufania, że czeka go bardzo trudna misja.

– Czy patrząc na swego pierworodnego po jego narodzeniu, myślał Pan, kim on zostanie, gdy dorośnie?

– Rodzic ma prawo widzieć w swoim dziecku giganta. Sprowadza się to do zasady: „Każdy nosi buławę marszałkowską w plecaku”. Mówię, że gdy się rodzi dziecko, to rodzi się nowy kosmos. Rodzice muszą go odkryć i jakoś wkomponować w inne kosmosy. Względem naszych dzieci nie mieliśmy jakichś konkretnych planów. Chcieliśmy, aby były one szanowanymi ludźmi, dobrymi i mądrymi.
Któryś z angielskich polityków wyznał, że od dziecka marzył, aby zostać premierem. Skomentowałem to w domu, że trzeba sobie stawiać ambitne cele – chcieć pełnić ważne misje. Nie po to, aby osiągać wysokie stanowiska, lecz by w pełni wykorzystywać swoje talenty. Nade wszystko jednak należy wsłuchiwać się w to, co Opatrzność mówi, a nie walczyć z nią. Uważam, że Opatrzność wie, co komu jest pisane, co dla kogo jest dobre. W moim zawodowym języku mówię, że ja nie steruję swoim życiem, tylko modyfikuję parametry rozkładu prawdopodobieństwa, tzn. modyfikuję parametry tego oddziaływania, które Opatrzność na nas zsyła. Rzymianie mawiali: „Kto losu słucha, tego los prowadzi, kto z losem walczy, tego los wlecze”. My zamieniamy słowo „los” na Opatrzność, a to istotna różnica, bo według Rzymian los był ślepy i złośliwy. W naszym przekonaniu Opatrzność jest zawsze dobra.

– Został Pan ojcem dosyć wcześnie, bo w wieku 23 lat. To dobry czas na zakładanie rodziny, na stawanie się jej głową?

– Mieliśmy po 21 lat, gdy się pobieraliśmy, bo znaleźliśmy się dla siebie. W tej sprawie radziłem się mego ojca, który był bardzo mądrym człowiekiem. Pytałem, jak powinienem postąpić, a on powiedział krótko: „Żenić się należy wtedy, kiedy się znajdzie odpowiednią osobę”. Uznałem to za akceptację mej decyzji. Przez pierwszy rok nawet nie mieszkaliśmy razem; żona studiowała w Łodzi, ja – w Krakowie. Andrzej urodził się po blisko dwóch latach. To rodzicielstwo było dla nas wielką radością, szczególnie że spotkało się z bardzo radosną reakcją rodziny. Mimo że mieliśmy, tak patrząc po ludzku, fatalne warunki do startu.

– No właśnie, nie mieli Państwo odpowiednich warunków. Czy hotel asystencki to właściwe miejsce na wychowanie dziecka?

– Każde miejsce jest dobre na wychowanie dziecka. Słyszę biografie osób, które się wychowały w slumsach i też wyrosły na wspaniałych ludzi. Zresztą, patrząc na ten hotel z perspektywy czasu, uważam, że dla Andrzeja to było świetne środowisko. Myśmy tam stworzyli swoiste forum dyskusyjne. Prowadziliśmy rozmowy często na poważne tematy, a dzieci krążyły między nami, bawiły się swoimi autkami i słuchały, chłonęły tę atmosferę. Przyjęliśmy zasadę, że dziecko jest tak samo ważne jak dorosły. Pozwalaliśmy Andrzejowi zabierać głos w dyskusjach, wyrażać własne zdanie, chociaż nie wszystkim się to podobało. Uważaliśmy, że dziecko ma prawo czuć się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. W tym hotelu asystenckim były też inne dzieci, co zapewniało towarzystwo rówieśników. Oni do dzisiaj utrzymują ze sobą kontakty. Myślę więc, że to miejsce stanowiło dużo bardziej uspołeczniające środowisko niż zamknięcie się w jakimś domu. Chociaż nie radzę, żeby wracać do tych czasów (śmiech). Chciałem tylko powiedzieć, że nie wszystko, co źle wygląda, jest naprawdę złe.

– Niektórzy rodzice twierdzą, że łatwiej im było wychowywać córki niż synów, inni – odwrotnie. A jak to było w Pana przypadku?

– Mam bardzo duży szacunek do różnorodności płci. Natura kobiety jest dla mnie tajemnicą nieprzeniknioną. Zachowywałem delikatny dystans do dziecięcych problemów córek. Na pewno nie byłem ich powiernikiem. Tu widziałem większą rolę żony, ale córki zawsze mogły liczyć na moją radę czy pomoc. Natomiast z Andrzejem rozmawialiśmy szczerze na każdy temat. Gdy syn był już starszy, przyznał, że nie mówił mi pewnych rzeczy, bo nie chciał, abym się o niego bał. Do dziś mamy dobry kontakt i gdy się spotykamy, dyskutujemy o różnych życiowych problemach.

– W jednym z wywiadów z Prezydentem elektem znalazłam stwierdzenie: „Pan wygląda jak chodząca reklama z Krakowa: miły, śliczny, uczesany, z dobrego domu...”. Jaki był ten dom profesorskiej rodziny Dudów? Proszę podać jego trzy najważniejsze cechy.

– Przekazaliśmy dzieciom przeświadczenie, że ciężką pracą dochodzi się do prawdziwej satysfakcji z życia. Po drugie, że trzeba sobie stawiać ambitne cele. Po trzecie, trzeba zachować dystans do siebie i szacunek do innych. Jesteśmy uczuleni na tzw. bufonadę. Nie czekamy na wyróżnienia. Czasem żartuję, że każdy zaszczyt, każdy honor wydłuża moje męki czyśćcowe po śmierci (śmiech).

– Popełniał Pan błędy wychowawcze?

– A kto ich nie popełnia! Jak popełniłem błąd, to dziecko przepraszałem i to czasem budziło kontrowersje. Do najbardziej dyskusyjnych należą sytuacje, kiedy dziecko popełnia błąd niechcący. Wtedy jest dylemat, czy je karcić. Z własnego dzieciństwa pamiętam, że miałem poczucie krzywdy, gdy w takiej sytuacji dostałem karę. Ale jako dorosły zdałem sobie sprawę, że dziecko trzeba też uczyć odpowiedzialności za to, co robi, żeby sobie uświadamiało konsekwencje.
Uważam, że o problemach wychowania dzieci trzeba dyskutować, korzystać z doświadczeń innych i dzielić się swoimi. Bo to są bardzo ważne sprawy, a nie ma ludzi nieomylnych. Ze swymi dziećmi też debatuję na te tematy. Najlepsze metody podpowiada mądra miłość do dziecka i poczucie odpowiedzialności za jego przyszłość.

– Co w roli ojca jest, Pana zdaniem, najtrudniejsze?

– Generalnie problemem współczesnych mężczyzn, z których większość to ojcowie, jest niedocenianie czy wręcz negowanie ich roli w rodzinie. Uważam, że mężczyźni mają z natury predyspozycje do działań długofalowych, strategicznych, a kobiety lepiej sobie radzą w działaniach codziennych, operacyjnych. W spokojnych czasach w życiu codziennym nie ma wielu problemów strategicznych. Toteż można powiedzieć, że mężczyźni tracą pole samorealizacji i mogą się czuć marginalizowani. Szczególnie jeśli kobieta jest przedsiębiorcza, przebojowa. Oczywiście, to dobrze, że ona jest taka, ale mądra żona powinna zadbać o to, aby mąż miał pewność, że jest ważny. Pozycja mężczyzny w domu jest istotna również z tego powodu, że dzieci potrzebują autorytetów. To nieprawda, że one chcą mieć tylko luz. Nie, dzieci oczekują, żeby ktoś im wskazał, gdzie są granice. I teraz pojawia się pytanie, jak ten autorytet budować.

– No właśnie, jak?

– Powiem coś, co płynie z serca – wspólną modlitwą. Myślę, że rodziny powinny się codziennie razem modlić. Mnie się wydaje, że to jest niezwykle cenne, kiedy wieczorem klękamy i przyznajemy się np. do tego, że nie wszystko się w tym dniu udało. Wtedy się buduje autorytet rodzica. Nawet jeśli coś mu się nie udaje. Mężczyzna musi uwierzyć, że dla swoich dzieci jest autorytetem, niezależnie od obiektywnych, nie zawsze korzystnych okoliczności. Jest autorytetem, bo zawsze ma dużo do zaoferowania w sferze ducha, a dzieci tego oczekują od ojca.

– A o co w tej chwili modlą się Państwo Dudowie, rodzice Prezydenta elekta?

– Jesteśmy dumni ze wszystkich naszych dzieci. Wierzymy, że każde z nich ma w życiu swoją misję. Modlimy się o siłę i mądrość do wypełniania tych misji, czyli brania na siebie odpowiedzialności za społeczeństwo w mniejszym lub większym zakresie. I o modlitwę w tej intencji dla naszego syna prosimy również Czytelników „Niedzieli”.

2015-06-16 11:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Homilia bp. Tadeusza Lityńskiego z okazji 900-lecia Kapituły Kolegiackiej

2020-09-27 16:23

[ TEMATY ]

homilia

bp Tadeusz Lityński

Głogów

kapituła kolegiacka

Karolina Krasowska

Homilia bp. Tadeusza Lityńskiego z okazji 900-lecia Kapituły Kolegiackiej

POSŁUCHAJ HOMILII

CZYTAJ DALEJ

230 biskupów świata domaga się sprawiedliwej gospodarki światowej

2020-09-28 13:20

[ TEMATY ]

ekologia

biskupi

Vatican News

230 biskupów z 43 krajów świata podpisało się dotychczas pod wspólnym oświadczeniem domagającym się ustanowieniu przepisów, które będą zobowiązywały przedsiębiorców i koncerny międzynarodowe do poszanowania praw człowieka oraz ochrony środowiska. W opublikowanym apelu biskupi podkreślili, że kryzys spowodowany koronawirusem stwarza szansę dla zapoczątkowania uczciwej zmiany i utorowanie drogi dla nowego systemu gospodarczego.

Wśród sygnatariuszy apelu jest m.in. 14 biskupów niemieckich, w tym przewodniczący episkopatu bp Georg Bätzing, kard. Reinhard Marx z Monachium oraz abp Stephan Burger z Fryburga Bryzgowijskiego kierujący pracami akcji pomocy „Misereor”. Apel poparło też siedmiu biskupów austriackich (niemal połowa episkopatu) oraz czterech ze Szwajcarii.

Hierarchowie Kościoła domagają się, aby kryzys wywołany koronawirusem wykorzystać jako szansę dla solidarnej i ekologicznej przebudowy zasad gospodarki. Należy „skończyć z systemem napędzanym zyskiem i związaną z tym mentalnością marginalizowania”.

Biskupi skrytykowali też, że zbyt wiele przedsiębiorstw i koncernów wykorzystuje ludzi i środowisko. Unikają oni podatków niezbędnych dla finansowania zadań socjalnych, jak sektor zdrowia, czy placówki oświatowe i ponoszą współwinę za łamanie praw człowieka poprzez np. pracę przymusową, czy pracę dzieci. „Jako biskupi poczuwamy się do obowiązku moralnego i duchowego domagając się nowego ładu priorytetów na czas kryzysu oraz po jego ustaniu” - głosi apel biskupów.

Jednak prawdziwą zmianę myślenia można, zdaniem biskupów, osiągnąć tylko poprzez jasne przepisy krajowe i międzynarodowe. „Nie uda się tego dokonać za pomocą wytycznych i dowolnych inicjatyw, nie da się skutecznie ochronić ludzi i planety przed degradacją środowiska i łamaniem praw człowieka” - czytamy w apelu. Ponadto wszyscy pracownicy muszą mieć prawo i możliwość składania skarg w przypadkach naruszenia prawa. Biskupi wymienili tu np. kradzież ziemi, zabójstwa obrońców praw człowieka, pracę dzieci i pracę przymusową, przemoc, niszczenie środowiska naturalnego i wyrąb lasów.

Ważnym wyrazem europejskiej odpowiedzialności za wspólne dobro świata byłaby na przykład inicjatywa na rzecz społecznego i ekologicznego tworzenia łańcuchów dostaw, które strzegą standardów wytwarzania towarów zgodnie z prawami człowieka na terenie poszczególnych krajów, w ramach Unii Europejskiej, a także Organizacji Narodów Zjednoczonych, gdzie w październiku na temat porozumienia międzynarodowego dotyczącego gospodarki i praw człowieka będzie obradowała grupa robocza Rady Praw Człowieka ONZ .

Z okazji tegorocznego Dnia Stworzenia obchodzonego 1 września papież Franciszek podkreślił, że „istnieje potrzeba wzmocnienia krajowego i międzynarodowego prawodawstwa, tak aby regulowało ono działalność przedsiębiorstw zajmujących się wydobyciem surowców mineralnych i umożliwiało ofiarom podejmowanie wiarygodnych działań prawnych”. Natomiast w swojej encyklice ekumenicznej „Laudato si`” z 2015 roku Ojciec Święty podkreślił, że „niesprawiedliwość społeczna nie dotyczy tylko poszczególnych osób, ale też całych krajów i zmusza do rozważenia etyki stosunków międzynarodowych”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję