1 Sm 18,6-9;19,1-7
Opowiadanie pokazuje, jak uznanie tłumu staje się próbą serca władcy. Po zwycięstwie nad Filistynami kobiety wychodzą z miast z bębenkami i śpiewem. Taki pochód dziękczynny zna Biblia już w pieśni Miriam po przejściu przez morze. Refren przypisuje Saulowi „tysiące”, a Dawidowi „dziesiątki tysięcy”. W pieśni słychać paralelizm, typowy dla hebrajskiej poezji, gdzie drugi człon wzmacnia pierwszy. Saul słyszy jednak w tych słowach podważenie tronu. W jego wnętrzu rodzi się myśl: brakuje Dawidowi tylko królestwa. Tekst notuje, że od tej chwili Saul patrzył podejrzliwie na Dawida. „Oko” w Biblii bywa nazwą pragnienia i intencji. Zazdrość zaczyna kierować spojrzeniem i pamięcią. Władza traci wtedy prostotę i staje się zakładnikiem własnego lęku.
Reklama
Drugi fragment odsłania, że zazdrość przechodzi w przemoc. Saul mówi do Jonatana i do sług o zamiarze zabicia Dawida. Jonatan staje między królem a niewinnym. Jego miłość do Dawida ma smak przymierza, a nie doraźnej korzyści. Ostrzega przyjaciela i rozmawia z ojcem. Przypomina Saulowi czyny Dawida i zwycięstwo dane przez Pana. Wspomina ryzyko, które Dawid podjął dla Izraela. Pada też słowo o „niewinnej krwi”, które w Piśmie oznacza ciężar winy spadający na wspólnotę. Jonatan, którego imię (Yehonatan) znaczy „Pan dał”, staje się darem pokoju. Samuelowe opowiadanie pokazuje, jak jedno wstawiennictwo zatrzymuje spiralę zła. Saul wypowiada przysięgę: „Na życie Pana” i cofa rozkaz. Dawid wraca na dwór „jak dawniej”. Obraz pozostaje kruchy, a zarazem jasny. Przyjaźń chroni życie. Słowo prawdy wypowiedziane bez przemocy potrafi obudzić w człowieku resztkę słuchu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Mk 3,7-12
Scena u Marka dzieje się po sporach o szabat i po uzdrowieniu w synagodze. Jezus oddala się ku jezioru wraz z uczniami. Ten ruch odsłania jego wolność. Konflikt nie wyznacza mu granic ani tempa. Nad wodą gromadzą się tłumy, bo wieść o Nim krąży po okolicy. Marek wymienia krainy jak czytając starożytną mapę: Galileę, Judeę, Jerozolimę, Idumeę, Zajordanie, okolice Tyru i Sydonu. W tej liście brzmi szerokość pragnienia i zapowiedź drogi ku narodom. Idumea przywołuje ziemię Edomu, a Tyr i Sydon należą do świata fenickiego. Do Galilei dociera też Jerozolima, centrum kultu i sporów o Prawo. Widać lud, który szuka Boga poza murami świątyni, w przestrzeni słowa i miłosierdzia.
Jezus poleca uczniom przygotować łódź. Tłum napiera i grozi zgnieceniem. Ewangelista mówi, że Jezus „wielu uzdrowił”, a zaraz potem dodaje, że cisnęli się do Niego wszyscy dotknięci chorobą, aby Go dotknąć. U Marka „wielu” (polloi) podkreśla obfitość daru, a „wszyscy” odsłania powszechność pragnienia. Dotyk w Biblii niesie wymiar relacji. W Prawie dotyk nieczystości przenosił nieczystość. Przy Jezusie działa odwrócony kierunek. Jego świętość oczyszcza, a człowiek odzyskuje ciało i miejsce wśród swoich. Łódź staje się zarazem ochroną i przestrzenią słowa. Markowa łódź powraca później jako miejsce nauczania i jako znak drogi uczniów pośród burz. Uczniowie uczą się służyć, tworząc Jezusowi przestrzeń, w której może dawać, a nie tylko odpowiadać na nacisk.
W tej samej scenerii pojawiają się duchy nieczyste. Padają przed Jezusem i wołają: „Ty jesteś Synem Bożym”. Upadek ma kształt prostracji, znanej z modlitwy, a krzyk zdradza przymus spotkania ze Świętym. Jezus „surowo im zabraniał”, a Marek używa czasownika (epitimaō), znanego z egzorcyzmów i z uciszenia wichru. Władza Jezusa nie jest krzykiem, lecz rozkazem, który przywraca porządek. Zakaz ujawniania tożsamości strzeże drogi objawienia. Wkrótce Jezus wejdzie na górę i wybierze Dwunastu, aby tłum stawał się wspólnotą. Tytuł Syna Bożego potrzebuje światła krzyża i zmartwychwstania, aby zabrzmiał jak Ewangelia. W ciszy, którą Jezus nakłada na duchy, rośnie przestrzeń dla wiary uczniów, karmionej słuchaniem i wiernością.
