Dramatyczny bilans
Do wypadku doszło w niedzielę – jeden pociąg wykoleił się, wpadł na sąsiedni tor, gdzie zderzył się z innym składem. Zginęło 41 osób, kilkadziesiąt innych jest rannych lub zaginionych, dlatego też bilans ofiar może się zwiększyć. Do akcji włączono ciężki sprzęt, aby podnieść najbardziej zniszczone wagony.
Natychmiastowa reakcja
Parafia św. Andrzeja w Adamuz stała się pierwszym miejscem schronienia dla pasażerów, którzy przeżyli katastrofę. Jej proboszcz, ks. Rafael Prados, podkreślił, że reakcja była spontaniczna i wspólnotowa. „Zaraz po tym, jak dowiedzieliśmy się o wypadku, wiedzieliśmy, że pasażerowie pociągu, którzy przeżyli, trafią do naszej miejscowości” – relacjonował mediom watykańskim. Mieszkańcy natychmiast zaczęli przynosić wodę, jedzenie, a nawet materace. „Niektórzy po prostu opróżniali swoje lodówki i przynosili wszystko, co mogło się przydać” – dodał proboszcz z Adamuz.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Miejsce wytchnienia
W parafii przygotowano przestrzeń dla osób, które nie wymagały pomocy medycznej. „Przyjęliśmy ich z tym, co mieliśmy – jedzeniem, wodą, gorącą kawą. Kiedy już trochę się uspokoili, towarzyszyliśmy im i słuchaliśmy, aby mogło to być balsamem w chwili bólu” – mówił ks. Rafael Prados.
Następnego dnia Adamuz odwiedził biskup Kordoby, abp Jesús Fernández González. „Był z rodzinami, rozmawiał z nimi, słuchał ich i niósł im odrobinę pociechy” – podkreślił proboszcz, dodając, że Kościół na różne sposoby stara się towarzyszyć dotkniętym tragedią.
Modlitwa i pamięć
Parafia przygotowuje się do Mszy św. za ofiary katastrofy. „Kiedy poznamy imiona wszystkich, za których powinniśmy się modlić, odprawimy Mszę, ofiarując ją Panu za ich dusze” – zapowiedział ks. Prados.
