Liturgię koncelebrowali ks. ppor. Cyryl Zieliński, wikariusz katedry oraz duchowni związani z Kręgiem Pamięci Narodowej, organizatorem uroczystości. We Mszy św. uczestniczyli żołnierze Wojska Polskiego, przedstawiciele środowisk patriotycznych, m.in. Andrzej Melak, prezes Kręgu Pamięci Narodowej, członkowie Konfraterni św. Jakuba, poczty sztandarowe i członkowie grup rekonstrukcyjnych oraz mieszkańcy Warszawy.
Liturgii towarzyszyła oprawa muzyczna w wykonaniu Chóru Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego. Na początku Mszy św. do katedry polowej wprowadzono Chorągiew Wojska Polskiego i odegrano Mazurek Dąbrowskiego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Homilię ks. płk Karol Skopiński rozpoczął od słów jednego z weteranów misji pokojowej, który wskazywał, że „Najtrudniejsze nie było nosić broń. Najtrudniejsze było zachować człowieczeństwo”. Jak podkreślił proboszcz katedry, powstańcy z 1863 roku stanęli nie tylko do walki zbrojnej przeciwko zaborcy, ale także do wewnętrznej walki o wierność wartościom i godność człowieka.
Reklama
Kaznodzieja przywołał dramatyczne pytania, które powinniśmy dziś postawić sobie na nowo: - Czy potrafimy być wierni wartościom, gdy to trudne? Czy umiemy bronić prawdy bez nienawiści? Czy jesteśmy zdolni budować jedność mimo różnic? - To pytania o sumienie, które wciąż powinno kształtować życie wspólnoty. Bo - jak przypomniał - „naród żyje tak długo, jak długo żyje jego sumienie”.
Nawiązując do biblijnej historii Saula i Dawida, ks. płk Skopiński zwrócił uwagę na mechanizmy zazdrości, rywalizacji i podejrzliwości, które rozbijają wspólnotę. - Takie same postawy i napięcia niszczyły naród w przededniu powstania i także dziś są zagrożeniem dla naszej jedności - zauważył. Mimo militarnych niepowodzeń, Powstanie Styczniowe było - jak mówił - „moralnym zwycięstwem”, bo pokazało, że naród nie poddał się zniewoleniu ducha.
W postaci Jonatana, syna Saula, ks. płk Skopiński dostrzegł symbol człowieka sumienia - tego, który staje po stronie prawdy, nawet jeśli musi zapłacić za to wysoką cenę. - Tacy „Jonatanowie” byli także wśród powstańców: nauczyciele, lekarze, duchowni, którzy ryzykowali życiem, by ratować innych - przypomniał.
Poruszającym obrazem była opowieść o starszej kobiecie z Podlasia, która co roku zapalała świecę na bezimiennym grobie powstańca. - Bo moja prababka mówiła, że tam leży ktoś, kto zginął „za Polskę i za Boga” - cytował kaznodzieja. To, jak dodał, właśnie taka pamięć - przekazywana nie w podręcznikach, ale w sercach - tworzy żywą historię.
Reklama
Komentując fragment Ewangelii, ks. Skopiński podkreślił, że Chrystus milczy wobec tych, którzy domagają się spektakularnych znaków. - Jezus pokazuje, że prawda nie potrzebuje krzyku, a siła objawia się w cichości - mówił. - Taka była też postawa wielu powstańców: ich walka miała sens, bo była zakorzeniona w wierze, godności i miłości Ojczyzny - powiedział.
Na zakończenie homilii ks. Skopiński zachęcił do modlitwy za tych, którzy potrafili zaufać Bogu bardziej niż własnym kalkulacjom. - Niech Chrystus, który jest prawdziwym Królem, uczy nas odwagi bez pychy, patriotyzmu bez nienawiści i wiary, która potrafi przemieniać historię - podkreślił.
Po zakończonej Mszy św. wierni udali się pod Krzyż Traugutta, gdzie uczczono powstańców styczniowych.
Powstanie styczniowe
22 stycznia 1863 r. Komitet Centralny Narodowy przekształcił się w Rząd Narodowy i wydał manifest wzywający naród do powstania pod zaborem rosyjskim. Komitet ogłosił także równouprawnienie wszystkich obywateli i uwłaszczenie chłopów.
6 tysięcy powstańców zaatakowało rosyjskie garnizony w Królestwie Polskim. Był to największy zryw narodowo-wyzwoleńczy Polaków przeciwko rosyjskiemu zaborcy. Powstanie rozszerzyło się na cały kraj, a następnie na tereny Litwy, Białorusi i Ukrainy. Trwało do jesieni 1864 r., a utworzone wtedy „państwo podziemne” funkcjonowało jeszcze w 1865 r. Ostatni oddział partyzancki ks. Stanisława Brzóski, działający na Podlasiu, został rozbity w kwietniu 1865 r.
W walkach wzięło łącznie udział co najmniej 200 tys. powstańców. Bilans zrywu był tragiczny - kilkadziesiąt tysięcy poległych lub straconych przez Rosjan, 38 tys. osób zesłanych na Syberię. Mimo klęski militarnej, powstanie umocniło świadomość narodową i miało wpływ na dążenia niepodległościowe następnych pokoleń.
17 października 1863 r. władzę naczelną - jako dyktator powstania - przejął Romuald Traugutt. Przeprowadził reorganizację rządu. 10 kwietnia 1864 r. Romuald Traugutt został aresztowany i osadzony w warszawskiej Cytadeli, a 5 sierpnia 1864 r. - stracony w publicznej egzekucji wraz ze swoimi czterema najbliższymi współpracownikami z Rządu Narodowego.
