Reklama

Niedziela Małopolska

Libiąż

Narodziła się dla Nieba. 9. rocznica śmierci Sługi Bożej Heleny Kmieć

24 stycznia 2026 roku w Libiążu, rodzinnej miejscowości Sługi Bożej Heleny Kmieć, odbędą się obchody 9. rocznicy jej śmierci.

Fundacja im. Heleny Kmieć

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W parafii św. Barbary – tam, gdzie „rodziło się serce Heleny”, uczennicy–misjonarki, która z kościelnej i szkolnej ławki wyruszyła aż na krańce świata – wierni spotkają się na wspólnej modlitwie i wdzięcznej pamięci o młodej wolontariuszce.

Helena – dziewczyna, która uczyła się kochać „aż po krańce świata”

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Helena Kmieć urodziła się w 1991 roku w Krakowie, dorastała w Libiążu, a jej rodzinny dom, szkoła i parafia św. Barbary były miejscami, w których dojrzewało pragnienie służby Bogu i ludziom. Od 2012 roku należała do Wolontariatu Misyjnego Salvator. Swoją drogę wolontariacką rozpoczynała na Węgrzech, następnie wyjechała na dłuższą misję do Zambii, gdzie pracowała z dziećmi ulicy, a kolejnym etapem jej posługi była Rumunia, w której angażowała się w animację młodzieży.

Ostatnim rozdziałem jej ziemskiej misji stała się Boliwia. 8 stycznia 2017 roku Helena przyjechała do Cochabamby, by wraz z drugą wolontariuszką pomagać siostrom służebniczkom dębickim w tworzeniu ochronki dla dzieci z ubogich rodzin. W nocy z 23 na 24 stycznia została śmiertelnie zaatakowana podczas napadu na placówkę i zmarła na miejscu – w miejscu, do którego pojechała, wierząc, że „Łaska Boża to Dar Darmo Dany Do Dawania” i że tym darem trzeba się dzielić.

Reklama

W pamięci współpracowników i przyjaciół pozostała jako osoba pełna pogody ducha, konkretu i wewnętrznego pokoju – studentka, stewardesa i wolontariuszka z gitarą w dłoniach, która potrafiła rozjaśnić dzień jednym uśmiechem. Ci, którzy ją znali z rekolekcji, spotkań formacyjnych i wyjazdów wolontariackich, wspominają jej prostotę, życzliwość oraz umiejętność łączenia wymagającej wiary z ogromną radością życia.

Libiąż – modlitwa tam, gdzie wszystko się zaczęło

Tegoroczne obchody 9. rocznicy śmierci Heleny Kmieć wpisują się w tradycję spotkań modlitewnych w jej rodzinnej parafii. 24 stycznia wierni zgromadzą się najpierw o godz. 17.15 przy grobie Sługi Bożej Heleny Kmieć na cmentarzu parafialnym w Libiążu, aby odmówić różaniec i powierzyć Bogu osobiste intencje za jej wstawiennictwem. Następnie modlitwa będzie kontynuowana przed Najświętszym Sakramentem.

Centralnym punktem obchodów będzie Msza Święta w intencji beatyfikacji Sługi Bożej Heleny Kmieć o godz. 18.00 w kościele pw. św. Barbary w Libiążu. To okazja, by „stanąć tam, gdzie dla Heleny wszystko się zaczęło” – w miejscu, gdzie uczyła się wiary, odkrywała powołanie do wolontariatu i podejmowała decyzje, które zaprowadziły ją aż do Cochabamby.

Osoby, które nie mogą uczestniczyć w uroczystościach osobiście, są zaproszone do duchowego towarzyszenia – transmisja Mszy Świętej będzie prowadzona na profilu Fundacji im. Heleny Kmieć na Facebooku, dzięki czemu w modlitwę włączą się przyjaciele, wolontariusze i sympatycy z kraju i zagranicy.

„Misja Heleny trwa” – w sercach i konkretnych czynach

Reklama

Dziewięć lat po śmierci Heleny jej historia wciąż porusza i inspiruje kolejne osoby. Do Fundacji im. Heleny Kmieć napływają świadectwa ludzi, którzy – poznając jej życie – odkrywają na nowo wiarę, podejmują decyzję o spowiedzi po latach, angażują się w wolontariat czy odnajdują własną drogę do świętości. W komentarzach pojawiają się słowa, że „każda droga do świętości jest inna, jak linie papilarne” i że Bóg każdemu daje dokładnie te dary, które są mu potrzebne, by dojść do Niego swoją, niepowtarzalną ścieżką.

Fundacja podkreśla, że „misja Heleny trwa” – w sercach wolontariuszy, stypendystów, nauczycieli i młodych, którzy spotykają ją dzięki książkom, filmom, na rekolekcjach i podczas szkolnych katechez. W mediach społecznościowych Fundacji pojawiają się także inicjatywy zachęcające do dzielenia się dobrem, a fotografie uśmiechniętej Heleny z gitarą czy wśród dzieci stają się pretekstem do tego, by dziś zrobić konkretny „krok miłości”: pomóc komuś, pojednać się, podjąć wolontariat.

Śladami dobra – Fundacja im. Heleny Kmieć

Odpowiedzią na śmierć Heleny było powołanie Fundacji jej imienia, która ma kontynuować dzieła bliskie jej sercu: wspierać edukację i rozwój dzieci oraz młodzieży, formować wolontariuszy i realizować projekty pomocowe w Polsce i w różnych częściach świata. Fundacja prowadzi programy stypendialne, konkursy, projekty edukacyjne oraz inicjatywy wolontariackie, w których młodzi ludzie uczą się, że każdy może „podjąć wyzwanie” dobra tam, gdzie jest.

Osoby, które pragną włączyć się w dzieło kontynuowania misji Heleny, mogą to uczynić poprzez modlitwę, zaangażowanie wolontariackie lub wsparcie finansowe projektów Fundacji za pośrednictwem strony helenakmiec.pl/wsparcie. Jak przypominają przedstawiciele Fundacji, „każda modlitwa, każde dobre słowo i każda złotówka dobra” pomagają sprawić, by świat stawał się choć odrobinę bardziej taki, o jakim marzyła Helena – pełen odwagi, radości i miłości, która nie boi się iść aż po krańce świata.

Dodatkowe informacje o życiu Sługi Bożej Heleny Kmieć oraz projektach Fundacji dostępne są na stronie: www.helenakmiec.pl.

2026-01-23 14:45

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niedziela Palmowa

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.

W ciągu wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści ( por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę. To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka) . Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?). Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje), gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu, nadziejo nasza!". Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka. Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty w obrzędzie Środy Popielcowej. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: " Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą - ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej, aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób. A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
CZYTAJ DALEJ

Papież Leon XIV odwiedził Monako

2026-03-28 20:19

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV odbył dziś ośmiogodzinną podróż apostolską do Monako. Po spotkaniu z księciem Albertem II wezwał mieszkańców kraju, by stawali się królestwem braci i sióstr, a także do pogłębiania nauczania społecznego Kościoła oraz opracowywania dobrych praktyk lokalnych i międzynarodowych, które ukażą jego przemieniającą moc. Do katolików zaapelował w katedrze o głoszenie Ewangelii życia. Młodzież i katechumenów zgromadzonych przed kościołem św. Dewoty przekonywał, że wewnętrznej pustki nie wypełnią rzeczy materialne i przemijające, ani wirtualne uznanie wyrażone tysiącami „lajków”, lecz tylko miłość. Podczas Mszy św. na Stadionie Ludwika II papież podkreślił, że wojny są owocem bałwochwalstwa władzy i pieniądza. Była to druga z kolei, a pierwsza w tym roku podróż apostolska Leona XIV.

Papież przyleciał do Monako helikopterem. W heliporcie przywitali go: książę Albert II i księżna Charlène. Rozległo się bicie dzwonów kościołów, oddano także 21 salw artyleryjskich. Oficjalna ceremonia powitania odbyła się na dziedzińcu Pałacu Książęcego. Po odegraniu hymnów narodowych, defiladzie Gwardii Honorowej, oddaniu hołdu fladze, papież i książę weszli do pałacu, gdzie odbyło się ich prywatne spotkanie, po którym nastąpiła wymiana darów i oficjalna sesja zdjęciowa. Papież i książę wyszli na balkon pałacu, skąd przemówili do zgromadzonych mieszkańców.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: „Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Słowa Jezusa: „Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” to nie tylko cytat z psalmu, ale krzyk serca, który zna każdy człowiek. To moment, w którym nawet Syn doświadcza ciszy Ojca. Nie oznacza to jednak braku Boga, lecz wejście w najgłębszą ludzką ciemność. Jezus nie ucieka od tego doświadczenia – przyjmuje je, aby być blisko każdego, kto czuje się zagubiony, odrzucony czy samotny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję