Jk 1,1-11
List Jakuba otwiera się autoidentyfikacją „sługi Boga i Pana Jezusa Chrystusa” oraz adresem do „dwunastu pokoleń w rozproszeniu” (diaspora). To język Izraela przeniesiony na wspólnoty wierzących w Mesjasza, żyjące poza ziemią ojców. Określenie „dwanaście pokoleń” mówi o całości ludu, rozsianego po świecie. Jakub od razu przechodzi do próby. Doświadczenia odsłaniają jakość wiary, a „doświadczanie” rodzi „wytrwałość” (hypomonē). W tradycji mądrościowej oznacza ona zdolność trwania przy dobru w długim czasie, bez rozpaczy i bez udawania siły. „Najwyższa radość” opisuje postawę opartą na pewności, że Bóg nie opuszcza w ucisku. Wytrwałość ma „dokonać dzieła”, aby człowiek stawał się „doskonały” i „nienaganny” (teleios, holoklēros), czyli dojrzalszy w wyborach i w reakcjach. Potem pojawia się prośba o mądrość. W Biblii mądrość obejmuje wiedzę oraz sztukę życia według Boga. Jakub mówi o Bogu, który „daje wszystkim chętnie i nie wymawia”. Prośba ma być wolna od chwiejności; w obrazie fali widać ruch, który nie ma kierunku. „Wątpiący” (diakrinomenos) przypomina falę miotaną wiatrem. Taki stan rozrywa decyzję i odbiera spójność działania; Jakub nazywa go „człowiekiem o dwoistej duszy” (dipsychos), niestabilnym w postępowaniu. Końcowe wersety dotykają napięć społecznych. Ubogi „brat” ma chlubić się wywyższeniem, a bogaty upokorzeniem. Obraz kwiatu trawy, który więdnie pod palącym słońcem, odsłania kruchość zasobów i krótki oddech ludzkiej sławy. Ten motyw wróci w liście w ostrych słowach wobec bogaczy, którzy krzywdzą pracowników.
Mk 8,11-13
Scena u Marka następuje po rozmnożeniu chleba dla czterech tysięcy i po przeprawie przez jezioro. Na brzegu pojawiają się faryzeusze. Zaczynają spór i proszą o „znak z nieba”. Marek dopowiada, że to prośba „na próbę” (peirazontes). W Biblii ten czasownik łączy się z wydarzeniem w Massa, gdzie lud domagał się natychmiastowego dowodu obecności Boga; Pwt 6,16 zakazuje takiego testowania. Żądanie znaku przybiera postać przesłuchania i dąży do postawienia Jezusa pod ścianą. Chodzi o znak „z nieba”, a więc o spektakularne potwierdzenie władzy - zjawisko kosmiczne, cud nad cudami, dowód nie do podważenia. Literatura prorocka zna obrazy znaków na niebie w dzień sądu. W Biblii znak bywa także darem udzielonym dla umocnienia posłanych, bez krzyku i bez wymuszeń. U Marka prośba faryzeuszów nosi cechy konfrontacji. W Ewangelii Marka znaki już się dzieją. To uzdrowienia, uwolnienia od duchów nieczystych, przemienione życie, rozmnożony chleb. Prośba o kolejny znak odsłania ślepotę na to, co zostało dane. Reakcja Jezusa jest krótka i ciężka. „Wzdychnął głęboko w swoim duchu” (anastenazō). To słowo w grece brzmi jak jęk, który wychodzi z wnętrza i mówi o bólu wobec zamknięcia rozmówców. Jezus nie wchodzi w licytację cudów. Wypowiada formułę przysięgi. „Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu pokoleniu”. Grecki zwrot (ei dothēsetai sēmeion) jest semickim sposobem mocnego zaprzeczenia. U Marka nie pojawia się dopowiedzenie o Jonaszu, znane z Mateusza i Łukasza. Odmowa ma brzmienie radykalne. „Pokolenie” oznacza ludzi współczesnych, ale także postawę uporu, znaną z opowieści o pustyni. Znak wymuszony nie tworzy wiary. On tworzy poddanie albo bunt. Potem Jezus ich zostawia, wsiada do łodzi i odpływa na drugą stronę. To gest granicy. Spór o znak staje się sporem o sposób spotkania Boga. Bóg nie daje się użyć jako argument w dyskusji. Jezus nie daje się wciągnąć w grę, w której człowiek dyktuje warunki. Marek pokaże znaki w godzinie męki. Nastąpi ciemność nad ziemią i rozdarcie zasłony przybytku. Te znaki odsłaniają prawdę o Synu i pojawiają się bez związku z żądaniem. Prawda dochodzi do głosu w chwili, która wygląda jak klęska. Wierność idzie wtedy przez drogę posłuszeństwa, nie przez religijne widowisko.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
