Wystosował w niej, jak sam to określił, „wewnętrzny apel” do Kościoła w Wenezueli, aby wszyscy bez wyjątku „dołożyli wszelkich starań na rzecz więźniów politycznych” i innych osób znajdujących się „w sytuacji niesprawiedliwości”. Podkreślił, że niesprawiedliwość ta była często nieznana i że „dopiero gdy pewne fakty wyjdą na jaw publicznie, zdajemy sobie sprawę, co się dzieje”.
Wyraził głęboki żal z powodu sytuacji więźniów politycznych, setek torturowanych ludzi i milionów Wenezuelczyków znajdujących się obecnie w diasporze. Za godną krytyki uznał postawę tych, którzy uważają te cierpienia za nie swoją sprawę i nie interweniują, „usprawiedliwiając się zasadą roztropności”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W związku z tym stanowczo stwierdził, że roztropność „nie może oznaczać uchylania się od odpowiedzialności ani nie może być wymówką do bierności lub utwierdzania się w swojej niemocy w obliczu faktów”.
Według organizacji pozarządowej Foro Penal, do wczoraj w Wenezueli uwolniono 266 więźniów politycznych spośród ponad 600, jakie miały odzyskać wolność według zapowiedzi władz.
