Reklama

Przeciw deprawacji władzy

2015-09-15 13:13

Joanna Szczerbińska
Niedziela Ogólnopolska 38/2015, str. 55

Najnowsza książka Białego Kruka – „Dialogi o naprawie Rzeczypospolitej” zawiera rozważne i arcyciekawe rozmowy toczone między Leszkiem Sosnowskim, cenionym prezesem Białego Kruka, znakomitym wydawcą, wybitnym redaktorem i publicystą, a prof. Krzysztofem Szczerskim, politologiem o uznanym autorytecie, jednym z najciekawszych polityków III RP. To książka frapująca dla wszystkich interesujących się polityką, a dla samych polityków – lektura wręcz obowiązkowa, zaś dla każdego myślącego patrioty – niezbędny oręż w walce z antypolską i antychrześcijańską kampanią.

Tak się składa, że premiera zaplanowanej wiele miesięcy temu książki „Dialogi o naprawie Rzeczypospolitej” (tytuł jest świadomym nawiązaniem do patriotycznej rozprawy Frycza Modrzewskiego) zbiega się z rozpoczęciem przez prof. Krzysztofa Szczerskiego nowej, jakże ważnej funkcji sekretarza stanu, odpowiedzialnego za sprawy międzynarodowe u boku naszego nowego prezydenta. Tym bardziej więc ważne jest poznanie jego poglądów na świat, Ojczyznę, przemiany ustrojowe w Europie i Polsce, agresywne modernistyczne trendy, wiarę, rolę polityki, zarówno w życiu samego posła Szczerskiego, jak i narodu oraz Kościoła. Z rozmów jasno wynika, że Krzysztof Szczerski stanowczo sprzeciwia się demolowaniu ludzkich sumień, lansowaniu życia bez Boga, kłamstwom medialnym, pozbawianiu obywateli przynależnych im swobód, permanentnemu lekceważeniu woli narodu, manipulowaniu historią, dominacji marketingu politycznego. Głosi zasadę lansowaną już przez ks. Piotra Skargę, że władzę należy sprawować, „własnych pożytków zapomniawszy”.

Prowadzący ze sobą dialog – Szczerski i Sosnowski – nie zawsze się ze sobą zgadzają, czasem się spierają, ale czynią to z najwyższą kulturą, w trosce o dobro Ojczyzny i w duchu wielkiego patriotyzmu. Nie tylko opisują zjawiska i stawiają diagnozy, znajdują też oryginalne rozwiązania problemów nurtujących nasz kraj i kontynent.

Reklama

Prof. Andrzej Nowak we wstępie do tej niezwykłej książki jakże trafnie charakteryzuje dyskurs: „To długa i ważna dla Rzeczypospolitej tradycja: poważnej, nacechowanej troską o wspólne dobro rozmowy, zaczyna się od formy dialogu politycznego, który wprowadził do języka polskiego Stanisław Orzechowski (1513-1566). Wydawca z Krakowa, rzec można – wolny obywatel tej ziemi, zaprasza do rozmowy posła, polityka, by wspólnie przyjrzeć się stanowi Rzeczypospolitej, już III Rzeczypospolitej; żeby powiedzieć sobie, co ich, co nas boli i jak bólowi, a raczej jego źródłom, politycznym chorobom i społecznym patologiom, radzić. To jest współczesna rozmowa ziemianina z posłem. Wolny obywatel, zatroskany marnotrawstwem, zdenerwowany głupotą, która zbyt już się szarogęsi na publicznej scenie, pyta swojego w politykę zaangażowanego interlokutora o możliwości naprawy złego stanu. Jest to – w obu przypadkach: dialogów Orzechowskiego i dialogu Sosnowskiego – Szczerskiego – namysł nad praktycznymi posunięciami, które mogłyby sprawić, byśmy się poczuli bardziej u siebie, w domu, a nie na pchanej gdzieś przez silniejszych tego świata platformie. Platforma jest, jak sama nazwa wskazuje, formą płaską. Czy można zamknąć na platformie aktywność obywatelską? Nie, obywatel potrzebuje przestrzeni do swego działania, do swej wolności, nie spłaszczającej partii-platformy. Prof. Krzysztof Szczerski i Leszek Sosnowski szukają tej przestrzeni, wskazują na konieczność jej przywrócenia – żeby Polska była Polską. (…) Może być tylko płaska platforma – a na niej zoo z pootwieranymi klatkami. Silni zjadają słabych, pasożytujące kliki pasą się na swojej żywicielce – Rzeczypospolitej. Albo tak będzie, albo naprawimy naszą Rzeczpospolitą. W tym mają nam pomóc te rozmowy. I, da Bóg, pomogą”.

To nie jest klasyczny wywiad rzeka ani mniej lub bardziej chaotyczne rozmowy na wiele tematów. To pogłębiony dyskurs, wymiana myśli i poglądów o Rzeczypospolitej, o Europie, o polskiej racji stanu. Dyskurs między obu panami trwa już od początku 2013 r. Część rozmów w innej postaci była drukowana na łamach wydawanego przez Biały Kruk miesięcznika kulturalnego „WPIS” (skrót od „Wiara, Patriotyzm i Sztuka”) i gorąco dyskutowana. Nigdy natomiast nie były publikowane prywatne zwierzenia ministra i przyjaciela prezydenta Andrzeja Dudy, które odnajdujemy w obszernym, liczącym w tej książce 60 stron, prologu. Do tego świetne ilustracje (ok. 90) i piękne edytorstwo.

Już widzę, jak na tę książkę rzucą się wściekli lewaccy komentatorzy, no bo jakże to możliwe, aby polityk tak wysokiej rangi domagał się np. respektowania sumienia i honoru w działaniach swoich kolegów po fachu. I jeszcze odwołuje się do Boga, uznaje się za spadkobiercę nauczania św. Jana Pawła II. Po prostu czyste wstecznictwo. A jeszcze do tego ten przebrzydły Sosnowski, który – jak napisała „Wyborcza” – inspirując i wydając w marcu tego roku „Wygaszanie Polski”, spowodował nie tylko zwycięstwo Andrzeja Dudy, ale i... sukces wyborczy Pawła Kukiza. Miejmy więc nadzieję, że w duecie z drugim wybitnym patriotą – prof. Krzysztofem Szczerskim przyczynią się tym razem do jeszcze szerszego i ostatecznego zwycięstwa normalności i polskości pojmowanej zawsze w ścisłej więzi z chrześcijaństwem.

* * *

Specjalna oferta dla czytelników „Niedzieli”

Polecamy zamówienie najnowszej książki Białego Kruka bezpośrednio w wydawnictwie: – jeden egzemplarz „Dialogów” w cenie 50 zł/egz. (zamiast ceny detalicznej 69 zł) plus koszty wysyłki 12 zł, lub – jeden egzemplarz „Dialogów” plus jeden egzemplarz książki pt. „Polsko, uwierz w swoją wielkość” (autorstwa 16 polskich hierarchów) w łącznej cenie 90 zł – koszty wysyłki ponosi wydawnictwo.

Biały Kruk, Wydawnictwo Sp. z o.o., ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków, tel: (+48) (12) 260-32-90, fax: (+48) (12) 260-34-50.

Tagi:
książka

Co wiemy o papieżu „z końca świata”?

2019-12-09 12:16

Materiał prasowy

Franciszek nazywany jest papieżem „z końca świata”. To wyrażenie przypomina słowa Jana Pawła II, który w Loggi Błogosławieństw 16 X 1978 r. powiedział do zgromadzonych na Placu św. Piotra, że przybywa z dalekiego kraju. On był pierwszym nie Włochem na tronie Piotrowym od 400 lat i pierwszym Polakiem, który został wybrany papieżem. Papież Franciszek zaś jest pierwszym papieżem pochodzącym z Ameryki Południowej, pierwszym Argentyńczykiem dzierżącym stery Kościoła.

Co wiemy o papieżu „z końca świata”? Na pewno chcielibyśmy wiedzieć więcej niż wiemy.

Z okazji 50. rocznicy święceń kapłańskich Ojca Świętego Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników przygotowało i wydało książkę, która z pewnością udzieli odpowiedzi na kilka pytań o pontyfikat, działania i życie papieża Franciszka.

Amerykańska dziennikarka akredytowana przy Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej Deborah Castellano Lubov w ciągu kilku lat przeprowadziła wywiady z przyjaciółmi i bliskimi współpracownikami papieża. Tak powstała książka – zbiór wywiadów, opatrzony wstępem kard. Pietro Parolina, Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej, który do grudnia tego roku został wydany w czterech językach: angielskim, włoskim, litewskim i hiszpańskim.

Piątym przekładem jest publikacja „Franciszek nieznany. Papież w oczach bliskich”, która swoją promocję miała 13 grudnia br. w siedzibie Sekretariatu Episkopatu Polski w Warszawie. Była to również okazja do rozmowy z Autorką i Tłumaczką.

Polskie wydanie, pięknie przetłumaczone przez panią Annę T. Kowalewską, otwiera wywiad z abp. Stanisławem Gądeckim, Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Czytelnicy mają okazję zapoznać się z wypowiedziami siostry papieża Franciszka, Marii Eleny Bergoglio, długoletnim przyjacielem Adrianem Pallarolsem oraz rabinem Abrahamem Skórką, z którym papież jeszcze jako arcybiskup Buenos Aires napisał książkę. Wśród rozmówców znaleźli się także m.in.: abp Georg Gänswein, kard. Timothy Dalton, kard. Kurt Koch, abp Joseph E. Kurtz i kard. Peter Turkson.

Co wiemy o papieżu Franciszku? Które z tych informacji są prawdziwe, a które nie mają zbyt wiele wspólnego z prawdą? Na te pytania próbują odpowiedzieć rozmówcy Autorki.

Opowiadają o tym, w jaki sposób spotkali się po raz pierwszy z papieżem Franciszkiem. Mówią o tym, co uważają za cechy wiodące tego pontyfikatu. W wielu rozmowach przewija się spostrzeżenie, że chociaż papież Franciszek wprowadza pewne nowe tradycje w Watykanie, to przecież jego poprzednicy także to czynili, chociażby Jan Paweł II.

Co sprawia, że tak wiele się mówi i pisze o prawie każdym geście Franciszka? Co sprawia, że bez problemów potrafi zachować swój własny oryginalny styl w kontaktach z ludźmi? Co zarzucają mu przeciwnicy i jak te zarzuty rozumieją i odpierają współpracownicy papieża?

Z książki wyłania się obraz papieża Franciszka jako Głowy Kościoła powszechnego, która służy Bogu i Jego ludowi, która niesie przesłanie, że władza jest służbą, a przykazanie miłości i niesienie miłosierdzia powinno być znakiem wszystkich chrześcijan.

Książka „Franciszek nieznany. Papież w oczach bliskich” została objęta patronatem honorowym Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, abp. Salvatore Pennacchio, Konferencji Episkopatu Polski oraz Biskupa Włocławskiego Wiesława A. Meringa. Natomiast patronat medialny objęły: TVP, Polskie Radio, KAI, Radio Maryja, TV TRWAM, „Tygodnik Idziemy”, „Przewodnik Katolicki”, deon.pl, „Niedziela"- Tygodnik Katolicki”, „Gość Niedzielny”.

Serdecznie zapraszamy do lektury! Książkę można zamówić m.in. na stronie Wydawnictwa Duszpasterstwa Rolników – Zobacz.

Wydawca: Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników

Tytuł: Franciszek nieznany… Papież w oczach bliskich

Autor: Deborah Castellano Lubov

Tłumaczenie: Anna T. Kowalewska

Format: 140x215 mm

Str.: 200

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

ISBN 978-83-7401-698-8

Rok wydania 2019

Cena: 39,90 zł

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy Kościół jest potrzebny?

2019-11-19 12:16

Ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 24-25

Czy Kościół jest potrzebny, by wierzyć w Boga? – pytają ludzie zarówno wierzący, jak i poszukujący Boga. Dzieje się tak zapewne dlatego, że Kościół jawi się wielu jako swoista przeszkoda w wierze. Pragnęliby kochać Chrystusa i Jego Ewangelię, jednak bez tego wszystkiego, co nazywają instytucją: wszystkich instytucji papieskich, diecezjalnych, prawnych, moralnych, sakramentalnych i tym podobnych, które wielu ciążą jak ołowiany kaftan

Bożena Sztajner/Niedziela

Czy można dojść do Boga z pominięciem Kościoła? W tym pytaniu kryje się pułapka. We wszystkich innych religiach człowiek również dąży do Boga, bo ludzie od zarania dziejów przeczuwali, że ponad rzeczywistością istnieje byt transcendentny i wszechmocny, i wszystkie religie starały się sprawić, by człowiek mógł do tego Boga dotrzeć. Można usiłować wznieść się do Boga, podobnie jak wznosimy się ku jakiemuś ideałowi.

Artyści mają swój ideał estetyczny, uczeni – ideał naukowy, politycy – polityczny. Podobnie w religiach istnieje ideał religijny. Jeśli bowiem mówimy o zbawieniu ludzkości, jeśli taki jest cel naszej wiary i na tym polega oryginalność chrześcijaństwa, to wcale nie chodzi o zdążanie do Boga. Człowiek nie jest w stanie sam siebie zbawić, zresztą byłoby to zupełnie pozbawione sensu. To Bóg do nas przychodzi. A Kościół jest drogą od Boga do człowieka. Kościół to droga, którą Bóg wyrusza na spotkanie z nami. Bóg pragnie, „aby wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2, 4). Kościół, założony przez Jezusa Chrystusa, jest narzędziem zbawienia całej ludzkości (por. Dz 17, 30-31).

Po co więc Kościół?

Żeby człowiek miał łatwy i pewny dostęp do zbawienia. Bóg się nam daje, Kościół jest tego widzialnym znakiem w historii. Jest tą częścią ludzkości, która w widzialny sposób przyjmuje ten Boży dar. Bardziej niż instytucją Kościół jest „przyjmowaniem” Chrystusa, płaszczyzną zjednoczenia dla tych, którzy Jezusa przyjmują.

Jezus nie ustanowił zwyczajnej wspólnoty uczniów, lecz założył Kościół jako tajemnicę zbawczą. On sam jest w Kościele, a Kościół jest w Nim. Jezus Chrystus bowiem nadal jest obecny i prowadzi swoje dzieło odkupienia w Kościele i przez Kościół, który jest Jego Ciałem (por. 1 Kor 12, 12-13; Kol 1, 18). Tak jak głowa i członki żywego ciała, chociaż nie są tożsame, są nierozdzielne, tak również Chrystusa i Kościoła nie należy utożsamiać, ale nie można też oddzielać.

Realia i karykatura

Kościół jest trwałą obecnością Chrystusa, a nie klubem przyjaciół czy partią. Jest Ciałem Chrystusa. To On tworzy Kościół przez słowo i sakramenty. Mieszkanie Boga znajduje się pośród ludzi. Jezus po Ostatniej Wieczerzy mówi: „Każdy, kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go. Przyjdziemy do niego i będziemy u niego mieszkać” (J 14, 23). Wiara w Kościół opiera się więc na wierze w Boga. Kochać Kościół to kochać Boga, który do nas przychodzi. Bóg nie jest kimś nieruchomym, skostniałym w swojej wieczności, On żyje i jest obecny w swoim Kościele.

Pytamy: Dlaczego tak wielu ludzi odrzuca dziś Kościół? Zapewne dlatego, że nie dostrzegają w Kościele objawiającego się Chrystusa, uważają Kościół za przestarzałą instytucję, za siedlisko wszystkich możliwych przesądów; utrzymują, że powiązany jest z potęgami tego świata itd. Krótko mówiąc, widzą w Kościele wyłącznie karykaturę. Jak mówił św. Augustyn: „Są tacy, którzy myślą, że są w Kościele, a naprawdę są poza nim, i tacy, którzy myślą, że są poza Kościołem, a naprawdę są w Kościele”. Cały problem polega na tym, czy rzeczywiście wszyscy ci ludzie, uważani za niewierzących lub wątpiących, przystąpiliby do Kościoła, gdyby ukazać im go takim, jaki jest w rzeczywistości, czyli organizmem Chrystusa, nie zaś jego karykaturę.

Gdzie spotkać Boga?

Kościół nie jest instytucją, która by władała z zewnątrz życiem chrześcijan. Kościół jest przekazicielem Boskiego życia, głosi je nam i reguluje zarazem. Życie ludzkie musi być równocześnie ożywiane i regulowane. Bez istnienia jasnych reguł sam tylko dynamizm mógłby nas zaprowadzić do najgorszych wypaczeń. I na odwrót: tam, gdzie istnieją wyłącznie reguły i prawa, bez jakiegokolwiek życia i zapału – mamy do czynienia z czystym legalizmem, który nie daje odpowiedzi na żadną z naszych głębszych potrzeb. Dlatego tak ważne jest źródło tego życia. Tym źródłem jest Chrystus. Nie można spotkać Boga w inny sposób, jak tylko przez Jezusa. A Chrystusa odnajdujemy jedynie przez Kościół. Jak bez Kościoła dowiedzielibyśmy się, że Bóg jest miłością, że stał się człowiekiem dla naszego zbawienia itd.? Gdybyśmy zlikwidowali Kościół, to za kilkadziesiąt lat nikt by już nie wiedział, po co Bóg przyszedł na świat i co powiedział człowiekowi.

Kościół nie jest czymś w rodzaju pośrednika między człowiekiem a Bogiem, tzn. tym, który nie zezwala na bezpośredni kontakt z Bogiem. Nie jest mediatorem. Kościół nie stoi między człowiekiem i Bogiem, przeciwnie – on właśnie stanowi o ich spotkaniu. W pewnym sensie jest światłem, dzięki któremu istnieje bezpośrednia łączność między człowiekiem i Bogiem, w Chrystusie. Święty Jan XXIII powiedział wymownie: „Świat potrzebuje Chrystusa, a Kościół musi dać Chrystusa światu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem