Reklama

40 lat Domu Pomocy Społecznej w Brańsku

2015-09-17 13:17

Jan Krakowski
Edycja podlaska 38/2015, str. 6-7

Archiwum Domu Pomocy
Bp Tadeusz Pikus gratuluje nagrodzonym pracownikom

2 września świętowano 40-lecie Domu Pomocy Społecznej w Brańsku oraz 10-lecie nadania mu imienia Jana Pawła II. Uroczystość rozpoczęła Eucharystia, celebrowana w miejscowej świątyni parafialnej przez bp. Tadeusza Pikusa

W homilii Ksiądz Biskup powiedział, że nadzieją człowieka jest niebo, do którego zmierza on przez życie na ziemi. Niczego jednak, z czego korzysta, nie wniesie z tego świata. Korzystanie z dóbr doczesnych ma tylko pomóc w osiągnięciu dóbr wiecznych. Przypomniał także, iż bez Boga sami nie możemy osiągnąć nieba. Przywołując ewangeliczny fragment o uzdrowieniu paralityka, Ksiądz Biskup powiedział, że Chrystus ma moc uzdrowienia całego człowieka, jednak zależy mu przede wszystkim na jego zdrowiu duchowym, czyli wolności od grzechów.

Dziękując za pomoc ludziom starszym i chorym, powiedział, że każdy musi uczyć się zarówno przychodzić innym z pomocą, jak też ją od innych przyjmować. Wzorem takiej postawy jest patron placówki św. Jan Paweł II.

Historia Domu

Po Eucharystii, przy pomniku św. Jana Pawła II przed brańskim kościołem odmówiono modlitwę wstawienniczą i złożono kwiaty. Część oficjalna odbyła się natomiast w zabytkowym budynku Domu Pomocy. Z historią Domu zebrani zapoznali się, słuchając wystąpienia dyrektor DPS Walentyny Tokajuk, pełniącej tę funkcję 29 lat, oraz oglądając prezentacje multimedialną.

Reklama

1 stycznia 1975 r. decyzją naczelnika powiatu bielskiego został powołany Państwowy Dom Rencistów w Brańsku, przemianowany na Państwowy Dom Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych. Na stanowisko dyrektora została powołana Jadwiga Ciechanowska. Naczelnik Miasta i Gminy Brańsk przekazał na ten cel budynki, w których mieścił się najpierw szpital, a następnie izba porodowa i ośrodek zdrowia. Pierwszych pensjonariuszy przyjęto 9 czerwca 1975 r. W październiku 1979 r. obowiązki kierownika przejął Tadeusz Łapieński. Podjął on starania o budowę nowego obiektu, uwieńczone wydaniem zgody przez wojewodę białostockiego w czerwcu 1981 r. Jego następcą został Józef Kosiński, który pomimo pogarszania się stanu istniejących obiektów, ciągle nie mógł rozpocząć budowy.

W lutym 1986 r. funkcję dyrektora placówki objęła Walentyna Tokajuk. Już w sierpniu rozpoczęły się prace budowlane, które trwały do 1995 r. Nowy budynek dla 74 pensjonariuszy został oddany do użytku 1 stycznia 1999 r. Dom Pomocy Społecznej stał się jednostką organizacyjną podległą Zarządowi Powiatu Bielskiego. Przeprowadzone prace pozwoliły uzyskać dodatkowych 40 miejsc dla osób przewlekle chorych.

Godna starość

W ośrodku są dobre warunki mieszkalne, baza socjalna, gabinet do rehabilitacji, sala fizykoterapii, hydroterapii oraz sala gimnastyczna, biblioteka i kaplica. Podkreślono wysiłki mające na celu zapewnienie opieki duchowej ze strony kapelanów: katolickiego ks. prał. Janusza Łoniewskiego i prawosławnego ks. Jerzego Charytoniuka oraz całego personelu, aby wypełniać mieszkańcom pustkę spowodowaną oddaleniem lub utratą rodziny. W 2005 r. DPS w Brańsku otrzymał imię Jana Pawła II, który – jak to podkreślono – ukazał swoim życiem godne podchodzenie do starości i cierpienia, a jego wyniesienie na ołtarze pokazało, że wstawia się u Boga za potrzebującymi.

Goście i pensjonariusze

W uroczystościach wziął udział wojewoda podlaski Andrzej Meyer, który wręczył odznaczenia państwowe przyznane przez Prezydenta RP: Srebrny Krzyż Zasługi – Walentynie Tokajuk oraz 30 Złotych Medali za Długoletnią Służbę – pracownikom ośrodka. Obecne były także władze samorządowe powiatu bielskiego oraz Miasta i Gminy Brańsk, przedstawiciele innych DPS-ów, służby zdrowia, służb mundurowych, zakładów pomagających, instytucji oraz pensjonariusze.

Dyrektor brańskiego DPS wspomniała zmarłych pracowników i pensjonariuszy, a obecnym przekazała wyrazy podziękowania za zaangażowanie. Zarówno w kościele, jak też na zakończenie części oficjalnej wystąpił chórek złożony z pracowników. Wystąpili też pensjonariusze, którzy wykonane przez siebie upominki przekazali przybyłym gościom.

We wrześniu tego roku 40-lecie istnienia obchodzą również inne Domy Pomocy Społecznej znajdujące się na terenie diecezji drohiczyńskiej: w Siemiatyczach i Sokołowie Podlaskim.

Tagi:
dom pomocy społecznej

20 lat Środowiskowego Domu Samopomocy

2019-07-10 09:42

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 28/2019, str. VI

Jubileuszowe uroczystości związane z 20-leciem istnienia Środowiskowego Domu Samopomocy w Tarnogrodzie odbyły się 26 czerwca

Joanna Ferens
Wręczenie medali i dyplomów uznania od prezydenta RP i wojewody lubelskiego

Rocznicowe uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Tarnogrodzie, którą w intencji podopiecznych i pracowników placówki sprawował pasterz naszej diecezji, bp Marian Rojek. W rozmowie Biskup podkreślał, iż dzięki takim miejscom osoby sprawne inaczej czują się potrzebne i akceptowane w społeczeństwie. – Ten dom to rzecz wspaniała, ale patrząc ze strony Ewangelii, to konkretne realizowanie wezwania Chrystusa do miłości i pomocy potrzebującym. Osoby dotknięte niepełnosprawnością, nieporadnością życiową czy zaburzeniami mają nie tylko prawo być kochane czy akceptowane, ale i prawo na pomoc ze strony społeczeństwa. Tutaj potrzebna jest szczególna życzliwość i mądra, odpowiedzialna miłość. Dziś widzimy owoce realizacji tego Chrystusowego wezwania, tej życzliwości i otwartości dla drugiego człowieka – wskazał bp Rojek.

Pomoc, otwartość, tolerancja

Dalsza część wydarzenia miała miejsce w siedzibie ŚDS przy ul. Szkolnej 2, gdzie można było zobaczyć, jak ta placówka wygląda i co ją charakteryzuje. Następnie wszyscy zebrali się w jednym z lokalnych pensjonatów na części oficjalnej. Tutaj rozpoczęto musicalem w wykonaniu uczestników Domu i multimedialną prezentacją na temat jego działalności. Przybyłych gości powitała dyrektor placówki, Elżbieta Kyc, która w rozmowie tłumaczyła, iż ŚDS jest przeznaczony dla osób, które potrzebują wsparcia i mogą w nim zostać, aż do osiągnięcia samodzielności. – ŚDS w Tarnogrodzie powstał w 1999 r. i był jednym z pierwszych na ziemi biłgorajskiej. Nieprzerwanie od 20 lat świadczy on swym podopiecznym usługi w ramach indywidualnych lub zespołowych treningów samoobsługi i treningów umiejętności społecznych w zakresie czynności dnia codziennego. Dom oddziałuje nie tylko na podopiecznych, ale też na całe środowisko. Uczymy postaw tolerancji, otwartości, pomocy, życzliwości oraz zrozumienia wobec osób niepełnosprawnych. W przeciągu minionych 20 lat dzieliliśmy się wzajemnym szacunkiem, wsparciem, pomocą i akceptacją. Zawsze podchodzimy do siebie z otwartym sercem. Dziesięciu naszych podpieczonych się już usamodzielniło, pracują, dwie osoby założyło rodziny. Wkrótce kolejne cztery osoby także się usamodzielnią, a my pomożemy im znaleźć dom i odnaleźć się w społeczeństwie. Jednakże nie mamy żadnych limitów, nasi podopieczni zostają z nami tak długo, jak tego potrzebują. To są nasze sukcesy – wskazała.

Dom potrzebujących wsparcia

Podczas spotkania nie zabrakło wystąpień przybyłych gości, m.in. wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, który nie ukrywał, że ŚDS w Tarnogrodzie to miejsce wyjątkowe. – Niedostrzeganie potrzeb naszych bliźnich, osób niepełnosprawnych fizycznie i psychicznie byłoby barbarzyństwem i nie mieści się w światopoglądzie i przekonaniach ludzi cywilizowanych. Działalność takich placówek to wypełnianie czasu tych, którzy potrzebują wsparcia, integracji, przystosowania do życia ze względu na pewne niepełnosprawności, które ich dotknęły. Tutaj ludzie otrzymują szczęście. Mnie w sposób szczególny dotknęła atmosfera rodzinnej radości. Patrząc na podopiecznych mogę powiedzieć, że mają tutaj znakomicie – podkreślił.

Dopełnieniem uroczystości było wręczenie przez wojewodę lubelskiego medali nadanych przez Prezydenta RP pracownikom Domu oraz medalu wojewody dla ŚDS. Odbyła się również część artystyczna w wykonaniu uczestników i zaproszonych zespołów. Spotkanie zakończył poczęstunek i jubileuszowy tort.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Utracone, ale nie na zawsze

2019-10-01 13:55

Marzena Cyfert
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 16-17

Boleśnie przeżywamy śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się pożegnać, ale o wiele boleśniej dotyka nas śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się jeszcze przywitać

Zapytałam kiedyś przedszkolaków, co to jest skarb. Padały różne propozycje. – Brylanty, złoto, skrzynia z pieniędzmi. W końcu padła nieśmiała odpowiedź: – Jak rodzice nie mają długo dziecka i to dziecko im się w końcu urodzi, to jest ich skarb.

Magda cieszy się swoim skarbem, ale zanim to się stało, straciła sześcioro dzieci w pierwszych miesiącach ciąży. Mówi, że jej serce składa się z sześciu kawałków, bo tyle razy pękało – przy każdej stracie. Dziś 5-letni Wiktor to plasterek miodu na jej popękane serce. 15 października w Dzień Dziecka Utraconego spotykam ich na Mszy św. w intencji rodziców dzieci utraconych, a później patrzę, jak wysyłają niebu sześć białych baloników. – Dla Antosi, Bartka, Karolinki... – wymienia Wiktor. Spotykam też Ewę z mężem – mają dwa białe baloniki, ale w swoich dłoniach nie trzymają dziecięcej rączki. Stracili dwoje dzieci, a później już się nie udało. Mówią, że zamiary Boże nie są tak oczywiste i przewidywalne, jak by się chciało.

Dziecko, które się rozmyśliło

Utrata dziecka zawsze jest traumą, niezależnie od jego wieku i okoliczności, w których to nastąpiło. Konsekwencje psychiczne i społeczne takiej straty są wielowymiarowe, gdyż stres potraumatyczny może powodować różnego rodzaju zaburzenia psychiczne i depresyjne. Najtrudniejszym elementem przy stracie dziecka nienarodzonego dla kobiety jest fakt, że nigdy go nie zobaczyła ani nie przytuliła, a przecież wiedziała o jego istnieniu. Jak pisze ks. Arkadiusz Olczyk: „Mówiąc krótko, boleśnie przeżywamy śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się pożegnać, ale o wiele boleśniej dotyka nas śmierć kogoś, z kim nie zdążyliśmy się jeszcze przywitać”.

Trudny jest również brak społecznego przyzwolenia na przeżycie żałoby. Z jednej strony bagatelizuje się zaistniały fakt, z drugiej zaś słyszy się tanie pocieszanie: „Jeszcze będziesz miała dziecko”; „Jakby miało być chore, to lepiej...”. Tymczasem kobieta przeżywa dramat i czuje żal, bo umarło jej dziecko – to konkretne, na które teraz czekała. – Czasem jest to żal do całego świata: do spotykanych na ulicy kobiet w zaawansowanej ciąży, bo im się udało; do Pana Boga, bo mógł temu zaradzić, a nic nie zrobił; a nawet absurdalny żal do warzyw na straganach, które każdego dnia odmierzasz z aptekarską dokładnością, a jednak nie zapewniają zdrowia twojemu dziecku – wspomina Małgosia. – Najtrudniejsze było jednak wytłumaczenie 3-letniej córeczce – pukającej palcem w mój brzuch i pytającej, co słychać u dzidziusia – że on się nie urodzi. Mała zapytała wtedy zawiedziona: czy dzidziuś się rozmyślił? – zwierza się Małgosia.

Nie bądźcie smutni

Na wrocławskim cmentarzu osobowickim widziałam pomnik dziecka utraconego, które wyciąga ręce do pogrążonych w bólu rodziców, by ich pocieszyć. Figura dziecka jest przezroczysta i jest symbolem osoby utraconej, ale zarazem obecnej, która zdaje się, że mówi: Nie bądźcie smutni! Zanim jednak rodzice przestaną być smutni, muszą przejść przez dni rozpaczy i żałoby, a to różnie wygląda. Inaczej przeżywa stratę ojciec dziecka – równie mocno, choć przeważnie bardziej skrycie – a inaczej matka. Nie ma ustalonych reguł i jednego sposobu na jej przeżycie, każdy ma też swoje tempo przeżywania. Faktem jest jednak, że po wielu dniach bólu, smutku i cierpienia przychodzi wewnętrzny spokój. Psychologowie mówią, że czas trwania żałoby to optymalnie dwanaście miesięcy – tak, by rodzice mogli przejść ze świadomością straty przez wszystkie kluczowe dni roku: pierwsze Boże Narodzenie bez dziecka, pierwsze uroczystości rodzinne bez dziecka... Ania wspomina: – Jasia straciliśmy w 4. miesiącu ciąży, ale do 9. miesiąca zastanawiałam się, co by się z nim teraz działo, jaki byłby duży. Może już by się nawet uśmiechał na USG. I w myślach uśmiechałam się do niego. Zaraz jednak pojawiał się tamten obraz z pamiętnego USG – smutna, spuszczona główka. I przychodziła rozpacz.

Formą radzenia sobie z żalem może też być zadaniowość – kobieta od razu planuje kolejne ciąże albo wpada w wir wymyślonych obowiązków, by się czymś zająć i nie myśleć o stracie.

Co na to przepisy

Jednym z etapów przeżywania żałoby jest pogrzeb i pożegnanie bliskiej osoby, dlatego pogrzeb dziecka ma duże znaczenie. Obecne przepisy pozwalają na jego zorganizowanie, niezależnie od tygodnia, w którym nastąpiła śmierć. Rodzicom przysługuje również zasiłek pogrzebowy. Szpitale zazwyczaj o tym nie informują, a na pytanie dotyczące procedur nie potrafią odpowiedzieć pracownicy ani szpitali, ani zakładów pogrzebowych. – Lekarz w szpitalu patrzył na mnie jak na kobietę szaloną. Ja również patrzyłam na niego jak na kogoś, kto postradał zmysły, bo dziecko, które mieszkało dziewięć cudownych tygodni pod moim sercem, nazywał martwą ciążą i nie chciał mi go oddać. Tłumaczyłam, że każdemu utraconemu dziecku należą się pogrzeb i miejsce na ziemi. W końcu przyznał mi rację. Rozpłakałam się, gdy w USC podawałam imię córeczki: Anna! A później z dumą patrzyłam na akt urodzenia, choć był to jednocześnie akt zgonu mojego dziecka – opowiada Renata.

Przez kilka lat niektóre szpitale uniemożliwiały pogrzeb dziecka z powodu nieznajomości jego płci. Rodzice musieli płacić za kosztowne badania genetyczne, mieli też problemy z uzyskaniem zasiłku pogrzebowego. Zmieniło się to w 2016 r. Na stronie Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” czytamy: „Aby ubiegać się o refundację kosztów pogrzebu dziecka zmarłego przed narodzeniem, konieczne jest uzyskanie aktu urodzenia z adnotacją o urodzeniu martwym, czyli zarejestrowanie dziecka w urzędzie stanu cywilnego. Do rejestracji konieczne jest określenie płci dziecka, co w niektórych przypadkach jest możliwe wyłącznie za pomocą badań genetycznych. Należy pamiętać, że koszt tych badań uznaje się za wydatki związane z pogrzebem, a to oznacza, że są one refundowane w ramach zasiłku pogrzebowego”.

Renata zorganizowała pogrzeb swojej córeczce miesiąc po poronieniu. – Nie wiedziałam, że grób jest taki ważny. Myślałam, że skoro dziecko na zawsze zostanie w moich myślach, to nie potrzeba nam marmurowego nagrobka. Tylko czemu taka bezdomna się czułam za każdym razem, przechodząc przez cmentarz? – dzieli się swoim doświadczeniem. – Po pogrzebie zaś odczułam ulgę, jakbym zamknęła jakiś ważny rozdział w życiu, bo nasza Ania dostała swoje miejsce nie tylko w naszych sercach – dodaje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Synod dla Amazonii: CIDSE apeluje o zmianę sposobu myślenia

2019-10-16 12:23

ts (KAI) / Rzym

Aby poprawiła się sytuacja w regionie Amazonii, potrzebna jest radykalna zmiana sposobu myślenia – uważa Katolickie Stowarzyszenie Międzynarodowej Współpracy dla Rozwoju i Solidarności (CIDSE). „Od lęków przed zmianami musi być silniejsza nasza wiara” – powiedziała 14 października w Rzymie sekretarz generalna stowarzyszenia, Josianne Gauthier, uczestnicząca w pracach Synodu Biskupów nt. Amazonii jako jedna z zaproszonych ekspertów.

wikipedia.org

Przypomniała, że w czasie obrad przedstawiciele tego regionu wyraźnie wskazywali, że system globalny zniszczył tamtejszą ziemię, wodę i kulturę. Według CIDSE tylko wspólne działania mogą położyć kres niepohamowanemu indywidualizmowi i konsumpcji. Kościół dzięki Synodowi może pójść nową drogą globalnej zmiany sposobu myślenia w dziedzinie ekologii.

„Cierpienia ludzi i całego stworzenia na terenie Amazonii są skutkiem imperialistycznego sposobu życia. Ale następstwa produkcji gospodarczej ponoszą inni” – podkreślił inny zaproszony ekspert, dyrektor niemieckiego dzieła pomocy „Misereor” Pirmin Spiegel. Jego zdaniem, ten model rozwoju zagraża równowadze na Ziemi i rozwija nierówności na skalę światową.

Z kolei przedstawiciele ludności tubylczej przekonywali na Synodzie, że utrata ich kultury jest stratą dla wszystkich narodów, a ich zrównoważony sposób życia stanowi inspirację do życia w zgodzie z przyrodą.

CIDSE zrzesza 18 katolickich organizacji na rzecz rozwoju z Ameryki Północnej i Europy, działających w 120 krajach świata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem