„Rz” przypomina, że do każdego projektu powstającego w rządzie dołączana jest obowiązkowo ocena skutków regulacji. W punkcie „wpływ na pozostałe obszary” tego dokumentu jest osiem opcji, które można zaznaczyć, wśród nich „demografia”. Poniżej jest pole do opisania tego wpływu.
I legislatorzy rządowi nagminnie nie wypełniają tego pola, choć Polska znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji demograficznej
– stwierdza gazeta.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Przypomina, że
kratki z napisem »demografia« legislatorzy nie zaznaczyli w przypadku projektów o statusie osoby najbliższej (nowej wersji związków partnerskich) czy o reformie PIP, choć zdaniem wielu ekspertów obszary formalizowania związków i rynku pracy są kluczowe dla decyzji prokreacyjnych. W przeszłości oceny wpływu na demografię nie oszacowano nawet w projektach o »babciowym« czy o kredycie 0 proc.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, odpowiedzialne za reformę PIP, potwierdziło w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej”, że „reforma pośrednio wspiera bezpieczeństwo rodzin i obywateli, a w konsekwencji demografię”. Resort nie odpowiedział na pytanie, dlaczego nie napisał o tym w ocenie skutków regulacji, ale zapewnił, że
do wyzwań demograficznych podchodzi w sposób holistyczny”, dodając, że funkcjonuje w nim „Rada ds. Polityki Rodzinnej i Demograficznej, a działania w tym obszarze są koordynowane również w formule międzyresortowej.
Ekspert od demografii Mateusz Łakomy skomentował dla „Rz”, że legislatorzy nie szacują wpływu na dzietność, by nie robić sobie kłopotów:
Jeśli kratkę z napisem »demografia« zostawią pustą, nikt nie będzie im zadawał trudnych pytań.
Gazeta cytuje najnowsze dane GUS, według których w listopadzie ubiegłego roku urodziło się 17 tys. dzieci, a zmarło 30,5 tys. osób, zaś skumulowana liczba urodzeń za ostatnie 12 miesięcy po raz pierwszy spadła poniżej 240 tys. Współczynnik dzietności za 2024 rok wyniósł zaledwie 1,099, a wstawienie go do modeli matematycznych prowadzi do szokujących wniosków, że w 2100 roku Polaków będzie 11,2 mln, a w 2200 roku… 1,1 mln.
