Agata Kowalska: Czym zajmuje się Pan na co dzień?
Marek Gacek: Jestem zwykłym człowiekiem, którego Pan Bóg w pewnym momencie życia dotknął łaską nawrócenia. Na co dzień jestem mężem i tatą, 14-letniej córki. Mam 43 lata. Przez kilkanaście lat zajmowałem się grafiką 3D, a dziś pracuję w e-commerce i programuję. Przez lata moja praca i życie kręciły się wokół spraw doczesnych, a ja sam – mówiąc wprost – byłem skupiony głównie na sobie. Wszystko zmieniło się jednej nocy, gdy miałem 31 lat. Przyśnił mi się Pan Jezus. Nie był to zwykły sen, ale doświadczenie, które wstrząsnęło moim życiem. Usłyszałem wtedy słowa, które brzmią w mojej głowie do dziś: „Zobacz, ile ci dałem. Masz wszystko, co chciałeś, a ty nie potrafisz się tym dzielić. Zacznij się dzielić, a zobaczysz – będziesz miał jeszcze więcej.” Obudziłem się jako inny człowiek. Zrozumiałem, że egoizm prowadzi donikąd, a prawdziwy sens życia odnajdujemy w służbie innym. Zacząłem szukać sposobu, by wykorzystać to, co potrafię najlepiej, dla chwały Bożej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po nawróceniu chciałem żyć tak, by moja codzienność była odpowiedzią wdzięczności wobec Pana Boga i realną pomocą dla innych.
Agata Kowalska: Skąd wzięła się idea Global Rosary?
Reklama
Marek Gacek: Pomysł Global Rosary wyrósł z bardzo konkretnej historii. W 2019 roku poznałem dziewczyny z Podlasia, które prowadziły ogromną różę różańcową — około 3500 osób. Miesięczne zmiany tajemnic i informowanie tylu ludzi odbywały się ręcznie i kosztowały je mnóstwo czasu. Poprosiłem wtedy mojego brata, który jest programistą, żeby pomógł im „po prostu z serca”. Zgodził się i stworzył aplikację, która działa do dziś. A kiedy po latach zobaczyłem, że część osób rezygnowała, bo trzeba było pamiętać o comiesięcznym potwierdzaniu na stronie, pomyślałem: da się to zrobić prościej i bardziej dostępnie. I wtedy pojawił się ten moment: spróbuję to udoskonalić i rozszerzyć. Pan Bóg dał mi też zdolności, których wcześniej w sobie nie widziałem — zacząłem próbować, krok po kroku, i po prostu zaczęło działać.
Agata Kowalska: Czym Global Rosary różni się od innych aplikacji do modlitwy różańcowej?
Marek Gacek: Global Rosary nie jest tylko „pomocą do modlitwy”, ale narzędziem do budowania żywej wspólnoty. W Global Rosary chodzi o to, żeby tysiące ludzi na całym świecie codziennie odmawiało jedną dziesiątkę w ramach jednej, wspólnej modlitwy.
„Żywy Różaniec” w wersji globalnej działa prosto: każdego dnia każdy użytkownik bierze jedną dziesiątkę i jedną tajemnicę, a razem tworzymy pełny Różaniec — jak jedna wielka róża, w której każdy płatek ma znaczenie. To połączenie różnych krajów i stref czasowych sprawia, że modlitwa praktycznie nie ustaje: kiedy jedni kończą dzień, inni dopiero zaczynają. Dzięki temu powstaje realna, ciągła modlitwa, a nie tylko aplikacja na telefonie.

Agata Kowalska: Jak działa aplikacja w praktyce?
Reklama
Marek Gacek: Po instalacji aplikacji wszystko jest proste i prowadzone krok po kroku — tak, żeby nikt nie czuł się zagubiony. Najpierw nowy użytkownik zakłada konto i wybiera intencję w jakiej sprawie modli się razem z innymi. Potem aplikacja automatycznie przydziela mu konkretną tajemnicę i jedną dziesiątkę na dany miesiąc. Użytkownik dostaje jasną informację: co dziś odmawiam i w jakiej intencji — bez liczenia, bez szukania, bez zastanawiania się „czy dobrze robię”. Następnie wystarczy odmówić tę jedną dziesiątkę — w domu, w drodze do pracy, w przerwie, kiedy jest chwila.
Twoja modlitwa pozostaje jedną dziesiątką, ale jako część Róży masz udział w tej wspólnej modlitwie i w jej duchowych owocach.
Agata Kowalska: Jak zapewniacie, że Żywy Różaniec w Global Rosary jest naprawdę kompletny i nie powstają „luki” w modlitwie?
Marek Gacek: Od początku zależało mi na tym, żeby „Żywy Różaniec” w aplikacji nie był tylko deklaracją, ale realną, ciągłą modlitwą. Dlatego Global Rosary pilnuje dwóch kluczowych rzeczy: pełności i ciągłości.
Po pierwsze, gdy ktoś rezygnuje albo przestaje się angażować, jego miejsce nie zostaje „wiszące”. System traktuje takie miejsce jako priorytet i kieruje nową osobę dokładnie tam, gdzie brakuje modlitwy. Innymi słowy: dołączający użytkownik w pierwszej kolejności domyka powstałą przerwę, zamiast ustawiać się w kolejce na końcu. Dzięki temu róże wracają do pełnej obsady możliwie szybko i nie tworzą się martwe odcinki.
Reklama
Po drugie, na początku każdego miesiąca uczestnicy dostają krótką prośbę o potwierdzenie: jedno kliknięcie, które mówi „jestem, modlę się dalej”. To ważne, bo daje wspólnocie pewność, że miejsca są zajęte naprawdę, a nie tylko formalnie. Jeżeli ktoś nie potwierdzi przez pierwsze pięć dni, od szóstego dnia miejsce wraca do puli wolnych — po to, aby róża była domknięta i oparta na realnym zaangażowaniu. W praktyce te zasady dają uczestnikom spokój: że modlitwa nie rozsypuje się po cichu, tylko jest podtrzymywana i domykana na bieżąco.
Archiwum prywatne
Pan Marek Gacek
Agata Kowalska: Gdyby miał Pan opisać marzenie stojące za Global Rosary to powiedziałby Pan, że...
Marek Gacek: Marzy mi się prosty, ale bardzo wymowny widok: mapa świata pokryta mnóstwem małych serduszek. Każde serduszko oznaczałoby konkretną osobę i konkretną miejscowość — znak, że właśnie tam ktoś każdego dnia bierze do ręki Różaniec i dołącza do wspólnej modlitwy. Chciałbym, żeby tych serc były setki tysięcy, aż cały świat zajaśnieje modlitwą.
Od początku Global Rosary było pomyślane jako dzieło globalne, nie lokalne. Dlatego aplikacja jest tłumaczona na siedem języków - tam, gdzie żyje najwięcej katolików, żeby jak najwięcej osób mogło wejść w tę modlitwę bez bariery języka. Wierzę, że realnie możemy zbudować wspólnotę co najmniej około pół miliona osób. I to nie dlatego, że ktoś będzie to ręcznie organizował. Global Rosary potrafi automatycznie układać i prowadzić Żywy Różaniec, pilnując ciągłości i pełnych róż. Dzięki temu ludzie nie muszą dźwigać ciężaru organizacji - wystarczy, że każdy dołoży swoją małą część. A z tych małych, codziennych dziesiątek może powstać coś większego: widzialny znak jedności i dobra, rozsiany po całym świecie.
Agata Kowalska: Ma Pan już doświadczenie w podobnych projektach?
Reklama
Marek Gacek: W moje ręce trafiła książka Luizy Piccarrety Zegar Męki Pańskiej. Przeczytałem w niej obietnicę Jezusa: „Jeśli będą je rozważać wspólnie ze Mną i za pomocą mojej własnej woli, dam im duszę za każde słowo, które przeczytają”. Zrobiłem szybki rachunek: książka ma ok. 30 tysięcy słów. Gdybyśmy zebrali grupę 24 osób, moglibyśmy wspólnie "przeczytać" całą Mękę w ciągu doby. W 2020 roku założyłem małą, zamkniętą grupę na Facebooku, licząc na to, że może uda się uzbierać te 24 osoby. Rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. W ciągu 6 lat dołączyło do nas ponad 2750 osób z 20 krajów. Obecnie przekształciłem tę grupę w projekt o zasięgu międzynarodowym. Powstała strona 24passion.org oraz narzędzie, które pomaga w sposób uporządkowany i możliwie automatyczny prowadzić tę wspólnotę.
Agata Kowalska: Czy prowadzi Pan jeszcze inne inicjatywy?
Marek Gacek: Tak - jest jeszcze jedna, bardzo prosta inicjatywa, którą prowadzę od lat. W 2017 roku zauważyłem, że ludzie chętnie organizują zbiórki na różne potrzeby materialne, a rzadko nikt nie „zbiera” po prostu na Mszę Świętą. Pomyślałem wtedy, że warto spróbować zorganizować taką zrzutkę - i tak zaczęły się comiesięczne zrzutki na Msze w trzech intencjach, które są mi szczególnie bliskie: za dusze w czyśćcu cierpiące, za konających o potrzebne łaski w chwili śmierci oraz za poczęte dzieci nienarodzone w niebezpieczeństwie śmierci i ich rodziców.
Msze zamawiam na Podlasiu, w czterech parafiach — m.in. w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach. To miejsce jest dziś coraz szerzej znane, ponieważ znajduje się tam wyjątkowy najstarszy obraz, z wizerunkiem Najświętszego Serca Pana Jezusa, z którym wiele osób wiąże świadectwa łask i uzdrowień.
Co ważne, staram się, żeby wszystko było maksymalnie przejrzyste i transparentne dla wpłacających: zawsze podaję gdzie i kiedy Msze są odprawiane. Przez te lata uzbierało się już ponad 8 tysięcy zamówionych Mszy - Jest to owoc wspólnej, wiernej ofiarności wielu osób.
Agata Kowalska: A co by Pan powiedział naszym czytelnikom chcącym dołączyć do modlitwy?
Reklama
Marek Gacek: Z Bożą pomocą udało się zbudować „łódź” — stronę i aplikację Global Rosary. To narzędzie ma pomagać ludziom wejść w prostą, codzienną modlitwę i łączyć nas w jedną, globalną Różę Różańcową. Ale taka łódź sama nie popłynie, jeśli nie będzie w niej ludzi, którzy podejmą modlitwę i wytrwają — to właśnie oni są „wiosłującymi”. Dlatego proszę o bardzo konkretne wsparcie: dołączenie do modlitwy (choćby jednej dziesiątki dziennie), udostępnienie informacji i przesłanie linku bliskim, żeby kolejne osoby mogły wejść do tej wspólnoty. A jeśli ktoś może - proszę również o modlitwę za to dzieło, żeby było prowadzone mądrze, pokornie i naprawdę służyło ludziom.
I na koniec chciałbym dodać jedno: nieważne, czy w tej „łodzi” będzie sto osób, tysiąc czy pół miliona - w Żywym Różańcu liczy się każda pojedyncza osoba. Każde serce i każda dziesiątka mają znaczenie, bo Pan Bóg nie patrzy na statystyki, tylko na wierność. Dlatego warto było stworzyć Global Rosary nawet dla jednej osoby — jeśli dzięki temu ktoś wróci do modlitwy, odnajdzie pokój albo poczuje, że nie jest sam.
PRZYDATNE LINKI:
RÓŻANIEC: globalrosary.org.
24 GODZINY MĘKI PAŃSKIEJ: 24passion.org.

