Adwokat był pytany, czy w kontekście informacji przedstawionych przez sędziego Dariusza Łubowskiego, widzi zagrożenie dla transparentności rozpatrzenia sprawy ks. Olszewskiego.
Przypomnijmy: w środę 4 lutego przed Krajową Radą Sądownictwa odbyło się wysłuchanie sędziego Łubowskiego, który - jak zapowiadała KRS - miał „zapoznać Radę z nieprawidłowościami w Sądzie Okręgowym w Warszawie”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Spotkała mnie taka sytuacja po raz pierwszy w mojej ponad 30-letniej karierze sędziowskiej, że w sierpniu 2025 r., o ile dobrze pamiętam 12 sierpnia zadzwonił do mnie na mój telefon służbowy jeden z referentów w sprawie, prok. Dariusz Ślepokura, który powiedział, że oni nie wiedzą co z tym zrobić i oni chcieliby razem z prok. Piotrem Woźniakiem do mnie przyjść i podyskutować, żeby było dobrze. To jest koniec cytatu
- mówił sędzia Łubowski przed KRS.
Jak dodał uznał on to „za próbę ustawiania tej sprawy”, odmówił prokuratorom i o zdarzeniu poinformował swoją bezpośrednią przełożoną.
Czy była to próba ustawiania, czy była to prośba o pomoc merytoryczną, trudno mi powiedzieć, ja mówię tylko o swoich subiektywnych odczuciach
- zaznaczył sędzia Łubowski.
Taka sytuacja, że prokuratorzy chcą się spotkać z sędzią prowadzącym sprawę, żeby uzgadniać co dalej, no jest w cywilizowanych państwach prawa nie do pomyślenia
- ocenił jednocześnie Łubowski.
Redaktor Łukasz Jankowski z Radia Wnet pytając o to stanowisko sędziego, w rozmowie z mec. Wąsowskim stwierdził:
Sędzia Łubowski, który ujawnił, że prokuratorzy, w tym osławiony dziwnymi działaniami prokurator Woźniak, chciał w zasadzie wymóc decyzję aresztową wobec polityków opozycji. To też pokazuje, że te standardy w państwie polskim są - zdaje się - dalekie od demokratycznych?
Obrońca ks. Olszewskiego podkreślił, że są to informacje szokujące:
To co się wydarzyło w środę w tych informacjach, które Krajowa Rada Sądownictwa usłyszała od pana sędziego Łubowskiego, cieszącego się w bardzo różnych, skrajnych można by powiedzieć od siebie środowiskach prawniczych niepodważalnym autorytetem, to jest szok co najmniej tak duży, jak w przypadku red. Nisztora.
Reklama
A z mojego punktu widzenia, jako obrońcy ks. Michała Olszewskiego, czy p. Urszuli Dubejko to jest jeszcze dodatkowy szok, ponieważ jak w tej sytuacji ja mogę wykluczyć, że taką wizytę właśnie ci panowie prokuratorzy, szczególnie pan prokurator Woźniak, który jest podpisany pod aktem oskarżenia wobec ks. Olszewskiego, czy p. Urszuli Dubejko, nie odbyli jakichś tego typu rozmów z p. sędzią Justyną Koską-Janusz, która zachowuje się w tym procesie co najmniej dziwnie, a na pewno nie stereotypowo, jeśli chodzi o kwestię bezstronności tej sędzi i transparentnego prowadzenia tego procesu.
Radio Wnet: Czy po wystąpieniu sędziego Łubowskiego mamy pewność, że te procedury procesowe, czy to wobec Zbigniewa Ziobry i jego podwładnych są praworządne, czy są robione "metodą wschodnią"?
Mec. Krzysztof Wąsowski: Mamy coraz więcej takich sygnałów. Jeżeli sędzia Łubowski w transmitowanych wyjaśnieniach mówi takie rzeczy, których sam jest świadkiem i nie boi się o tym powiedzieć, to wydaje się, że to jest absolutnie szokujące. A dodatkowo, jeżeli obserwujemy w sprawie ks. Olszewskiego i innych urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości w tym słynnym procesie, gdzie przewodniczy pani sędzia Justyna Koska-Janusz takie zachowania, że ławnicy dowiadują się, iż zostają przydzieleni do sprawy na jeden dzień wcześniej w sposób oficjalny, gdzie sprawa liczy kilkaset tysięcy stron, to trudno tu nie podejrzewać ustawki. I nie zestawiać tych różnych zdarzeń - to co mówi sędzia Łubowski, to co go spotyka za to, że zachował się w sposób niezawisły i to, w jaki sposób prowadzi proces ks. Olszewskiego pani sędzia Justyna Koska-Janusz.
Radio Wnet: Pytanie, czy w tych procesach jako społeczeństwo i pan jako obrońca bijemy się jeszcze o sprawiedliwy wyrok?
Reklama
Mec. Krzysztof Wąsowski: Absolutnie bijemy się o sprawiedliwy wyrok i obrona tutaj nie ustanie i rzeczywiście, żeby mówić o sprawiedliwym wyroku w tej sprawie, to trzeba przede wszystkim mieć uczciwie wybrany, wylosowany sąd, a nie ustawiony skład orzekający. I to jest pierwsze. I tu obrona absolutnie nie będzie tracić nadziei, bo liczymy jednak, że w pewnym momencie, za którymś zażaleniem trafi się po prostu uczciwy sędzia, który na to spojrzy w sposób niezależny i wrócimy do początku, czyli tak, żeby to mógł osądzić niezawisły, uczciwy sąd. W tej chwili to wszystko odbywa się na oczach opinii publicznej i to jest bardzo duża nadzieja obrony. Że jednak opinia publiczna widzi co się dzieje, widzi jak ten proces jest prowadzony. Wygląda to tak, jakby oskarżenie - czy władza mówiąc bardzo szeroko, bała się, że każdy niezawisły sąd niezależnie od nich wybrany czy wylosowany, rozniesie ten materiał dowodowy, który oni przedstawiają i całe te zarzuty, którymi oni epatowali przez tyle lat opinię publiczną. W tym momencie okazuje się, że wygląda to bardzo słabo z punktu widzenia oskarżenia i tej rozliczającej władzy.
Redaktor zacytował także europosła Patryka Jakiego, który mówił, że obecna władza uznaje sądy albo ich nie uznaje, w zależności od wyroków. Uznaje trybunały w zależności od tego, czy są obsadzone przez ich lub nie ich nominatów. W końcu uznaje danego sędziego lub go nie uznaje w zależności od potrzeby, a nawet jak już wyrok zapadł, to sędziego, którego się uznawało jednak się nie uznaje i się go odwołuje, a proces się wzrusza i sprawa toczy się jeszcze raz do skutku. Czy w takich warunkach jest w ogóle sens liczyć na to, że będzie wyrok, który będzie nie po myśli władzy? - pytał red. Jankowski
Mec. Krzysztof Wąsowski: Ale oczywiście, że jest sens. Pragnę zapewnić wszystkich, że obrona ani na chwilę nie traci nadziei, a wręcz przekonania graniczącego z pewnością, że tak się stanie, ponieważ prawdziwym sędzią tego procesu jest suweren. Jest naród, jest opinia publiczna. Na szczęście.
Na szczęście nie udało się tego zrobić w sposób niejawny, zamknięty. Wszystko jest robione na oczach kamer i opinii publicznej. Więc im bliżej będzie wyborów można powiedzieć, tym ta władza będzie miała większy problem z tym procesem. Ludzie widzą, że nawet nie daje się temu księdzu Olszewskiemu, czy tym urzędnikom państwowym szansy na obronę. Ja jestem przekonany, że ta presja społeczna będzie narastać, tym bardziej, że proces jest prowadzony w sposób naprawdę skandaliczny i w zasadzie sąd nie kryje się z taką - powiedziałbym - arogancją i całkowitym lekcewarzeniem praworządności w tej sprawie. Uważam, że naród będzie tu decydujący. Suweren będzie prawdziwym sędzią i tutaj obrona jest bardzo spokojna, wręcz jest przekonana, że ta sprawa będzie wygrana.
Natomiast przed samym tym sądem, składem orzekającym, który jest dla nas po prostu zupełnie nieprawidłowy i absolutnie niezgodny z przepisami prawa, bez względu na to, co różni sędziowie, którzy akurat tak "przypadkowo" są "trafiani" do rozpoznawania poszczególnych elementów tych kwestii napiszą w swoich postanowieniach, to wystarczy to tylko czytać. Przecież to jest skrajnie nielogicznie i podważające jakikolwiek taki zmysł nawet praworządności.
