„A jak pan biskup ma na imię? – Artur jestem.”
To pytanie padło w centrum Sosnowca podczas kolejnego spotkania mobilnego kościoła. Między kubkiem gorącej herbaty a zwykłą rozmową.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Diecezja sosnowiecka/Agnieszka Sidełko
Raz w miesiącu w sercu miasta dzieje się coś, co trudno zmierzyć liczbami. Mobilny kościół przyjeżdża nie z programem, ale z obecnością. Tu nikt nie jest tam „projektem”. Każdy ma imię. Każdy ma swoją historię. Każdy jest bratem. Wczoraj było podobnie. Ktoś przyszedł po ciepły posiłek. Ktoś po rozmowę. Ktoś po ciszę. Była wspólna modlitwa, był śpiew, było zwyczajne spojrzenie w oczy – bez oceniania.
Diecezja sosnowiecka/Agnieszka Sidełko
Mobilny kościół przypomina, że Kościół nie zaczyna się od murów, ale od spotkania. Od stołu. Od dłoni podanej bez pytania o przeszłość. Pod koniec spotkania obecnych pobłogosławił bp Artur Ważny. Nie z urzędu. Z serca. Mobilny kościół wróci za miesiąc. Bo braterstwo nie jest wydarzeniem. Jest drogą.
