Rdz 12,1-4a <- KLIKNIJ
Opowiadanie o powołaniu Abrama otwiera historię patriarchów po rozdziałach o rozproszeniu narodów. Abram mieszka w Haranie, w świecie mocno opartym na rodzie i „domu ojca” (bêt-’āb), który dawał ochronę, ziemię i nazwisko. Polecenie Pana dotyka właśnie tych punktów: ziemi rodzinnej, krewnych, domu ojca. W hebrajskim brzmi ono „lech-lecha”, dosłownie „idź dla siebie”, co podkreśla osobisty wymiar wezwania. Kierunek pozostaje otwarty. Idź „do kraju, który ci ukażę”. Droga zaczyna się bez mapy, z obietnicą prowadzenia.
Reklama
Obietnica ma kilka warstw. Bóg zapowiada wielki naród, „imię” i błogosławieństwo (berākhāh). W języku Biblii „imię” oznacza rozpoznawalność i trwałą pamięć wśród ludzi. To jest też odwrócenie historii Babel. Tam ludzie budują miasto, aby „uczynić sobie imię”, tutaj Bóg sam „uczyni imię” Abramowi. Wers 3 ma ciekawą grę czasowników. „Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławić będą”, a o przeciwnikach mówi najpierw o „lekceważeniu” (qalal), po czym używa mocniejszego słowa „przekląć” (arar). Tekst rozróżnia pogardę i otwartą wrogość. Pada też zdanie o zasięgu powszechnym. „Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi”. Hebrajska forma czasownika nibreḵû dopuszcza odcień bierny, więc źródłem dobra pozostaje Bóg, a Abram staje się narzędziem Jego działania w dziejach. Odpowiedź Abrama zostaje opisana bez komentarza psychologicznego. „Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał”. Ambroży z Mediolanu w dziele „O Abrahamie” widzi w potrójnym „wyjdź” zerwanie z dawnymi zależnościami i wejście w szkołę wiary, w której Bóg prowadzi człowieka krok po kroku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
2 Tm 1,8b-10 <- KLIKNIJ
Drugi List do Tymoteusza ma ton testamentu. Autor pisze z więzienia i wzywa Tymoteusza do odwagi w głoszeniu. Polecenie brzmi, by nie wstydzić się świadectwa o Panu i nie wstydzić się Jego więźnia. W grece „świadectwo” to martyrion, słowo kojarzone także z męczeństwem, a „więzień” to desmios. „Weź udział w trudach” nie jest wezwaniem do samodzielnego heroizmu. Zdanie kończy się: „według mocy Boga”. W centrum stoi Ten, który „nas wybawił i wezwał świętym powołaniem”.
Uzasadnienie idzie głęboko w czas. Powołanie nie wypływa z naszych czynów, lecz z postanowienia i łaski danej „przed wiecznymi czasami”. W grece stoi zwrot pro chronōn aiōniōn, wskazujący na zamysł poprzedzający historię. Ta łaska staje się jawna w „pojawieniu się” Zbawiciela (epiphaneia). Słowo bywało używane na określenie uroczystego ukazania się władcy; Paweł przenosi je na przyjście Chrystusa. Wers 10 mówi, że Chrystus „zniweczył śmierć”. Grecki czasownik katargeō oznacza unieważnienie władzy, a nie wymazanie faktu biologicznej śmierci. Dalej pada czasownik „oświecić” (phōtizō). Ewangelia wydobywa na światło życie i „niezniszczalność” (aphtharsia). Widzimy więc język zwycięstwa, które działa w człowieku już teraz, w cierpliwym znoszeniu prób.
Reklama
Jan Chryzostom czyta ten fragment jako zachętę do trwania przy Ewangelii mimo presji otoczenia, bo źródłem odwagi pozostaje moc Boga, nie temperament. Atanazy w „O wcieleniu Słowa” wiąże zwycięstwo nad śmiercią z realnym przyjęciem ludzkiej natury przez Chrystusa i z Jego śmiercią, która rozbraja lęk.
Mt 17,1-9 <- KLIKNIJ
Mateusz umieszcza Przemienienie po pierwszej zapowiedzi męki i po wezwaniu do wzięcia krzyża. Zdanie „po sześciu dniach” wiąże oba fragmenty w jedną całość. Jezus prowadzi Piotra, Jakuba i Jana na „górę wysoką”. Ten sam krąg uczniów towarzyszy Mu potem w Getsemani, w godzinie trwogi. Góra w Biblii bywa miejscem objawienia. Synaj i Horeb należą do pamięci Izraela. Tradycja chrześcijańska łączy tę scenę z Tabor, choć sam tekst nie podaje nazwy.
Mateusz używa czasownika metemorphōthē, „przemienił się”. Zmienia się wygląd. Twarz jaśnieje „jak słońce”, szaty stają się „białe jak światło”. Widzimy język bliski opisom postaci niebiańskich w Dn 7 i motywowi Mojżesza schodzącego z góry z promieniującą skórą twarzy (Wj 34). Obok Jezusa pojawiają się Mojżesz i Eliasz. W tradycji biblijnej Mojżesz łączy się z Torą, Eliasz z gorliwością prorocką i z oczekiwaniem jego powrotu (Ml 3,23). Obaj przechodzą doświadczenie góry i obłoku.
Piotr proponuje trzy namioty. Greckie skēnai przypomina święto Szałasów, czas radości i dziękczynienia po zbiorach. Pomysł Piotra zatrzymuje uwagę na widzeniu i próbuje je przedłużyć. Odpowiedź przychodzi z góry w postaci „obłoku świetlanego” (nephelē phōteinē), który okrywa uczniów. Obłok w Piśmie oznacza bliskość Boga i Jego ukrycie zarazem. Głos powtarza słowa z chrztu: „To jest mój Syn umiłowany”, a dodaje rozkaz: „Jego słuchajcie”. Brzmi to jak nawiązanie do Pwt 18,15 o proroku podobnym do Mojżesza, którego Izrael ma słuchać.
Uczniowie padają na twarz i ogarnia ich lęk. Jezus podchodzi, dotyka ich i mówi: „Wstańcie, nie lękajcie się”. Po podniesieniu oczu widzą tylko Jezusa. Na zejściu z góry otrzymują nakaz milczenia „aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie”. Mateusz nazywa to wydarzenie „widzeniem” (horama), terminem znanym też z Dziejów Apostolskich dla objawień. Leon Wielki widzi w tej scenie umocnienie uczniów przed męką, aby krzyż nie stał się dla nich zgorszeniem. Jan Chryzostom podkreśla, że głos z obłoku kieruje uwagę na posłuszeństwo wobec Syna, a obecność Mojżesza i Eliasza potwierdza zgodność Jego drogi z Pismami. Wielki Post uczy patrzenia na Jezusa bez ucieczki od trudnych słów. Wierność Jego nauce prostuje sumienie i porządkuje pragnienia.
