Metropolita warszawski podkreśla, że aby stanąć na pustyni nie trzeba opuszczać swojego miejsca zamieszkania i donikąd wyjeżdżać. „Chodzi tu o pustynię wewnętrzną, na którą można się udać bez pakowania walizek i kupowania biletu”.
Fundamentalną pomocą w owocnym przeżyciu wielkopostnej pustyni jest Słowo Boże. „Obecny rok duszpasterski przeżywamy pod hasłem: „Uczniowie-misjonarze”. Uczeń to ten, który jest otwarty na słuchanie, na poznanie czegoś, czego jeszcze nie wie. Uczeń zgadza się być poprowadzonym do świata, którego jeszcze nie zna. Do takiego wewnętrznego świata naszej wiary dajmy się więc poprowadzić Panu w tym wielkopostnym czasie” – zachęca abp Galbas.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Hierarcha zaznacza, że „aby mówić do głowy, nie potrzeba pustyni, ale by mówić do serca, chcąc, by Słowo dotarło głęboko i by było zaczynem przemiany, wewnętrzna pustynia jest nieodzowna”. Wskazuje również, iż po podjęciu decyzji, by udać się na wewnętrzną pustynię potrzebne są konkretne sposoby, by to zrobić. Z pomocą przychodzi Kościół, który dostarcza nam wiele wielkopostnych okazji do przebywania ze Słowem Bożym, jak np. rekolekcje, kazania pasyjne w czasie Gorzkich Żali, czy medytacja Słowa Bożego w czasie nabożeństw Drogi Krzyżowej.
Metropolita warszawski podpowiada, iż pomocą z osobistym kontakcie z Biblią może być metoda czterech „p”: przeczytaj, przemyśl, podejmij, popatrz.
Reklama
„Najlepiej, gdybyśmy w Wielkim Poście mogli być codziennie na Mszy Świętej. Jeśli to jednak z ważnych powodów nie byłoby możliwe, przeczytajmy Słowo, które Kościół precyzyjnie wybrał na każdy wielkopostny dzień, i chwilę nad nim pomyślmy; a potem zadajmy sobie proste pytanie: w jaki sposób dzisiaj mogę to Słowo wprowadzić w konkret mojego życia – w moje relacje, zaangażowania, w moje plany i zamierzenia, czyli po prostu w moją codzienność. I w końcu spróbujmy – może wieczorem, przed snem – pomyśleć: czy to mi się udało, czy pozwoliłem Słowu we mnie działać?”.
Abp Galbas zachęca również do wprowadzenia wielkopostnego spokoju w organizacji codziennego dnia – unikania gwałtownej rozrywki, udziału nie tylko w hucznych zabawach, ale w ogóle w zabawach. „Bądźmy też bardziej oszczędni w korzystaniu z mediów. Nie trzeba poświęcać im tyle czasu, nie muszą tak bardzo angażować naszych emocji i naszych nerwów. W Wielkim Poście nie trzeba pościć jedynie od pokarmów. Post od ekranu jest równie pożyteczny, a dziś – w rozkołysanym informacyjnie świecie – jest tym bardziej naglący”.
W dalszej części listu metropolita warszawski zaprasza do zaangażowania w zbliżający się V Synod Archidiecezji Warszawskiej.
„Chodzi o to, by spokojnie – w parafiach i wspólnotach poza – i ponadparafialnych – porozmawiać o naszym lokalnym Kościele. Zadajmy sobie proste pytanie: co jest w nim dobre, a zatem wymaga umocnienia i kontynuowania, a co potrzebuje jakiejś zmiany?”
Pasterz warszawskiego Kościoła wskazuje także, że wejście w przedsynodalny, a potem synodalny proces wymaga pięciokrotnej odwagi - odwagi osobistego rozeznania, odwagi mówienia, odwagi słuchania, odwagi rozumienia oraz – może najtrudniejszej – odwagi zmiany.
„Synodalność nie jest możliwa bez ludzi, którzy gotowi są zostawić to, co znajome i bezpieczne, jeśli rozeznają, że Duch Święty prowadzi ich ku nowemu” – pisze metropolita warszawski, zachęcając do włączenia się w przedsynodalny, a następnie synodalny proces. „Zróbmy to z miłości do naszego warszawskiego Kościoła”.
Abp Galbas życzy również wiernym odwagi w wyjściu na wielkopostną, wewnętrzną pustynię, która nada smak życiu duchowemu. „Z całego serca życzę Wam, aby ten Wielki Post był naprawdę wielki. Nie bójmy się pustyni, bójmy się życia połowicznego, powierzchownego, bladego i byle jakiego”.
