Poszukiwanie następcy
Podnoszące się z kolan po rozbiciu dzielnicowym zjednoczone Królestwo Polskie, odbudowane wysiłkiem Kazimierza III Wielkiego, po jego bezpotomnej śmierci w 1370 r. stanęło w obliczu wyboru nowego władcy. Na mocy wcześniejszych układów sukcesyjnych tron powierzono więc siostrzeńcowi „króla chłopów”, panującemu wówczas na Węgrzech Ludwikowi z dynastii Andegawenów. Monarcha miał jednak poważny problem. Mimo dwukrotnie zawieranych związków małżeńskich, najpierw z Małgorzatą Luksemburską (krewną cesarza Karola IV), a później Elżbietą Bośniaczką nie doczekał się męskiego potomka. Taki stan rzeczy spowodował, że zapewnienie ciągłości rządów stało się dość trudne. Jego trzy córki z drugiej żony: Katarzyna, Maria i Jadwiga nie mogły odziedziczyć tronu. W Polsce prawo do tego posiadało wyłącznie potomstwo „po mieczu”, a nie „po kądzieli”- dziedziczyć mogli zatem mężczyźni z dynastii, nie córki. Rozwiązaniem okazało się zaproponowanie szlachcie polskiej przywileju. 17 września 1374 r. w Koszycach Ludwik Węgierski zwolnił rycerstwo z podatku od gruntów oprócz 2 groszy z łana. W zamian możni zgodzili się, aby po jego śmierci sukcesja przeszła na jedną z córek.
Od Radomska do tronu
Reklama
Król Ludwik Węgierski zmarł we wrześniu 1382 r. Potwierdzając zobowiązania z Koszyc, rycerze zebrani na zjeździe w Radomsku w listopadzie 1382 r. postanowili pod wiarą pomagać sobie wzajemnie, oraz ściśle dochować hołdu wierności, złożonego obydwu córkom nieboszczyka króla, byleby którakolwiek z nich razem ze swoim mężem, oboje koronowani na króla i królową Polski, w Polsce stale osobiście przemieszkiwali, rządząc królestwem roztropnie i zgodnie z przywilejami i ustawami, jakie były niegdyś pomiędzy zmarłym królem Ludwikiem a mieszkańcami Królestwa Polskiego zawarte i potwierdzone. Wobec owej uchwały Elżbieta Bośniaczka - wdowa po Ludwiku - obiecała wysłać do Krakowa swoją najmłodszą córkę Jadwigę. Przeciwnicy przyszłej królowej skutecznie opóźniali przyjazd. Jednak, jak pisze kronikarz tamtych czasów - Janko z Czarnkowa - nareszcie w środę po niedzieli „Invocavit", dnia drugiego miesiąca marca, przedniejsi panowie polscy oraz Bodzanta, arcybiskup gnieźnieński, zjechawszy się w Radomsku, jednomyślną zgodą i wolą postanowili posłać po Jadwigę, córkę śp. zmarłego króla z prośbą, aby przyjechała do Polski na królowanie. Takim sposobem kolejny zjazd w Radomsku z 2 marca 1384 r. zadecydował o powierzeniu jej tronu. Dopełnieniem tego była koronacja zaledwie 10-letniej księżniczki na króla Polski w październiku tego samego roku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wiara na tronie
Czasy rządów Jadwigi, która otrzymała imię po swojej chrzestnej - św. Jadwidze Śląskiej - przebiegały pod znakiem swoistego przełomu. Dla młodej władczyni, której czyny i słowa według Jana Długosza cechowała powaga sędziwego wieku, korona oznaczała nie tylko władzę, lecz pokazywała kierunek rozwoju całego Królestwa Polskiego. Najważniejszym momentem jej panowania była niewątpliwie decyzja o małżeństwie ze znacznie starszym Władysławem Jagiełłą, wielkim księciem litewskim. Ten niepodyktowany romantyzmem, lecz polityczną odwagą akt na trwałe wpisał się w historię obu narodów, połączonych od tego momentu unią personalną zawartą 1385 roku w Krewie. W jej efekcie sam Jagiełło wraz ze swoim narodem przyjął chrzest. Jadwiga odegrała kluczową rolę w chrześcijańskim dojrzewaniu męża. Realizując swoim życiem ideał władcy chrześcijańskiego przez wypełnianie cnót dawała nieustanne świadectwo wiary, a obcujący z nią na co dzień Jagiełło mógł z niego czerpać. Nie byłoby to możliwe bez gorącej wiary Jadwigi. O jej żarliwości dowodzi krzyż, znajdujący się po dziś dzień w wawelskiej katedrze, nazwany właśnie „Krucyfiksem Jadwigi”. To przed nim królowa klęczała i rozmawiała z Bogiem, powierzając Zbawicielowi sprawy małżeńskie, jak również Królestwa oraz jego poddanych. Modlitwa motywowała Jadwigę do działania. Doskonale rozumiała listowne wezwanie św. Jakuba, że wiara bez uczynków jest martwa sama w sobie (Jk 2, 17). Fundowała świątynie na Litwie, uposażała liczne kościoły i sprawowała pieczę nad szpitalami. Dbała o kształcenie duchowieństwa. W 1397 r. założyła w Pradze specjalne kolegium dla litewskich studentów, starając się równocześnie o reaktywowanie powołanej jeszcze przez Kazimierza Wielkiego Akademii Krakowskiej. Jej osobistą ambicją stało się utworzenie w Krakowie uczelni o najpełniejszej formie, czyli z wydziałem teologicznym, który dotychczas nie funkcjonował. Wysiłki podjęła u samego papieża Bonifacego IX. Ojciec Święty wydał w końcu dokument erygujący tę katedrę w styczniu 1397 r., a królowa przekazała w testamentowym spadku na ten cel znaczne środki.
Żywe dziedzictwo
Sprawy organizacyjne związane z przygotowaniami do kształcenia żaków w zakresie nauk teologicznych trwały dość długo. W międzyczasie żona Władysława Jagiełły urodziła córkę. Elżbieta Bonifacja zmarła jednak niedługo po porodzie, a wskutek następstw 17 lipca 1399 r. śmierć poniosła również Jadwiga. Nie doczekała ponownego otwarcia uczelni w 1400 r. Świadek jej życia, pierwszy rektor odnowionego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, a zarazem spowiednik - Stanisław ze Skarbimierza w kazaniu pogrzebowym tak opisywał polską królową: Widzieliśmy bowiem, że była matką duchownych, dobrodziejką wdów, pocieszycielką sierot, tarczą ubogich, ucieczką pokrzywdzonych, orędowniczką odsuniętych sprzed oblicza naszego króla. Tym wszelako, których niegdyś lękiem napełniała osoba króla i przerażała jego sprawiedliwość, ona swoim osobistym wstawiennictwem przynosiła radosną ulgę. Widzieliśmy, jak roztropna była w radzie, jak przewidująca w przedsięwzięciach, z jaką gorliwością starała się zachować wszystko, co umacniało potęgę Korony Polskiej. Widzieliśmy i poznaliśmy jej niezwykłą urodę, jej ujmujący sposób mówienia, jej szlachetny ród, ale jeszcze szlachetniejsze obyczaje, jej głęboką pokorę, a przy tym nierównie wielkie dostojeństwo. Widzieliśmy, jak wznosiła kościoły, jak uposażała ołtarze, fundowała altarie, z jakimi oznakami szacunku odnosiła się do książąt, do szlachty, do biskupów i kapłanów, z jaką łaskawością przyjmowała ubogich, jak życzliwie udzielała posłuchania, jak daleka była od wyszydzania kogoś, nie wszczynała kłótni ani nie była gadatliwa, nie unosiła się gniewem bez słusznej konieczności. Wiele z tego widzieliśmy, wiele poznaliśmy, lecz jeszcze więcej moglibyśmy zobaczyć, gdyby Bogu naszemu spodobało się utrzymać ją przy życiu. Jadwiga zmarła w opinii świętości. Skupiała swoje życie wokół spraw najważniejszych: Boga oraz Królestwa Polskiego. Jej żywa wiara nie umarła nigdy. Działania w zakresie kultury, a nade wszystko nawrócenie męża oraz wsparcie dla poddanych sprawiły, że pamięć o niej przetrwała wieki. Świadomy tak wspaniałego dziedzictwa święty papież Jan Paweł II kanonizował ją 1997 r. w Krakowie. Była to pierwsza taka uroczystość na ziemi polskiej, a św. Jadwiga Andegaweńska pozostaje po dziś dzień jedyną świętą, która była koronowanym „królem Polski”.
