Reklama

Powrót do normalnego świata

2015-11-10 12:09

Alina Petrowa-Wasilewicz (KAI)
Edycja warszawska 46/2015, str. 6-7

Artur Stelmasiak

Z abp. Henrykiem Hoserem, członkiem delegacji Episkopatu na Synod, rozmawia Alina Petrowa-Wasilewicz (KAI)

ALINA PETROWA-WASILEWICZ (KAI): – Podsumowując Synod o Rodzinie, Ksiądz Arcybiskup mówi, że jest ona wszędzie w kryzysie, co pokazały wypowiedzi ojców synodalnych. Osłabione są więzi rodzinne, jej prestiż spadł, nie wspierają jej, tak jak kiedyś, liczni krewni i grupy sąsiedzkie – brakuje jej stabilizatorów.

ABP HENRYK HOSER: – Takim stabilizatorem w obecnej sytuacji musi być Kościół. I ta praca, obecność, towarzyszenie, muszą być wielostronne. Kościół powinien powtarzać sformułowanie Jana Pawła II – że dzieci są największym darem małżeństwa, ale także, na co są wrażliwi ludzie współcześni, że dają szczęście, że ludzie, którzy wybierają takie życie są szczęśliwi. Szczególnym i niewerbalnym świadectwem w czasie obrad było małżeństwo z Neokatechumenatu, które przychodziło na sesje z dziesiątym dzieckiem w wózku.
Takie rodziny potrzebują jednak wsparcia nie tylko ze strony Kościoła, gdyż z każdym dzieckiem zwiększa się ich bieda, więc konieczna jest długofalowa, życzliwa strategia państwa. Leży to w jego interesie, bo rodzice to najwięksi dobroczyńcy narodu, gdyż kapitał ludzki decyduje o wszystkim – o rozwoju gospodarczym, technologicznym, kulturowym. Państwo i społeczeństwo nie chcą tego dostrzec, a musimy się zmierzyć z negatywnym dziedzictwem – przez pół wieku rodziny wielodzietne były wykpiwane i utożsamiane z marginesem społecznym. Dopiero teraz ten trend się odwraca, rządzący zaczynają rozumieć, że muszą prowadzić politykę prorodzinną, a nie tylko proprodukcyjną. Człowiek był postrzegany jako homo faber, od tego zależała i wciąż zależy jego wartość – od jego bezpośredniej przydatności w produkcji.

– Na Synodzie mówiono wiele o kontekście kulturowym, w jakim funkcjonuje rodzina – jednostka nie wie kim jest, zagubiła poczucie tożsamości, tonie w mnóstwie zjawisk schizoidalnych.

– I tylko rodzina jest zdolna do przywrócenia człowiekowi poczucia celu istnienia, ładu i tożsamości. Przywraca mu relacje z innymi osobami, poczucie więzi, gdyż to więzi czynią człowieka szczęśliwym. Sam Bóg powiedział, że niedobrze jest być człowiekowi samemu, pozbawionemu więzi. I te więzi wewnątrz grupy rodzinnej i ze światem zewnętrznym są niesłychanie ważne dla każdego człowieka. W pracy z rodzinami musimy opierać się na antropologii integralnej – by wykorzystać określenie Jana Pawła II – nie tylko w kategoriach podstawowych, gdyż obok potrzeb elementarnych o jakości życia świadczą zdolności tworzenia wspólnoty, komunii między osobami. I w tym rola Kościoła jest nie do zastąpienia. 
Trzeba także dobrze zrozumieć i wyjaśniać na czym polega otwarcie małżeństwa na płodność. Niedobrze się stało, że encyklika Pawła VI „Humanea vitae” została zignorowana w większości krajów, w Polsce częściowo też. Krok po kroku zdefiniowane jest w niej na czym polega odpowiedzialne rodzicielstwo. W praktyce sprowadza się ono do dwóch założeń: po pierwsze do faktu, że się jest gotowym do rodzenia dzieci, i że rodzice są przekonani, że dziecko nie jest „wytworem” naszego ciała i ducha, ale że jest Bożym stworzeniem, że daje nam je Bóg, że różni się od ojca i matki, ma swoją autonomię, także wewnętrzne życie duchowe. Małżonkowie otrzymują to dziecko w darze, jest ono wcieleniem ich małżeńskiej miłości. Nie fotografią, a żywym pomnikiem ich miłości. Kolejna rzecz – otwarcie się na życie, to akceptacja, a nie niszczenie potencjalnej płodności – kobiecej czy męskiej, np. poprzez sterylizację. To bardzo ważny składnik świadomości ludzkiej – że się jest płodnym. To świadomość płodności kształtuje osobowość kobiet i mężczyzn. Kobieta, która żyje rytmem swojej płodności, żyje i reaguje zupełnie inaczej – akceptuje siebie i innych, rozumie, co się z nią dzieje. Z kolei mężczyzna, który umie uszanować jej płodność, daje dowód najwyższej miłości. 
Pozbawienie się płodności bywa dramatyczne w skutkach, bardzo często po sterylizacji małżeństwo się rozpada. W Kanadzie w latach 80. XX wieku 40 proc. kanadyjskich małżeństw było wysterylizowanych. 

– W jakim stopniu na Synodzie obecne było dotychczasowe nauczanie papieży?

– Synod był manifestacją ciągłości nauczania Kościoła. Potwierdzeniem dorobku Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI i papieża Franciszka.

– Z drugiej strony można się zastanawiać, czy gdyby owo nauczanie było przeniesione na poziom duszpasterski i pracę z rodzinami, nie doszłoby do prób wypełnienia tej luki na własną rękę, jak dzieje się w Niemczech, skąd przyszły postulaty Komunii św. dla rozwiedzionych?

– Niepójście za głosem Kościoła zawsze stwarza niepożądane sytuacje. Jednak trudno przekonać część biskupów, gdyż są tak zdeterminowani we wprowadzeniu pewnych przewartościowań, że nie przyjmują nawet oficjalnego nauczania Kościoła. Są bardzo podatni na wszelkie ideologie, to chyba efekt filozofii idealistycznej.

– Czy biskupi z bogatych krajów nie próbowali narzucić swoich tematów reszcie świata? O wiele więcej rodzin cierpi z powodu biedy czy wojen, tymczasem Komunia św. dla rozwiedzionych była stale poruszanym tematem, przynajmniej w mediach, na dalszy plan schodziły o wiele bardziej bolesne problemy.

– Obserwujemy dziś rozszerzania się na cały świat dekadenckiej kultury Zachodu, również życia małżeńskiego i rodzinnego, to jeden z efektów globalizacji. I ta dekadencja zagraża pozostałym kontynentom, gdzie działa o wiele bardziej brutalnie. Mówili o tym uczestnicy Synodu z krajów afrykańskich – po narzucaniu siłą antykoncepcji i aborcji według Protokołu z Maputo i uzależnienia pomocy ekonomicznej od realizacji żądań organizacji międzynarodowych, mamy kolejne żądania i projekty. Aby je zrealizować trzeba zmarginalizować rolę starszego pokolenia, gdyż rodzice są największymi „hamulcowymi” w realizacji tych projektów kulturowych. W obradach rzymskich wzięła udział Teresa Nyirabukeye z Rwandy, która dwadzieścia lat była moją asystentką. Opowiada, że powstają specjalne kluby, w których dzieci uczy się, jak mają przeciwstawić się rodzicom.
Rzecz jasna, powstają liczne inicjatywy, bazujące na fundamencie chrześcijańskiej wizji człowieka: Papieski Instytut Studiów nad Małżeństwem i Rodziną im. Jana Pawła II przy Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie, podobna placówka istnieje w Beninie, a kolejna powstaje w Kenii, konkretnie w Nairobi. Wiele inicjatyw podejmują Francuzi. Jest mocna podstawa teologiczna, do której można się odwołać.
Ale najtrudniejsze i wbrew duchowi świata jest przypomnienie tego, o czym się nie mówi, bo jest bardzo trudne do przyjęcia dla ludzi współczesnych – że życie jest niesieniem krzyża.

– Wystarczy otworzyć jakąkolwiek stronę internetową z dyskusją o Kościele, gdzie spotykamy się ze stereotypem: katolicy to masochiści. 

– Nie masochiści, a realiści. Katolicy, dzięki łasce, potrafią nieuchronne cierpienie „zagospodarować”, przyjmują je i pozwalają, by je przemieniło. Nie ma życia bez cierpienia, jest ono nieuniknione. Ktoś, kto nie potrafi sobie z cierpieniem poradzić, popełnia samobójstwo, ale nie jest to droga, którą wskazuje Kościół.

– W Polsce jest bardzo wiele inicjatyw na rzecz rodziny oraz rodzin, które angażują się w życie Kościoła i na rzecz innych rodzin. Co jest najważniejsze w świetle obrad Synodu?

– Trzeba wzmocnić i rozwijać to, co jest – sieć poradni rodzinnych, ruchów i stowarzyszeń. Na Synodzie wiele było wypowiedzi o tym, że preferencyjnie zajmują się lub włączają rodziny przede wszystkim wspólnoty i nowe ruchy świeckich. 
Ale w praktyce duszpasterskiej w parafiach rodzina nie jest w centrum, bo tam raczej indywidualnie kształtuje się dusze wiernych. Polskie duszpasterstwo jest w gruncie rzeczy pietystyczne, ludzi wychowuje się przede wszystkim do praktyk religijnych i pobożnościowych. Do takiego funkcjonowania i nastawienia duszpasterskiego nie trzeba namawiać żadnego księdza, bo polski duchowny ma to we krwi. 

– Jakiego rodzaju „świeżej krwi” potrzebuje więc nasze duszpasterstwo?

– Zachowując dotychczasowy priorytet należy stale mieć w pamięci także i to, że człowiek jest stworzony do relacji, że ze swej natury nie jest samotnikiem. Boża miłość jest relacyjna, dlatego trzeba na to zwracać uwagę i tę miłość naśladować. I warto sobie przypomnieć przy tym postulat z „Familiaris consortio” o znaczeniu duszpasterstwa postmatrymonialnego. Ten temat stale przewijał się na Synodzie i należy go wziąć sobie do serca w Polsce. Skupiamy się na przygotowaniu do małżeństwa, kursach dla narzeczonych, albo zastanawiamy się, jak pomagać osobom żyjących w związkach niesakramentalnych. Tymczasem umyka nam cały „środek” – ludzie, którzy przyjęli sakrament, i którym trzeba towarzyszyć i pomagać w chwilach kryzysu. Gdyby było więcej takiej pracy i obecności, grupa niesakramentalnych byłaby zapewne mniejsza. 
Niesłychanie pilne jest zajęcie się młodymi małżeństwami, gdyż jest wielu niedojrzałych osób i gdy skończy się okres zakochania i zachwytu, zaczyna się odkrywać wady, spotykają trudności i wówczas pomoc w przechodzeniu ciemnych dolin byłaby bezcenna.

– Czy diecezje nie powinny organizować synodów na temat rodzin żeby zastanowić się, jak najlepiej służyć dziś rodzinie?

– Jeżeli ktoś uzna za właściwe, jak najbardziej. Jednak synod nie jest cudownym rozwiązaniem, ważna jest praca organiczna. Wspólny wysiłek księży i świeckich, który powinien odwrócić niekorzystne tendencje – rozpadanie się małżeństw, kryzys demograficzny, a także cywilizacyjny, który skazuje człowieka na całkowitą samotność. Proszę zwrócić uwagę, że swoje kazanie inauguracyjne przed rozpoczęciem Synodu Ojciec Święty zaczął od komentarza o samotności. Rodzina rozwiąże niemal wszystkie nasze problemy. I przezwycięży atmosferę wrogą rodzinie, klimatu kulturowego, który ją zwalcza, i wobec którego trzeba się uodpornić. Jeśli jest choroba zakaźna, trzeba wytworzyć szczepienia ochronne i taką szczepionką jest rodzina.

Tagi:
Synod o rodzinie

Ankieta z Dokumentu Przygotowawczego przed Synodem Biskupów nt. młodzieży

2017-01-13 13:49

tł. st (KAI) / Watykan / KAI

Publikujemy pytania z Dokumentu Przygotowawczego przed Synodem Biskupów nt. młodzieży. Odpowiedzi na nie posłużą do zredagowania Instrumentum laboris - dokumentu roboczego zgromadzenia synodalnego, które odbędzie się w październiku 2018 r.

Mazur/episkopat.pl

ANKIETA

Celem ankiety jest pomoc organizmom posiadającym prawo w wyrażeniu swego zrozumienia świata ludzi młodych i odczytania ich doświadczenia w towarzyszeniu powołaniowym, mając na uwadze zebranie danych służących przygotowaniu dokumentu roboczego lub Instrumentum laboris.

W celu uwzględnienia różnych sytuacji kontynentalnych, po pytaniu 15 zostały włączone trzy specyficzne pytania dotyczące każdego obszaru geograficznego, na które zainteresowane organizmy proszone są o odpowiedź.

Aby ułatwić tę pracę i uczynić ją znośniejszą poszczególne organa proszone są o posłanie w odpowiedzi jednej strony danych, siedem-osiem stron dotyczących odczytania sytuacji, jedną stronę dla każdego z trzech doświadczeń, którymi można się podzielić z innymi. Jeśli jest to konieczne i pożądane, można dołączyć inne dokumenty, które wspierają lub uzupełniają tę syntetyczną dokumentację.

1. ZBIERANIE DANYCH

Prosimy ewentualnie o wskazanie źródeł i lat do których odnoszą się dane. Można dodać w załączniku inne dostępne dane syntetyczne, które wydają się istotne dla lepszego zrozumienia sytuacji w różnych krajach.

- Liczba mieszkańców w danym kraju/krajach i wskaźnik urodzeń.

- Liczba i odsetek ludzi młodych (16-29 lat) w danym kraju / w krajach.

- Liczba i odsetek katolików w kraju/krajach

- Średnia wieku (w ciągu ostatnich pięciu lat) osób zawierających małżeństwa (rozróżniając między mężczyznami a kobietami), wstąpienia do seminarium oraz wstąpienia do instytutów życia konsekrowanego (rozróżniając między mężczyznami a kobietami).

- W grupie wiekowej 16-29, odsetek studentów/uczniów, pracowników (jeśli to możliwe określenie obszarów zatrudnienia), bezrobotnych, NEET –czyli młodzieży pozostającej poza sferą zatrudnienia i edukacji.

2. ODCZYTANIE SYTUACJI

a) młodzież, Kościół i społeczeństwo

Pytania te odnoszą się zarówno do młodych ludzi obecnych w kręgach kościelnych, jak i którzy są od nich bardziej oddaleni lub są im obcy.

1. W jaki sposób wysłuchujecie sytuacji ludzi młodych?

2. Jakie są dzisiaj główne wyzwania i jakie są najbardziej znaczące szanse dla ludzi młodych w danym kraju/waszych krajach?

3. Jakie rodzaje i miejsca zrzeszeń młodzieżowych, instytucjonalnych i pozainstytucjonalnych odnoszą największy sukces w kręgach kościelnych i dlaczego?

4. Jakie rodzaje i miejsca zrzeszeń młodzieżowych, instytucjonalnych i pozainstytucjonalnych odnoszą największy sukces poza kręgami kościelnymi i dlaczego?

5. Czego konkretnie domagają dzisiaj się młodzi waszego kraju/krajów od Kościoła?

6. Jakie obszary uczestnictwa mają młodzi w waszym kraju/krajach, w życiu wspólnoty kościelnej?

7. W jaki sposób i gdzie udaje się wam spotkać ludzi młodych, którzy nie odwiedzają waszych środowisk kościelnych?

b) Młodzieżowe duszpasterstwo powołań

8. Jakie jest zaangażowanie rodzin i wspólnot w rozeznanie powołaniowe ludzi młodych?

9. W jaki sposób szkoły i uniwersytety czy inne instytucje kształcące (świeckie czy kościelne) przyczyniają się do kształtowania rozeznania powołaniowego?

10. W jaki sposób uwzględniacie przemiany kulturowe, spowodowane rozwojem technik cyfrowych?

11. W jaki sposób Światowym Dniom Młodzieży lub innym wydarzeniom krajowym lub międzynarodowym udaje się wejść do zwykłej praktyki duszpasterskiej?

12. Jak w waszych diecezjach dokonuje się planowania doświadczeń i dróg młodzieżowego duszpasterstwa powołań?

c) Osoby towarzyszące

13. Jaki czas i przestrzenie poświęcają duszpasterze i inni wychowawcy na osobiste kierownictwo duchowe?

14. Jakie inicjatywy i procesy formacyjne są wprowadzane w życie dla osób towarzyszących wyborowi powołania?

15. Jakie towarzyszenie osobiste jest oferowane w seminariach?

d) Pytania szczegółowe dotyczące poszczególnych obszarów geograficznych

AFRYKA

a. Jakie wizje i struktury młodzieżowego duszpasterstwa powołaniowego lepiej odpowiadają na potrzeby waszego kontynentu?

b. Jak interpretujecie „ojcostwo duchowe” w sytuacjach, gdzie młodzi wzrastają bez postaci ojca? Jaką formację oferujecie?

c. Jak udaje się wam przekazać ludziom młodym, że są oni potrzebni dla budowania przyszłości Kościoła?

AMERYKA

a. W jaki sposób wasze wspólnoty troszczą się o ludzi młodych, którzy doświadczają ekstremalnej przemocy (partyzantka - guerilla, gangi, więzienia, narkomania, przymusowe małżeństwa), i towarzyszą im w ich drodze życiowej?

b. Jaką dajecie formację, by wspierać zaangażowanie ludzi młodych w dziedzinie społeczno-politycznej na rzecz dobra wspólnego?

c. W kontekście silnej sekularyzacji, jakie działania duszpasterskie okazują się najbardziej skuteczne, aby kontynuować drogę wiary po procesie inicjacji chrześcijańskiej?

AZJA I OCEANIA

a. Dlaczego i w jaki sposób fascynują młodzież zgromadzenia proponowane przez niekatolików?

b. Jak łączyć wartości kultury lokalnej z propozycją chrześcijańską, doceniając również pobożność ludową?

c. Jak w duszpasterstwie wykorzystywać język młodzieżowy, a zwłaszcza media, sport i muzykę?

EUROPA

- Jak można pomóc młodym ludziom patrzeć w przyszłość z ufnością i nadzieją, wychodząc z bogactwa chrześcijańskiej pamięci Europy?

- Młodzi ludzie często czują się odrzuceni i nie tolerowani przez system polityczny, gospodarczy i społeczny, w którym żyją. Jak wysłuchujecie tego potencjału protestu, aby przemienił się w propozycję i współpracę?

- Na jakim poziomie relacje międzypokoleniowe jeszcze działają? I jak je reaktywować, tam gdzie nie funkcjonują?

3. DZIELENIE SIĘ PRAKTYKAMI

1. Wymieńcie główne rodzaje duszpasterskiej praktyki towarzyszenia i rozeznawania powołania w waszej rzeczywistości.

2. Wybierzcie trzy praktyki, które uważacie za najbardziej interesujące i odpowiednie do dzielenia się z Kościołem powszechnym, i przedstawcie je zgodnie z następującym schematem (maksymalnie jedna strona na jedno doświadczenie)

a) Opis: Zarysujcie w kilku zdaniach doświadczenie. Kim są protagoniści? Jak prowadzona jest aktywność? gdzie? Itd.

b) Analiza: Oceńcie także w sposób opisowy doświadczenie, aby lepiej zrozumieć jego elementy kwalifikujące: jakie są cele? Jakie są przesłanki teoretyczne? Jakie są najbardziej interesujące spostrzeżenia? Jak one ewoluowały? I tak dalej.

c) Ocena: Jakie cele osiągnięto, a których nie udało się osiągnąć? Mocne i słabe strony? Jakie są reperkusje w życiu społecznym, kulturowym, kościelnym? Dlaczego i w czym doświadczenie jest znaczące/ma znaczenie formacyjne? Itd.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. Buttet: dlaczego katolicy nie wierzą w obecność Jezusa w Eucharystii?

2019-10-15 20:12

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Kościół musi powrócić do Eucharystii. Gdyby to zrobił, gdyby adoracja Najświętszego Sakramentu rzeczywiście stała się, jak chciał Jan Paweł II, sercem i życiem Kościoła, to spełniłoby się proroctwo świętego papieża co do przyszłości Kościoła, nie byłoby rzeczy niemożliwych – uważa o. Nicolas Buttet, założyciel Wspólnoty Eucharistein – Eucharystia.

Weronika Grishel

Ten szwajcarski mnich właśnie dzięki spotkaniu z Eucharystią przeżył przed laty głębokie nawrócenie. Pod jego wpływem najpierw przez pięć lat żył jako pustelnik w małej grocie. Z czasem, kiedy zaczęło się wokół niego gromadzić grono młodych ludzi, założył wspólnotę, w której centrum znajduje się właśnie kult Najświętszego Sakramentu. Jej trzon stanowi 30 osób konsekrowanych.

Rozmawiając z Radiem Watykańskim, o. Buttet odniósł się szokujących danych, które dwa miesiące temu wstrząsnęły Kościołem w Stanach Zjednoczonych. Okazało się, że jedna trzecia tamtejszych katolików nie wierzy w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

- Myślę, że to nie jest w pierwszym rzędzie kwestia niewiedzy, lecz doświadczenia. Można bardzo dobrze poznać w sposób spekulatywny teologię Eucharystii i wszystko, co na przykład napisał na ten temat Tomasz z Akwinu. Ale ostatecznie tylko święci mogą nas nauczyć, czym jest Eucharystia – mówi Radiu Watykańskiemu o. Buttet. – To dlatego na zakończenie encykliki „Ecclesia de Eucharistia”, Jan Paweł II zachęca, byśmy uczyli się od świętych, którzy pokazują nam, czym jest prawdziwa pobożność eucharystyczna. I tego dziś brakuje. Bo potrzeba „zasmakować” w Eucharystii. A zamiłowanie do Eucharystii zaszczepiają w nas, ci którzy nią naprawdę żyją. Kiedy widzimy Teresę z Kalkuty przed Najświętszym Sakramentem, kiedy widzimy, jak Jan Paweł II sprawuje Eucharystię, to nagle rozumiemy, że dzieje się coś ważnego, i sami zaczynamy tego pragnąć.

O. Buttet podkreśla, że nie należy się bać, że przesadzimy z kultem Najświętszego Sakramentu, że stanie się on na przykład ważniejszy niż lektura Pisma Świętego. Jak uczy Sobór Watykański II, Eucharystia jest rzeczywiście źródłem i szczytem.

- Choć Biblia jest przesłaniem Boga, Jego słowem, to jednak nie jest Bogiem. Eucharystia natomiast, to Bóg we własnej osobie. Czym innym jest słyszeć słowo, a czym innym jest spotkać osobę. Czym innym jest słuchać kogoś w radiu, a czym innym spotkać się z nim twarzą w twarz. Pewien młody podsunął mi kiedyś piękny obraz. Wyobraźcie sobie, mówił, dwoje narzeczonych, którzy rozmawiają ze sobą przez telefon. To oczywiście coś wspaniałego. Ich głos jest w stanie przekazać całą głębię uczucia, wzajemną czułość. Ale kiedy się spotykają, kiedy się obejmują, to jest to jeszcze coś innego. Tak też można zrozumieć różnicę między Słowem Bożym i Eucharystią. Eucharystia, to spotkanie dwóch ciał, dwóch serc, rzeczywiste, z Bogiem żywym - zaznaczył założyciel Wspólnoty Eucharistein.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Proponowane w Polsce standardy edukacji seksualnej WHO

2019-10-17 11:44

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

W związku z toczącą się obecnie dyskusją, przypominamy materiał o standardach edukacji seksualnej WHO, które wedle woli licznych środowisk i samorządów powinny być prezentowane dzieciom i młodziezy w polskich szkołach na zajęciach prowadzonych przez tzw. edukatorów seksualnych. W poniższej analizie prezentujemy ich główne założenia.

candy1812/fotolia.com
Rodzice mają prawo do informacji dotyczącej tego, co się dzieje na terenie szkoły, do której uczęszczają ich dzieci, a także tego, co propagują organizacje pozarządowe

Wytyczne te zostały przedstawione w dokumencie „Standardy edukacji seksualnej w Europie”, będącym wspólną publikacją Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i niemieckiego Federalnego Biura ds. Edukacji Zdrowotnej. Publikacja ta, wydana w 2010 r., zawiera zalecenia dla osób i instytucji odpowiedzialnych za zdrowie i edukację seksualną. Jej polskie tłumaczenie zostało wydane w dwa lata później.

Dokument ten - jak czytamy we wstępie - opiera się na tzw. podejściu "holistycznym" do seksualności człowieka i ma za cel „pomóc dzieciom i młodym osobom w rozwinięciu podstawowych umiejętności umożliwiających im samookreślenie ich seksualności i związków na różnych etapach rozwoju, (...) w przeżywaniu swojej seksualności oraz partnerstwa w sposób satysfakcjonujący i odpowiedzialny”.

Autorzy dokumentu zaznaczają, że podejście „holistyczne” ma zastąpić modele edukacji seksualnej obowiązujące dotąd w wielu krajach. Informują, że pierwsza ich grupa – promowana szczególnie silnie przez Republikanów w USA – bazowała na zapoznaniu dzieci i młodzieży z biologicznymi kwestiami dotyczącymi płci i życia seksualnego, co jednak było połączone z promocją wstrzemięźliwości seksualnej do momentu zawarcia związku małżeńskiego. Druga grupa programów, realizowanych dotąd w większości krajów europejskich, abstynencję seksualną traktuje jako zachowanie opcjonalne, a obok niej przedstawiane są zasady antykoncepcji i tzw. bezpiecznego seksu.

Natomiast program WHO ma charakter znacznie bardziej liberalny, uwzględnia również orientację homoseksualną, a płeć – zgodnie z teoriami gender - traktuje jako zjawisko bardziej społeczne niż biologiczne. Na równi z małżeństwem definiowanym jako związek mężczyzny i kobiety, stawia na równym poziomie inne rodzaje związków.

Konkretne propozycje w zakresie edukacji

Dokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie WHO” prezentuje „Matrycę” która stanowi przegląd tematów, które powinny zostać omówione w poszczególnych grupach wiekowych: 0–4 lata, 4–6 lat, 6–9 lat, 9–12 lat i 12-15 lat. Zakłada się, że zajęcia te powinny być obowiązkowe (niezależnie od woli rodziców) już od wieku przedszkolnego, a powinni je prowadzić różni specjaliści, niekoniecznie wychowawcy czy nauczyciele. Przewiduje się zatem możliwość prowadzenia edukacji seksualnej przez organizacje pozarządowe mające taki zapis w statutach, a szkoła pełniłaby rolę koordynacyjną.

0–4 lata

Program przewiduje, że szkolni seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat podstawową wiedzę o ludzkim ciele i narządach płciowych, o różnicach płciowych oraz pochodzeniu dzieci, czyli ciąży i porodzie.

Ma być również kształtowane „pozytywne nastawienie do własnej płci biologicznej, jak i społeczno-kulturowej” oraz wiedza, że związki natury seksualnej mogą być różnorodne, a tej różnorodności powinna towarzyszyć akceptacja.

Niezależnie od tego mają być przekazywane takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała” czy wiedza o „masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”.

4–6 lat

Dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają dalej zgłębiać tę tematykę, włącznie z pozytywnym podejściem do masturbacji pojmowanej jako „radość i przyjemność”.

Zarazem mają być omawiane różnorodne emocje, w tym „pierwsza miłość” jako rodzaj zauroczenia, a także przygotowywanie do radzenia sobie w sytuacji, w której uczucie nie zostaje odwzajemnione.

Dziecko w tym okresie ma być również zapoznawane ze „związkami osób tej samej płci” oraz kształtowane w pozytywnym podejściu do własnej tożsamości płciowej. Kształtowana być winna postawa, że „moje ciało należy do mnie”, więc mam określone prawa z tym związane. Towarzyszyć temu ma świadomość, że są osoby, które „mogą posunąć się do przemocy oraz, że muszę nauczyć się jak należy się przed nimi chronić”.

6–9 lat

U dzieci w wieku od 6 do 9 lat ma być pogłębiana wiedza o rozwoju fizjologicznym, z uwzględnieniem miesiączkowania, ejakulacji itp. Duży nacisk ma być położony na antykoncepcję. Jest ona proponowana jako jedyna możliwość planowania rodziny. Prezentowane mają być także różnorodne techniki współżycia płciowego. Zaznacza się tylko, że „akceptowalne współżycie/seks, winien być odbywany za zgodą obu osób, ma być on dobrowolny, równy i stosowny do wieku i kontekstu, zapewniający szacunek do samego siebie”. Żadne inne etyczne normy i zasady dotyczące podejmowania współżycia seksualnego nie są proponowane. Za to ma być uświadamiany „pozytywny wpływ seksualności na zdrowie i dobre samopoczucie”.

Prezentowane mają być również „prawa seksualne”, rozumiane jako prawo do informacji i edukacji seksualnej, jak i cielesnej integralności.

Podobnie jak na poprzednich etapach – wobec dzieci w wieku 6–9 lat - proponowana jest masturbacja i autostymulacja seksualna. Mowa ma być również o „seksie w mediach” (włącznie z internetem), oraz o „radzeniu sobie z obrazem seksu w mediach”. Nie pojawia się w tym kontekście pojęcie pornografii jako zjawiska mającego negatywny wpływ na rozwój człowieka.

Jest też mowa o małżeństwie, ale pojęcie to pojawia się wyłącznie w kontekście możliwości rozwodu. Prezentowane mają być także „różne związki rodzinne” w kontekście umiejętności „negocjowania kompromisów, wykazywania tolerancji i empatii”.

9–12 lat

Na etapie od 9 do 12 lat przedmiotem nauczania ma być szczegółowe poznanie różnych (skutecznych i nieskutecznych) metod antykoncepcji oraz „zrozumienie, że antykoncepcja to odpowiedzialność obu płci”. Wiele ma być mowy o przeżywaniu ciąży i poszczególnych jej etapów, włącznie z ciążą „w związkach między osobami tej samej płci”.

Uczniowie mają być również uświadamiani z zakresie niebezpieczeństwa przemocy seksualnej i konieczności obrony przed nią.

Prezentowane mają być różne orientacje seksualne oraz „miłość wobec osób tej samej płci”. Tym dzieciom, które odkryły swą odmienność seksualną - proponowany ma być «coming out», czyli publiczne ogłoszenie tego faktu jeszcze przed ukończeniem 12. roku życia. Zgodnie z teorią gender ma być przekazywane także przekonanie o „różnicach między tożsamością płciową i płcią biologiczną”.

Cel edukacji ma być osiągnięty wraz z ukończeniem 15. roku życia, kiedy młody człowiek powinien już osiągnąć pełną „akceptację, szacunek i rozumienie różnorodności dotyczącej seksualności i orientacji seksualnych”. Nigdzie natomiast nie ma mowy o potrzebie opanowywania popędu seksualnego, nie pojawia się więc pojęcie wstrzemięźliwości. Nie istnieje pojęcie „uczyć wyższych” rozumianych jako rozwój miłości, którym powinny być podporządkowane „uczucia niższe”, w postaci pożycia seksualnego.

Zaznaczyć należy, że tak zarysowany program edukacji seksualnej pozostaje w diametralnej sprzeczności nie tylko z chrześcijańską koncepcją rozwoju osoby ludzkiej, ale także z „integralną wizją ludzkiej seksualności” zawartą w obowiązującej w Polsce podstawie programowej, wprowadzonej rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 lutego 2017.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem