Burza na sesji rady miasta, prezydent atakuje dziennikarza
Pod koniec zeszłego roku opisywaliśmy sprawę burzliwej sesji rady miasta w Legnicy. W czasie październikowych obrad ok. pięćdziesięciu mieszkańców protestowało przeciwko ściągnięciu krzyża w sali sesyjnej ratusza. Legniczanie skandowali: "Gdzie jest krzyż!", "wróciła Mała Moskwa", "jesteście gorsi od komunistów".
Podczas relacji na żywo z tego wydarzenia, prezydent miasta, który zdecydował, że krzyż nie wróci na swoje miejsce, zaatakował dziennikarza TV Republika.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Krzyż wisiał tu od 1997 roku
Przypomnijmy: Prezydent Legnicy Maciej Kupaj bez jakichkolwiek konsultacji z radnymi czy społeczeństwem Legnicy zdjął krzyż, który zawisł w sali obrad Rady Miasta po jednomyślnej uchwale Rady z 1997 roku. Pretekstem do zdjęcia krzyża był remont, po którym krucyfiks nie wrócił na swoje miejsce.
Decyzja prezydenta miasta spotkała się z wielkim oburzeniem wśród samych radnych, jak i społeczności Legnicy. Mimo to, prezydent dalej uważa, że zrobił dobrze, i zasłania się konstytucyjną zasadą neutralności światopoglądowej państwa. Sęk w tym, że Trybunał Konstytucyjny wiele razy już podkreślał, że krzyż w budynkach użyteczności publicznej nie narusza tej zasady
- czytamy na stronie bronmykrzyzawlegnicy.pl, gdzie można było podpisać petycję w obronie krzyża.
Mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce
W związku z brakiem reakcji prezydenta Kupaja na protesty, mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i złożyli wczoraj petycję, by krzyż wrócił na swoje miejsce.
Adam Surmacz, przedstawiciel Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Stowarzyszenia Fidei Defensor podczas konferencji prasowej mówił, że Maciej Kupaj nie chce być prezydentem wszystkich legniczan:
Byliśmy tu przed Bożym Narodzeniem i jesteśmy w Wielkim Poście, przed okresem Wielkiej Nocy. I widzę, że pan prezydent Legnicy wciąż nie rozwiązał tego konfliktu i nie zmierza w żaden sposób do konsensusu. Dziwi mnie to bardzo, ponieważ wydawało mi się, że pan prezydent będzie chciał być prezydentem wszystkich legniczan, ale okazuje się, że pan prezydent chce być prezydentem Donalda Tuska. Chce być typowym aparatczykiem partyjnym, który działa na rzecz swojej partii.
Reklama
Dalsza część artykułu pod filmem z zapisem konferencji prasowej.
Prezydent chce opiłowywać katolików?
Jak dodaje Adam Surmacz, prezydent Kupaj chce przenosić negatywne wzorce "opiłowywania katolików", które postulują przedstawiciele obecnej władzy w Polsce przenieść gorliwie na grunt samorządowy:
Jednym z haseł przedwyborczych tego rządu było opiłowywanie katolików. I tak jak widzimy, pani mister Nowacka walczy z religią w szkołach, pan Żurek próbuje zdemontować artykuł 196. Kodeksu Karnego, który mówi właśnie o obrazie uczuć religijnych i pan prezydent Legnicy zmierza w tym samym kierunku. Chce konflikt, którym jest ta walka z kulturą, religią i z tradycją przenosić tutaj na teren samorządowy. To jest niezwykle przykre, w szczególności, że ten konflikt można rozwiązać naprawdę w 15 minut. To jest bardzo proste - oddać krzyż i zawiesić go na właściwym miejscu, w zgodzie z tradycją i z tym, jak to było przez wiele lat.
Mieszkańcy dają prezydentowi 14 dni na powieszenie krzyża z powrotem
Przedstawiciel Instytutu Ordo Iuris podkreślał także, że mieszkańcy korzystają z narzędzi demokratycznych: apelują, informują, opiniują. Korzystają też z ustawy o petycjach i dlatego taka petycja została złożona:
Dajemy panu prezydentowi 14 dni na podjęcie decyzji. Zwracam uwagę, że wbrew twierdzeniom pana prezydenta Legnicy i w świetle wyroku Najwyższego Sądu Administracyjnego z 12 marca 2013 r. kwestia obecności krzyża w miejscu publicznym, w ogóle symboliki religijnej w miejscu publicznym, czy zawieszenie lub zdjęcie krzyża, a w szczególności w sali obrad rady miasta, nie ma charakteru cywilnoprawnego. Jest rozstrzygnięciem z zakresu administracji publicznej. Więc mając poparcie w takim orzecznictwie Ordo Iuris podejmie stosowne kroki prawne, jeżeli ta decyzja prezydenta miasta nie będzie zmierzała do konsensusu, do zażegnania konfliktu, który sam wywołał. Będziemy czekać na decyzję prezydenta Legnicy.
"Reżimy, które walczyły z krzyżem, doprowadzały do tragedii"
Tytus Czartoryski, radny Województwa Dolnośląskiego z Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, czym w przeszłości kończyła się walka z krzyżem:
Warto przypomnieć, że w historii Europy takie reżimy, które walczyły z krzyżem, usuwały krzyż, zazwyczaj doprowadzały do tragedii, które dotyczyły całej Europy. Które kosztowały miliony ludzkich ofiar. Tak było z rewolucją francuską, tak było z faszyzmem hitlerowskim, tak było z reżimem komunistycznym. Dzisiaj można powiedzieć to również dotyczy utraty życia wielu niewinnych istot, ponieważ obecny rząd, który zachowuje się właściwie jak zorganizowana grupa przestępcza, ma na sumieniu miliony istnień nienarodzonych Polaków. Bez krzyża hasło "Bóg, Honor i Ojczyzna" nie ma znaczenia. Bez krzyża nie ma ani Boga, ani Honoru, ani Ojczyzny. I wydaje się, że likwidacja tego pięknego hasła, usunięcie go z naszej wyobraźni i z naszych przekonań jest celem obecnego rządu. I pewnie dlatego ten obecny rząd jest tak bardzo wspierany przez siły zewnętrzne, szczególnie przez rząd niemiecki, bo każdy rząd niemiecki w historii dążył do tego, by zlikwidować polski naród i polskie państwo. Do tego nie dopuścimy, jakąkolwiek cenę za obronę krzyża mielibyśmy zapłacić. Szczęść Boże obrońcom krzyża!
Co się stanie, jeśli prezydent nie zareaguje?
Radny Adam Wierzbicki, legnicki radny Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że jeśli prezydent nie rozpatrzy pozytywnie petycji, to mieszkańcy nie odpuszczą i podejmą kolejne działania:
Nie chcemy ujawniać naszych dalszych kroków. Będzie to na pewno dla pana prezydenta przykra niespodzianka, bo takie wyroki już zapadały po naszej myśli. Dlatego dajemy szansę. My nie przyszliśmy przeciwko komuś, czy atakować kogoś, my jesteśmy obrońcami krzyża. Jeżeli jesteśmy obrońcami, to mamy wroga, mamy przeciwnika i mamy osobę, która atakuje, walczy z krzyżem. Taką osobą jest pan prezydent miasta Legnicy, pan Kupaj. Jest nam przykro z tego tytułu, nie życzymy mu na pewno źle - bo jako katolicy nikomu nie życzymy źle. Aczkolwiek dajemy panu prezydentowi tak naprawdę ostatnią szansę.
Co jest w petycji?
W treści złożonej wczoraj petycji można przeczytać, że:
decyzja o usunięciu krzyża – podjęta jednostronnie, bez konsultacji z Radą i bez dialogu społecznego – została przez wielu mieszkańców odebrana jako gest odrzucenia naszej historii, tożsamości i wartości, które przez pokolenia kształtowały lokalny samorząd i życie publiczne. Krzyż w legnickim ratuszu był nie tylko symbolem wiary, ale również przypomnieniem o etosie służby publicznej: solidarności, sprawiedliwości i trosce o dobro wspólne.
Autorzy petycji jednocześnie domagają się natychmiastowego powrotu krzyża na swoje miejsce:
Dlatego domagamy się, aby krzyż poświęcony przez ks. Władysława Bochnaka został niezwłocznie przywrócony na swoje pierwotne miejsce w sali obrad Rady Miejskiej w Legnicy, Nie domagamy się przywilejów dla żadnej grupy. Prosimy jedynie o przywrócenie tego, co przez 28 lat było naturalną częścią naszej wspólnej przestrzeni — znakiem dobra, pojednania i nadziei.
Prezydent nie zamierza powiesić krzyża
Prezydent Legnicy Maciej Kupaj już zapowiedział ustami swojego rzecznika, że krzyż nie wróci na swoje miejsce. W wypowiedzi dla portalu Legnica Nasze Miasto rzecznik zasłaniał się tzw. neutralnością światopoglądową.
Dlaczego prezydentowi Kupajowi tak przeszkadza krzyż, który od 28 lat wisiał w ratuszu? Co zrobią mieszkańcy, których głos nie został wysłuchany? Do sprawy będziemy wracać.
Poniżej znajduje się treść petycji złożonej wczoraj w Urzędzie Miasta Legnica
Szanowny Panie Prezydencie,
Reklama
zwracamy się z apelem o przywrócenie krzyża do sali obrad Rady Miejskiej w Legnicy — miejsca, w którym od ponad ćwierć wieku zapadały decyzje dotyczące życia miasta, podejmowane w duchu odpowiedzialności, służby i szacunku wobec drugiego człowieka.
Krzyż, zawieszony w roku 1997 na mocy jednomyślności Rady Miejskiej i poświęcony przez śp. ks. Władysława Bochnaka, nie był elementem wystroju ani symbolem jednej opcji światopoglądowej. Był znakiem pojednania i wspólnoty, której fundamentem pozostaje chrześcijańska tradycja miasta i jego mieszkańców.
Decyzja o usunięciu krzyża – podjęta jednostronnie, bez konsultacji z Radą i bez dialogu społecznego – została przez wielu mieszkańców odebrana jako gest odrzucenia naszej historii, tożsamości i wartości, które przez pokolenia kształtowały lokalny samorząd i życie publiczne. Krzyż w legnickim ratuszu był nie tylko symbolem wiary, ale również przypomnieniem o etosie służby publicznej: solidarności, sprawiedliwości i trosce o dobro wspólne.
Neutralność światopoglądowa instytucji publicznych nie może oznaczać wyrugowania tego, co stanowi o duchowej i kulturowej tożsamości narodu. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej nie narusza zasad państwa neutralnego, lecz służy pamięci i tradycji wspólnoty.
Reklama
Dlatego domagamy się, aby krzyż poświęcony przez ks. Władysława Bochnaka został niezwłocznie przywrócony na swoje pierwotne miejsce w sali obrad Rady Miejskiej w Legnicy, Nie domagamy się przywilejów dla żadnej grupy. Prosimy jedynie o przywrócenie tego, co przez 28 lat było naturalną częścią naszej wspólnej przestrzeni — znakiem dobra, pojednania i nadziei.
Jak mówi ks. Władysław Bochnak:
“Krzyż nie jest ozdobą – jest znakiem obecności Boga w ludzkich sprawach.”
Krzyż nie dzieli, a łączy. Nie jest zagrożeniem dla demokracji, lecz jej fundamentem. Nie narusza niczyich praw, lecz przypomina o prawie do widoczności wiary w przestrzeni publicznej. Panie Prezydencie, oddaj krzyż. Niech wróci na swoje miejsce. Niech Legnica pozostanie miastem otwartym na Boga i człowieka.
