Reklama

Wiadomości

Zaufanie silniejsze niż cud

Zastanawiam się czasem, ile w podejściu katolików – i w moim własnym – do wiary jest w ostatecznym rozrachunku logiki, nauki i zaufania. Sam chętnie czytam i poznaję przesłanki racjonalne, naukowe, które pozwalają mi pewniej patrzeć na nauczanie Kościoła. Mniej wątpić w sens wiary.

2026-03-14 09:20

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jedną z takich historii są fakty z życia, a tak naprawdę najmocniej te po śmierci siostry Marii-Bernardy Bernadetty Soubirous. Jej życiorys to cudowna historia, a to, jak niezwykle zachowało się jej ciało po śmierci, jest dla wielu kolejnym świadectwem. Tylko dlaczego akurat w jej wypadku to się stało? W tym czasie? W tym kraju? Nie wiemy tego na pewno i nigdy się najpewniej nie dowiemy. Świętych jest wielu. Poza tym czy ten cud rzeczywiście ma jakiś obiektywny (mierząc linijką racjonalizmu) i niepodważalny sens?

Chcę być dobrze zrozumiany: skupiając się na przykładzie tej świętej, zastanawiam się nad cudami w ogóle i nad ich relacją do wiary trwałej i osobistej. Każdy, kto przechodzi obok wystawionego, nienaruszonego ciała i klęka przy nim, może się zachwycić. Ale czy to gwarancja pełnego nawrócenia, świętego życia tej konkretnej osoby na zawsze, do końca? Nie. Gdyby tak było, to wokół sanktuariów i cudownych miejsc żyliby sami święci, a tak nie jest. Powiem więcej. Nawet za życia Jezusa, gdy ludzie mieli okazję na własne oczy zobaczyć Jego cuda – nie wszyscy się nawrócili.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Historia Bernadetty Soubirous bywa przywoływana właśnie jako przykład takiego znaku. Po jej śmierci w 1879 roku ciało złożono w zapieczętowanej trumnie bez balsamowania. Kiedy po latach dokonano ekshumacji w ramach procedur kanonicznych, okazało się, że zachowało się w sposób niezwykły. Lekarze opisujący oględziny byli zaskoczeni stanem tkanek i brakiem typowych oznak rozkładu, choć w grobie panowała wilgoć, która zwykle przyspiesza takie procesy. Szczegółowe opisy tych wydarzeń można znaleźć w literaturze poświęconej temu przypadkowi. Jak czytamy w książce „Boskie interwencje” wydawnictwa Rafael, której fragmenty cytuje portal Niedziela.pl, ciało wizjonerki z Lourdes „nie nosiło oznak rozkładu, choć przedmioty znajdujące się w trumnie uległy zniszczeniu”.

To wystarcza, by wielu ludzi uznało sprawę za zamkniętą: oto dowód. Twardy, widzialny, niemal laboratoryjny. Tyle że historia wiary pokazuje coś zupełnie innego. Cud rzadko bywa sam w sobie punktem wyjścia. Najczęściej jest tylko przypomnieniem, może być iskrą, która ma to do siebie, że nie tylko może rozpalić ogień, ale i szybko zgasnąć.

Sam zastanawiam się nieraz, czy zbyt mocne skupienie się na szukaniu dowodów Bożej obecności tu i teraz, w jakiejś wyobrażonej, niemal magicznej formie, nie jest błędnym rozumieniem tego, czym wiara naprawdę jest. Jeden z najbardziej doświadczonych swoim grzechem zdrady apostołów – święty Piotr – nie wiedział, czy będzie chodził po wodzie. Zrobił coś jeszcze trudniejszego: zaufał Jezusowi. Dopiero potem wydarzył się cud. Nie był dowodem, lecz potwierdzeniem decyzji, która już wcześniej zapadła.

I chyba w tym tkwi najtrudniejsza część katolickiej wiary. W takim zwyczajnym, cichym zaufaniu – bez fajerwerków, a czasem nawet wśród głośnej ciszy. Wierzyć, bo ufać, że On po prostu wie. „Jeśli nie On, to kto?” – pyta w Księdze Hioba człowiek postawiony pod ścianą cierpienia i wobec pytań o sens życia.

Dlatego przykład świętej Bernadetty można czytać na dwa sposoby. Z jednej strony jako znak, który dla wielu pozostaje świadectwem czegoś nadprzyrodzonego. Z drugiej – jako przypomnienie paradoksu ludzkiej natury. Człowiek może mieć przed oczami znak, który wydaje się jednoznaczny, a mimo to odwrócić wzrok. Nawet wtedy, gdy pojawia się „dowód”, po którego zobaczeniu – jak nam się wydaje – każdy powinien uwierzyć.

Może właśnie dlatego cud jest ważny, ale sam nie wystarcza. Może być punktem zwrotnym albo drogowskazem, ale też może stać się darem zmarnowanym. Wiara zaczyna się przede wszystkim wtedy, gdy człowiek zdecyduje się zaufać – niezależnie od tego, czy na jego drodze pojawi się cud, czy nie. I może właśnie w tym sensie historia Bernadetty mówi nam coś jeszcze ważniejszego niż sam cud: że zaufanie bywa silniejsze niż znak. Jej cud ma nas zatrzymać nie na samym cudzie, ale na jej historii, jej zaufaniu. Bo znak można zobaczyć oczami, a sercem musi zawładnąć coś więcej. Wiara bez cudów, taka po prostu, pokorna jest najtrudniejsza. Szczególnie dzisiaj, gdy na wszystko musi być dowód.

Oceń: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To nie są zwyczajne wyroki

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Polska w ostatnich latach kilkukrotnie stawała przed poważnymi kryzysami. Większość z nich sprowadzała się do kwestii bezpieczeństwa. Pół roku przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę, w naszym kraju przyszło nam zmierzyć się z czymś, czego wcześniej nie znaliśmy. Operacją na wschodniej granicy, ubraną w szaty dużych emocji i manipulacji. Co było głównym celem? Tego nie wiemy na pewno, ale wiemy, że było ich kilka, a wśród nich sprawdzenie naszego wojska, naszych służb i wytrzymałości na presję zewnętrzną i wewnętrzną.

Gdybyśmy tej presji, jako państwo i jako naród nie wytrzymali, w lutym 2022 roku, gdy Putin postanowił zaatakować całą Ukrainę i zdobyć Kijów, my byliśmy w chaosie, poczuciu zagrożenia i nieszczelną granicą z Białorusią, co mogłoby się wiązać ze skupieniem sił gdzie indziej niż powinniśmy, czyli nie na granicy z Ukrainą gdzie przechodzili uciekający przed wojną sąsiedzi uchodźcy, a Mińsk oraz naciskający na Łukaszenkę Putin mieliby większe możliwości naruszania naszego terytorium, a przynajmniej sprawiania poważnych militarnych kłopotów. To tylko kilka potencjalnych skutków, spisany naprędce, bo z pewnością eksperci w tej tematyce byliby wstanie wskazać co najmniej kilka razy tyle.
CZYTAJ DALEJ

Papież do młodzieży w Monako: Liczy się miłość, nie lajki

2026-03-28 14:58

[ TEMATY ]

młodzież

Leon XIV w Monako

Vatican Media

Wewnętrznej pustki nie wypełni się tysiącami lajków czy nawet przemocowymi formami przynależności – powiedział Leon XIV do młodzieży i katechumenów w Monako. Dodał, że tylko miłość trwała i wierna oraz gotowość do ofiary dają sercom pokój. Nie bójcie się oddać wszystkiego Bogu i braciom – apelował Ojciec Święty.

W kościele świętej Dewoty, patronki Monako, młodej dziewczyny, która broniła swojej wiary aż po męczeństwo, Leon XIV spotkał się z młodzieżą księstwa oraz katechumenami, przygotowującymi się do przyjęcia w Wielkanoc sakramentu chrztu świętego.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski w Niedzielę Palmową: Jezus pozwolił się ukrzyżować z miłości do nas!

2026-03-29 12:30

[ TEMATY ]

Niedziela Palmowa

Wielki Tydzień

kard. Konrad Krajewski

Ks. Paweł Kłys

Liturgią Niedzieli Palmowej - Niedzieli Męki Pańskiej - w Kościele rozpoczynają się obchody Wielkiego Tygodnia. W niedzielne przedpołudnie w łódzkiej katedrze liturgii przewodniczył kardynał Konrad Krajewski. Metropolita łódzki poświęcił palmy oraz wsłuchał się wraz z wiernymi w opis Męki Pańskiej wg relacji świętego Mateusza wykonanej przez scholę liturgiczną kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi.

W słowie pouczenia pasterskiego łódzki pasterz powiedział - Kiedy czytam lub słucham Ewangelii, Ona czyta moje życie. Nieprawdopodobna nienawiść. Nieprawdopodobna samotność Jezusa. Okrucieństwo. A z drugiej strony, miłość, która wszystko zwycięża. Jezus pozwolił się ukrzyżować z miłości do nas. - tłumaczył kaznodzieja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję