Reklama

Kościół

Franciszkanin z Libanu: ludzie się boją, w kraju nie ma już bezpiecznych miejsc

Cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. Ostrzeliwane są nie tylko tereny zajmowane przez bojówki Hezbollahu, ale wioski i miasta w całym kraju. „Wśród przesiedleńców panuje ogromny strach, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, sprawiając, że bezpieczne miejsce w jednej chwili stanie się śmiertelną pułapką” - mówi brat Tony Choukri. Franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej jest gwardianem klasztoru św. Józefa w Bejrucie.

2026-03-15 12:48

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/ATEF SAFADI

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Od pierwszych godzin wojny, franciszkanie otworzyli swój klasztor i przylegające do niego budynki duszpasterskie dla potrzebujących. „Będziemy nadal przyjmować tych, którzy są w potrzebie - zapewnia zakonnik. - Dość już tego cierpienia, człowiek nie jest przedmiotem, śmierć nie jest ani środkiem, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.

Atmosfera nienawiści i zemsty

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Franciszkanin wskazuje, że izraelskie bombardowania w Libanie „zabijają ludzi”, „uderzają w mury”, a także tworzą „atmosferę nienawiści i zemsty”. To, co się dzieje, nie pasuje do życia Libańczyków, niezależnie od wyznawanej przez nich religii, którzy od zawsze są przyzwyczajeni do wspólnego życia. Brat Tony Choukri opisuje swoją ojczyznę jako jedną tkaninę, w której wspólnie splatają się losy chrześcijan i muzułmanów. Wskazuje, że to, co się dzieje jest totalnie przeciwne libańskiej duszy.

W samym środku strachu i niepewności

Reklama

Franciszkański klasztor św. Józefa leży w chrześcijańskiej dzielnicy Gemmayzeh. „To turystyczny obszar Bejrutu, ale teraz jesteśmy w samym środku strachu i niepewności” - mówi zakonnik. Klasztor nosi w sobie pamięć nie tylko o niszczycielskiej eksplozji w porcie w 2020 roku, ale także o wojnie libańskiej od jej początków w 1974 roku. Mimo wszystko pozostaje „miejscem, w którym ludzie pokładają zaufanie, gdzie czują się bezpiecznie, ponieważ bracia zawsze tam byli, zawsze tam pozostawali, nigdy nie opuścili klasztoru, który leży w najstarszej części Bejrutu, gdzie nie ma nawet schronu”.

Żadne miejsce nie jest bezpieczne

Wśród przesiedleńców, którzy we franciszkańskim klasztorze znaleźli schronienie, panuje ogromny strach, „bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, wszystko może się zmienić w ciągu minuty, nie wiadomo, jak się poruszać, ani nawet co można zrobić”. Franciszkanin zauważa, że najgorsze jest to, że cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. „Myśleliśmy, że bombardowania zatrzymają się na południu, gdzie znajdują się tereny Hezbollahu, gdzie jest gorąca granica z Izraelem, ale pociski dotarły również tutaj - mówi brat Tony Choukri. - Najwyraźniej obszar niebezpiecznych miejsc rozszerza się, nie można już mówić o żadnej strefie, która mogłaby być bardziej chroniona”.

Strach i gościnność

Reklama

Libański franciszkanin wyznaje, że wielki strach stał się rzeczywistością mieszkańców klasztoru kilka dni temu, gdy podczas przygotowań do obchodów uroczystości św. Józefa wszystko zadrżało. „Ci, którzy w tym momencie modlili się w kościele, usłyszeli bombardowanie, zaledwie 300 metrów od klasztoru. Mimo wszystko jednak nie można stąd odejść, klasztor zawsze był punktem odniesienia dla potrzebujących, dla uchodźców przybywających z południa Libanu lub tych, którzy w przeszłości przybyli z powodu wojny w Syrii” - opowiada brat Tony Choukri. Wspomina, że z klasztoru św. Józefa przez lata wyruszała również pomoc humanitarne. A teraz, gdy żyje się pod ostrzałem, jest to miejsce przyjmowania wysiedleńców. „Obecnie schronienie znalazło u nas 150 osób, ale dla dzieci i osób starszych chcemy znaleźć inne bezpieczne rozwiązanie - mówi franciszkanin. - Najmłodsze dzieci, gdy tylko usłyszą hałas, który mogą uznać za strzał, biegną się schować po kątach lub do swoich mam. Chcemy znaleźć dla nich bardziej bezpieczne schronienie”.

Bóg nie upoważnia do zabijania

Brat Tony Choukri podkreśla, że franciszkanie nie zamierzają opuszczać klasztoru w Gemmayzeh. Pozostają u boku wspólnot, które doświadczają dziś dramatycznego poczucia bycia „marginalizowanymi, niechcianymi, uciskanymi”. Zakonnik wyznaje, że pokłada zaufanie w ogromnej sile Libańczyków, jednak, jak dodaje, każdy kolejny dzień pokazuje, że „zło zajmuje miejsce na tej ziemi”, a „strach wkrada się w społeczeństwo, ze wszystkimi konsekwencjami, jakie mogą z tego wynikać”. Brat Tony Choukri podkreśla, że trzeba podjąć wszelkie możliwe wysiłki, aby położyć kres trwającemu cierpieniu: „Pomyślmy o tych, którzy giną, przecież Bóg nikomu nie dał prawa do zabijania ludzi”. Franciszkanin wskazuje, że świat musi wrócić do przestrzegania Bożego prawa, bo „człowiek nie jest przedmiotem, a śmierć nie jest drogą, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.

Oceń: +25 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Libanie jest już 500 tys. uchodźców. „To wygląda jak biblijny exodus”

2026-03-07 17:10

[ TEMATY ]

Liban

500 tys.

uchodźców

biblijny exodus

PAP

Przesiedleńcy koczują na ulicach Libanu

Przesiedleńcy koczują na ulicach Libanu

W ciągu trzech dni liczba przesiedleńców wzrosła z 30 tys. do ponad pół miliona, co stanowi ogromne wyzwanie dla kraju, który wciąż odczuwa skutki niewypłacalności finansowej sprzed kilku lat. Uchodzący Libańczycy mówią, że „bomby ich ścigają”, a sytuacja z każdą chwilą staje się coraz trudniejsza. Pociski nie tylko burzą ściany budynków, ale także łamią serca tych, którzy w nich mieszkają.

Pierwsi przesiedleńcy zdołali znaleźć miejsce w 321 ośrodkach recepcyjnych utworzonych przez rząd, zazwyczaj w szkołach publicznych, wiele osób schroniło się u krewnych i przyjaciół. Swe drzwi otworzyły kościoły i placówki duszpasterskie. Jednak większość uchodźców nadal desperacko poszukuje bezpiecznego rozwiązania.
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz z południa Libanu: dopóki trwamy, ta ziemia pozostaje nasza

2026-03-26 09:50

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Ciągle słychać odgłosy izraelskich czołgów i buldożerów zmierzających w kierunku domów opuszczonych przez mieszkańców południa Libanu. Tak sytuację na granicy z Izraelem opisuje maronicki kapłan Tony Elias. Przypomina, że minister finansów Bezalel Smotrich wezwał izraelską armię do ustalenia nowej granicy z Libanem na rzece Litani. „Oznaczałoby to koniec wielowiekowej obecności chrześcijańskiej na tej ziemi” - zauważa ojciec Elias.

Maronicki kapłan jest proboszczem w Rmeish, którego mieszkańcy starają się pozostać w swoich domach. Przed wojną miasteczko liczyło siedem tysięcy mieszkańców, z których większość stanowili chrześcijanie różnych wyznań. Obecnie schronili się tam również muzułmańscy szyici, których Izrael oskarża o wspieranie proirańskiego Hezbollahu i którzy musieli opuścić swe domy w wyniku systematycznych bombardowań. W miasteczku nadal przebywają żołnierze libańskiej armii, co daje ludziom względnego poczucie bezpieczeństwa. Rmeish jest praktycznie odcięte od świata, obecnie prowadzi tam jedyna otwarta droga z Tyru. Do tej pory mieszkańcom udało się przetrwać dzięki zgromadzonym zapasom. „To teren pod ciągłym ostrzałem, coraz trudniej jest dostarczać żywność i leki - mówi ojciec Elias. - Jutro jest niepewne, nie wiemy co przyniesie”.
CZYTAJ DALEJ

Diecezjalny Dzień Skupienia Kobiet „Obdarowana” [Zaproszenie]

2026-03-26 22:25

Marzena Cyfert

Podczas ubiegłorocznego spotkania świątynia na Gądowie wypełniona była po brzegi

Podczas ubiegłorocznego spotkania świątynia na Gądowie wypełniona była po brzegi

Modlitwa, konferencje, adoracja i spotkania w grupach – to wszystko czeka uczestniczki dnia skupienia, który odbędzie się 28 marca w parafii św. Maksymiliana M. Kolbego we Wrocławiu. Wydarzenie ma pomóc odkryć duchowe bogactwo i umocnić relację z Bogiem.

„Drogie Panie, nosicie w sobie wiele pięknych, jeszcze nie odkrytych lub zasypanych przez wydarzenia życia – skarbów. Dzień skupienia będzie czasem odkrywania bliskości Pana Boga i darów, którymi obdarzył każdą z Was. Przyjedź i odkryj na nowo swoje wewnętrzne bogactwo.” – zachęcają organizatorzy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję