Wiadomość o tym, że Stolica Apostolska wyraziła zgodę na otwarcie procesu beatyfikacyjnego ks. Malgesiniego, przekazał ordynariusz diecezji Como, podczas wielkopostnych rekolekcji dla młodzieży. W ich ramach ulicami miasta przeszła modlitewna procesja z pochodniami, podczas której wspominano tych, którzy oddali swe życie za Chrystusa. Szła w niej również Caterina Malgesini, siostra zamordowanego kapłana. Po ogłoszeniu decyzji Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych wśród młodzieży rozległy się długie brawa.
Byłem tym bardzo poruszony, to znak, że pamięć o ks. Roberto wciąż jest żywa
- podkreślił kard. Oscar Cantoni.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Iść drogą „gigantów miłosierdzia”
Biskup Como wyznał, że w marszu pamięci szedł również arcybiskup Palermo, ponieważ młodzi chcieli oddać szczególny hołd bł. ks. Giuseppe (Pino) Puglisiemu, który zginął z rąk sycylijskiej cosa nostra, za to, że odciągał młodzież od struktur mafijnych. Jest on pierwszym błogosławionym męczennikiem zabitym we Włoszech przez mafię.
Duch Święty - podkreślił kard. Cantoni - naznaczył żywym ogniem istnienie i działanie tych naszych dwóch Kościołów dzięki ofierze księdza Pino i księdza Roberto.
Biskup Como przypomniał, że obaj kapłani zginęli tego samego dnia - 15 września. Ich ofiarę dzieli 27 lat życia. Przywołał słowa Tertuliana, że krew męczenników jest zasiewem nowych chrześcijan.
Tak więc my wszyscy, świadkowie i przyjaciele tych dwóch «gigantów miłosierdzia», jesteśmy zachęcani do zdecydowanego kontynuowania naszej drogi, czyniąc z daru z siebie cel naszego istnienia
- podkreślił kard. Cantoni.
Poważnie potraktować świadectwo ks. Roberto
Ks. Roberto Bartesaghi przyjął święcenia kapłańskie razem z ks. Roberto Malgesinim, z którym się przyjaźnił i realizował wiele projektów duszpasterskich. Po ogłoszeniu decyzji Watykanu wyznał, że
w środowisku od dawna istniało mocne przekonanie, iż dojdzie do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego.
Reklama
Kapłan zauważył, że teraz trzeba się zaangażować w zbieranie potrzebnej dokumentacji i, jak podkreślił, poważnie potraktować świadectwo ks. Roberta.
Porusza i zarazem przeraża myśl, że osoba żyjąca obok ciebie może być świętą, a ty o tym nie wiesz
- wyznał.
Być może ta okoliczność powinna skłonić każdego z nas do bycia świętym w codziennym życiu.
Szczęśliwy w swym kapłaństwie
W ciągu tych pięciu lat, jakie minęły od śmierci ks. Roberto zadziwiające jest, jak pamięć o nim, tak skromnym i tak dalekim od wszelkich zaszczytów, została zachowana i się rozprzestrzeniła
- powiedział kard. Cantoni.
Według kardynała, który dobrze go znał, będąc jego duchowym ojcem, ks. Malgesini wyróżniał się trzema cechami: „był człowiekiem modlitwy, nadziei i łagodności”. Kard. Cantoni podkreślił, że
jego dzień był modlitwą, zawsze naznaczoną uśmiechem dla wszystkich, nawet w trudnych chwilach.
Przestrzegł zarazem, by charytatywnej posługi ks. Roberto nie sprowadzać do bycia zwykłym filantropem.
On przede wszystkim był kapłanem, szczęśliwym ze swego kapłaństwa, zdolnym dostrzec oblicze Boga w każdym, kogo spotykał, od młodzieży w oratorium po ubogich mieszkańców miasta.
Teraz dla Kościoła w Como rozpoczyna się czas rozeznania, aby uchwycić wartość przykładu księdza Roberta, który miał tylko jeden kompas: Ewangelię.
