Reklama

Media

Trudny powrót misji

2015-12-23 09:08

Niedziela Ogólnopolska 1/2016, str. 36-37

[ TEMATY ]

media

tashatuvango/Fotolia.com

W warszawskiej siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich rzadko kiedy zbierają się takie tłumy, jak to miało miejsce niedawno, przy okazji konferencji na temat „Przyszłość mediów. Dlaczego należy zmienić media publiczne?”. Jak nigdy, licznie przybyli ludzie związani z TVP, jako że zapowiadana przez obecny rząd reforma mediów publicznych oznacza dość gruntowną zmianę przede wszystkim tego właśnie medium, wciąż uznawanego w Polsce za najbardziej wpływowe.

Odpolitycznienie – upolitycznienie?

– To jest program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat. I to się zmieni. Ponieważ tak telewizja publiczna funkcjonować nie powinna – powiedział w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński w reakcji na ostry ton dziennikarki, która uniemożliwiała mu swobodną wypowiedź. Zachowanie prowadzącej program, początkowo uznane przez prezesa TVP Janusza Daszczyńskiego za „odbiegające od standardów, które obowiązują w telewizji publicznej”, zostało później przez Komisję Etyki TVP zbagatelizowane jako nienaruszające zasad etycznych obowiązujących w stacji.

„Pańskie słowa obrażają nas, naszą antenę i Telewizję Polską” – napisali dziennikarze TVP Info w liście protestacyjnym do wicepremiera, pod którym podpisał się również sam prezes TVP Janusz Deszczyński. Ale prezes poszedł jeszcze dalej, oświadczając, że „zapowiedź upolitycznienia mediów publicznych zasygnalizowana w wypowiedzi wicepremiera jest atakiem na wolność słowa w niepodległej Polsce”. A przecież wicepremier powiedział o czymś wręcz przeciwnym – o koniecznym odpolitycznieniu telewizji publicznej. Spanikowane kadry TVP widać bardzo boją się zapowiadanej reformy, bo odpolitycznienie tego medium w celu przywrócenia mu jego właściwej misji musi wiązać się z gruntownymi zmianami wewnątrz tej instytucji.

Reklama

Od samego początku istnienia Telewizji Polskiej niemal każde stanowisko pracy podlega tam politycznym targom. A każda z układających się stron polityczno-biznesowych dostaje kawałek telewizji do własnej dyspozycji, swoje poletko do obrobienia i obsadzenia zaufanymi ludźmi aż do najniższych szczebli. Bez trzęsienia ziemi nie da się tego zmienić.

Dekonstrukcja

Faktem jest, że w ciągu minionego ćwierćwiecza telewizja publiczna była postrzegana w kategoriach politycznego – a z czasem także biznesowego – łupu i dlatego też toczył się postępujący proces uwiądu misji publicznej. Doszło do przekształcenia tej instytucji w twór funkcjonalny jedynie dla określonych grup polityczno-biznesowych. Dlatego czas najwyższy, by przeprowadzić – jak to określa Agata Ławniczak, szefowa i działaczka telewizyjnego Związku Zawodowego Pracowników Twórczych i Technicznych Mediów Polskich „Wizja” – dekonstrukcję.

Agata Ławniczak wylicza cechy charakterystyczne dzisiejszej TVP, które wprost wykluczają jej funkcjonowanie w roli medium publicznego. Po pierwsze – outsourcing, czyli wyprowadzenie dziennikarzy poza telewizję; po drugie – zlikwidowane redakcje i zaniechanie pracy redakcyjnej; po trzecie – twórcy na marginesie; po czwarte – korporacja zamiast misji; po piąte – zniszczona telewizja regionalna. Jest oczywistością – z którą nikt już nie może nawet dyskutować – że Telewizja Polska jako spółka Skarbu Państwa podlegająca regułom prawa handlowego, nastawiona na zarabianie pieniędzy, ogranicza produkcję drogich – i w dodatku nieatrakcyjnych dla reklamodawców – programów misyjnych.

– Od samego początku TVP stanowi swoistą hybrydę, podatną na wszelkiego rodzaju deformacje – mówi Agata Ławniczak. W sposób szczególny ujawniło się to za czasów Roberta Kwiatkowskiego, który wprowadził reformę likwidującą redakcje jako twory zbyt kosztochłonne. Dziennikarze zostali wyrzuceni do Agencji Produkcji, a potem, po 14 latach, tychże dziennikarzy prezes Juliusz Braun przekazał do agencji pośrednictwa pracy tymczasowej „Leasing Team”.

Okazuje się, że tzw. telewizja publiczna nie potrzebuje ani dziennikarzy, ani innych twórców, bo zajmuje się przede wszystkim prostą produkcją komercyjną. Propozycje wylizingowanych, ale upartych dziennikarzy, czyli ambitne projekty misyjne programów historycznych, edukacyjnych, mówiących np. o tożsamości narodowej, programów skierowanych do dzieci czy młodzieży – spotykają się ze stwierdzeniem szefów: jeżeli chcesz go robić, postaraj się o pieniądze.

Tajemnicze finansowanie

Telewizja publiczna, by ciąć koszty, nie tylko pozbyła się dziennikarzy, ale też praktycznie zlikwidowała redakcje merytoryczne, co wyraźnie widać po jakości programów uchodzących za dziennikarskie.

Związek Zawodowy „Wizja” domagał się prawdziwych informacji na temat finansów, ale, oczywiście, nie uzyskał ich. – Nie wiemy więc, w jaki sposób są wydawane pieniądze publiczne – mówi Agata Ławniczak. Ogromna nieprzejrzystość struktury TVP sprawia, że trudno prześledzić, jak przepływają pieniądze zarówno w środku instytucji, jak i na zewnątrz.

Wiadomo jedynie, że w okresie od początku 2011 r. do końca 1. kwartału 2014 r. TVP poniosła koszty rzędu 807 mln zł, kupując filmy i programy od producentów zewnętrznych.

Od producentów zewnętrznych TVP kupuje większość programów, a studia telewizji publicznej w wielkim kompleksie gmachów przy ul. Woronicza w Warszawie na co dzień świecą pustkami.

W niepojętej sytuacji znalazła się Telewizja Regionalna, która miała nieść oświatę i kulturę do najciemniejszych zakątków Polski, a dorobiła się zaledwie ok. 1 proc. oglądalności... 11 małych ośrodków ma budżet zgodny z nazwą – nieproporcjonalnie mniejszy niż te duże; starcza zaledwie na skąpą produkcję serwisów informacyjnych, które przestają być serwisami regionalnymi, informującymi o zdarzeniach regionu, gdyż produkcja własnych newsów jest zbyt droga.

I tu też pojawia się groźna polityczność, prowadząca wręcz do zniewolenia mediów regionalnych. Bo żeby nadawać jakikolwiek program, telewizje regionalne muszą szukać sponsorów i znajdują ich w... samorządach oraz podległych im agendach. Czy pozyskując w ten sposób pieniądze, mogą produkować bezstronny, niezawisły program?

W roli małp

– Za moich czasów, gdy w TVP emitowano „Polskie ZOO”, były dwa badania – owszem, badano oglądalność , ale dla celów sprawozdawczych, a naprawdę liczyło się badanie oceny programów. Teraz obowiązuje filozofia „zostańcie z nami”, a nie „przyjdźcie do nas” – w ten sposób niepoprawny dziś satyryk Marcin Wolski, wcale nie satyrycznie, opisuje rzeczywistość publicznej telewizji. – Trzeba w końcu doprowadzić do tego – mówi Wolski – by zdumione społeczeństwo mogło się dowiedzieć, że istnieje zupełnie inny świat: świat gazet, które nie występują w telewizyjnych przeglądach prasy, mimo że są ciekawe i spluralizowane; świat niezależnych twórców; świat wspaniałych młodych historyków – świat ludzi mądrych!

Po co w ogóle istnieje coś takiego, jak telewizja publiczna? Marcin Wolski odpowiada w tonie bynajmniej nie kabaretowym: po to, żeby realizować polską rację stanu, rozumianą nie tylko jako kategoria polityczna, ale przede wszystkim jako kultura i duma narodowa. Nie tylko jego zdaniem, najistotniejsze jest, aby do telewizji wrócili twórcy, artyści, dziennikarze. A mogą wrócić tylko wtedy, kiedy zostaną tam przywrócone merytoryczne redakcje, które będą miały swoje przedłużenie w postaci kanałów tematycznych. W dobrych mediach to profesjonalne redakcje tworzą politykę programową, inspirują, konfrontują pomysły, uczą.

Misją mediów publicznych powinna być szeroko rozumiana edukacja społeczeństwa, a tej, jak się zdaje, twórcy mediów publicznych w III RP metodycznie i świadomie zaniechali, zasłaniając się złymi wspomnieniami z czasów komunizmu. Na ile był to zamysł ideologiczny, a na ile czysto ekonomiczny – trudno dziś rozeznać. Faktem jest, że skutecznie udało się Polaków – jak to ujmuje Marcin Wolski – „sprowadzić do roli małp”, chętnie kopiujących obce wzorce, a najchętniej nie najlepsze. A te podsuwa im właśnie telewizja publiczna w postaci tzw. formatów, czyli programów i filmów zakupionych za granicą, a wypełnionych treścią dostosowaną do polskich warunków. Można zatem powiedzieć, że misję sprowadzenia swych odbiorców do stanu potulnego bezmyślenia mediom publicznym III RP udało się wypełnić znakomicie.

Reforma, a nie zamach

Aby skutecznie przywrócić mediom publicznym, a zwłaszcza TVP, wolę i zdolność do pełnienia ich właściwej misji, potrzebne jest przede wszystkim stałe, stabilne finansowanie oraz nowe ich usytuowanie w strukturze prawno-ustrojowej (choćby wyłączenie spod nadzoru KRRiT). Naprawa zewnętrznych uwarunkowań jest konieczna, może coś poprawić i uzdrowić, ale nie zrobi tego do końca, konieczne jest bowiem uzdrowienie wnętrza samej instytucji, i to jest najważniejsze zadanie dla reformatorów – mówią doskonale znający wewnętrzne patologiczne mechanizmy niepokorni dziennikarze TVP.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich od dawna przygotowywało własny projekt naprawczy, który teraz został skierowany do twórców nowej ustawy medialnej. Przewodniczący rządowego zespołu – wiceminister Krzysztof Czabański zapewnia, że uwagi SDP będą przynajmniej w 90 proc. wzięte pod uwagę.

Aby przerwać komercyjny obłęd, w którym tkwią media publiczne od czasu nadania im formy spółek, trzeba te spółki przekształcić w instytucje użyteczności publicznej. SDP sugeruje, aby organizatorem tych nowych instytucji był Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. – Naszym zdaniem – podkreśla wiceszef SDP Piotr Legutko – każdy z nadawców publicznych powinien zostać wymieniony w treści ustawy i tylko na drodze ustawowej może dojść do zmiany liczby i statusu nadawców. To byłaby gwarancja, że te instytucje nie będą znikać.

Gwarancją istnienia mediów publicznych jest przede wszystkim stabilne finansowanie, nie tylko zapewniające im polityczną niezależność, ale także w sposób istotny wpływające na jakość programów. Obecnie o jakości decydują zazwyczaj kiczowate gusta reklamodawców. W ten sposób misja mediów publicznych sama sobie zaprzecza: nie kształtuje dobrych gustów, nie podnosi poziomu kultury, lecz schlebia temu, co najgorsze, najbardziej kiczowate. Za wielkie pieniądze.

SDP przedstawia pomysł wprowadzenia opłaty audiowizualnej, niezbyt wysokiej, ale skutecznie ściągalnej. Jako uzupełnienie proponuje opłatę kompensacyjną pobieraną od nadawców komercyjnych z tytułu radykalnego zmniejszenia udziału mediów publicznych w rynku reklamowym, ponieważ stopniowo należy w nich powiększać przestrzeń wolną od reklam.

W celu redukowania upolitycznienia mediów publicznych SDP proponuje, aby kompetencje powoływania szefów publicznych instytucji medialnych miał nowy organ państwa – Rada Mediów Publicznych, składająca się z 3-5 osób rekomendowanych przez ogólnopolskie stowarzyszenia twórcze wskazane przez ustawodawcę. Oczywiste jest, że w jej składzie nie powinno być polityków.

Przekształcone i gruntownie zreorganizowane media, zwane obecnie – niestety bezzasadnie – publicznymi, mają, według zapowiedzi rządowych reformatorów, przybrać dumną nazwę mediów narodowych. To zobowiązuje. Przed nami jednak – zapewne znacznie ostrzejsza od dotychczasowych – medialna walka z reformatorami. Ci, w których interesy ta reforma najbardziej uderza, już mówią o zamachu na wolność mediów. Wykorzystując swą propagandową moc, będą nim straszyć nie tylko Polaków, ale też całą Europę.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Janiak: rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać

2020-01-23 20:45

[ TEMATY ]

media

bp Edward Janiak

Kalisz

TOMASZ LEWANDOWSKI

Ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać.

- Ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać. Oznacza to także demaskowanie zła i fałszu lansowanego przez media dalekie w swych założeniach od nauczania Kościoła, obnażanie pozorów dobra, które stwarza zło, by przyciągać – powiedział biskup kaliski Edward Janiak w rozmowie z KAI z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.

24 stycznia Kościół wspomina św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, była więc okazja, aby zapytać biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka jak postrzega rolę mediów katolickich.

W rozmowie z KAI duchowny wskazuje, że przed mediami katolickimi stoją trzy główne zadania: głoszenie Ewangelii, promowanie godności osoby ludzkiej stworzonej na obraz i podobieństwo Boże oraz przekazywanie prawdy. - Przed mediami katolickimi jest dziś otwarta ogromna przestrzeń współczesnego świata, która winna być wypełniona z jednej strony jasną i konkretną, a z drugiej nie mniej atrakcyjną niż w innych mediach prezentacją nauczania Chrystusa o człowieku, który prawdziwe i pełne szczęście może osiągnąć tylko w Bogu – zaznacza ordynariusz kaliski.

Biskup zauważa, że drugim zadaniem mediów katolickich jest przekazywanie prawdy. - Świat będzie mógł zobaczyć twarz Chrystusa i usłyszeć Jego głos tylko wtedy, gdy media będą same autentyczne. W przekazie informacji nie można pominąć fundamentalnej zasady kształtowania dojrzałych osobowości i relacji międzyosobowych, jaką jest prawda. To dzięki niej człowiek staje się autentycznym człowiekiem, a chrześcijanin zarazem świadkiem i narzędziem ewangelizacji – twierdzi hierarcha.

Dodaje, że ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać. - Oznacza to także demaskowanie zła i fałszu lansowanego przez media dalekie w swych założeniach od nauczania Kościoła, obnażanie pozorów dobra, które stwarza zło, by przyciągać – mówi duchowny.

Biskup kaliski wyraził radość, że w diecezji istnieją media. - Cieszę się, że mamy nasze media diecezjalne: dwutygodnik Opiekun, radio Rodzina, telewizję internetową Dom Józefa. To nasze bogactwo i zespół ludzi, którzy poświęcają się tym dziełom, aby były na jak najwyższym poziomie jaki jest obecnie możliwy – mówi bp Janiak.

Duchowny podkreśla, że media diecezjalne dobrze służą Kościołowi kaliskiemu: "Poza wypełnianiem tych ogólnych zadań jakie stoją przed mediami katolickimi, diecezjalna gazeta czy radio mają także do spełniania ważną rolę informacyjną o życiu diecezji, wspólnot parafialnych i grup duszpasterskich. Relacjonują wydarzenia, opowiadają o tym co dzieje się w diecezji, a to jest czynnik, który tworzy wspólnotę i ją jednoczy. Dlatego uważam, że wypełniając te zadania, nasze media diecezjalne dobrze służą Kościołowi Kaliskiemu i nie mamy się czego wstydzić – przekonuje ordynariusz diecezji kaliskiej".

Diecezja kaliska należy do nielicznego grona polskich diecezji, które posiadają wszystkie środki służące komunikacji społecznej - prasę, radio, telewizję.

Najwcześniej spośród nich powstał Dwutygodnik Diecezji Kaliskiej „Opiekun”. Pierwszy numer tego pisma wydany został z datą 31 maja - 13 czerwca 1998 r. w pierwszą rocznicę wizyty Jana Pawła II w Kaliszu, a jego tytuł jednoznacznie wskazywał na to, że patronem gazety wybrany został św. Józef, opiekun Zbawiciela.

Drugim spośród mediów diecezjalnych jest Radio Rodzina Diecezji Kaliskiej, które swoją pierwszą audycję nadało 27 grudnia 1998 r., w uroczystość Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Twórcą obu tych mediów był pierwszy biskup kaliski Stanisław Napierała.

Najmłodszym medium jest Telewizja Internetowa Diecezji Kaliskiej „Dom Józefa” powołana do istnienia przez biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka w dniu 11 stycznia 2016 r.

Wszystkie te dzieła pełnią ważną rolę informacyjną, dzięki której za ich pośrednictwem do wiernych docierają na bieżąco wiadomości o wydarzeniach mających miejsce w diecezji, ale są także istotnym elementem działalności ewangelizacyjnej i nośnikiem Dobrej Nowiny

CZYTAJ DALEJ

W Niepokalanowie trwa wielka ekspiacja za grzechy przeciwko życiu

2020-01-23 16:54

[ TEMATY ]

życie

aborcja

Niepokalanów

ekspiacja

Ivan Kmit/Fotolia

Życie jest największym darem Boga. Szacuje się, że w Polsce po II wojnie światowej dokonano około 40 mln aborcji.

Życie jest największym darem Boga. Szacuje się, że w Polsce po II wojnie światowej dokonano około 40 mln aborcji. Wiele rodzin, w których była aborcja cierpi z tego powodu. Cierpią matki, ojcowie ich dzieci a nawet wnuki. Aborcja to ogromna rana zadana rodzinie, rana, która ciężko się goi. Tylko Bóg, który jest Miłością może nas uleczyć. On jest większy niż wszelkie zło.

Aborcja i inne grzechy przeciwko życiu, niosą za sobą ogromne spustoszenie w postaci rozbicia rodziny, nałogów, lęków, depresji i wielu innych tragedii życiowych.

Krew niewinnie zabitych dzieci, to współczesna krew Abla, która woła o pomstę do nieba. Msza św. jako uobecnienie ofiary Jezusa na Krzyżu, gładzi nasze grzechy.
Stając w pokorze przed Bogiem bijemy się w piersi za grzechy przez nas popełnione, za grzechy w naszych rodzinach, sąsiedztwie i całej ojczyźnie.

Od marca 2019 r. codziennie o godz. 7:00 w kaplicy św. Maksymiliana w Niepokalanowie sprawowana jest Msza św. w intencji wynagrodzenia za grzechy przeciwko życiu. Wierzymy, że miłość Boża, wyrażona w dobrowolnej śmierci Jezusa Chrystusa za grzechy całego świata, jest zdolna uwolnić nas od wszelkich konsekwencji popełnionych czynów i przywrócić nam wolność. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53,5).

Każdy, niezależnie czy w rodzinie były przypadki aborcji czy nie, może się dołożyć do tych codziennych Mszy św., aby wynagrodzić za popełnione zło i tym sposobem wyprosić błogosławieństwo Boże dla swoich rodzin.

Więcej:

Zobacz także: Ekspjacja w Niepokalanowie
CZYTAJ DALEJ

Rzecznik Episkopatu: zamieśćmy w Internecie ulubione cytaty z Biblii

2020-01-24 08:02

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Niedziela Słowa Bożego

BP KEP

Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Zachęcam do zamieszczania w mediach społecznościowych ulubionych cytatów z Pisma Świętego z hasztagiem #Biblia. W ten sposób dzielimy się Słowem Bożym także w Internecie. A pomoże to wielu osobom w przeżywaniu Niedzieli Słowa Bożego, 26-go stycznia – mówi rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że papież Franciszek wskazuje, że więź między Pismem Świętym a wiarą ludzi jest bardzo głęboka. „Wiara rodzi się ze słuchania, a słuchanie jest skoncentrowane na słowie Chrystusa (por. Rz 10, 17), zaproszenie, które rodzi się w tej relacji, staje się pilne i ważne, tak że wierzący muszą przeznaczyć czas na słuchanie Słowa Pana zarówno w działaniu liturgicznym, jak i modlitwie oraz refleksji osobistej” – napisał Papież Franciszek w liście apostolskim ustanawiającym III Niedzielę Zwykłą Niedzielą Słowa Bożego.

„Internet może pomóc w rozpowszechnianiu Pisma Świętego, w pogłębianiu wiedzy o nim. Dowodem na to są liczne katolickie strony, serwisy i aplikacje poświęcone Biblii. Przybliżają one jej treść, wyjaśniają znaczenie. Pomagają w tym także media społecznościowe” – podkreślił rzecznik Episkopatu.

„W Piśmie Świętym czytamy, że Słowo Boże jest blisko nas. Internet jest narzędziem, które pomaga w jego rozpowszechnianiu. Zapraszam do uczestnictwa w akcji #Biblia, która właśnie rusza w mediach społecznościowych” – zachęcił ks. Rytel-Andrianik.

Inicjatywa #Biblia jest związana z Niedzielą Słowa Bożego, która w tym roku będzie obchodzona po raz pierwszy w Kościele katolickim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję