W kraju, którego 98 proc. ludności, to muzułmanie, a cała wspólnota katolicka liczy około 9 tys. osób, toczy się normalne życie. Nie widać watykańskich flag na ulicach. Gdzieniegdzie na trasie przejazdu papieża sadzone są na chodnikach małe drzewka.
Na ulicach widać setki kobiet w burkach i całe rodziny pochłonięte codziennymi zajęciami.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Niektórzy przystają obserwując liczne, obecne w wielu miejscach patrole policji, które już zatrzymują ruch na pogrążonych w chaosie ulicach, gdzie jedynym sposobem komunikacji między kierowcami jest klakson.
Intensywne przygotowania trwają w miejscach w algierskiej stolicy, które w poniedziałek odwiedzi papież.
Wielka radość panuje w domu pomocy, prowadzonym przez siostry augustianki.
- Jesteśmy bardzo przejęte i szczęśliwe, pokażemy papieżowi nasz dom i opowiemy o pomocy, jaką tu niesiemy - powiedziała PAP jedna z zakonnic.
Leon XIV obejrzy m.in. małą wystawę rękodzieła: biżuterię i ubrania wykonane przez podopieczne ośrodka.
W Bazylice Matki Boskiej Afrykańskiej pracują robotnicy, którzy przygotowują świątynię na spotkanie papieża z miejscową wspólnotą katolicką. Na zewnątrz układane są podesty na krzesła pod dachem. W Algierze pada deszcz.
Metropolita stolicy, francuski kardynał Jean-Paul Vesco, pytany przez PAP, czym jest wizyta papieża dla małej algierskiej katolickiej wspólnoty odparł: - To dla nas błogosławieństwo.
Kardynał podkreślił, że już w dniu wyboru Leona XIV, czyli 8 maja zeszłego roku, rozmawiał z nim o wizycie na ziemiach świętego Augustyna.
Kardynał Vesco, jedyny maratończyk wśród purpuratów, zapytany o to, kiedy planuje pobiec w następnym maratonie, roześmiał się. Podkreślił, że pod koniec marca przebiegł maraton w Rzymie.
Z Algieru Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ mal/
