Historia wizerunku Matki Bożej Sokalskiej jest spleciona z cudami od samego początku. Sięga XIV wieku i postaci litewskiego malarza Jakuba Wężyka. Pobożne podanie głosi, że artysta, będąc zupełnie niewidomym, podjął się nadludzkiego trudu skopiowania Madonny Jasnogórskiej. Gdy trwały prace, stała się rzecz niezwykła – w jego pracowni odnaleziono obraz wykończony ręką anioła. Tak powstała „Sokalska Pani”, która wkrótce trafiła na kresy, do miasta założonego przez księcia Siemowita IV, słynącego z królewskich sokołów.
Przez stulecia Sokal stał się „drugą Częstochową”. Przed obliczem Matki Bożej klękali wspólnie Polacy, Rusini i Litwini, a kroniki klasztorne zapełniały się świadectwami uzdrowień dzieci i cudownych nawróceń. Maryja była tarczą tego miejsca – sanktuarium nie zdołały zdobyć wojska szwedzkie, tatarskie ani kozackie. I choć w 1834 roku pierwotny obraz strawił pożar, wiara ludu pozwoliła go wskrzesić w nowym wizerunku pędzla Jana Kumali. To właśnie to oblicze towarzyszyło wiernym w najtrudniejszych chwilach XX wieku: dawało schronienie uchodźcom z Wołynia i „opłakiwało” męczeństwo bernardyna, ojca Stanisława Muchy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dzieje obrazu to także historia tułaczki. Gdy w 1951 roku, w wyniku powojennych zmian granic, Sokal został odebrany Polsce, Maryja wraz ze swoimi dziećmi musiała udać się na wygnanie – najpierw do Krakowa, a po pół wieku do Hrubieszowa. Dziś kult Sokalskiej Pani pozostaje żywy i nie zna granic czasu.
Będące pod opieką Ojców Bernardynów, hrubieszowskie sanktuarium pozostaje oazą pokoju. W ciszy tego małego kościółka historia dawnych kresów spotyka się z dniem dzisiejszym, a każdy, kto spojrzy w oczy Matki Bożej Sokalskiej, odnajduje nadzieję, że cuda zdarzają się także i w naszym codziennym życiu.
