W kazaniu ks. Andrzej Sikorski nawiązał do gestu "znaku pokoju", który przekazujemy sobie podczas Mszy świętej. Duszpasterz Parlamentarzystów powiedział: "Ten gest nabiera szczególnego znaczenia w przestrzeni publicznej. Wczoraj – można powiedzieć – wydarzył się symboliczny pierwszy „mały cud” tego czasu żałoby: znak pokoju przekazany sobie przez najwyższych przedstawicieli w naszej Ojczyźnie. W świecie napięć i podziałów taki gest staje się znakiem nadziei i jedności. Pokazuje, że można inaczej – że można spotkać się ponad podziałami". Dalej ks. Sikorski podkreślił, że "Ewangelia zawsze prowadzi nas w stronę jedności. „Łączyć, a nie dzielić” – to nie jest tylko hasło. To jest wymaganie ewangeliczne, które pozostawia nam Ewangelia, ale i życie posła Łukasza Litewki".
Duszpasterstwo Parlamentarzystów
TREŚĆ KAZANIA
Gromadzimy się dziś, kiedy mija tydzień od tragicznego wypadku samochodowego, dzień po pogrzebie śp. pana posła Łukasza Litewki.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Żyjemy jeszcze tą tragedią, nosimy w sercu ból rozstania, pytania, może także niedopowiedzenia. Śmierć zawsze przychodzi za wcześnie z naszej perspektywy. Ale jako ludzie wiary nie zatrzymujemy się tylko na tym, co widzialne. Patrzymy głębiej! Wierzymy, że życie się nie kończy, ale się zmienia. I mamy nadzieję – mocną, zakorzenioną w Chrystusie – że kiedyś się spotkamy na nowo, wszyscy razem, również z panem Łukaszem!
Reklama
Dzisiejsze czytania prowadzą nas w bardzo konkretnym kierunku: od historii zbawienia ku odpowiedzialności za teraźniejszość. W Dziejach Apostolskich (Dz 13, 13–25) św. Paweł przypomina, że Bóg prowadzi swój lud przez dzieje – wybiera, podnosi, posyła ludzi, którzy mają służyć innym. To nie jest tylko opowieść o przeszłości. To jest także opowieść o każdym z nas, o naszej roli w budowaniu dobra. Każde życie ma sens, kiedy wpisuje się w tę Bożą historię. I nawet jeśli z naszej perspektywy coś wydaje się nagle przerwane, w oczach Boga nic nie jest zmarnowane.
Psalm (Ps 89) mówi o wierności Boga: „Na wieki będę sławił łaski Pana”. To ważne w kontekście straty i śmierci – także po odejściu Łukasza Litewki. Człowiek odchodzi, ale dobro, które czynił, nie znika. Ono trwa, jeśli jest zakorzenione w Bogu. Wiara zaprasza nas także do wdzięczności – za dobro, które się wydarzyło, za życie, które zostało dane, za ludzi, których spotkaliśmy, dziś w sposób szczególny za pana posła Łukasza Litewkę!
Ewangelia (J 13, 16–20) prowadzi nas jeszcze dalej. Jezus mówi o służbie. Pokazuje, że wielkość człowieka mierzy się nie stanowiskiem, nie wpływami, ale zdolnością do bycia dla innych. „Sługa nie jest większy od swego pana”. To jest styl Chrystusa – styl pokory, bliskości, oddania.
W tym świetle możemy spojrzeć także na życie publiczne. Na działalność polityczną, społeczną. To nie jest tylko przestrzeń rywalizacji. To przede wszystkim przestrzeń służby. I każdy, kto ją podejmuje, staje wobec bardzo konkretnego pytania: czy buduję dobro wspólne, czy tylko własne?
Dlatego tak mocno wybrzmiewa dziś jeden gest z liturgii – gest, który może wydawać się prosty, a jest niezwykle głęboki: „Przekażcie sobie znak pokoju”.
To nie jest zwykła uprzejmość. To nie jest chwila przerwy. To jest moment, w którym przyjmujemy pokój od Chrystusa i przekazujemy go drugiemu człowiekowi. Pokój, który nie jest tylko brakiem konfliktu, ale obecnością dobra, przebaczenia, gotowości do pojednania.
Podanie ręki – tak prosty gest – mówi bardzo wiele. Mówi: nie jesteś moim wrogiem. Mówi: chcę cię zobaczyć jako człowieka, nie jako przeciwnika. Mówi: możemy iść razem, nawet jeśli się różnimy.
Reklama
Pokój, który sobie przekazujemy, nie jest „nasz”. To nie jest tylko zgoda między ludźmi. To jest pokój Chrystusa – dar Boga. Kiedy podajemy sobie rękę, mówimy w istocie: „Chcę być dla ciebie bratem, nie przeciwnikiem. Chcę budować, nie niszczyć”.
Dlatego ten gest nabiera szczególnego znaczenia w przestrzeni publicznej. Wczoraj – można powiedzieć – wydarzył się symboliczny pierwszy „mały cud” tego czasu żałoby: znak pokoju przekazany sobie przez najwyższych przedstawicieli w naszej Ojczyźnie. W świecie napięć i podziałów taki gest staje się znakiem nadziei i jedności. Pokazuje, że można inaczej – że można spotkać się ponad podziałami. Bo Ewangelia zawsze prowadzi nas w stronę jedności. „Łączyć, a nie dzielić” – to nie jest tylko hasło. To jest wymaganie ewangeliczne, które pozostawia nam Ewangelia, ale i życie posła Łukasza!
I to prowadzi nas do bardzo konkretnego pytania: czy my naprawdę chcemy pomnażać dobro?
Siostry i Bracia, dobro nie mnoży się samo. Ono potrzebuje ludzi, którzy będą je świadomie wybierać. W rodzinie, w pracy, w życiu społecznym. Także – a może szczególnie – tutaj w Parlamencie czy w Ojczyźnie, w polityce.
Bo łatwiej jest dzielić niż łączyć. Łatwiej budować swoją tożsamość w opozycji do innych niż we współpracy. Ale Ewangelia mówi jasno: droga Chrystusa to droga jedności.
Życie i działalność Łukasza Litewki – niezależnie od ocen politycznych – może być odczytane właśnie w tym kluczu: jako próba bycia blisko ludzi, dostrzegania ich potrzeb, szukania dobra wspólnego. I to jest zadanie dla każdego, kto działa publicznie.
Reklama
Marzeniem, które dziś może w nas dojrzewać, jest to, aby wszyscy parlamentarzyści, wszyscy ludzie życia publicznego w Polsce, byli zwiastunami pokoju. Nie tylko na Sali parlamentarnej, ale w codziennych relacjach. W sposobie mówienia o innych. W decyzjach, które podejmują. Ale to marzenie zaczyna się od czegoś prostszego – od nas samych. Ono zaczyna się od serca człowieka.
Bo prawdziwy pokój nie rodzi się w instytucjach czy ustawach. Rodzi się wtedy, gdy człowiek pozwala Bogu działać w sobie. Gdy daje się „obdarzać pokojem”. To ważne słowo: pozwolić. Bo Bóg nie narzuca się człowiekowi. On daje dar – ale człowiek musi go przyjąć.
To oznacza konkret:
– zamiast podsycać konflikty – łagodzić je,
– zamiast szukać winnych – szukać rozwiązań,
– zamiast zamykać się w swoich racjach – otwierać się na drugiego.
„Przekażcie sobie znak pokoju” – to wezwanie nie kończy się w liturgii. Ono dopiero tam się zaczyna. Bo prawdziwy znak pokoju to nie tylko uścisk dłoni w kościele. To styl życia poza nim.
I może właśnie dziś warto postawić sobie jedno proste pytanie: gdzie ja mogę pomnożyć dobro? kogo mogę połączyć, zamiast dzielić?
Jeśli każdy zrobi choć mały krok w tym kierunku, wtedy to, co dziś wydaje się marzeniem – stanie się rzeczywistością. Wtedy będziemy zwiastunami Bożego pokoju i miłości.
