Reklama

Wiadomości

Chciałbym pojechać do Rzymu

Z prezesem PKP Intercity Jackiem Leonkiewiczem rozmawia Artur Stelmasiak

Niedziela Ogólnopolska 11/2016, str. 44-45

[ TEMATY ]

wywiad

pociąg

Artur Stelmasiak

Prezes PKP Intercity Jacek Leonkiewicz zapowiada przygotowanie na Światowe Dni Młodzieży 2016 biletu pielgrzyma do podróżowania w regionie lub w całej Polsce

ARTUR STELMASIAK: – Tygodnik Katolicki „Niedziela” z okazji jubileuszu 90-lecia organizuje pielgrzymkę kolejową z Częstochowy do Watykanu. Nasz pociąg obsługiwany jest przez PKP Intercity. Czy Prezes Intercity wybiera się z nami?

JACEK LEONKIEWICZ: – Z chęcią bym pojechał, ale 2 miesiące temu urodziła mi się córka. Pomagam więc żonie w opiece nad dziećmi, zwłaszcza nad starszym, 2-letnim synem. To ważny okres w życiu mojej rodziny i staram się jak najwięcej czasu spędzać w domu z najbliższymi.

– Ma Pan czego żałować, bo dla każdego miłośnika kolei przejazd XIX-wiecznymi wiaduktami i tunelami przez Alpy to wyjątkowa gratka. Takiej podróży do Rzymu nie da się porównać z lotem samolotem.

– To na pewno wyjątkowe doświadczenie. Mam nadzieję, że będę miał jeszcze kiedyś okazję wziąć udział w takim wydarzeniu i jechać z całą rodziną.

– PKP Intercity zanotowało w 2015 r. wzrost liczby pasażerów i lepszy wynik finansowy, po wieloletniej zapaści. Czyja to zasługa?

– Mówi się, że sukces ma wielu ojców. W tym przypadku to prawda, bo na ubiegłoroczne dobre wyniki ciężko pracowali wszyscy pracownicy, cała firma. Mocno walczyliśmy o odzyskanie pasażerów i udało nam się to – w 2015 r. podróżowało z nami o blisko 6 mln pasażerów więcej. Warto też podkreślić, że nie osiągnęlibyśmy sukcesu bez współpracy z innymi podmiotami kolejowymi, np. zarządcą infrastruktury PKP PLK.

– Ale da się wymienić kilka czynników, które na to wpłynęły.

– Po pierwsze, w ostatnim roku zakończono wiele remontów na torach. Dla nas oznacza to, że na sporej części tras, po których kursują nasze pociągi, skróceniu uległ czas przejazdów i mogliśmy skonstruować bardziej atrakcyjny rozkład jazdy. Mamy też nowe, komfortowe pociągi. Oprócz Pendolino jeżdżą pociągi Pesa Dart i Flirty. Ponadto kupiliśmy i zmodernizowaliśmy 260 wagonów i kilkadziesiąt lokomotyw. W ostatnich latach wydaliśmy ponad 5,5 mld zł na nowy tabor. Zaproponowaliśmy również bilety w dobrych cenach. Synergia tych 3 elementów sprawiła, że jesteśmy coraz bardziej konkurencyjni dla innych środków transportu.

– Jaka jest przyczyna tak wielkich inwestycji po wielu latach zapaści?

– Gdyby nie doszło do tych inwestycji, to nasza spółka straciłaby zdolność świadczenia swoich usług transportowych. Ostatnie lata były dla nas bardzo trudne. Dlatego tak kluczowy był projekt odnowy taboru. Cieszę się, że teraz większość naszej floty jest na europejskim poziomie i zapewnia komfortową podróż.

– O Pendolino było głośno z różnych powodów. Wasze pociągi stały się bohaterami kampanii wyborczej. Ten szum pewnie wam pomógł.

– Wprowadzenie Pendolino rzeczywiście wywołało duże zainteresowanie. Ale to właśnie pokazuje, jak ważny był to projekt. Właściwie każdy Polak słyszał o tych nowoczesnych pociągach. Cieszę się, że pasażerowie je polubili.

– To może wzrost liczby pasażerów w 2015 r. był wywołany zwykłą ludzką ciekawością...

– Przez wiele lat byliśmy kojarzeni ze starymi pociągami, które nie cieszyły się dobrą renomą. Pojawienie się pociągów Pendolino na torach było pierwszą zmianą, którą mogli odczuć pasażerowie. Na pewno część osób wybrała się w podróż tym nowoczesnym pociągiem z ciekawości. Ale dzięki temu mogli zobaczyć, że nie tylko pociąg jest nowy – wprowadziliśmy też korzystne ceny biletów, podnieśliśmy jakość obsługi, zaprezentowaliśmy wyszkolone drużyny konduktorskie. Dla nas to jest niepowtarzalna okazja, aby zmieniło się postrzeganie PKP Intercity – chcielibyśmy być widziani jako firma, która jest nowoczesna i budzi zaufanie klientów. Ci, którzy pojechali raz z ciekawości, dzięki dobrym doświadczeniom pojechali kolejny raz i przy okazji powiedzieli o tym znajomym – tak buduje się przywiązanie pasażera do firmy.

– Będą jeździć też klasyczne składy?

– Klasyczne składy zestawione z lokomotywy i wagonów nadal będą jeździć. Są połączenia, na których wagony lepiej się sprawdzają i możemy elastycznie zmniejszać lub zwiększać liczbę miejsc w pociągu. Ponadto część pasażerów woli podróżować w wagonach z przedziałami. Dlatego w najbliższym czasie będziemy dalej modernizować nasze zasoby. Chcemy, aby były one przyjazne i dostosowane do wymagań współczesnych klientów. Dziś standardem w podróżowaniu są dostęp do Wi-Fi oraz miejsca dla niepełnosprawnych i rodzin z małymi dziećmi. Pracujemy nad projektem wagonu, który będzie odpowiadał na potrzeby różnych grup klientów, szczególnie tych wymagających opieki ze strony drużyny konduktorskiej. Planujemy w nim m.in. kącik dla dzieci, miejsce, gdzie rodzice będą mogli podgrzać pokarm czy przewinąć niemowlę. Jest to projekt nowatorski na skalę europejską.

– Jakość obsługi też się zmienia?

– Cały czas szkolimy drużyny konduktorskie, aby jak najlepiej opiekowały się podróżnymi. Wprowadziliśmy też procedury, które ułatwiają pracę czy całe procesy. W tak dużej firmie muszą panować klarowne zasady. Jedną z nich są procedury dotyczące sytuacji trudnych, np. co robić, gdy pociąg stanie w szczerym polu. W zeszłym roku mieliśmy przypadek, że skład, z powodu połamanych drzew, utknął w miejscu bardzo trudno dostępnym. Okazało się, że jechała nim rodzina z dzieckiem na bardzo ważną operację do Warszawy. Drużyna konduktorska powiadomiła nasze Centrum Wsparcia Klienta, które szukało sposobu, aby rodzina mogła dojechać na czas do szpitala. Pamiętam, że wydzwanialiśmy o trzeciej nad ranem do Poznania, aby znaleźć samochód terenowy, który dostanie się w to trudno dostępne miejsce. Wszystko zakończyło się dobrze i rodzina zdążyła na operację. Oczywiście, taka akcja była dla nas kosztowna, ale nie o to chodzi. Przede wszystkim pomogliśmy dziecku, ale też pokazaliśmy, że jesteśmy firmą, na której można polegać w trudnych sytuacjach. Myślę, że ta rodzina, pomimo niedogodności, będzie dalej korzystać z naszych usług.

– Mówi Pan o wielkich inwestycjach i o zmianach mentalnych na kolei. Czy zawód kolejarza ma w Polsce przyszłość?

– W ostatnim półroczu zatrudniliśmy ok. 300 nowych konduktorów. Prowadzimy też rekrutację maszynistów oraz cały czas szkolimy ich pomocników. Mamy nawet pierwszą kobietę maszynistkę. Dziś praca w PKP Intercity jest też całkiem nieźle wynagradzana. Kolej zmienia się więc pod każdym względem, również jako pracodawca.

– A czy te bardzo duże inwestycje mogą przyczynić się do tego, że Polska będzie miała przemysł kolejowy?

– W ostatnich latach przewoźnicy bardzo dużo zainwestowali w nowy tabor; nasze inwestycje np. były rekordowe. Jednak zamówienia nie będą się stale utrzymywać na tak wysokim poziomie. Rok 2016 będzie pod tym względem słabszy niż 2015. Branża kolejowa musi szukać innych rynków, bo Polska jest za mała. Jeśli uda się naszym zakładom pozyskać zagranicznych klientów, to będą się rozwijać, choć oczywiście my wciąż inwestujemy i na pewno będziemy w najbliższych latach wciąż bardzo ważnym klientem dla rodzimych producentów taboru.

– Kolej jest wynalazkiem XIX-wiecznym. Przez 200 lat pociągom wyrosła spora konkurencja. Mamy nowe lotniska i autostrady. Linie lotnicze OLT-Express – delikatnie mówiąc – okazały się niewypałem, ale PolskiBus odbiera wam klientów. Jak sobie radzicie z tą konkurencją?

– Na coraz większej liczbie tras odzyskujemy przewagę, a nawet zmuszamy konkurencję do rezygnacji. Przykładem tego może być Olsztyn, z którego PolskiBus się wycofał. Teraz walczymy o Białystok, gdzie jeżdżą nasze nowoczesne pociągi Pesa Dart. Jesteśmy szybsi i bardziej komfortowi niż autobusy. Klienci otrzymują lepszą usługę za niewiele większą cenę.

– Kolej jest środkiem transportu przyszłości?

– Wiele na to wskazuje. Polska jest zbyt dużym krajem na komunikację autobusową i zbyt małym na lotniczą. To duży atut i szansa dla transportu kolejowego.

– Ile w tej chwili ludzi podróżuje pociągami PKP Intercity?

– I ile dokładnie osób podróżuje w tym momencie, będziemy wiedzieli, jak spłyną dane za dany dzień, a dziś (rozmawiamy w piątek – przyp. A. S.) będzie to nawet ponad 100 tys. osób. Średnio w ciągu dnia przewozimy ok. 70-90 tys. osób.

– Czyli kieruje Pan przedsiębiorstwem, które codziennie przewozi kilka miast powiatowych.

– Można tak powiedzieć. Ale to nie moja zasługa, tylko ponad 7 tys. ludzi, którzy pracują w PKP Intercity.

– Wiele uwagi poświęca się dziś polityce prorodzinnej oraz seniorom. Jak pod tym względem kształtują się ceny państwowego przewoźnika?

– W ubiegłym roku wprowadziliśmy specjalny bilet dla seniorów. Muszę powiedzieć, że jest to grupa naszych klientów, która najszybciej się zwiększa. Mamy też duże zniżki dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny, ale także pakiety dla mniejszych rodzin. Myślę, że nasza oferta może być konkurencyjna nawet dla podróży samochodem.

– Czy PKP ma w swojej ofercie połączenia międzynarodowe?

– Jeździmy na Ukrainę, do Moskwy, Berlina, Wiednia, Budapesztu i Pragi. Są klienci, którzy z różnych powodów wolą pociąg niż samolot. Nie ukrywam, że bardzo nas to cieszy.

– Często się zdarza, że organizowane są pielgrzymki pociągami albo jakieś wyjazdy na zamówienie?

– Są pielgrzymki, ale zawsze mogłoby być ich więcej. Mieliśmy pielgrzymkę do Lourdes oraz wiele razy jeździliśmy do Rzymu. 2 lata temu 5 pociągów pojechało na kanonizację bł. Jana Pawła II. Tu muszę pochwalić bardzo dobrą współpracę z biurem podróży Koltur, które organizuje pielgrzymki kolejowe. Często wynajmujemy pociągi na terenie Polski dla dużych firm, które zamawiają transport np. na wyjazdy integracyjne, a podczas przejazdu mają szkolenia w wagonie konferencyjnym.

– W lipcu br. będziecie mieli więcej pracy podczas Światowych Dni Młodzieży. Czy to będzie dla was duże wyzwanie?

– Na pewno będzie to ogromne wyzwanie logistyczne. Skorzystamy więc z doświadczenia, które zdobyliśmy podczas Euro 2012. Choć spływają do nas zamówienia z różnych diecezji, to jednak musimy przygotować się na dużo większą liczbę pasażerów. Wiemy, że sporą grupę będą stanowić pielgrzymi indywidualni. Zachęcamy ich do tego, aby z wyprzedzeniem planowali podróż i kupowali bilety na pociąg. Wtedy jesteśmy bowiem w stanie przygotować większą liczbę miejsc w składach. Jeżeli natomiast przyjdzie spora grupa pasażerów i będzie chciała kupić bilet tuż przed odjazdem, to może się okazać, że nie będzie biletów na wszystkie połączenia lub nam samym zajmie więcej czasu dołączenie dodatkowych wagonów.

– Jaką ofertę szykujecie dla pielgrzymów ŚDM?

– Chcemy przygotować bilet pielgrzyma, który będzie uprawniał do podróżowania po danym regionie lub po całej Polsce. Zakładamy, że jeżeli przyjedzie ktoś z zagranicy, to oprócz Krakowa będzie może chciał zwiedzić także Zakopane, Warszawę czy Trójmiasto. Zależy nam, aby młodzi ludzie z całego świata dobrze zapamiętali nasz kraj i naszą firmę. Mam nadzieję, że kiedyś wrócą do nas ze swoimi znajomymi lub rodziną i znów wsiądą do pociągów PKP Intercity... Tak buduje się dobrą pozycję marki.

2016-03-09 08:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pociąg do zmian?

2020-01-21 12:48

Niedziela sosnowiecka 4/2020, str. VIII

[ TEMATY ]

Polska

kolej

Polska

Chiny

pociąg

Piotr Lorenc

Euroterminal Sławków: uroczyste przecięcie wstęgi

9,5 tys. km w 12 dni pokonał 950-metrowy pociąg z chińskiego Xi’an do Sławkowa. To pierwszy taki przejazd otwierający oficjalnie tzw. Nowy Jedwabny Szlak.

W kontenerach transportowanych z Chin znalazły się m.in. sprzęt elektroniczny, części samochodowe, materiały papiernicze oraz odzież. Przedstawiciele Euroterminala w Sławkowie zwracają uwagę, że skład, który dotarł tam 6 stycznia br. był rekordowy co najmniej z dwóch powodów – długości i szybkości pokonania tak długiej trasy.

Dla wszystkich jest to więc szansa na zdecydowany rozwój. Ale tylko w przypadku, gdy pociąg będzie jechał w obie strony załadowany towarem. Jeśli będziemy tylko importowali, nie wykorzystamy w pełni potencjału połączenia. Tylko eksport, zwłaszcza żywności, przyniesie nam wymierne korzyści.

Wracając do składu. Długość pociągu wyniosła 950 m a tzw. skład liczył 45 kontenerów. Linie kolejowe w Polsce nie formują aż tak długich składów. Pociągi przewożące towary masowe, jak na przykład rudę żelaza, węgiel, koks, są wyraźnie krótsze ze względu na ich masę. Dzięki szerokotorowej linii, od chińskiej granicy do terminala w Sławkowie, pociąg przejechał w zaledwie 12 dni i nie był potrzebny przeładunek ani wymiana wózków, co pozwoliło zaoszczędzić czas i koszty. – Transport na Śląsk zajął tylko 12 dni, a jestem przekonany, że możemy skrócić ten czas do 10 dni – stwierdził Zbigniew Tracichleb, prezes zarządu PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa, która administruje trasę. Z kolei Xu Xiaofeng, radca handlowy Ambasady Chin w Warszawie powiedział podczas otwarcia trasy, że w 2019 r. z Chin do Europy dojechało ponad 8 tys. pociągów, które przewożą coraz więcej towarów również z innych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Roczna wartość eksportu z Chin do Polski to 31 mld dol., a do całej Unii Europejskiej – 700 mld dol. Przewoźnicy kolejowi, w tym także PKP Cargo, liczą, że będą odgrywać coraz większą rolę w transporcie towarów między Państwem Środka a Europą. Dotychczas główne drogi przewożenia eksportu z Chin to transport morski i transport lotniczy. Ale to się zmienia, głównie przez konkurencyjność kolei. Trzeba wiedzieć, że najszybszy, ale i najdroższy jest transport lotniczy, najwolniejszy – morski. Transport kolejowy jest więc optymalnym rozwiązaniem -– i cenowym, i czasowym.

Dodajmy, że długość całej trasy z Xi’an przez Kazachstan, Rosję i Ukrainę do Sławkowa LHS wynosi 9477 km. Zlokalizowany na stacji końcowej linii szerokotorowej Euroterminal Sławków to nowoczesny terminal kontenerowy, który obsługuje siatkę stałych połączeń kolejowych. Obecnie Xi’an jest najszybciej rozwijającym się portem śródlądowym i centrum logistycznym na Nowym Jedwabnym Szlaku.

CZYTAJ DALEJ

Ten wybór jest oczywisty!

2020-02-11 08:56

Niedziela Ogólnopolska 7/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

adobe.stock.pl

Pobożność i bezbożność – za tymi słowami ukrywają się fundamentalny wybór i przepastnie różne postrzeganie rzeczywistości. Człowiek pobożny łatwo znajduje Boga we wszystkim i Jemu chce służyć, bezbożny zaś z pasją szuka głównie samorealizacji... Pobożny szerokim łukiem omija wszystko, co uchybia ufnej i serdecznej relacji z Bogiem. Bezbożni zaś – „wyzwoleni” od więzi z Bogiem – siebie czynią miarą wszystkich rzeczy, butnie stanowią prawa, które urągają Dekalogowi – Prawu Bożemu. A może to na jedno wychodzi? Tylko do czasu można wszystko relatywizować, a zepsucie moralne stawiać na równi z wiernością sumieniu. Po Auschwitz przychodzi czas Norymbergi...

Słowo Boże wzywa nas dziś do postawienia sobie weryfikujących pytań: jestem pobożny czy bezbożny? W czym się chętnie ćwiczę i co doskonalę: pobożność czy bezbożność? Czy we wszystkim szukam Boga i Nim się rozkoszuję, czy raczej zadowalam się nadętym ego i doczesnością? To powinno być jasne, że o przepis na życie udane i szczęśliwe trzeba pytać Stwórcę. (Byle gadżet opatrzony jest instrukcją, a człowiek, arcydzieło Boga – nie?) On mówi ci, człowiecze, jasno, że „położył przed tobą ogień i wodę, po co zechcesz, wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba, to będzie ci dane”. Co za wybór! I jaka przepastna różnica! Jest się nad czym zadumać.

W Ewangelii intrygują zdania: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”. I: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Jak i czym Jezus wypełnia Prawo i Proroków? Co rozstrzyga o „większej sprawiedliwości”? Otóż bez jasnego światła słońca nie dałoby się żyć. Ono wydobywa piękno i dobroć wszystkich stworzeń. Bez niego wszystko byłoby ciemnością, czarną nocą. Gdy brak światła, przestajemy widzieć i wiedzieć, jakie coś jest i czemu służy...

Podobnie rzecz się ma z Prawem, Dekalogiem. Jego zasadność, dobroć i piękno jawią się nam, gdy czytamy je w „kluczu” Bożej miłości. To miłość Ojca i Syna najpełniej objawiona w Jezusie sprawia, że wszystko jest w niej skąpane, także Dziesięć przykazań. Jezus nie przyszedł, by cokolwiek w nich znieść, osłabić. Przeciwnie – za sprawą wypełniającej je miłości przykazania zobowiązują jeszcze mocniej i bardziej subtelnie. I tak wchodzimy już w przestrzeń „większej sprawiedliwości” i do „królestwa niebieskiego”. Tu są miłość, zaufanie, pokój i radość. Jak w raju. W miłości przykazania nie uwierają. Kosztują, ale nie kłócą się z rozumem i sercem.

CZYTAJ DALEJ

Burkina Faso: kolejny krwawy atak na chrześcijan

2020-02-17 16:28

[ TEMATY ]

atak

24 zabitych, w tym protestancki pastor, i 18 rannych, to wciąż prowizoryczny bilans kolejnego ataku na chrześcijan w Burkina Faso. Grupa doskonale uzbrojonych mężczyzn wtargnęła do kościoła w czasie niedzielnego nabożeństwa i ostrzelała modlących się w nim ludzi. Do zdarzenia doszło w miasteczku Pansi leżącym na pograniczu z Nigrem i Mali.

„Sytuacja chrześcijan w regionie staje się coraz trudniejsza” – stwierdził gubernator prowincji Yagha, w której doszło do ataku. Pułkownik Salfo Kaboré podkreślił, że liczba ofiar może wzrosnąć, ponieważ kilka osób jest w ciężkim stanie. Burkińskie służby bezpieczeństwa przewiozły rannych do szpitala w Dori (leżącego 180 km od miejsca ataku), gdzie otrzymali specjalistyczną pomoc. Świadkowie napadu informują, że zamachowcy najpierw zabili ludzi zmierzających na nabożeństwo (wcześniej świadomie oddzielili miejscowych od przyjezdnych), potem weszli do kościoła, a po wszystkim splądrowali okoliczne sklepy, kradnąc zapasy oleju i ryżu. Porwali też trzech mężczyzn zmuszając ich, by pomogli im wywieźć na motorach zebrane łupy. Na koniec podpalili kościół.

Niepokój budzi to, że kilka dni temu na tym samym terenie zamordowano protestanckiego pastora wraz z czterema jego synami, a drugi pastor został porwany i nie ma o nim żadnych wieści. Od ubiegłego roku w spokojnym dotąd Burkina Faso dochodzi do dramatycznej eskalacji przemocy ze strony islamskich ekstremistów. „Dopóki nie odpowiemy na pytanie skąd pochodzi broń i kto finansuje tych ludzi nic się nie zmieni” – podkreśla w rozmowie z Radiem Watykańskim arcybiskup stołecznego Wagadugu. Kard. Philippe Ouédraogo uczestniczył ostatnio w spotkaniu przedstawicieli afrykańskich rządów na temat eskalacji przemocy w krajach Sahelu. Odbyło się ono pod hasłem „Milczenie broni”. „U nas nie ma fabryk uzbrojenia, ktoś pomaga tym terrorystom zabijać. Sami nie jesteśmy w stanie położyć tamy przemocy” – mówi kard. Ouédraogo.

„Potrzebujemy międzynarodowej solidarności, by powstrzymać handel bronią, która pomaga oprawcom zabijać ich braci i siostry zupełnie niepotrzebnie. To błagalny krzyk naszego serca do Europy, gdzie produkuje się broń. Proszę Radio Watykańskie, by stało się głosem tych, którzy głosu nie mają, którzy cierpią i giną w bezsensownych atakach, są to także dzieci. To dla nas bardzo trudne chwile, liczymy na solidarność zarówno samych Burkińczyków, jak i mieszkańców regionu oraz wspólnoty międzynarodowej. To gorące błaganie naszych serc – prosimy, pomóżcie nam znaleźć rozwiązanie tej tragedii“ - mówi papieskiej rozgłośni kard. Ouédraogo.

„Analitycy są zaniepokojeni tym, że ataki na ludność cywilną, w tym chrześcijan, nasilają się w zastraszającym tempie” – podkreśla Corinne Dufka, dyrektor Human Rights Watch w Afryce Zachodniej. Szacuje, że w ubiegłym roku w ukierunkowanych atakach zabitych zostało ponad 1300 cywilów, siedem razy więcej niż rok wcześniej. Pogłębiający się brak bezpieczeństwa doprowadził też do kryzysu humanitarnego. Ponad 760 tys. osób opuściło swe domy szukając schronienia dla swych rodzin. Chrześcijanie uciekają do większych miast i szukają głównie wsparcia w parafiach i na misjach. Odpowiedzialnością za ataki obarcza się islamskich terrorystów związanych z tzw. Państwem Islamskim i Al-Kaidą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję