Reklama

Jubileusze i nagrody

„Niedzielo", trwaj i pozostań sobą

Z urodzinowych listów do Redakcji „Niedzieli”

Rok 2016 jest wyjątkowy dla „Niedzieli”, bo przypadają w nim dwie rocznice: 90 lat od wydania pierwszego numeru pisma i 35 lat od jego wznowienia po długiej przerwie, trwającej od 1953 do 1981 r., spowodowanej prześladowaniem Kościoła w czasach zniewolenia komunistycznego. Do Redakcji docierają serdeczne listy urodzinowe. Uroczystości rocznicowe planujemy na wrzesień. Wtedy też zostanie wydana Księga Pamiątkowa „Niedzieli”, zawierająca m.in. tę korespondencję. Niezależnie od naszych planów, w dniu urodzin dzielimy się z naszymi Czytelnikami fragmentami niektórych listów.

Redakcja „Niedzieli”

Abp Stanisław Gądecki – przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski życzy, „by przygotowywanie tekstów i ich lektura służyły pogłębianiu pobożności, znajdującej odzwierciedlenie w uległości sumień wobec Bożych natchnień i w wierniejszej realizacji przyrzeczeń chrztu świętego”.

Prymas Polski abp Wojciech Polak napisał: „Każda epoka z pewnością niosła ze sobą różnego rodzaju wymagania czy wręcz zagrożenia. Trzeba jednak przyznać, że działalność «Niedzieli», wykraczająca daleko poza same przedsięwzięcia redakcyjne, owocowała zawsze tworzeniem szczególnego miejsca spotkania współczesnego człowieka z Ewangelią”. Ksiądz Prymas życzy, „aby w kontekście rewolucji środków przekazu i informacji, której jesteśmy świadkami, «Niedziela» stawała się coraz bardziej narzędziem swoistej «rewolucji miłosierdzia i czułości», do której Piotr naszych czasów zaprasza cały Lud Boży”.

Reklama

Kard. Stanisław Dziwisz – metropolita krakowski dzieli się refleksją o naszej historii: „Tygodnik Katolicki «Niedziela», zamykany w czasie II wojny światowej przez okupantów (1939-45) i podczas ciemnej nocy komunizmu (1953-81), powstawał jak Feniks z popiołów, by dawać świadectwo o zbawczej mocy Chrystusa i Jego Ewangelii”, i dodaje: „Dziś «Niedziela» zajmuje bardzo ważne miejsce w świadomości katolików w Polsce, podejmując w artykułach ważne sprawy wiary katolickiej, a także kwestie społeczne, kulturowe, gospodarcze i światopoglądowe”.

O znaczeniu Tygodnika Katolickiego „Niedziela” w kształtowaniu chrześcijańskiego życia w Kościele w Polsce pisze również kard. Kazimierz Nycz – metropolita warszawski, który życzy, by „pismo docierało do nowych pokoleń czytelników, niosąc wszystkim ducha mądrości, radości i pocieszenia, ucząc przy tym, jak z oddaniem służyć innym”, oraz życzy, „aby «Niedziela» była czytana nie tylko w niedzielę, tj. od święta”, lecz była „przewodnikiem każdego dnia, ucząc, jak należy kochać Boga i bliźniego”.

Refleksją o charakterze historycznym dzieli się kard. Zenon Grocholewski, który gratuluje twórczego wkładu, jaki tygodnik „Niedziela” „wnosił i wnosi w dobro Kościoła i Polski”, oraz ubogacania Czytelników „wartościami prawdy i dobra, a także bronienia ich przed różnego rodzaju zakłamaniami”.

Reklama

Swoistym uzupełnieniem tych słów są życzenia kard. Mariana Jaworskiego, który pisze: „Niech Duch Święty nadal umacnia i prowadzi trudną i odpowiedzialną pracę Redakcji «Niedzieli» w dalszym posługiwaniu Prawdzie, która stanowi fundament godności człowieka”.

Abp Zygmunt Zimowski – przewodniczący Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych dziękuje za to, że „Niedziela” chętnie i rzeczowo informuje o działaniach Rady oraz charytatywnych dziełach Kościoła. Zauważa, że tygodnik jest duchowym wsparciem i przyjacielem osób chorych, cierpiących i samotnych. Życzy wielu pomysłów, aby docierać „ze słowem pocieszenia i umocnienia do tych, którzy cierpią w domu rodzinnym, w sali szpitalnej czy w domu opieki”.

Dynamizm i zapał zespołu docenia abp Marek Jędraszewski – metropolita łódzki, zastępca przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, który dziękuje za pismo, a także za pojawiające się na przestrzeni dziesięcioleci inne inicjatywy: dodatki, pisma adresowane do konkretnych grup czytelniczych oraz książki. Dziękuje również za to, że „Niedziela” „zawsze była i pozostała sobą – w swojej wierności wobec Kościoła i w swojej służbie polskiemu Narodowi, jak również za to, że jej twórcy zawsze i niezmiennie stosowali w swojej pracy zasadę, którą usłyszeli w Rzymie z ust papieża Jana Pawła II podczas Jubileuszu Roku 2000: «Bądźcie wierni prawdzie!»”.

Abp Andrzej Dzięga – metropolita szczecińsko-kamieński zwraca uwagę na ciężar gatunkowy tekstów ukazujących się na naszych łamach. „Lektura tekstów Tygodnika – Jubilata ciągle ukazuje nam nasz Kościół jako dojrzały i zdrowy owoc miłości, którą Trójca Święta rozlewa w ludzkich sercach. Uczy także, jak w praktyce rodzinnej i pastoralnej przeżywać Dzień Pański. Wszystkie te zadania «Niedziela» spełnia z wielką odpowiedzialnością eklezjalną. Nie zawłaszcza sobie informacji, nie akcentuje bogactwa i potęgi samego słowa, ale służy człowiekowi, rodzinie, Narodowi polskiemu i Kościołowi”.

Rolę formacyjną i informacyjną naszego tygodnika podkreśla abp Stanisław Budzik – metropolita lubelski, który dziękuje za „trwanie na straży ładu moralnego poprzez słowo pisane, dziennikarski komentarz, relacjonowanie istotnych wydarzeń, a zwłaszcza za formowanie ludzi sumienia, dających świadectwo konsekwentnego życia chrześcijańskiego”.

Dla metropolity przemyskiego abp. Józefa Michalika „Niedziela” to „nie tylko wiedza i mądrość zawarta w artykułach, ale także środowisko skupione na chrześcijańskich wartościach. Kiedy zna się autora, inaczej się czyta jego artykuł. «Niedziela» zawsze czyniła ten wysiłek, żeby być blisko swoich Czytelników”.

Abp Józef Kupny – metropolita wrocławski w liście do „Niedzieli” pisze: „Świętując 90. rocznicę ukazania się pierwszego numeru tygodnika «Niedziela», wraz z gratulacjami i słowami uznania pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia. Przez te długie lata zmieniała się rzeczywistość, w jakiej realizowaliście dzieło docierania z przesłaniem ewangelicznym do różnych grup społecznych. Zmieniali się ludzie pracujący w Waszej Redakcji. Jedno się nie zmieniło: Wasze poczucie odpowiedzialności za słowo”.
Abp Kupny zwraca się do Redakcji z wezwaniem: „Przyciągajcie do Chrystusa i dawajcie wszystkim najcenniejsze dobro, jakiego nikt inny dać nie może: jest to wiara w Jezusa – źródło nadziei, która nie zawodzi”.

Abp Wacław Depo – metropolita częstochowski życzy, aby wydarzenia jubileuszowe „stawały się źródłem dalszych inspiracji i zapału w redagowaniu Tygodnika, który od 90 lat jest dla Czytelników z naszej Archidiecezji, z Polski i ze świata «pokarmem» kształtującym ich dojrzałą wiarę. Niech Pani Jasnogórska nieustannie wyprasza łaskę umocnienia w służbie Bogu i bliźniemu” – napisał abp Depo.

O dwóch skrzydłach „Niedzieli” pisze w liście bp Artur Miziński – sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski. Są nimi słowa „Regina Poloniae” w wizerunku Matki Bożej, który umieszczony obok winiety „Niedzieli” pieczętuje każdy numer i każdy egzemplarz pisma. Bp Miziński pisze: „Na tych skrzydłach «Niedziela» – już od 90 lat – wzbija się w niebo i innych uskrzydla. Termin «Regina» – Królowa jest odniesieniem do Maryi, Pani Jasnogórskiej, wskazującej zawsze na Jezusa Chrystusa. Drugie skrzydło «Niedzieli» – «Poloniae» wskazuje na dziedzictwo, któremu na imię Polska”.

Bp Andrzej Suski z Torunia napisał: „Jestem wdzięczny redakcji «Niedzieli» za «Głos z Torunia» i zamieszczane tam na bieżąco informacje z życia diecezji. Stanowią one ważny składnik integracji wspólnoty diecezjalnej oraz czynnik inspirujący w zakresie działań duszpasterskich i ewangelizacyjnych”.

Bp Zbigniew Kiernikowski – ordynariusz legnicki dokonuje krótkiego podsumowania naszej, trwającej ponad 20 lat, obecności w tamtejszym Kościele lokalnym: „«Niedziela Legnicka» na przestrzeni tych lat przeszła znaczną ewolucję – dociera do diecezjan, przynosząc na swoich łamach relacje z wydarzeń diecezjalnych i parafialnych, informując o planowanych inicjatywach, a także publikując artykuły formacyjne m.in. z zakresu historii Kościoła, etyki czy liturgii. Ponadto (...) stała się sponsorem, fundatorem nagród w konkursach, olimpiadach, festiwalach piosenki, wspomaga też okresowe akcje charytatywne, pielgrzymki. Jest organizatorem sympozjów i innych wydarzeń służących propagowaniu mediów katolickich. Widzimy, że obecność tego pisma daje dobre owoce w różnych dziedzinach naszego diecezjalnego życia”.

Pasterz diecezji bielsko-żywieckiej – bp Roman Pindel lokuje nas na mapie swojej diecezji w następujący sposób: „Przez ponad dekadę «Niedziela na Podbeskidziu» informuje zarówno o podniosłych i historycznie ważnych dla naszego partykularnego Kościoła wydarzeniach, jak i o codziennym rytmie życia poszczególnych wspólnot i społeczności, dla których wartości chrześcijańskie są inspiracją do działania”.

Ordynariusz drohiczyński – bp Tadeusz Pikus docenia w naszym tygodniku wielowątkowość: „«Niedziela» pełni misję ewangelizacyjną z uwzględnieniem kontekstu kulturowego. Na przestrzeni tych dziewięćdziesięciu lat tygodnik był pomocą dla Kościoła w Polsce i poza jej granicami. Musiał niejednokrotnie odpierać zakusy nieprzyjaciół, pełnił funkcję przewodnika, pobudzając czytelników do refleksji, która stopniowo stawała się ich swoistym rachunkiem sumienia nad własnym życiem oraz w sprawach osobistego zaangażowania w życie Kościoła i ojczyzny. W przekazie swym tygodnik uwzględniał szerokie spektrum odbiorców. Teksty i ilustracje adresowane były do wielopokoleniowej rodziny, do osób samotnych, młodych i starszych, poszukujących wiary i wierzących, do chorych i zdrowych, świeckich i duchownych”.

„Upływa szybko życie...” – zatytułował swój list do „Niedzieli” poprzedni pasterz drohiczyński bp Antoni Pacyfik Dydycz, w którym zawarł wykład na temat słowa „niedziela”: uświadomił nam, skąd jesteśmy, i przez to zwrócił uwagę na rolę formacyjną naszego tygodnika. Bp Dydycz pisze, że nasze pismo „w komentarzach i artykułach tematycznych stara się docierać do sumień, umysłów i serc, wnosząc pokój, ład wewnętrzny. Powiedzielibyśmy, że oczyszcza nasze wnętrza, przygotowując jak największą przestrzeń na przyjmowanie darów Ducha Świętego, Jego natchnień. A to oznacza, że sprawia, iż «Niedziela» jest istotnie Dniem Pańskim, i to nie z nazwy, ale ze względu na funkcję, a nawet misję, którą sumiennie wypełnia”.

Ordynariusz diecezji rzeszowskiej bp Jan Wątroba, który przez wiele lat był naszym sąsiadem i pozostał przyjacielem, pisze, że zawsze imponowała mu nasza obecność podczas najważniejszych wydarzeń w życiu Kościoła. Szczególnie docenia tę aktywność na łamach edycji rzeszowskiej „Niedzieli”, która „wywiązuje się z tego zadania bardzo dobrze, pisząc o życiu Kościoła z wrażliwością, której czasami brakuje w publikacjach innych mediów. Bieżące relacje mają jeszcze jeden walor – przyciągają uwagę czytelników z konkretnych miejscowości czy wręcz parafii, bo miło i najchętniej czyta się o wydarzeniach, w których samemu brało się udział lub które miały miejsce blisko nas”.

Bp Krzysztof Nitkiewicz – ordynariusz sandomierski przyznaje, że nie pamięta, kiedy po raz pierwszy zetknął się z naszą „Niedzielą”, zapewne był to jeszcze dom rodzinny. „Z «Niedzielą» nie rozstawałem się nawet podczas lat spędzonych w Rzymie – wspomina. – Dzięki ks. prał. Ryszardowi Selejdakowi, który po koleżeńsku dostarczał mi regularnie częstochowskie wydanie tygodnika, miałem w ten sposób obraz nie tylko Kościoła w Polsce, ale również jej duchowej stolicy. Te kontakty pozostały żywe po dzień dzisiejszy, tym bardziej że posiadamy w diecezji sandomierskiej lokalną edycję «Niedzieli». Jest ona naszym oknem na Ewangelię, Kościół i świat”.

Bp Tadeusz Lityński, ordynariusz zielonogórsko-gorzowski, zwrócił uwagę na rolę „Niedzieli” związaną z jej „genius loci”. Sąsiedztwo Jasnej Góry bowiem zobowiązuje. W liście bp. Lityńskiego czytamy: „Jubileusz 90-lecia Tygodnika Katolickiego «Niedziela» skłania nas do wdzięczności za dzieło, które pod okiem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski umacnia ducha całego Narodu. Dzieje się tak poprzez bogate w treść artykuły, relacje wydarzeń z życia Kościoła i Ojczyzny, a nade wszystko propagowanie słowa Bożego i nauczania Kościoła. Jestem wdzięczny, że «Niedziela» kształtuje w nas wszystkich właściwe postawy, ucząc wierności Chrystusowi oraz zawierzania naszej codzienności Maryi.
Przy okazji tak dostojnego jubileuszu dziękuję za formowanie naszych sumień, byśmy mogli więcej kochać Boga, człowieka i Polskę”.

Emerytowany pasterz zielonogórsko-gorzowski bp Stefan Regmunt także przyznaje się do trwającej wiele lat przyjaźni z naszym tygodnikiem. „Odkąd sięgam pamięcią – pisze w liście do nas – «Niedziela» znajduje się wśród moich lektur obowiązkowych”. Wskazuje też na nasz rys charakterystyczny: „Nie boi się wskazywać na błędy i problemy, ale pokazuje też dobro, jakie dzieje się w Polsce i w Kościele. Promuje postawę szacunku do drugiego człowieka i staje po stronie słabszych: ubogich, prześladowanych, chorych, pokrzywdzonych pracowników. Wnosi również cenny wkład w dzieło nowej ewangelizacji”.

Ordynariusz diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec pisze o zadaniach dziennikarzy katolickich oraz potrzebie przywoływania światła Ducha Świętego, by pozostawać zawsze na drogach prawdy, dobra i piękna. Dziękuje również za ukazującą się od ponad 9 lat edycję świdnicką „Niedzieli”, którą ocenia jako ważne narzędzie ewangelizacji.

Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej bp Wiesław Lechowicz dziękuje za zauważanie na naszych łamach tematyki polonijnej. „Gdyby mi przyszło podsumować zasługi «Niedzieli» dla Polaków żyjących poza granicami kraju, to wskazałbym na słowa Apelu Jasnogórskiego: «jestem, pamiętam, czuwam». «Niedziela» była i jest z Polakami doświadczającymi losu emigranta, pamiętała i pamięta o nich oraz czuwała i nadal czuwa, by nasi rodacy, gdziekolwiek przebywają, zachowali swą tożsamość religijną i patriotyczną”.

Bp Ryszard Karpiński z Lublina, który „Niedzielę” czyta od wielu lat, pisze o swojej wdzięczności wobec Redakcji: W sposób szczególny dziękuję „za rzetelne informacje o życiu i działalności Papieża i Stolicy Apostolskiej. Pisze: „Myślę zwłaszcza o naszym Wielkim Rodaku – św. Janie Pawle II i o czasach, gdy jeszcze nie było innych możliwości dotarcia nawet do Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego”. Bp Karpiński zwraca uwagę, że „dzięki współpracy z profesjonalnymi dziennikarzami «Niedziela» pomaga Czytelnikom lepiej zrozumieć zmiany zachodzące w naszej Ojczyźnie, w Europie i na świecie”.

Z Włocławka napisał do nas bp Wiesław Mering. Wyraził „szacunek z powodu odwagi, przejrzystej linii i wierności wartościom, których źródłem jest nasza wiara”.

Bp Grzegorz Kaszak – pasterz diecezji sosnowieckiej swój list do „Niedzieli” kończy słowami: „Pragnę złożyć wyrazy wdzięczności i uznania dla wszystkich Twórców, Redaktorów, Pracowników na przestrzeni czasu. Życząc mocnej wiary, głębokiej nadziei i pięknej miłości, pragnę dołączyć do radosnego świętowania i ze wszystkimi wyśpiewać «Te Deum»”.

„Z radością przyjąłem zaproszenie do Komitetu Honorowego Księgi Jubileuszowej «Niedzieli». Wyrażam nadzieję, że ta szlachetna inicjatywa – w 90-lecie Tygodnika Katolickiego «Niedziela» – przyczyni się do lepszego poznania bogatego dorobku Redakcji. Łączę wyrazy szacunku i modlitwy” – napisał bp Jan Piotrowski z Kielc.

Jubileuszowy list przysłał do nas również bp Józef Zawitkowski z diecezji łowickiej, który w ciągu kilku dekad zamieścił na łamach „Niedzieli” wiele tekstów, a nawet niektóre swoje książki drukował w Bibliotece „Niedzieli”. Zostawił w nich kawałek swojego serca. W liście czytamy: „Bogu Wszechmocnemu, do którego należą czasy i pokolenia, śpiewam dziękczynne «Te Deum» za pismo jubileuszowe, którego imię «Niedziela». Spełniło się pragnienie pierwszego biskupa Częstochowy Teodora Kubiny, który na dzień święty dał nam pismo «Niedziela». (...) Byłem dumny, gdy moja «Niedziela» w 90. roku swego życia odbierała zaszczytny tytuł Ministerstwa Kultury: «Zasłużony dla Kultury Polskiej»”.

* * *

Nasz czas jubileuszowy dopiero się zaczyna. Nadal docierają listy do Redakcji. Za wszystkie serdecznie dziękujemy i uwiarygodnieni swoją 90-letnią historią oraz 35-letnim doświadczeniem pracy redakcyjnej w najnowszym etapie działalności „Niedzieli”, pełni energii, w rytmie tygodniowym planujemy kolejne wydania ogólnopolskie i edycyjne naszego tygodnika, a codziennie redagujemy gazetę internetową.

2016-03-29 14:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

List do nas wszystkich, odpowiedź na zdarzenia ostatnich dni...

2020-11-24 07:11

[ TEMATY ]

list

kard. Stanisław Dziwisz

Bożena Sztajner/Niedziela

CZYTAJ DALEJ

Komisja Nauki Wiary KEP: praktyka duchowa „przebaczenia Bogu" nie jest zgodna z wiarą Kościoła

2020-11-28 11:14

[ TEMATY ]

KEP

KEP

Praktyka duchowa „przebaczenia Bogu", polegająca na wzbudzaniu aktów przebaczenia Bogu, nie jest zgodna z wiarą Kościoła - czytamy w dokumencie Opinia teologiczna na temat praktyki „Przebaczenia Bogu" opublikowanym przez Komisję Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski.

Dokument Opinia teologiczna na temat praktyki „Przebaczenia Bogu" zrodził się z dostrzeżenia wśród wiernych wzrostu zainteresowania tą praktyką duchową. Wspomniane „przebaczenie" miałoby polegać na wewnętrznej lub zewnętrznej deklaracji przebaczenia Bogu lub na prośbie skierowanej do Boga o łaskę takiego przebaczenia.

Autorzy dokumentu zauważyli, że niekiedy używa się wyrażenia „przebaczenie Bogu" na oznaczenie duchowego aktu, który tradycyjnie nazywany jest „przyjęciem Bożej woli", zgodnie ze słowami z Modlitwy Pańskiej: „Bądź wola Twoja!" (Mt 6,10). „Przebaczeniem" nazywa się wtedy akt zgody na zrządzenia Opatrzności. W takim wypadku jest to raczej zmiana języka, niż oznaczanej treści. Taka zmiana - jak podaje dokument - może jednak prowadzić do niepotrzebnych nieporozumień i błędnych skojarzeń, dlatego należy stosować osadzone w nauczaniu Kościoła nazewnictwo, a zatem: „przyjmuję wolę Bożą" oraz „ufam Bogu", nie zaś: „przebaczam Bogu".

Zdarza się jednak, że duchowa praktyka „przebaczenia Bogu" nie jest rozumiana jako równoznaczna z „przyjęciem Bożej woli", lecz jest aktem o odmiennym charakterze, w którym chodzi o rzeczywiste przebaczenie Bogu. Wobec tak rozumianej praktyki dokument stwierdza, że ani na kartach Starego i Nowego Testamentu, ani w żadnych pomnikach Tradycji nie znajdujemy praktyki przebaczenia Bogu lub zachęty do niej.

Autorzy dokumentu podkreślają, że nieobecność praktyki „przebaczenia Bogu" w Piśmie Świętym i Tradycji jest w pełni zrozumiała, ponieważ praktyka ta sprzeciwia się objawionej nauce o transcendencji Boga wobec człowieka, prawdzie o Opatrzności Boga i o naturze przebaczenia. Biorąc zatem pod uwagę to, że praktyka przebaczania Bogu nie znajduje się w objawionym źródle Prawdy oraz że stoi w sprzeczności z objawioną nauką o relacji Boga do człowieka, o Opatrzności Boga i o naturze przebaczenia, w dokumencie stwierdzono, że praktyka przebaczania Bogu nie jest zgodna z wiarą Kościoła.

Publikujemy treść dokumentu:

Opinia teologiczna na temat praktyki „przebaczenia Bogu”

1. Od pewnego czasu dostrzegamy wśród wiernych wzrost zainteresowania praktyką duchową, polegającą na wzbudzaniu w sobie aktów przebaczenia Bogu. Chociaż może ona przybierać różne formy, to jej istotą jest zawsze pewien akt wewnętrzny, a niekiedy także zewnętrzny (modlitwa publiczna), w którym deklaruje się przebaczenie Bogu lub prosi Boga o łaskę uczynienia tego. Ponieważ jest to praktyka stosunkowo nowa, nieobecna w tekstach liturgicznych Kościoła oraz w innych klasycznych źródłach duchowości i pobożności chrześcijańskiej, należy bacznie jej się przyjrzeć oraz ocenić, czy jest ona zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego, a w konsekwencji – czy powinna być zalecana, czy też należy przed nią przestrzegać.

2. Już na początku warto zauważyć, że niekiedy używa się wyrażenia „przebaczenie Bogu” na oznaczenie duchowego aktu, który tradycyjnie nazywany jest „przyjęciem Bożej woli”, zgodnie ze słowami z Modlitwy Pańskiej: „Bądź wola Twoja!” (Mt 6,10). „Przebaczeniem” nazywa się akt zgody na zrządzenia Opatrzności, a więc uznania, że za niezrozumiałymi i trudnymi do zaakceptowania zdarzeniami kryje się życzliwy zamysł Boga, którego w czasie naszego doczesnego życia nie potrafimy w pełni pojąć. Mamy więc tu do czynienia raczej z zmianą w obrębie języka, niż oznaczanej treści. Podobnie, wyrażenie „przebaczenie Bogu” czasem stosuje się do oznaczenia tych aktów duchowych, które w Kościele katolickim tradycyjnie określa się nazwami: „akt nadziei”, „akt zaufania Bogu” lub „pojednanie z Bogiem”. Chcemy podkreślić, że w obydwu przypadkach taka zmiana może prowadzić do niepotrzebnych nieporozumień i błędnych skojarzeń, dlatego lepiej zachować tradycyjne, osadzone w nauczaniu Kościoła katolickiego nazewnictwo: „przyjmuję wolę Bożą” oraz „ufam Bogu”, nie zaś: „przebaczam Bogu”. W dalszej części tego dokumentu odniesiemy się jednak do praktyki, w której wyrażenie „przebaczenie Bogu” nie jest rozumiane jako równoznaczne z „przyjęciem Bożej woli”, „aktem nadziei”, „aktem zaufania Bogu” lub „pojednaniem z Bogiem”, lecz jest aktem o odmiennym charakterze.

3. Trudno określić historyczne pochodzenie tej praktyki. Niewątpliwy wpływ na jej powstanie miało wprowadzanie do chrześcijańskiej duchowości różnych twierdzeń i metod terapeutycznych, właściwych dla współczesnych nurtów psychologii. Dla zrozumienia omawianej praktyki ważne jest jednak przede wszystkim dostrzeżenie głębokich ludzkich potrzeb i reakcji, które przyczyniły się do jej powstania. Otóż, doświadczenie osobiście niezawinionej i niezrozumiałej krzywdy (przybierających rozmaitą postać: cierpienia płynącego z choroby i niepełnosprawności; bólu utraty bliskich; doznawania zła ze strony ludzi, szczególnie bolesnego wówczas, gdy jest wyrządzane przez najbliższych; samotności, zawiedzionych nadziei itp.) mogą prowadzić do potrójnej reakcji: 3.1. reakcji intelektu pytającego, kto jest za dane zło odpowiedzialny; 3.2. reakcji woli, odrzucającej Boże wyroki, a nawet samego Boga. 3.3. reakcji sfery uczuciowej, wyrażającej się w doświadczaniu osamotnienia, gniewu, niepokoju, żalu itp. Praktyka przebaczenia Bogu – jak uczą jej zwolennicy – ma być w głównej mierze odpowiedzią na uczuciową reakcję na zło (3.3). Wychodzi się w tym przypadku z założenia, że uczucia żalu i pretensji wobec Boga, powstałe wskutek doświadczonego zła, mogą stanowić poważną przeszkodę w nawiązaniu głębokiej z Nim relacji. Praktyka przebaczania Bogu ma zatem doprowadzić do sytuacji, w której ktoś pokrzywdzony może otwarcie wypowiedzieć swoje często ukryte żale i pretensje wobec Boga. Takie szczere przyznanie się przed Bogiem do pretensji względem Niego, a następnie przebaczenie Mu miałoby mieć pożądane skutki terapeutyczne, prowadząc do pojednania z sobą samym oraz ze Stwórcą. W tej terapeutycznej logice nie ma konieczności poszukiwania odpowiedzi teoretycznych, a więc stawiania pytań dotyczących faktycznej odpowiedzialności Boga za cierpienia, które spotykają ludzi (3.1). Chodzi bowiem raczej o to, by – abstrahując od teologicznych rozstrzygnięć (3.1) – uleczyć zranione uczucia (3.3) i naprawić relację z Bogiem dzięki wyzwoleniu, które przynosi przebaczenie (3.2).

4. Aby wydać opinię na temat zgodności duchowej praktyki przebaczenia Bogu z nauką chrześcijańską, należy najpierw zauważyć:

4.1. W Piśmie Świętym, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, nie ma przypadków stosowania praktyki przebaczenia Bogu. Przebaczającym jest przede wszystkim sam Bóg, ludzie zaś mogą wprawdzie przebaczać innym ludziom, lecz nie Bogu.

4.2. Pan Jezus nie praktykował przebaczenia Ojcu i nie uczył tego, raczej prosił Ojca o przebaczenie dla innych. Pouczające jest, że w chwili wielkiego, całkowicie niewinnego cierpienia śmierci na Krzyżu, Chrystus prosi Boga o przebaczenie dla swoich oprawców:„Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).

4.3. W żadnych pomnikach Tradycji nie znajdujemy zachęty do praktyki przebaczenia Bogu.

5. Nieobecność praktyki przebaczenia Bogu w depositum fidei jest w pełni zrozumiałe, biorąc pod uwagę generalne zasady, którymi kieruje się Pismo Święte i Tradycja w opisie relacji człowieka do Boga. Duchowa praktyka przebaczenia Bogu sprzeciwia się bowiem objawionej nauce o transcendencji Boga wobec człowieka (5.1), o Opatrzności Boga (5.2) i o naturze przebaczenia (5.3 i 5.4):

5.1. W nauce objawionej Bóg jest kimś bliskim, ale równocześnie przekraczającym „myśli i drogi” człowieka (Ps 8,2), ponieważ „wielkość Jego niezgłębiona” (Ps 145,3). Św. Paweł pisze: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi” (Rz 11,33). Bóg jest więc kimś transcendentnym, przekraczającym wszystko, co człowiek może o nim pomyśleć i powiedzieć (Sdz 13,17-18; Koh 11,4-5; 1Tm 6,15-16). Jest absolutnie święty (Iz 6,3); jest „światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności” (1 J 1,5). Ta właśnie „inność” pozwala Mu być zarazem kimś człowiekowi najbliższym, ponieważ skoro jest tak „inny”, a więc przekraczający właściwe stworzeniom uwarunkowania, może być bliżej człowieka niż jakiekolwiek stworzenie, a nawet bliżej niż człowiek sam dla siebie. „Tak bowiem mówi Wysoki i Wzniosły, którego stolica jest wieczna, a imię Święty: Zamieszkuję miejsce wzniesione i święte, lecz jestem z człowiekiem skruszonym i pokornym, aby ożywić ducha pokornych i tchnąć życie w serca skruszone” (Iz 57,15). Chrześcijańska nauka o Bogu oparta jest więc na przekonaniu o równowadze i wzajemnym warunkowaniu się Boskiej „inności” i bliskości. Gdyby w mocy człowieka leżało przebaczenie Bogu, oznaczałoby to istotne naruszenie tej równowagi. Człowiek umieszczałby siebie w miejscu przebaczającego Stwórcy, a Stwórcę w miejscu właściwym dla stworzenia. Przed tego rodzaju pokusą zamiany miejsc nauka Kościoła katolickiego ostrzega jasno i wyraźnie.

5.2. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza:

„Dopuszczenie przez Boga zła fizycznego i zła moralnego jest tajemnicą. Bóg ją wyjaśnia przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał by zwyciężyć zło. Wiara daje nam pewność, że Bóg nie dopuściłby zła, gdyby nie wyprowadzał z niego dobra drogami, które poznamy w pełni dopiero w życiu wiecznym”[1]. Prawdą objawioną jest zatem istnienie Opatrzności Boga – są nią Jego tajemnicze zrządzenia, przez które Bóg z miłością i mądrością prowadzi wszystkie stworzenia, szczególnie te rozumne, do szczęścia i spełnienia w życiu wiecznym. Dlatego Chrystus wzywa do dziecięcego zaufania Opatrzności Ojca niebieskiego, który troszczy się o potrzeby swoich dzieci (Mt 6,26-32)[2]. Praktyka przebaczenia Bogu może kryć w sobie sugestię, że zamysły Stwórcy wobec stworzenia niekoniecznie są życzliwe, lecz kryje się za nimi jakaś złośliwość i chęć wyrządzenia krzywdy. Taki obraz Boga byłby jednak karykaturalny i wprost zaprzeczałby objawionej prawdzie o Jego Opatrzności.

5.3. W kontekście relacji Boga do człowieka, przebaczenie nierozłącznie wiąże się z grzechem, a więc wykroczeniem człowieka przeciwko bliźniemu lub Bogu. Wykroczenie to sprowadza cierpienie i poczucie winy, które niekiedy są przytłaczające (Ps 38,5). Przebaczenie, którego pełnię przynosi Jezus Chrystus w Duchu Świętym (por. Mt 26,28; Ef 1,7; 1 J 2,12; J 20,22), jest uzdrawiającą odpowiedzią Boga na ten stan. Stosowanie praktyki przebaczenia Bogu sugerowałoby zatem, że Bóg jest krzywdzicielem i że dopuszcza się wobec ludzi rozmaitych wykroczeń, co stoi w jawnej sprzeczności z wypowiedziami autorów natchnionych na temat świętego, sprawiedliwego i miłosiernego Stwórcy i Pana. „On Skałą, dzieło Jego doskonałe, bo wszystkie drogi Jego są słuszne; On Bogiem wiernym, a nie zwodniczym, On sprawiedliwy i prawy” (Pwt 32,4). Bóg nigdy nie jest krzywdzicielem człowieka! Wytworzenie obrazu Boga nieżyczliwego człowiekowi jest – jak uczy Rdz 3,1-4 – zasadniczym celem szatana.

5.4. Przebaczenie winnemu powoduje, że zmienia się relacja pomiędzy obrażonym grzechem Bogiem a winowajcą, co umożliwia temu drugiemu zapoczątkowanie nowego życia. Przebaczenie więc może być uzdrawiające, jeśli grzesznik, ufając miłosierdziu Boga, wyznaje Mu swoje winy i skruszony oczekuje Bożego zmiłowania. W nauce biblijnej nie ma więc miejsca na praktykę przebaczenia Bogu, ponieważ jej przyjęcie prowadziłoby do absurdalnych konsekwencji: człowiek stawałby się uzdrowicielem Boga, zaś Bóg musiałby liczyć na miłosierdzie człowieka i odczuwać skruchę z powodu krzywdy mu wyrządzonej. Aby zatem przy stosowaniu praktyki przebaczenia Bogu uniknąć tych niedorzecznych konsekwencji, należałoby ją potraktować jako pewną analogię tego przebaczenia, którego udzielają sobie wzajemnie ludzie, nie zaś tego, którym Bóg obdarza człowieka. W takiej jednak sytuacji Bóg, któremu człowiek przebacza, musiałby zostać postawiony w miejscu drugiego człowieka, a zarazem, co gorsze, krzywdziciela. Dokonałaby się więc zamiana miejsca, o której była już mowa w punkcie 5.1. Taka zamiana miejsc wiązałaby się nadto z projekcją na Boga ludzkich, niegodziwych zachowań. Nauka objawiona natomiast dobitnie przed tym ostrzega:„[…] Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,7-9). „Czy myślisz, że jestem podobny do ciebie?” (Ps 50,21). „Czy oczy Twoje cielesne lub patrzysz na sposób ludzki?” (Hi 10,4). „[…] przecież Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko” (1 J 3,19-20).

6. Choć w źródle objawionym – ani w Piśmie Świętym, ani w Tradycji – nie odnajdujemy przykładów praktyki przebaczenia Bogu, to jednak zawiera ono wiele przykładów niesłychanie szczerego, niekiedy wręcz dramatycznego wyrażania na modlitwie przed Stwórcą skargi, bólu i żalu z powodu doznanej krzywdy (por. Hi 3). „Ciebie błagałem o pomoc. Bez echa. Stałem, a nie zważałeś na mnie. Stałeś się dla mnie okrutny. Uderzasz potężną Twą ręką. Porywasz mnie: jak wóz unosi mnie wicher, wśród burzy mnie zatapiasz. Wiem, że mnie prowadzisz do śmierci, wspólnego miejsca żyjących” (Hi 30,20-23). Pismo nie waha się mówić o sporze udręczonego cierpieniem człowieka z Bogiem (Hi 16,20-21). „Nie potępiaj mnie, powiem do Boga. Ujawnij mi, o co spór ze mną wiedziesz. Przyjemnie Ci mnie uciskać, odrzucać dzieło swoich rąk i sprzyjać radzie występnych?” (Hi 10,2). Wiele podobnych modlitw „wylania duszy przed Bogiem” (1 Sm 1,15) i „wyjawienia przed Nim swej udręki” (Ps 142,3) znajdujemy w Psalmach, a sam Zbawiciel modlił się słowami jednego z nich na Krzyżu, gdy doznawał niezmiernej udręki: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Ps 22,1). To właśnie Psalmista z całkowitą otwartością przedstawia Bogu doświadczane przez siebie stany duchowe. Są to na przykład: – świadomość oddalenia od Boga: „Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku. Boże mój, wołam w ciągu dnia, a nie odpowiadasz, i nocą, a nie zaznaję pokoju” (Ps 22,2-3). „Jak długo, Panie, całkiem o mnie nie będziesz pamiętał? Dokąd kryć będziesz przede mną oblicze? Dokąd w mej duszy będę przeżywał wahania, a w moim sercu codzienną zgryzotę?” (Ps 13,2-3) – przytłoczenie ogromem cierpienia: „Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem w ucisku, od smutku słabnie me oko, a także moja siła i wnętrzności. Bo zgryzota trawi me życie, a wzdychanie – moje lata” (Ps 31,10-11). „Wybaw mnie, Boże bo woda mi sięga po szyję. Ugrzązłem w mule topieli i nie ma nigdzie oparcia, trafiłem na wodną głębinę i nurt wody mnie porywa. Zmęczyłem się krzykiem i ochrypło mi gardło, osłabły moje oczy, gdy czekam na Boga mojego” (Ps 69,2-4). – lęk przed odrzuceniem przez Boga: „‘Czy Bóg odrzuca na wieki i nie jest już łaskawy? Czy Jego łaskawość ustała na zawsze, a słowo umilkło na pokolenia? Czy Bóg zapomniał o litości, czy w gniewie powstrzymał swoje miłosierdzie?’ I mówię: ‘To dla mnie bolesne, że się odwróciła prawica Najwyższego’” (Ps 77,8-11). Warto jednak dostrzec, że w Psalmach skargom zawsze towarzyszy dziękczynienie i modlitwa wyrażająca ufność w Bożą opiekę. Tak jest również w Ps 22, którego początkowy wers recytował Chrystus na Krzyżu: „Będę głosił imię Twoje swym braciom i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia: ‘Chwalcie Pana, wy, co się Go boicie, sławcie Go, całe potomstwo Jakuba; bójcie się Go, całe potomstwo Izraela! Bo On nie wzgardził ani się nie brzydził nędzą biedaka, i wysłuchał go, kiedy ten zawołał do Niego’” (Ps 22,23-25).

7. Biorąc zatem pod uwagę to, że praktyka przebaczania Bogu nie znajduje się w objawionym źródle Prawdy (4.1–4.3) oraz że stoi ona w sprzeczności z objawioną nauką o relacji Boga do człowieka (5.1), o Opatrzności Boga (5.2) oraz o naturze przebaczenia (5.3 i 5.4), należy stwierdzić, że praktyka przebaczenia Bogu jest nie do pogodzenia z wiarą Kościoła. Z tego powodu nie może być ona traktowana jako wyraz bardziej dogłębnego zrozumienia Bożego Objawienia. Nie powinno się zatem twierdzić, że chociaż materialnie praktyka przebaczenia Bogu nie znajduje się w źródle objawionej Prawdy (4.1–4.3), to jednak można ją postrzegać jako wynik naszego postępującego rozumienia tego Objawienia.

8. Zwolennicy praktyki przebaczania Bogu zwracają uwagę przede wszystkim na terapeutyczny pożytek, który może wypływać z jej stosowania (3.3). Musimy jednak zauważyć, że:

8.1. Żadna pomoc duchowa nie może uczyć fałszu. Choć dążenie do wewnętrznego pokoju i zaufania Bogu po doznaniu pewnego zła jest procesem żmudnym i długotrwałym, to jednak środkiem do osiągnięcia tego nigdy nie jest zgoda na jakąś nieprawdę dotyczącą Boga i Jego działania – „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32).

8.2. Stosowanie praktyki przebaczenia Bogu może zaszczepić w duszy człowieka obraz Boga jako wszechmocnego krzywdziciela, który niesprawiedliwie i złośliwie nadużywa swojej przewagi. Praktyka ta, mająca za zadanie – według jej zwolenników – ujawnić i uleczyć ukryte pretensje do Boga, w rzeczywistości może prowadzić do pojawienia się w sercu człowieka podskórnego lęku wobec Niego oraz stałej nieufności w Bożą Opatrzność. Pojednanie z Bogiem, któremu najpierw należy przebaczyć, nie jest już pojednaniem z Bogiem, któremu można bezgranicznie zaufać, ale z kimś, kto raz wyrządziwszy człowiekowi krzywdę, może to zrobić ponownie.

9. Nigdy nie należy lekceważyć, ani tym bardziej potępiać człowieka, który w bólu spowodowanym życiowymi doświadczeniami wręcz oskarża Boga, czy też nazywa go „okrutnym” (Hi 30,21). Boża pedagogia nakazuje pozwolić człowiekowi wyrzucić z siebie ów ból, czy też gniew, prowadząc go stopniowo ku spotkaniu z Bogiem. Tak Bóg postępował względem Hioba, Jonasza, czy Jeremiasza. Ich rozmowy z Bogiem, choć bardzo burzliwe, prowadziły nie tylko do stanięcia w prawdzie swojego serca, lecz także przybliżały do tajemnicy Niepojętego Boga, który góruje nad nami tak, jak niebo góruje nad ziemią (Iz 55,8-9) i którego drogi nie są naszymi drogami. Jak zaświadczają Pismo Święte i Tradycja, na tej prowadzącej przez „ciemną dolinę” (Ps 23,4) drodze wielką pomocą są Psalmy. Niech przykładem dla nas będzie Chrystus, modlący się w chwili cierpienia Psalmami (Ps 22,1; Ps 31,6). Szczególnie warto polecić tu Psalmy: 22, 31 i 69, które pozwalają nie tylko szczerze wyrazić ból i skargę, ale również odnaleźć ufność w miłość i dobroć Boga.

10. W chwilach cierpienia i duchowych ciemności przylgnijmy całym sercem do Chrystusa, jedynego Pana i Zbawiciela. Niech Jego obecność w naszych duszach będzie pociechą i upewnieniem, że „cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” (Rz 8,10). Chrystus, który „za wielką cenę” (1 Kor 6,19) nabył nas Bogu, bo za cenę swojej krwi (Ap 5,9), wezwał nas do ufności w Jego łaskę i moc: „A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie” (Mt 11,5).

11. Na zakończenie chcielibyśmy przypomnieć piękne słowa św. Augustyna, które czytamy w Liturgii Godzin w czwartek 29 tygodnia Okresu Zwykłego: „Tak więc w utrapieniach, które mogą pomóc i zaszkodzić, nie wiemy, o co należy się modlić. Ponieważ jednak są one zawsze bolesne, uciążliwe, sprzeciwiają się naturalnym skłonnościom, dlatego pod wpływem pragnienia wspólnego wszystkim ludziom prosimy o ich oddalenie. Tymczasem powinniśmy ufać Panu Bogu naszemu, że jeżeli nie oddala utrapień, to nie dlatego, iż o nas zapomina. Raczej cierpliwie znosząc zło spodziewajmy się dostąpienia dóbr większych. W taki bowiem sposób ‚moc w słabości się doskonali’ […] Toteż jeśli się zdarzy coś przeciwnego, niż prosimy, wtedy znosząc cierpliwie i dziękując Bogu za wszystko, nie powinniśmy wątpić – nawet w najmniejszym stopniu – iż bardziej pożyteczne dla nas jest to, co Bóg chce, niż to, czego my sami pragniemy. Taki właśnie przykład dał nam Boski Pośrednik, gdy powiedział: ‚Ojcze, jeśli to możliwe, niech odejdzie ode Mnie ten kielich’. Wkrótce jednak, doskonaląc swą ludzką wolę przyjętą we Wcieleniu, dodaje: ‚Wszakże nie jako Ja chcę, ale jak Ty, Ojcze’. Przeto słusznie ‚przez posłuszeństwo Jednego, wszyscy stają się sprawiedliwymi’” (List do Proby 130, 14, 25-26: CSEL 44, 68-71). Dokument zatwierdzony na posiedzeniu (online) Komisji Nauki Wiary KEP dnia 14 listopada 2020 roku. [1] KKK, nr 324. [2] KKK, nr 305.

CZYTAJ DALEJ

Nadzieja ma niebieskie podarte jeansy

2020-11-28 14:42

[ TEMATY ]

Duszpasterstwo Akademickie Emaus

Wspólnota Rodzin Emaus

Remont Małżeński

Maciej Orman/Niedziela

Michał Frąckowicz

Michał Frąckowicz

To tytuł Remontu Małżeńskiego – rekolekcji, które w Duszpasterstwie Akademickim Emaus w Częstochowie w dniach 27-29 listopada prowadzą Anna i Michał Frąckowicz ze wspólnoty Mocni w Duchu w Łodzi.

– Żyjemy w czasach zawiedzionej nadziei. Poklepywanie po ramieniu i mówienie, że wszystko będzie dobrze, powoli przestaje nam wystarczać, dlatego podczas tych rekolekcji chcemy szukać nadziei niebieskiej, z nieba, która dociera do głębi serca, radości i smutku, pytań i wątpliwości. To nadzieja, która zawieść nie może – wyjaśnił w pierwszej konferencji Michał Frąckowicz.

Podając przykłady nadziei, wymienił: Abrahama, „który wbrew nadziei uwierzył nadziei”; Dawida, który pokonał Goliata; Maryję i Józefa, którzy doświadczyli licznych zawirowań; Apostołów w Wieczerniku, którzy myśleli, że z niewielkiej wspólnoty narodzi się wielki Kościół, i wdowę, która puka do drzwi, prosząc o jałmużnę.

– Nadzieja jest do wzięcia. Ona jest w zasięgu twojego serca, bo Bóg chce dawać, ale być może trzeba będzie o nią powalczyć, ruszyć sercem, umysłem, gestem czy słowem – powiedział Michał Frąckowicz. Dlatego właśnie te podarte jeansy, bo remontu nie robi się przecież w sukience czy garniturze.

W poszukiwanie nadziei uczestników rekolekcji wprowadził fragment z Ewangelii według św. Łukasza (Łk 24, 13-33) o uczniach z Emaus, który przedstawia zawiedzioną nadzieję. – Uczniowie pokładali wielką nadzieję w Jezusie jako Mesjaszu, który miał wyzwolić Izraela z okupacji rzymskiej i przywrócić jego państwowość. Czy to była prawdziwa nadzieja? – pytał prowadzący. Zaznaczył, że Jezus ją zweryfikował, przedstawiając uczniom, co mówiły o Nim Pisma.

Wskazał na ważne zestawienie: nadziei i iluzji. – Nadzieja to nasze duchowe oczekiwanie, które ma realne umocowanie w życiu – w wydarzeniach i znakach, które daje nam Bóg. Iluzja to moja fantazja, wyobrażenie o tym, jakim człowiekiem mam być ja, mój współmałżonek, dzieci, jak mają wyglądać moja rodzina, praca czy przyszłość – tłumaczył M. Frąckowicz. Podkreślił, że nadzieję i iluzję dzieli bardzo wąska granica, stąd trudno je odróżnić.

Jako sposób zaproponował reguły rozeznawania duchowego św. Ignacego. Warto zacząć od badania duchowych poruszeń, na które składają się bodziec i emocje. – Wkurzony małżonek to nie jest osoba, która wkroczyła na ścieżkę zła. To osoba, która zmaga się z emocjami. Emocje to nie my, choć oczywiście mogą prowadzić do grzechu – zauważył M. Frąckowicz. Za świętym z Loyoli zachęcał, aby przypatrywać się emocjom, tj. temu, co je spowodowało. – Warto popatrzeć, jakie bodźce wysyłam do współmałżonka i jakie reakcje one powodują oraz jakie emocje wywołują we mnie bodźce, które dostaję od współmałżonka. To jest praca na lata, ale warto ją podjąć, dlatego że w ten sposób odkryjemy pozytywne i negatywne poruszenia i będziemy mogli budować małżeństwo na tych pozytywnych – przekonywał.

– Moment, kiedy poradzimy sobie z naszymi poruszeniami, tak że wszystko będzie idealnie, to moment, który – jak mówiła moja babcia – przyjdzie z wiekiem. Z wiekiem trumny – kontynuował.

Zachęcał również do szukania towarzyszy i kierowników duchowych. – Jeżeli masz od współmałżonka jakiś stały komunikat (słowo czy gest), który brzmi w twoich uszach, to to jest głos Boga w twoim sercu. Takimi towarzyszami są również dzieci. Warto nie lekceważyć tego głosu.

Oczywiście, najczęściej kierownikiem duchowym jest kapłan. Co może wiedzieć o małżeństwie? Bardzo dużo. – Sam wyrósł w konkretnej rodzinie. Poza tym słucha spowiedzi, więc ma świetne spektrum problemów. Ma również dystans do tego, z czym się zmagasz. A co najważniejsze – ma sakrament kapłaństwa, w który wpisane jest rozeznawanie duchowe.

Michał Frąckowicz mówił również o podejmowaniu ważnych decyzji życiowych (przeprowadzka, ważny zakup, zmiana systemu wychowawczego). Radził, aby podejmować je, kiedy oboje małżonków są w tzw. czasie pocieszenia. – To moment, kiedy jestem blisko Boga, kiedy emocjonalnie kocham cały świat, gdy jestem pozytywnie nastawiony do współmałżonka, rodziny, życia i decyzji, kiedy w życiu duchowym modlitwa przychodzi mi łatwo – wyliczał.

Podkreślił, że kiedy w domu zdarzy się coś negatywnego, a nam przychodzi myśl o tym, że ktoś lub coś jest w nim beznadziejne, nie jest to głos Boży.

Za św. Ignacym podał reguły, które służą uchwycenia się nadziei z nieba ze świadomością, że wszystko będzie nas od niej odciągać.

Agere contra – działać przeciw. – Jeżeli współmałżonek mnie zdenerwuje, odkładam emocje na bok i próbuję go bardziej kochać. To martyrologia. Wiem. Droga krzyżowa. Wiem. Umieranie. Wiem, ale jak popatrzysz na krzyż, to jest ta droga – zauważył M. Frąckowicz.

Tantum quantum – o tyle, o ile. – Angażuję się w coś o tyle, o ile nie odciąga mnie to od domu. To może być praca czy relacja poza domem, od relacji damsko-męskich po koło brydżowe. Papierkiem lakmusowym jest pytanie: gdzie mi jest lepiej – w domu czy poza nim? – tłumaczył.

Magis – bardziej. – Reguła, która mówi, że w związku zawsze może być lepiej. Nie tylko dlatego, że chcemy i się staramy, chociaż to jest bardzo ważne, ale przede wszystkim dlatego, że Bóg jest po twojej stronie. On nie jest teraz zajęty pandemią, ale ciągle czuwa nad twoim życiem, nad każdym detalem – stwierdził.

Na zakończenie M. Frąckowicz ponownie nawiązał do fragmentu Ewangelii o uczniach z Emaus, którym „otworzyły się oczy, gdy zobaczyli Jezusa przy łamaniu chleba, obecnego w Eucharystii”. W ten sposób zachęcił uczestników rekolekcji do adoracji Najświętszego Sakramentu. – To jest czas, kiedy możemy powiedzieć Bogu o wszystkim, co „leży nam na wątrobie”.

Konferencji można wysłuchać pod adresem:

https://www.youtube.com/watch?v=0peGuY0jgi8&feature=youtu.be .

Dzisiaj (w sobotę 28 listopada) o godz. 18 kolejna konferencja. O 19.30 rozpocznie się adoracja Najświętszego Sakramentu. W jej trakcie będzie możliwość skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania.

W niedzielę 29 listopada zapraszamy na konferencję o 8.45 oraz na Mszę św. o godz. 10.

Link do transmisji na stronie: www.remont.rodzinyemaus.pl .

Anna i Michał Frąckowicz – ponad 30 lat stażu małżeńskiego. Mają dwójkę dorosłych dzieci. Od prawie 40 lat są związani z jezuitami i Centrum Mocni w Duchu. To dwa bieguny osobowości i dwa różne światy, które tylko Bóg jest w stanie połączyć.

Ona – artysta plastyk, profesor nadzwyczajny, wykładowca akademicki, specjalista od rzeźby miękkiej i tkaniny artystycznej. Wrażliwa na ludzi i świat. Tytan pracy twórczej. Ewangelizuje wartościami duchowymi w kulturze m.in. przez Repasator Miłości.

On – nauczyciel, wychowawca, pracownik jezuickiego Centrum Mocni w Duchu, odpowiedzialny za SOS dla wspólnot. Prowadził wiele rekolekcji dla grup modlitewnych w Polsce i poza granicami kraju. Jego hobby to szachy, brydż i świat „Gwiezdnych wojen”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję