Siostra tak rozpoczyna swój wpis na profilu na facebooku:
Pomóż w rozwoju naszego portalu
"To będzie mocne. Ale to siedzi we mnie od dawna i nie daje mi spokoju...."
- pisze wzburzona dominikanka. I dodaje:
"Nie rozumiem, dlaczego w procesie deinstytucjonalizacji tak głośno mówi się o dzieciach z niepełnosprawnościami przebywających w domach pomocy społecznej, a jednocześnie niemal całkowicie pomija się dzieci mieszkające w domach dziecka?!.... W ZOL, itd. Jakby ich temat był niewygodny. Jakby łatwiej było udawać, że problem nie istnieje.
Czy te dzieci nie mają potrzeb?
Nie mają prawa do prawdziwego domu?"
Jak podkreśliła, im bardziej wczytuje się w proponowaną ustawę o pomocy społecznej i słucha dyskusji wokół niej, tym więcej pojawia się pytań:
"Coraz mniej wierzę w przypadek. Bo coś mi tu po prostu nie gra. Za dużo jest przemilczeń, za dużo wybiórczości i za dużo tematów omijanych szerokim łukiem."
Siostra podejrzewa także, iż zmiana ustawy budzi ogromny niepokój:
Reklama
"Posunę się nawet dalej — zaczynam się zastanawiać, gdzie jest drugie dno tej ustawy. Co tak naprawdę ma zostać zmienione, a co wygodnie pozostawione poza debatą publiczną....
Dla mnie to nie jest już tylko kwestia przepisów. To jest kwestia ogromnego niepokoju.... Będę to badać do końca. Nie dam się zastraszyć!"
Jak dodaje na koniec, w całej tej sprawie zagubiono najważniejsze, czyli dobro dziecka:
"Bo nie umiem przejść obojętnie obok czegoś, co wydaje mi się tak bardzo nieoczywiste, niespójne i — momentami — wręcz zatrważające.
Najgorsze jest jednak to, że w całej tej dyskusji znowu można zgubić dziecko. A przecież to ono powinno być najważniejsze."
