Reklama

Wiadomości

Smoleńsk – Katyń 2010

Rok 2010. 10 kwietnia. 70. rocznica mordu katyńskiego. Na Cmentarzu Katyńskim zaplanowano uroczyste obchody rocznicowe z udziałem Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Kilka dni wcześniej w Katyniu był polski Premier. Do wspólnej wizyty Premiera i Prezydenta nie doszło. Katastrofa smoleńska zmieniła nie tylko program katyńskich uroczystości, ale również bieg historii

Niedziela Ogólnopolska 15/2016, str. 18-19

[ TEMATY ]

Smoleńsk

PAP/Grzegorz Jakubowski

Katyń, Rosja, 10 kwietnia 2010 r. Miejsce uroczystości związanych z 70. rocznicą zbrodni katyńskiej – cmentarz wojskowy w Katyniu, po katastrofie samolotu. Kilka pierwszych krzeseł dla polskiej delegacji pozostało pustych

Specjalnym pociągiem pojechałem do Katynia z Federacją Rodzin Katyńskich w przeddzień uroczystości, 9 kwietnia 2010 r. Wyjechałem z bratem. To była nasza pierwsza wizyta na grobie krewnego – ppor. Zbigniewa Cichobłazińskiego. Razem z nami jechali znajomi, którzy stracili w Katyniu ojca i dziadka, oficera Korpusu Ochrony Pogranicza. Wyjazd tak licznej grupy, w dużej części starszych ludzi, został zorganizowany przez Rząd RP, a dokładnie przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Przewodniczącego Rady Andrzeja Przewoźnika widziałem na peronie tuż przed odjazdem pociągu. Przyszedł dopilnować, czy wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Żegnał się też z tymi, których znał osobiście. Wśród pasażerów pociągu była jego córka. Trudno było przypuszczać, że odjeżdżający widzieli go wtedy ostatni raz. W przeddzień wyjazdu przy kolacji w hotelu w Warszawie, gdzie zakwaterowano członków Rodzin Katyńskich, poznałem prezesa Federacji Rodzin Katyńskich – Andrzeja Sariusza-Skąpskiego. Także jego córka jechała z nami do Katynia. On sam dostał zaproszenie na pokład samolotu.

Mroźny poranek w Smoleńsku

Pociąg odjeżdżał z dworca Warszawa Zachodnia. Miejsca wtedy niezbyt reprezentacyjnego jak na stolicę, ale tylko tam znajdował się odpowiednio długi peron, przy którym mógł się zmieścić pociąg do Smoleńska. Jechaliśmy całą noc. Na miejscu przywitał nas mroźny poranek. O piątej rano wschodzące słońce świeciło ostro na bezchmurnym niebie. Dworzec odnowiony i posprzątany. Milicja chroniła pociąg na całej długości peronu. W holu dworca miłe pracownice banku pomagały przyjezdnym z Polski poradzić sobie z rosyjskimi bankomatami. Na ścianach socrealistyczne freski, a na stelażach – darmowe gazety. Wziąłem jedną, w artykule o zbrodni katyńskiej przeczytałem, że „wszystko już zostało wyjaśnione i nie ma już czego w tej sprawie szukać, a poza tym jest jeszcze do wyjaśnienia kwestia jeńców sowieckich z 1920 roku”.

Po kilku godzinach pod dworzec podjechały autobusy. Zajęły prawie cały parking. Kolumna kilkudziesięciu autokarów prowadzona przez milicyjne radiowozy ruszyła na północ. Niebo zdążyło się już zachmurzyć. Szybko wyjechaliśmy z centrum, mijaliśmy przedmieścia z drewnianymi domkami w ogródkach, by wjechać w gęsty sosnowy las. Kiedy ten się kończył, zobaczyliśmy linię kolejową biegnącą wzdłuż drogi, a przy niej niewielki parterowy domek. To stacja Gniezdowo, na której polscy oficerowie wysiadali z pociągu wprost do samochodów wiozących ich do katyńskiego lasu. Wtedy, w 1940 r., był to właściwie zagajnik, dzisiaj po obu stronach drogi rośnie wysoki, gęsty las. Autobusy ustawiły się na poboczu. Ciągnęły się daleko, ostanie ginęły we mgle, która stopniowo zasnuwała okolicę. Było zimno. Czekaliśmy w kolejce do kontroli bezpieczeństwa. Rosyjskie służby sprawdzały dokładnie wszystkie torby, plecaki, reklamówki. Wokoło ustawiono stalowe barierki. Było tylko jedno przejście. W końcu weszliśmy, najpierw na parking, gdzie można było dostać ciepłą herbatę, później na cmentarz. Przy wejściu mała izba pamięci urządzona przez Stowarzyszenie Memoriał – rosyjską organizację pozarządową, która bardzo wiele zrobiła w celu odkłamania w Rosji sprawy mordu katyńskiego. W izbie znajdują się przedmioty wykopane z grobów katyńskich podczas ostatniej ekshumacji. Obok zobaczyliśmy replikę wagonu, którym w Rosji Sowieckiej wożono więźniów, m.in. do Katynia. Rosjanie z Memoriału godni są najwyższego uznania. W Rosji takie działania do dziś wymagają odwagi.

Reklama

Katyński las

Za ogrodzeniem polskiego cmentarza rozpościerał się las o dziwnie nierównym podłożu, nad którym wybudowano metalowe kładki. Przechadzali się po nich nieliczni przechodnie. To też jest cmentarz. Las katyński był bowiem miejscem kaźni wielu narodów Związku Sowieckiego. Rozstrzeliwano w nim ofiary wielkiej czystki w latach 30. ubiegłego wieku, czyniono to w czasie wojny, a nawet po niej. Teren jest dużo większy od polskiego cmentarza. Kładki służą temu, by nie chodzić po grobach, bo tam każda piędź ziemi to grób. Ziemia zapada się nierównomiernie w miejscu pochówków. Zamordowanych nikt nie ekshumował, nikt nie policzył, nie identyfikował i nie pochował, jak to miało miejsce z polskimi oficerami, których ciała z dołów śmierci przeniesiono do zbiorowych mogił obok ołtarza. Osobne groby mają generałowie. Rosjanie, chcąc nie chcąc, uczą się od Polaków szacunku do swoich pomordowanych. Uczą się o nich mówić, a niektórzy nawet myśleć. W 2010 r. jedynym sakralnym znakiem na tym terenie był ustawiony w centrum lasu duży prawosławny krzyż, przy którym zaraz po informacji o katastrofie polskiego samolotu z prezydentem i delegacją katyńską prawosławny ksiądz rozpoczął krótkie nabożeństwo za tych, którzy stracili w niej życie. Później przed wejściem na oba cmentarze, polski i rosyjski, przy drodze z Gniezdowa, wybudowano dużą cerkiew, która dominuje nad całym obszarem.

Katastrofa

Uczestnicy uroczystości mieli na szyi identyfikatory różniące się kolorem smyczy. Po tym można było rozpoznać, kto przyjechał z Polski, a kto należy do miejscowej Polonii. Tych z Polonii było wielu. Oprócz identyfikatora uczestnicy otrzymali też repliki guzików z orzełkami z mundurów polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Niedaleko wejścia stał duży prawosławny krzyż. Ścieżka do Polskiego Cmentarza Wojennego prowadziła na prawo. Pojawili się polscy żołnierze z kompanii honorowej, którzy kierowali w stronę głównego ołtarza, gdzie miała zostać odprawiona Msza św. z udziałem Prezydenta RP. W pewnym momencie zobaczyłem dziennikarzy biegnących w stronę bramy. Pomyślałem, że właśnie przyjechała polska delegacja, która miała przylecieć samolotem. Po chwili zorientowałem się jednak, że to nie delegacja, tylko poruszenie spowodowane jakąś wiadomością. „Pewnie się spóźnią – pomyślałem. – Z samolotami tak bywa, nawet rządowymi. Trzeba będzie czekać w tym zimnie i wilgoci nie wiadomo jak długo”. Informacja rozchodzi się wśród zebranych lotem błyskawicy. Poczułem, że stało się coś poważnego. W wozie transmisyjnym Telewizji Polskiej usłyszałem rozmowy o katastrofie. Zrozumiałem, że samolot z polską delegacją rozbił się przy lądowaniu na lotnisku w Smoleńsku. Stojący obok mężczyzna pobladł gwałtownie. Wyszeptał, że jest dziennikarzem, miał być w tym samolocie, jednak ze względu na brak miejsc poleciał wcześniej jakiem. Niektórzy twierdzili, że ktoś przeżył. Coś mi jednak mówiło, że z takich katastrof raczej nikt nie uchodzi z życiem. Okazało się, że to prawda.

Na początku było kłamstwo

Z głośnika słychać było głos Jana Pospieszalskiego, dziennikarza obsługującego uroczystość. Mówił o katastrofie. Msza św. odbędzie się z opóźnieniem. Rozpoczął modlitwę różańcową. Obecni na cmentarzu nie wiedzieli, co ze sobą zrobić. Większość modliła się przy tabliczkach z nazwiskami bliskich, którzy w Katyniu zakończyli swoją ziemską wędrówkę z kulą w potylicy. Ja także odnajduję tabliczkę z nazwiskiem ppor. Zbigniewa Cichobłazińskiego, w cywilu kolejarza, dyżurnego ruchu na stacji PKP. W szczelinę między stalowymi tabliczkami z nazwiskami pomordowanych obok nazwiska wujka wkładam różaniec.

Reklama

Na twarzach ludzi widać powagę, skupienie, ale i niedowierzanie. Wielu dowiedziało się o katastrofie z SMS-ów i telefonów odebranych z Polski. Przyjechaliśmy, żeby uczcić tych, których zamordowano 70 lat temu, a tu kolejne ofiary. Zginęli w tak niewyobrażalny sposób. Prezydent z Pierwszą Damą, politycy ze wszystkich partii, znani ludzie z różnych dziedzin życia: legenda Solidarności Anna Walentynowicz, ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, duchowni, rektorzy, generałowie... 96 osób. Trudno w to uwierzyć, przecież rządowe samoloty się nie rozbijają. Zgodnie z pierwszą informacją, która pojawiła się w sprawie katastrofy, samolot podchodził do lądowania kilka razy. Szybko okazało się, że to nieprawda. Podobno informację tę podał gubernator obwodu smoleńskiego. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w sprawie katastrofy smoleńskiej na początku było kłamstwo.

Puste krzesła

Niebawem głos dzwonu wydobywający się spod ziemi – tak zaprojektowano ołtarz na polskim cmentarzu wojskowym – ogłosił rozpoczęcie Mszy św. w intencji zamordowanych oficerów i ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu. Kilka pierwszych rzędów krzeseł dla polskiej delegacji pozostało pustych. Nikt ich nie zajął. Widać było, jak dotkliwa jest to strata.

Uroczystości katyńskie zakończyły się zaraz po Mszy św. Wszystko, co zaplanowano później, zostało odwołane. Polscy żołnierze i harcerze grzecznie zachęcali wszystkich do zajmowania miejsc w autobusach. Zawieziono nas do kasyna oficerskiego w Smoleńsku, gdzie czekał na nas obiad. Chwilę później kawalkada autobusów ruszyła w kierunku dworca. Pociąg odjechał znacznie wcześniej, niż zaplanowano w programie. Nad ranem od polskiej granicy towarzyszyli nam psycholodzy z policji.

Oczekiwanie na prawdę

Po powrocie do Polski zastaje nas atmosfera przygnębienia i niedowierzania. Telewizja pokazuje wizytę polskiego premiera w miejscu katastrofy, który w „serdecznym” uścisku przyjmuje kondolencje premiera Rosji. Zaczyna się oczekiwanie na prawdę o tym, co się stało na smoleńskim lotnisku 10 kwietnia 2010 r.

Tydzień później byłem na służbowej delegacji w Warszawie. Udałem się pod Pałac Prezydencki. Spod Dworca Centralnego odchodziły w tym kierunku specjalne autobusy ZTM. Na Krakowskim Przedmieściu zastałem tłum ludzi stojących w zadumie przed ustawionym przez harcerzy krzyżem. Wokół panowała cisza. W stronę Placu Zamkowego ciągnęła się kolejka tych, którzy chcieli oddać hołd Prezydentowi RP i Pierwszej Damie. Trumny z ich ciałami zostały bowiem wystawione w Pałacu Prezydenckim. Harcerze odbierali od ludzi znicze i stawiali je pod krzyżem. Cisza sprzed pałacu jest nie do zapomnienia...

Autor dziękuje Stowarzyszeniu Rodzina Katyńska w Częstochowie, dzięki któremu mógł uczestniczyć w uroczystościach na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu 10 kwietnia 2010 r. Szczególne wyrazy wdzięczności kieruje do Pani Prezes Anny Bieleckiej.

2016-04-06 08:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W katastrofie smoleńskiej zginęło 10 duchownych różnych wyznań

[ TEMATY ]

Smoleńsk

katastrofa smoleńska

Eliza Radzikowska-Białobrzewska/KPRP

W piątek 10 kwietnia minie dziesiąta rocznica tragedii smoleńskiej, w której zginęli wszyscy pasażerowie państwowej delegacji zmierzającej na uroczystości upamiętnienia Zbrodni Katyńskiej. W katastrofie lotniczej wśród 96 osób śmierć poniosło dziesięciu duchownych różnych wyznań.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej.

W katastrofie zginęli zasłużeni duchowni kilku wyznań: kapelani, duszpasterze, działacze pozarządowi, wykładowcy uczelni wyższych, opiekunowie Polonii. Poniżej przedstawiamy ich krótkie biogramy.

Ks. Bronisław Gostomski (ur. 9 listopada 1948 - zm. 10 kwietnia 2010) - kapelan prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, duszpasterz londyńskiego środowiska Rodzin Katyńskich, opiekun Polonii. Proboszcz w Peterborough, następnie w Bradford i Londynie. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ks. infułat Zdzisław Król (ur. 8 maja 1935 - zm. 10 kwietnia 2010) - doktor prawa kanonicznego, od 1996 r. postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki na etapie diecezjalnym, były kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, współorganizator pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Był publicystą, przewodniczącym Rady Programowej miesięcznika "Wiadomości Archidiecezjalne Warszawskie", tygodnika "Przegląd Katolicki" i Katolickiego Radia Józef. Publikował kazania w zbiorze pt. "Świętokrzyskie Kazania Radiowe" oraz artykuły w "Tygodniku Solidarność" oraz w tygodniku katolickim "Niedziela". Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ks. Andrzej Kwaśnik (ur. 10 listopada 1956 - zm. 10 kwietnia 2010) - kapelan Federacji Rodzin Katyńskich, stołecznego Oddziału Prewencji Policji, warszawskiego stowarzyszenia „Rodzina Policyjna 1939”, stowarzyszenia „Rodzina Policyjna”, Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie, kapłan archidiecezji warszawskiej. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ks. płk Jan Osiński (ur. 24 marca 1975 - zm. 10 kwietnia 2010) - kapłan Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, wicekanclerz Kurii Polowej Wojska Polskiego, sekretarz biskupa polowego Tadeusza Płoskiego, naczelny kapelan Straży Ochrony Kolei, kapelan Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei w Warszawie, kapelan Bazy Lotniczej w Warszawie. Pośmiertnie awansowany na stopień pułkownika, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz uhonorowany tytułem "Zasłużony dla Miasta Warszawy".

Ks. płk Adam Pilch (ur. 26 czerwca 1965 - zm. 10 kwietnia 2010) - duchowny luterański, kapelan, Naczelny Kapelan Wojskowy Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP. Pracował w parafiach w Warszawie, Żyrardowie i Węgrowie. Był członkiem Kapituły Orderu Uśmiechu. Uczestniczył w spotkaniach z żołnierzami w misjach pokojowych w Kosowie, Libanie i Czadzie. Pośmiertnie awansowany do stopnia generała brygady i odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ks. Roman Indrzejczyk (ur. 14 listopada 1931 - zm. 10 kwietnia 2010) - kapelan prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rektor kaplic prezydenckich (2005-2010), kanonik Kapituły Kolegiackiej Kampinosko-Bielańskiej. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Był w różnych okresach swojego życia m.in. duszpasterzem szpitala psychiatrycznego w Tworkach, proboszczem parafii Dzieciątka Jezus na warszawskim Żoliborzu, nauczycielem religii. W czasie PRL współpracował z działaczami opozycji solidarnościowej. Był także krajowym duszpasterzem służby zdrowia i wiceprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Bp Tadeusz Płoski (ur. 9 marca 1956 - zm. 10 kwietnia 2010) - biskup polowy Wojska Polskiego, doktor habilitowany nauk prawnych, od 2004 r. generał dywizji, kapelan Biura Ochrony Rządu, Krajowy Duszpasterz Kombatantów. W ramach prac Konferencji Episkopatu Polski był członkiem Rady Prawnej oraz delegatem ds. harcerzy, kombatantów i duszpasterstwa policji. W 2005 został powołany w skład Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Należał do Zakonu Bożogrobców. Pośmiertnie awansowany do stopnia generała broni i odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ks. prof. Ryszard Rumianek (ur. 7 listopada 1947 - zm. 10 kwietnia 2010) - profesor nauk teologicznych, członek Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie. Podczas kształcenia w seminarium duchownym był kolegą Jerzego Popiełuszki. Święcenia kapłańskie przyjął w 1972 z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Od 2005 r. rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Na uczelni pełnił także funkcje kierownika katedr: Historii Biblijnej i Filologii Biblijnej. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

O. Józef Joniec (ur. 12 października 1959 - zm. 10 kwietnia 2010) - członek zakonu pijarów, działacz pozarządowy, duszpasterz młodzieży, katecheta, przełożony pijarski, współzałożyciel i długoletni prezes Stowarzyszenia Parafiada im. św. Józefa Kalasancjusza, w ramach której był twórcą i organizatorem wielu imprez i programów edukacyjnych skierowanych do dzieci i młodzieży. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i uhonorowany tytułem "Zasłużony dla Miasta Warszawy".

Abp Miron (Mirosław) Chodakowski (ur. 21 października 1957 - zm. 10 kwietnia 2010) - polski arcybiskup prawosławny, generał brygady, doktor teologii, prawosławny ordynariusz Wojska Polskiego. W latach 1984-1998 kierował monasterem Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy w Supraślu, prowadząc jego odbudowę ze zniszczeń dokonanych w czasie II wojny światowej i doprowadzając do ponownej organizacji męskiej wspólnoty monastycznej. Pośmiertnie awansowany do stopnia generała dywizji, odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, uhonorowany tytułem "Zasłużony dla Miasta Warszawy".

CZYTAJ DALEJ

Szkoła we wrześniu 2020. Warunki i zasady

2020-08-13 09:09

[ TEMATY ]

szkoła

Adobe.Stock

W Ministerstwie Edukacji Narodowej odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli: Dariusz Piontkowski Minister Edukacji Narodowej i Izabela Kucharska Zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego.

Co do zasady, od pierwszego września uczniowie rozpoczną edukację w szkołach stacjonarnie, z zachowaniem ogólnych wytycznych GIS, MZ i MEN. Natomiast na obszarach, w których zostały wyodrębnione strefy z uwagi na większe ryzyko zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 przygotowaliśmy dodatkowe zalecenia, które dyrektor placówki może zastosować uwzględniając specyfikę swojej szkoły – powiedział Dariusz Piontkowski Minister Edukacji Narodowej.

Zalecenia dla dyrektorów szkół ze stref żółtej i czerwonej

MEN wspólnie z GIS przygotował dodatkowe zalecenia dla dyrektorów publicznych i niepublicznych szkół i placówek, które znajdują się w strefie żółtej i czerwonej. Kilka dni temu zostały wydane ogólne wytyczne dla dyrektorów publicznych i niepublicznych szkół i placówek.

Zalecamy, by dyrektor szkoły, placówki z terenu objętego strefą żółtą, czerwoną organizował pracę szkoły z uwzględnieniem wytycznych MEN, MZ i GIS dla publicznych i niepublicznych szkół i placówek od 1 września 2020 r., w zakresie - higieny, czyszczenia i dezynfekcji pomieszczeń i powierzchni, gastronomii, organizacji pracy burs/internatu, postępowania w przypadku podejrzenia zakażenia u pracowników szkoły/internatu/bursy. Warto przypomnieć, że wytyczne te są zbieżne z zaleceniami międzynarodowych organizacji działających w tym zakresie.

Dodatkowo dyrektor może ustalić elastyczne godziny przychodzenia klas do szkoły, np. co 5-10 minut.

Ponadto, dyrektor może ograniczyć do minimum przychodzenie i przebywanie osób trzecich, w tym w strefach wydzielonych, wprowadzić obowiązek zachowania dystansu między uczniami w przestrzeniach wspólnych szkoły lub stosowanie przez nich osłony ust i nosa (korytarze, szatnia). Podobne obostrzenia mogą być zastosowane w przypadku pracowników szkoły, jak np. ochrona ust i nosa, np. w pokojach nauczycielskich czy na korytarzach.

Zaprezentowane wskazówki dają również możliwość wyznaczenia stałych sal lekcyjnych, do których przyporządkowana zostanie jedna klasa czy wprowadzenia zakazu organizowania wyjść grupowych i wycieczek szkolnych. Wskazówki te pozwalają także na zorganizowanie zajęć wychowania fizycznego na powietrzu, tj. w otwartej przestrzeni terenu szkoły.

Możliwe warianty zawieszenia zajęć przez dyrektora szkoły

Minister Dariusz Piontkowski podkreślił, że standardowym sposobem organizacji zajęć będą zajęcia tradycyjne, w szkole. Dyrektor szkoły będzie mógł zawiesić prowadzenie zajęć w formie stacjonarnej i wprowadzić kształcenie mieszane (hybrydowe) – wariant B lub zdalne – wariant C. Możliwe to będzie po uzyskaniu zgody organu prowadzącego i pozytywnej opinii Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Warto zaznaczyć, że wprowadzenie żółtej lub czerwonej strefy na terenie danego powiatu nie oznacza automatycznego przechodzenia pracy szkół w tryb mieszany czy zdalny. W takich wypadkach powiatowa stacja sanitarno-epidemiologiczna może zalecić tylko ograniczone działania, jak np. obowiązek zasłaniania ust i nosa w przestrzeniach wspólnych szkoły lub placówki. W przypadku funkcjonowania placówki w trybie mieszanym lub zdalnym okres ten nie powinien być dłuższy niż zwyczajowo 14 dni przeznaczone na czas kwarantanny, a dyrektor może w tym czasie ograniczyć realizację materiału szkolnego.

Warunki wprowadzenia kształcenia w wariancie B i C

Wariant B

Dyrektor szkoły będzie mógł podjąć decyzję o wprowadzeniu Wariantu B, czyli kształcenia mieszanego, gdy państwowa powiatowa stacja sanitarno-epidemiologiczna, na poziomie ilości i charakteru zachorowań na danym terenie uzna za konieczną taką organizację nauki. Kształcenie mieszane (tzw. hybrydowe) będzie dot. pojedynczych lub niewielkich grup uczniów, zajęć w mniejszych grupach lub dla części klas (np. klasy I-III – zajęcia stacjonarne, a starsze klasy zajęcia zdalne). Dyrektor szkoły będzie zobowiązany zorganizować kształcenie zdalne np. dla uczniów pozostających na kwarantannie, dla uczniów przewlekle chorych, na podstawie opinii lekarza sprawującego opiekę zdrowotną nad uczniem, dla uczniów, którzy mają orzeczenie o indywidualnym nauczaniu z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Wariant C

Dyrektor szkoły będzie mógł podjąć decyzję o wprowadzeniu Wariantu C czyli zawieszeniu wszystkich zajęć stacjonarnych i przejściu na nauczanie zdalne dla wszystkich uczniów. Kluczowa przy podejmowaniu takiej decyzji będzie zgoda organu prowadzącego i pozytywna opinia państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarno-Epidemiologicznego, która zostanie podjęta gdy będzie duże zagrożenie epidemiczne w powiecie lub będą przypadki zachorowań lub kwarantanny grupy osób w danej placówce.

Kto rozpoczyna działania z uwagi na sytuację epidemiologiczną

Informacja do senepidu, np. o zachorowaniu wśród uczniów lub personelu, może pochodzić od lekarza, ale – w zależności od sytuacji – również od rodziców lub pełnoletniego ucznia, dyrektora szkoły, placówki lub innych pracowników szkoły, którzy uzyskali informację o zachorowaniu. Informacja taka podlega weryfikacji i ocenie ryzyka przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Przeprowadza on dochodzenie epidemiologiczne, a następnie, w razie potrzeby, podejmuje czynności, które mają na celu zapobieganie szerzeniu się zakażeń i zachorowań.

Procedury w sytuacji podejrzenia zakażenia SARS-CoV-2

Podczas konferencji zostały zaprezentowane również procedury postepowania w sytuacji zagrożenia zakażenia oraz schemat postępowania. W przypadku podejrzenia zakażenia na terenie szkoły lub placówki dyrektor lub nauczyciel musi odizolować ucznia w wyznaczonym wcześniej do tego pomieszczeniu, a następnie poinformować o tym fakcie rodziców, którzy muszą odebrać dziecko ze szkoły. Jeśli będzie taka potrzeba, rodzic z dzieckiem powinni udać się do lekarza.

Jeżeli objawy wskazują na możliwość zarażenia SARS-CoV-2 (infekcja górnych dróg oddechowych, wysoka gorączka, kaszel), należy o tym fakcie poinformować najbliższą powiatową stację sanitarno-epidemiologiczną i postępować według jej dalszych zaleceń. Jeśli wynik testu dziecka będzie pozytywny, będzie wszczynane dochodzenie epidemiczne, którego celem jest ustalenie kręgu osób potencjalnie narażonych. Dyrektor szkoły powinien stosować się do zaleceń inspektora sanitarnego. Osoby z bliskiego kontaktu mogą zostać skierowane na kwarantannę (do 14 dni), a inne osoby, które nie miały bezpośredniego kontaktu lub kontakt krótkotrwały, mogą być poddane nadzorowi epidemiologicznemu i mogą nadal funkcjonować, np. uczyć się, przebywać w szkole. Osoby te jednak powinny stale monitorować stan swojego zdrowia, np. poprzez pomiar temperatury ciała.

Materiały informacyjne

Dziś również udostępniliśmy na stronie internetowej MEN najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi w związku z powrotem uczniów do szkół i placówek od 1 września 2020 r. To obszerny zbiór kilkudziesięciu pytań, które mogą być pomocne dla rodziców, dzieci i nauczycieli.

Przygotowaliśmy również plakaty informacyjne – wskazówki dla uczniów i rodziców, które pokazują podstawowe zasady zachowania bezpieczeństwa w szkole, w drodze do niej czy podczas spędzania wolnego czasu.

CZYTAJ DALEJ

Abp Szal: szanujmy nasze rodziny i módlmy się, by nie uległy zniszczeniu

2020-08-13 20:17

[ TEMATY ]

rodzina

Przemyśl

abp Adam Szal

Marian Sztajner/Niedziela

Abp Adam Szal

Metropolita przemyski abp Adam Szal podczas czwartkowej mszy św. w Kalwarii Pacławskiej k. Przemyśla nawoływał, aby zwrócić wielką uwagę na rodziny, szanować je i modlić się, aby nie uległy zniszczeniu. Wcześniej odczytał dekret podnoszący tamtejszy kościół do rangi bazyliki mniejszej.

W Kalwarii Pacławskiej od wtorku trwa Wielki Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Jego punktem kulminacyjnym była czwartkowa msza święta pod przewodnictwem metropolity przemyskiego abp. Adama Szala, w czasie której został ogłoszony dekret podnoszący kalwaryjski kościół, gdzie znajduje się Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej, do godności bazyliki mniejszej.

Arcybiskup w czasie homilii, zwracając się do wiernych zachęcał, aby pozwolili karmić się eucharystią. „Bez eucharystii my chrześcijanie nie możemy żyć, nie ma niedzieli bez eucharystii, eucharystia gwarantuje nam związek z Panem Bogiem i daje nam siłę do dźwigania krzyża, który przybiera w naszym życiu różną postać(…). Eucharystia daje nam siłę do radykalizmu chrześcijańskiego, który jest tak bardzo potrzebny we współczesnym świecie” - przekonywał hierarcha.

Przypominając słowa kardynała Roberta Saraha z 2018 roku abp Szal mówił, że „trzeba wielką uwagę zwrócić na rodziny”.

„Na rodziny, które są tak niszczone, które są nieraz prowadzone do rozpadu. Szanujmy nasze rodziny i módlmy się o to, aby rodziny nie uległy zniszczeniu” - apelował.

Jego zdaniem właśnie takiej wizji chrześcijaństwa ma pomóc czwartkowa uroczystość, w tym ogłoszenie kościoła w Kalwarii Pacławskiej bazyliką mniejszą.

„To rzeczywiście nobilitacja tego miejsca. Nobilitacja miejsca, w którym Pan Bóg działa. Działa poprzez tajemnicę krzyża, tajemnicę eucharystii, która tu jest tak szczodrobliwie rozdzielana, poprzez tajemnicę Matki Bożej, która tutaj jest tak czczona” – mówił abp. Szal.

Zaznaczył, że w kontekście chrześcijańskim bazylika to dom samego Boga w Trójcy Świętej Jedynego, a w Kalwarii Pacławskiej to także dom Jego Matki.

Podkreśli też, że obecne nadanie tytułu bazyliki mniejszej „jest owocem wiary ludu pielgrzymującego razem z Maryją do Pana Boga, w kierunku tych trzech filarów: krzyża, eucharystii i Matki Bożej”.

Kalwaryjski kościół został podniesiony do godności bazyliki mniejszej decyzją Watykanu.

„Tytuł honorowy bazyliki mniejszej (basilica minor) jest nadawany przez papieża świątyniom wyróżniającym się wartością zabytkową, liturgiczną, pielgrzymkową i duszpasterską” – wyjaśnił PAP o. Jan Maria Szewek, rzecznik prasowy Krakowskiej Prowincji Franciszkanów, którzy od początku istnienia Kalwarii Pacławskiej się nią opiekują.

Po zakończeniu mszy św. odsłonięto tablicę upamiętniającą wydarzenie.

Kalwaria Pacławska to jedno z najbardziej znanych miejsc kultu w Polsce, często nazywana Jerozolimą Wschodu - ze względu na szczególny kult Męki Pańskiej, a z kolei z uwagi na obecność cudownego obrazu Matki Bożej i umiłowanie Maryi przez wiernych, nosi też miano Jasnej Góry Podkarpacia. Jest jednym z najbardziej znanych miejsc pielgrzymkowych w Polsce. Kult Matki Bożej Kalwaryjskiej datuje się już od XVIII stulecia.

Franciszkański kompleks klasztorny w Kalwarii Pacławskiej powstał na wzgórzu Karpat Wschodnich w XVII w. z pobudek religijnych wojewody podolskiego, kasztelana lwowskiego Andrzeja Maksymiliana Fredry z Pleszowic herbu Bończa. Legenda głosi, że podczas jednego z polowań puścił się w pogoń za szczególnie dorodnym okazem jelenia. Niespodziewanie zwierzę zatrzymało się, a wśród jego rogów pojawił się jaśniejący krzyż. Fredro postanowił upamiętnić to miejsce, wznosząc na wzgórzu kościół i klasztor, do którego sprowadził franciszkanów.

W XVII w. do Kalwarii z Kamieńca Podolskiego trafił cudowny obraz Matki Bożej, przed którym niegdyś modlili się królowie: Jan Kazimierz i Jan III Sobieski oraz polscy hetmani i książęta, a ponad 50 lat temu - kard. Karol Wojtyła. W księgach klasztornych i sanktuaryjnych odnotowano ponad 50 cudów.

Wokół klasztoru, wśród łąk i lasów rozsianych jest ponad 40 kaplic, w większości wchodzących w skład Drogi Krzyżowej, Dróżek Pana Jezusa, Dróżek Matki Bożej, Dróżek Pogrzebu i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. (PAP)

autor: Agnieszka Pipała

api/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję