Reklama

Odtwarzanie natury

O inżynierii przyrodniczej, bioróżnorodności i spełnianiu wymagań Unii Europejskiej z ministrem środowiska Janem Szyszko rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 15/2016, str. 36-37

Grzegorz Boguszewski

Jan Szyszko

Jan Szyszko

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Nie po raz pierwszy jest Pan Profesor ministrem resortu środowiska. W jakim stanie tym razem zastał Pan sprawy ochrony środowiska?

MIN. JAN SZYSZKO: – Resort zastałem w sytuacji, prawdę powiedziawszy, demontażu, prawdopodobnie był przewidziany do likwidacji. Zaskoczyło mnie panujące tu nastawienie na bierną ochronę przyrody, czyli pozostawienie jej własnemu losowi, co najwyżej ochronę przed człowiekiem.

– Jak na dziś przedstawia się lista podstawowych zaniechań i niedostatków w dziedzinie ochrony środowiska?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Jednym z największych zaniedbań jest brak prawa wodnego. Na skutek nadmiernej uległości poprzedniego rządu jest dziś dużo nieporozumień wokół pakietu klimatyczno-energetycznego, który w obecnej formie całkowicie niszczy bezpieczeństwo energetyczne Polski. Zmartwił mnie też bardzo stan spraw wiążących się z kulturą współżycia człowieka ze środowiskiem, czyli np. całkowity brak wizji rozwiązania problemów śmieci, nieunormowanie problemów związanych z hałasem.

– Czym zatem zajmowano się przez ostatnie lata?

Reklama

– Chyba głównie urzędowaniem oraz biurokracją wynikającą ze spełniania poleceń Unii Europejskiej i dostosowywania przepisów prawnych. Ale mimo to zaległości są tu również bardzo duże; sięgają kilkuset niewydanych aktów prawnych. Staramy się to po kolei naprawiać.

– Co poszło na pierwszy ogień?

– Priorytetem była, oczywiście, sprawa negocjacji na COP21, czyli konferecji klimatycznej w Paryżu. Tak się złożyło, że na 10 dni przed rozpoczęciem tych negocjacji zostałem ministrem i...

– ...i musiał Pan zacząć od radykalnie dobrej zmiany!

– Zgadza się. Trzeba było szybko zmienić przygotowaną przez poprzedni rząd instrukcję negocjacyjną, która zakładała, że Polska ma mówić dokładnie tym samym głosem co Unia Europejska. Zgodnie z nową instrukcją rządową zaprezentowaliśmy w Paryżu bardziej stanowcze stanowisko Polski. Paryskie porozumienie klimatyczne diametralnie zmieniło warunki dotychczas stawiane przez Unię. Można powiedzieć, że odnieśliśmy sukces.

– A konkretnie?

Reklama

– Wróciliśmy do korzeni, czyli do idei zrównoważonego rozwoju, nakreślonej na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 r. Podpisana wtedy i do dziś obowiązująca ramowa konwencja klimatyczna mówi, że trzeba zmniejszyć koncentrację dwutlenku węgla w atmosferze, ale że należy to robić dwoma sposobami: po pierwsze – redukować emisję, przede wszystkim dzięki nowym technologiom, a po drugie – wychwytywać z atmosfery dwutlenek węgla jako dar życia, czyli wykorzystywać go do regeneracji żywych układów przyrodniczych, np. lasów, a przez rozkład tzw. biomasy – do użyźniania gleb. A to oznacza zwiększenie bioróżnorodności, zapewnienie dobrej wody, dobrego powietrza. Od takiego pojmowania zrównoważonej gospodarki Unia Europejska zupełnie odeszła!

– Po szczycie klimatycznym w Paryżu mówił Pan Minister, że Polska dzięki zawartemu tam porozumieniu będzie mogła sprostać nawet wyśrubowanym normom Unii. W jaki sposób?

– Porozumienie to daje nam możliwość redukcji CO2 nie tylko przez eliminację emisji, ale także poprzez zwiększanie pochłaniania przez lasy. Można więc śmiało zakładać, że nie będzie żadnych problemów, aby Polska nie spełniła unijnych wymogów 40-procentowej redukcji dwutlenku węgla w atmosferze. Właściwie już dzisiaj prawie osiągamy ten pułap.

– A w jaki sposób można udowodnić, że lasy mogą być w Polsce naprawdę istotnym czynnikiem redukcji emisji?

Reklama

– Dziś mamy w Polsce 7,5 mln ha lasów, jeżeli więc założymy, że nie wycinamy lasu co 100 lat, lecz np. co 101 – podwyższamy wiek rębności – wtedy można łatwo wyliczyć, ile milionów ton CO2 będzie pochłonięte dodatkowo, przy założeniu, że 1 ha lasu pochłania ok. 16 ton. Ponadto mamy jeszcze tę dodatkową możliwość przebudowywania dominujących dziś drzewostanów jednogatunkowych, głównie sosnowych, na mieszane, wielopiętrowe, z bogatymi podszytami, które będą absorbować znacznie więcej CO2. Ważne jest tu również podnoszenie zasobności gleb w węgiel organiczny. W tym celu trzeba ograniczać wycinanie lasu metodą zrębów zupełnych, by nie dochodziło do „ucieczki” węgla do atmosfery z leśnych gleb – w postaci dwutlenku węgla. Trzeba więc tak prowadzić wycinkę, by jednocześnie stymulować odnowienia naturalne, wtedy gleba nieprzerwanie pracuje, zatrzymuje węgiel, staje się coraz bardziej sprawna. Taka gleba może akumulować ok. 150 ton węgla na hektarze, czyli ponad 500 ton CO2.

– Ekolodzy idą dalej – mówią, że właśnie dlatego powinno się lasy zostawić samym sobie, niech drzewa próchnieją i zasilają glebę.

– Byłoby dobrze, gdyby tak mogło być, ale pojemność gleb względem akumulacji węgla organicznego jest jednak ograniczona. Gdy gleba jest nim wysycona, jak to ma miejsce np. w Puszczy Białowieskiej, to węgiel z martwych drzew po prostu ucieka do atmosfery.

– Teraz przy okazji sporu o przyszłość Puszczy Białowieskiej często pada ten „ekologiczny” argument, że las właściwie może sobie dać radę sam, że niepotrzebna jest żadna inżynieria przyrodnicza.

– Oczywiście, że las da sobie radę sam, tak jak pole ziemniaków, które po przejściu stonki nadal będzie jakoś istniało... Podobną sytuację mamy teraz w Puszczy Białowieskiej. W dużej części Białowieskiego Parku Narodowego obowiązuje ścisła ochrona; są tam powierzchnie doświadczalne (tzw. powierzchnie prof. Tadeusza Włoczewskiego), w które w ostatnich dziesięcioleciach człowiek w żaden sposób nie ingerował i na których kiedyś rosły przepiękne drzewostany mieszane – dąb, jesion, sosna, świerk itd. Teraz pozostał sam grab... Czy naprawdę taka była ta prastara puszcza? Wiemy, że nie.

– Twierdzi Pan Profesor – na przekór protestującym dziś ekologom – że bierna ochrona prowadzi do wynaturzenia i zdegradowania natury?

Reklama

– Tak można to ująć. W naturalnych układach przyrodniczych rzadko przecież występują lite grabiny. Coraz częściej przekonujemy się, że to brak inżynierii przyrodniczej, a nie jej nadmiar wywołuje degradację siedlisk, ogranicza możliwości bytowania nie tylko różnorodnej roślinności, ale także związanych z tą roślinnością zwierząt. Przed wiekami przyroda chroniła swą bioróżnorodność w sposób naturalny, za pomocą rozmaitych katastrof – pożarów, powodzi. Dziś może liczyć na pomoc człowieka, który chroni ją przez rozumne użytkowanie.

– Ale dzisiejsi „obrońcy” Puszczy Białowieskiej mówią, że mamy tu do czynienia z nadmierną ingerencją człowieka.

– Pierwszym mitem, rozpowszechnionym szeroko przez media, także za granicą, jest twierdzenie, że Puszcza Białowieska to dziewiczy, nietknięty ręką człowieka obiekt przyrodniczy. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Puszcza ma świetnie udokumentowaną historię użytkowania i daj Bóg, żeby historia innych skarbów przyrodniczych świata była tak szczegółowo opisana jak historia Puszczy Białowieskiej!

– Można powiedzieć, że tylko dlatego przetrwała, iż była roztropnie chroniona i zarazem użytkowana?

– Oczywiście! W zależności od stanu rozwoju gospodarczego tę puszczę w różny sposób, ale jednak nieprzerwanie użytkowano. W monografii Ottona Hedemanna z 1939 r. „Dzieje Puszczy Białowieskiej w Polsce przedrozbiorowej (w okresie do 1798 roku)” znajdujemy mapy z połowy XVI wieku, które pokazują podział puszczy w związku z tzw. wchodami, czyli konkretnymi uprawnieniami ludności do korzystania z wszelkich dobrodziejstw lasu. Tak, bez wątpienia właśnie użytkowanie tego lasu przez wieki zaowocowało tą białowieską bioróżnorodnością, którą kilkadziesiąt lat temu wszyscy zaczęli się zachwycać. Powinniśmy pamiętać, że to jest dzieło rąk ludzkich i dziedzictwo miejscowej ludności.

Reklama

– I chronić przed niezbyt rozumną ochroną?

– Można by tak przewrotnie powiedzieć, patrząc dziś na pierwszy rezerwat, który stworzono w tym miejscu, gdzie były najstarsze drzewa z barciami... Teraz są tam właśnie już tylko drzewostany grabowe. A na terenie tzw. lasów zagospodarowanych błędnymi decyzjami doprowadzono do tego, że giną siedliska ważne z punktu widzenia Unii Europejskiej i jej programu „Natura 2000”. Giną świetliste dąbrowy, grądy, olsy.

– Nie dlatego, że to leśnicy nadmiernie eksploatują puszczę?

– Dlatego, że drastyczne ograniczenie normalnego pozyskania drewna zarządzone w 2012 r. w 3 nadleśnictwach gospodarujących w Puszczy Białowieskiej doprowadziło do osłabienia pozostających na pniu starszych drzewostanów. Doszło do zwiększonego występowania w nich patogennych owadów, które na zasadzie epidemii zaczynają teraz atakować także zdrowe drzewa.

– Czym się kierowano, ograniczając wycinkę?

– Bezrefleksyjnie powtarzano, że chodzi o ochronę nietkniętego ręką człowieka niemalże ostatniego na świecie lasu naturalnego, trzeba go zatem chronić przed leśnikami, czyli zakazać wycinki. Leśnicy nie wycinali drzew, a one i tak uległy zniszczeniu.

– Jedynym remedium jest teraz zwiększona wycinka, usuwanie zakażonych drzew?

Reklama

– Bezwzględnie tak. Bo drzewa zaczęły usychać, przewracać się, trzeba było je usuwać z dróg, teraz leżą w lesie. A siedliska giną, na niedawno jeszcze żyznych grądach powstają zespoły trawiaste. W innych miejscach pojawia się zabagnienie i tam drzewa schną ze względu na nadmiar wody... Jak na ironię losu, może nam tu grozić proces z Unią Europejską o zniszczenie unikatowych siedlisk.

– Oponenci Pana Ministra mówią, że Polska może mieć kłopoty z powodu zarządzonej przez Pana zwiększonej wycinki w białowieskich nadleśnictwach. Media straszą, że Komisja Europejska może znów wdrożyć procedurę naprawczą, wspaniałomyślnie zawieszoną po ograniczeniach wycinki zarządzonej w 2012 r. przez poprzedni rząd.

– Komisja jest teraz dokładnie informowana, że giną cenne siedliska, a wraz z nimi wiele cennych gatunków flory i fauny, właśnie dlatego, że lasu w odpowiednim czasie nie zaczęto przebudowywać. Sądzę, iż Komisja powinna być poważnie zaniepokojona przede wszystkim tym, że na terenie Puszczy Białowieskiej giną siedliska i gatunki, że zamarło kilkaset tysięcy jesionów – o czym się w Polsce w ogóle nie mówi. Że występują na nich masowo takie gatunki patogennych owadów, jak jeśniak czarny i jesionowiec pstry. Że ginie sosna – wyginęło już ponad 100 tys. sosen zaatakowanych przez kornika sześciozębnego i ostrozębnego. Że ginie dąb – mamy kilkaset tysięcy drzew z ogłodkiem dębowcem i opiętkami. I oczywiście, że zamarło kilka milionów świerków na skutek żeru takich korników, jak kornik drukarz, kornik drukarczyk, czterooczak czy też rytownik pospolity. Interwencja ludzka jest tu niezbędna i już spóźniona.

Reklama

– Naprawdę nie boi się Pan Profesor wielkiego międzynarodowego skandalu z powodu zwiększonej wycinki w Puszczy Białowieskiej?

– Nie boję się światowego skandalu, ale cały świat zapraszam do podziwiania polskich zasobów przyrodniczych. Domagam się wpisania Puszczy Białowieskiej na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO jako przykładu harmonijnego współżycia człowieka z przyrodą.

– Czy jednak uda się ją zachować przez najbliższe stulecia?

– Bez ludzkiej interwencji nie będzie możliwe, aby zachować Puszczę Białowieską w takim stanie, w jakim była jeszcze kilka lat temu, a więc piękna i tętniąca bioróżnorodnością. Obecnie trwa szczegółowa inwentaryzacja całego obiektu. Puszcza została podzielona na dwie części. W jednej nie będzie się nic robiło, tylko inwentaryzowało zachodzące zmiany, monitorowało stan poszczególnych siedlisk i występujących tam gatunków. W drugiej części natomiast za pomocą inżynierii przyrodniczej postaramy się odtworzyć te siedliska i gatunki, które tam powinny występować, właśnie te najbardziej cenne z punktu widzenia Unii Europejskiej. Będzie to więc wielkie doświadczenie na skalę światową. A za jakiś czas przekonamy się, kto ma rację. Wykonamy pełną dokumentację dzisiejszego sporu z wyszczególnieniem autorów wszystkich opinii i decyzji, wszystkich działań oraz zaniechań, aby każdy miał swój pomnik, na jaki zasłużył. Jak ta zmarła w 2010 r. 101-letnia kobieta, która na swoim grobie na cmentarzu w Hajnówce kazała wypisać: „Ja ten las sadziłam”. Jej syn był leśnikiem.

* * *

Jan Szyszko
Profesor nauk leśnych, polityk, poseł na Sejm V, VI, VII i VIII kadencji, minister ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa w rządzie Jerzego Buzka ( 1997-99), minister środowiska w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego (2005-07), obecnie – minister środowiska w rządzie Beaty Szydło

2016-04-06 08:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Jan Nepomucen

Niedziela podlaska 20/2001

[ TEMATY ]

święty

Arkadiusz Bednarczyk

Św. Jan Nepomucen z kościoła w Lutczy

Św. Jan Nepomucen z kościoła w Lutczy
Św. Jan Nepomucen urodził się w Pomuku (Nepomuku) koło Pragi. Jako młody człowiek odznaczał się wielką pobożnością i religijnością. Pierwsze zapiski o drodze powołania kapłańskiego Jana pochodzą z roku 1370, w których figuruje jako kleryk, zatrudniony na stanowisku notariusza w kurii biskupiej w Pradze. W 1380 r. z rąk abp. Jana Jenzensteina otrzymał święcenia kapłańskie i probostwo przy kościele św. Galla w Pradze. Z biegiem lat św. Jan wspinał się po stopniach i godnościach kościelnych, aż w 1390 r. został mianowany wikariuszem generalnym przy arcybiskupie Janie. Lata życia kapłańskiego św. Jana przypadły na burzliwy okres panowania w Czechach Wacława IV Luksemburczyka. Król Wacław słynął z hulaszczego stylu życia i jawnej niechęci do Rzymu. Pragnieniem króla było zawładnąć dobrami kościelnymi i mianować nowego biskupa. Na drodze jednak stanęła mu lojalność i posłuszeństwo św. Jana Nepomucena. Pod koniec swego życia pełnił funkcję spowiednika królowej Zofii na dworze czeskim. Zazdrosny król bezskutecznie usiłował wydobyć od Świętego szczegóły jej spowiedzi. Zachowującego milczenie kapłana ukarał śmiercią. Zginął on śmiercią męczeńską z rąk króla Wacława IV Luksemburczyka w 1393 r. Po bestialskich torturach, w których król osobiście brał udział, na pół żywego męczennika zrzucono z mostu Karola IV do rzeki Wełtawy. Ciało znaleziono dopiero po kilku dniach i pochowano w kościele w pobliżu rzeki. Spoczywa ono w katedrze św. Wita w bardzo bogatym grobowcu po prawej stronie ołtarza głównego. Kulisy i motyw śmierci Świętego przez wiele lat nie był znany, jednak historyk Tomasz Ebendorfer około 1450 r. pisze, że bezpośrednią przyczyną śmierci było dochowanie przez Jana tajemnicy spowiedzi. Dzień jego święta obchodzono zawsze 16 maja. Tylko w Polsce, w diecezji katowickiej i opolskiej obowiązuje wspomnienie 21 maja, gdyż 16 maja przypada św. Andrzeja Boboli. Jest bardzo ciekawą kwestią to, że kult św. Jana Nepomucena bardzo szybko rozprzestrzenił się na całą praktycznie Europę. W wieku XVII kult jego rozpowszechnił się daleko poza granice Pragi i Czech. Oficjalny jednak proces rozpoczęto dopiero z polecenia cesarza Józefa II w roku 1710. Papież Innocenty XII potwierdził oddawany mu powszechnie tytuł błogosławionego. Zatwierdził także teksty liturgiczne do Mszału i Brewiarza: na Czechy, Austrię, Niemcy, Polskę i Litwę. W kilka lat potem w roku 1729 papież Benedykt XIII zaliczył go uroczyście w poczet świętych. Postać św. Jana Nepomucena jest w Polsce dobrze znana. Kult tego Świętego należy do najpospolitszych. Znajduje się w naszej Ojczyźnie ponad kilkaset jego figur, które można spotkać na polnych drogach, we wsiach i miastach. Często jest ukazywany w sutannie, komży, czasem w pelerynie z gronostajowego futra i birecie na głowie. Najczęściej spotykanym atrybutem św. Jana Nepomucena jest krzyż odpustowy na godzinę śmierci, przyciskany do piersi jedną ręką, podczas gdy druga trzyma gałązkę palmową lub książkę, niekiedy zamkniętą na kłódkę. Ikonografia przedstawia go zawsze w stroju kapłańskim, z palmą męczeńską w ręku i z palcem na ustach na znak milczenia. Również w licznych kościołach znajdują się obrazy św. Jana przedstawiające go w podobnych ujęciach. Jest on patronem spowiedników i powodzian, opiekunem ludzi biednych, strażnikiem tajemnicy pocztowej. W Polsce kult św. Jana Nepomucena należy do najpospolitszych. Ponad kilkaset jego figur można spotkać na drogach polnych. Są one pamiątkami po dziś dzień, dawniej bardzo żywego, dziś już jednak zanikającego kultu św. Jana Nepomucena. Nie ma kościoła ani dawnej kaplicy, by Święty nie miał swojego ołtarza, figury, obrazu, feretronu, sztandaru. Był czczony też jako patron mostów i orędownik chroniący od powodzi. W Polsce jest on popularny jako męczennik sakramentu pokuty, jako patron dobrej sławy i szczerej spowiedzi.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Łatwogang ruszy rowerem z Zakopanego do Gdańska w ramach nowej zbiórki

2026-05-21 20:37

[ TEMATY ]

zbiórka

sweetlouise/pixabay.com

Influencer i streamer Piotr Hancke, znany jako Łatwogang, zapowiedział kolejną akcję charytatywną. Chce przejechać rowerem trasę z Zakopanego do Gdańska, by zebrać środki na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD) – poinformował w mediach społecznościowych.

Przejazd ma być transmitowany w internecie. Rozpocznie się w piątek o godz. 16. Organizator zapowiedział, że w trakcie przejazdu prowadzona będzie zbiórka na terapię genową dla chłopca. Jak podano w opisie internetowej zbiórki, koszt leczenia w USA wynosi 15 mln zł, a brakuje jeszcze 12 mln zł.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję