Reklama

Nowe rozmaitości

2016-04-06 08:37

pr
Niedziela Ogólnopolska 15/2016, str. 38

Oszczędność

Poprzednia ekipa niezbyt oszczędnie gospodarowała finansami publicznymi, za to bardzo oszczędnie gospodarowała dokumentami, szczególnie dotyczącymi katastrofy smoleńskiej.

Od rzeczy

Wyszło na jaw np., że komisja rządowa badająca katastrofę miała informację o tym, że w tupolewach stwierdzono poważną wadę fabryczną. Z jakichś tajemniczych przyczyn uznano, że ta informacja nie ma nic do rzeczy. No bo sam raport jest od rzeczy.

Marionetkowy reżim

Cała Ameryka nareszcie się dowie, co się u nas dzieje, bo KOD-owcy jadą za ocean. To musi być jednak mało poważny reżim, skoro swoich przeciwników swobodnie wypuszcza z kraju.

Reklama

Na kogo zły jest Obama

Wcześniej w Ameryce był prezydent Andrzej Duda i opozycyjne do rządu media trąbiły, że Barack Obama jest na Dudę zły, a nawet bardzo zły. Cud, że go w ogóle do Ameryki wpuścili, bo Łukaszenki np. nie wpuszczają.

Dziecinna igraszka

Los opozycji jest pod reżimem premier Beaty Szydło bardzo ciężki. Niestety – dla opozycji – nie udało się zablokować programu „Rodzina 500 plus”. 1 kwietnia br. wszedł w życie. Łamanie kołem przy tej torturze może się dla opozycji jawić jako dziecinna igraszka.

Sygnały

Służby otrzymały sygnał o planowanym zamachu na prezydenta. Przez telefon mówił o tym po niemiecku jakiś mężczyzna. Prezes Trybunału Konstytucyjnego też obawia się o swoje życie. Mówił mu to – chyba po polsku, ale głowy nie dajemy – wewnętrzny głos.

Reklama

Nie bój się spowiedzi

2019-12-04 07:07

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 18-19

Penitent powinien ze spowiedzi wyjść umocniony prawdą, że Bóg go kocha – mówi ks. Tadeusz Bijata, spowiednik z wieloletnim doświadczeniem, w rozmowie z ks. Mariuszem Frukaczem

stock.adobe.com

Ks. Mariusz Frukacz: – Sakrament pokuty i pojednania zajmuje bardzo ważne miejsce w życiu Kościoła. Jak z perspektywy blisko 60 lat kapłaństwa widzi Ksiądz znaczenie tego sakramentu zarówno dla życia kapłańskiego, jak i dla wiernych?

Ks. Tadeusz Bijata: – To, jakim przeżyciem jest sakrament spowiedzi św. dla penitenta, zależy również od osobowości kapłana. Powinien on zawsze podchodzić do spowiadającego się z wielkim szacunkiem, kulturą i delikatnością. Nie powinien być zdenerwowany. Dobrze jest, gdy kapłan przed spowiedzią chwilę się pomodli i skupi, wyciszy. Jako kapłani musimy stale pamiętać, że przecież każdy z nas jest dzieckiem Bożym. Może ten człowiek upadł, ale jeżeli chce się spowiadać, to znaczy, że chce się nawrócić. A nawrócić się to znaczy zerwać z przeszłością, zerwać z grzechem i w przyszłości go nie popełniać. Trzeba pamiętać, że grzech najbardziej rani Pana Boga, ale rani także człowieka osobiście, bo pozbawia go godności. Rani również Kościół, bo pomniejsza w nim dobra duchowe. Kapłan jako spowiednik powinien pamiętać o słowach Jezusa z Niedzieli Zmartwychwstania, kiedy spotkał się On z Apostołami w Wieczerniku: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20, 22-23). Pan Jezus wiedział, że jesteśmy słabi na skutek grzechu pierworodnego, i ustanowił sakrament pokuty po to, żeby człowiek mógł do Niego powrócić. Pan Jezus leczył i ludzkie ciało, i ludzką duszę. Jako przykład można podać ewangelicznego paralityka, którego mężczyźni wnieśli do domu, a Pan Jezus powiedział: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2, 5). Kiedy inni dziwili się tym słowom, Jezus polecił również: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” (Mk 2, 11). A zatem uzdrowił duszę i ciało. I to jest rzecz bardzo ważna. Pan Jezus zawsze miał czas na rozmowę z grzesznikami. Ogarnął swoim miłosierdziem grzeszną niewiastę. Nawet na krzyżu nawrócił złoczyńcę. Tu są wielka miłość i ogromne przebaczenie ze strony Jezusa. Kapłan, który sprawuje sakrament pokuty i pojednania, powinien wiedzieć, że przede wszystkim jest narzędziem i znakiem miłosiernego Boga i miłości Chrystusa względem grzesznika.

– Niekiedy ludzi paraliżuje sama myśl o spowiedzi. Nie korzystają z tego sakramentu przez całe lata. A kiedy już przychodzą się wyspowiadać, to nie wiedzą, od czego zacząć. Jak w takiej sytuacji może pomóc spowiednik?

– Duszpasterz, który wiele lat jest proboszczem lub wikariuszem na jednej parafii i zna osoby, które latami nie były u spowiedzi, powinien pierwszy spróbować z nimi porozmawiać, wyjść do nich. W takiej rozmowie, bez oceniania kogokolwiek, powinien spokojnie wytłumaczyć, dlaczego Pan Jezus ustanowił ten sakrament. Oczywiście, potrzebne są tutaj także delikatność i czułość, o której dzisiaj tak dużo mówi papież Franciszek. Chodzi o to, aby ludzie nie czuli lęku przed kapłanem i sakramentem spowiedzi św.

– Czasem człowiek odczuwa wstyd przed wypowiedzeniem grzechu...

– Bardzo ważna jest pomoc w przezwyciężeniu tego wstydu, choćby przez uświadomienie penitentowi, że kapłan również spowiada się ze swoich grzechów – ma przecież sam ciągle się doskonalić. Ważne jest uświadomienie, że sakrament pokuty, jako sakrament miłosierdzia, dźwiga człowieka, umacnia go.

– Papież Pius XII mawiał, że największym grzechem jest brak świadomości grzechu...

– Wiele osób rozumienie grzechu wyniosło z domu rodzinnego. Ci ludzie doceniają wagę sakramentu pokuty w Kościele. Fundamentem są tu więc rodzice. Równie ważną rolę w formowaniu sumienia, wiary i świadomości religijnej ma kapłan pracujący we wspólnocie parafialnej. Sam spotkałem na swojej drodze księdza bardzo mocnego w wierze, a zarazem delikatnego w podejściu do drugiego człowieka – i zapamiętałem go na całe moje późniejsze życie...

– Jakie znaczenie mają zadanie pokuty na zakończenie spowiedzi św. i późniejsze jej wypełnienie przez penitenta?

– Pokuta przyczynia się do tego, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad swoim postępowaniem, analizować swoje życie duchowe, moralne, to, jak ono wyglądało, i stara się coś zmienić, stać się lepszym. Dzisiaj ludzie używają czasem podczas spowiedzi stwierdzeń bardzo ogólnych. I tu jest ogromna rola kapłana, aby dopytać czy też naprowadzić penitenta, aby cały stanął w prawdzie. Oczywiście, trzeba to czynić spokojnie, z cierpliwością – wydaje się, że potrzebna jest wciąż pogłębiona formacja moralna. Nie bez znaczenia jest również wpływ środowiska, w którym człowiek wzrasta, wpływ mediów na ludzkie sumienie – obecnie największy wpływ mają telewizja i nowoczesne środki przekazu. Ale kiedy człowiek nie wypowie grzechu, to rani się jeszcze bardziej i oddala od Boga, od zbawienia.

– Co Ksiądz doradziłby młodym kapłanom spowiednikom?

– Życie jest o wiele bogatsze niż podręczniki. Kapłani powinni to widzieć, pamiętać o tym, że jest w nim dobro, ale także zło. Powinni się pochylić nad grzechem i spokojnie tłumaczyć człowiekowi, który został nim poraniony – w sprawowaniu sakramentu spowiedzi św. nie powinno być pośpiechu. Bardzo ważne jest również to, aby kapłan sam często się spowiadał. Wtedy właściwie formuje swoje sumienie. Sakrament pokuty i pojednania powinien być również przeżywany w rodzinie – ogromną rolę odgrywa tutaj modlitwa w rodzinie.

– Dla człowieka na pewno bardzo bolesne jest, kiedy nie otrzymuje rozgrzeszenia...

– Spowiednik również bardzo mocno przeżywa taką sytuację, to nie jest łatwe dla kapłana. Ważne jest, aby w takim momencie pomodlić się wspólnie z takim człowiekiem, zostawić go nie z goryczą, ale z przekonaniem, że Bóg go kocha.

Niektórzy powiadają: „A ja się spowiadam przed Bogiem”. To łatwe, to tak jak spowiadać się przez e-mail. Bóg jest daleko, ja coś mówię, ale nie twarzą w twarz, nie w cztery oczy. A Paweł wyznaje swoją słabość braciom właśnie twarzą w twarz. Inni z kolei mówią: „Idę do spowiedzi”, ale wyznają rzeczy tak eteryczne i lotne, że nie mają one żadnego zakorzenienia w konkrecie. To tak, jakby się nie spowiadać. Wyznawanie grzechów to nie wizyta u psychiatry ani sala tortur. To znaczy powiedzieć Bogu: „Panie, jestem grzesznikiem”, ale za pośrednictwem brata, aby to mówienie było także konkretne: „Jestem grzesznikiem z tego i tego powodu”. Papież Franciszek
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Dzieciątka Jezus

2019-12-16 12:44

Agnieszka Bugała

fotolia.com

Od narodzin Jezusa dzieli nas już tylko... nowenna. Warto w tym ostatnim okresie Adwentu nie ustawać w modlitwie. Nowenna do Dzieciątka Jezus z rozważaniami służebnicy Bożej s. Leonii Nastał może być niezwykłą pomocą w otwarciu serca na narodziny Boga i ujrzeniu w Nim prawdziwego dziecka.

16 Grudnia

Dzień 1

Raduj się, Jeruzalem, niech śpiewa ziemia, Prawa Pańskiego pewność się nie zmienia, wkrótce spełni się zapowiedź, którą Panna z ust Gabriela usłyszała.

Módlmy się:

Boże, Twój Jednorodzony Syn objawił się w naszej cielesnej naturze: spraw, abyśmy zostali wewnętrznie przekształceni przez Tego, który zewnętrznie był do nas podobny. Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

ROZWAŻANIE:

„Leonio, pójdź do Serca Mej Matki Niepokalanej, spędź 9 dni poprzedzających uroczystość Bożego Narodzenia przy tym Najsłodszym Sercu razem ze Mną Każdy z dziewięciu dni poświęć na uczczenie jednego z dziewięciu miesięcy, jakie spędziłem w tym raju dziewiczym. Pierwszy dzień poświęć na uwielbieniu i miłości Ojca Przedwiecznego, który w myśli Swojej przewidział od wieków stworzenie ludzkości, tajemnicę Wcielenia Swojego Syna. Podziękuj Ojcu Przedwiecznemu za to, że raczył dać ludzkości Swego Syna. Dziękuj Słowu, że raczyło przyoblec na Siebie ludzkie Ciało i Krew Dziewicy Niepokalanej. Uwielbiaj Trójcę Przenajświętsza za stworzenie Maryi, tego najwspanialszego arcydzieła Bożego. Łącz się w duchu z pierwszymi aktami Mojego życia najbardziej ukrytego. Ukryj się i ty w pokorze i wraz ze Mną powtarzaj: Ecce venio. Trwaj w milczeniu, kochaj, uwielbiaj.

Pójdź Moja mała siostrzyczko, zakosztuj słodyczy mleka dziewiczego Mej Matki Niepokalanej. Tym nektarem żywiła Mnie Ona w Mym niemowlęctwie, pragnę, by wszystkie dusze, wybrane dzieci Mej Matki Najświętszej zakosztowały tego napoju. Pragnieniu Swemu czynie zadość już tu, na ziemi, pojąc was Krwią Moją. Mleko Mej Matki Przeczystej piłem w niemowlęctwie, wchłaniając je w Siebie, w Swoją Krew, którą z miłości dla Moich ukochanych zostawiłem do picia wszystkim, którzy zbliżają się do Mnie po życie.

Czy kochasz małość, siostrzyczko Moja? Małe dzieci najchętniej przestają z małymi, bo się nawzajem najlepiej rozumieją. Język maleńkich, niezrozumiały dla starszych, stanowi bogate słownictwo, którym się tak dobrze posługują maleńcy. Dziecino Moja! Ja kocham małość – ukochaj ją i ty. Choćby cię świat nie zrozumiała – cóż ci na tym zależy? Ja zrozumiem twój szczebiot dziecięcy i chętnie będę przestawał z tobą w postawie dziecięcej. Żeby móc zrozumieć Jezusa, trzeba mieć wyczulony umysł słuchu duchowego, trzeba być wiernym żądaniom i natchnieniom Bożym.

W małości można się posuwać coraz głębiej, coraz dalej. Drobne cząsteczki materii można dzielić na drobiny i atomy – jakiż ich koniec? Leonio, dusza ludzka w oczach Boga jest wielka, jest przyszłym udzielnym księciem Królestwa Bożego. Ale w oczach własnych jest niczym, mniej niż atom, a jednak Bóg wie o tym maleńkim nicestwie, obdarzonym bytem i kocha je tak bardzo, że niczego nie szczędzi, by uwielmożnić i wieczną je chwałą przyodziać.

Maleńcy pisać nie umieją sami, trzeba, by ktoś kierował ich ręką. Dla tych, którzy będą cenzurować twoje pisma, będzie to drogowskazem, że nie jest to twoim dziełem, bo małość na to zdobyć się nie może. Bóg działa przez nicość, która Mu pozwala działać swobodnie.

Czy kochasz Jezusa?

Kocham Go – ktokolwiek zada mi takie pytanie – Bóg, czy stworzenie – każdemu odpowiem: kocham Go.

Czy kochasz Go pełnego chwały, czy wzgardzonego przez wszystkich?

Kto mnie pyta – czy to Ty, Najmilszy Jezu? Ty wiesz, że Cię kocham zarówno wśród chwały, jak i wówczas, gdy jesteś cierpieniem okryty. Kocham Go, jak maleńką Dziecinę, i jak Sędziego wieków. Gotowam powtórzyć zarówno wobec świata całego, jak i wobec Trójcy Przenajświętszej.

I Ja cię kocham Leonio, oblubienico Moja. Pragnę, byś w szczególniejszy sposób ukochała Moje niemowlęctwo. Każdy okres Mojego życia ma wartość nieskończoną, Boską. Ten sam Jezus jest wiekuiście w chwale u Ojca, ten Sam jako niemowlę w chwili w żłobie betlejemskim, ten Sam naucza, ten Sam umiera, zmartwychwstaje i żyje chwalebnym i sakramentalnym życiem. Sługa Moja Teresa doszła do doskonałości drogą dziecięctwa duchowego. Postąp o jeden szczebel wyżej, a raczej zstąp o jeden stopień niżej – do niemowlęctwa duchowego.

Zawahałam się, słysząc to, czy wszedłszy na jakąś drogę niemowlęctwa, nie zabłąkałam się na drogi biernego kwietyzmu - ale głos wewnętrzny ciągnął dalej.

Czyż jest na ziemi Zycie Jezusa w Eucharystii? A jednak jest to życie najistotniejsze. Jeżeli wejdziesz na drogę niemowlęctwa, upodobnisz się najbardziej do Jezusa w Hostii – do niemowlęctwa Bożego w żłóbku.

Wytłumaczę ci z czasem, na czym polega droga niemowlęctwa.

Niemowlę jest przede wszystkim uosobieniem niewinności, która płonie w jego oczętach czarującym blaskiem. W duszy jej żyje Trójca Przenajświętsza, bezpiecznie, bo nikt nie ma tyle siły, by rozwalić żyjącą świątynię Boga. Łatwiej rozwalić świątynię z gruzów, z marmurów, czy innego materiału, spojonego cementem. W duszy niemowlęctwa duchowego powinna być również najstaranniej pielęgnowana niewinność. Niezawodne zetknie się dusza z tym, co zmysłowe, ale ma się zachować wobec tego tak, jak niemowlę.

Delikatna miłość Jezusa, pamięć na Jego obecność, życie przy Sercu Matki Niepokalanej sprawią, że dusza przejdzie przez życie sercem nieskalanym, jak Izraelici przeszli sucha stopa przez Morze Czerwone.

A jeżeli dusza powierzy się całkowicie i najzupełniej Bogu i Matce Najświętszej, to nawet utrudzenia nie zazna, bo Maryja Niepokalana przeniesie niemowlę przez wzburzone fale.

- Mój Panie Jezu – a czy mogą pomyśleć o takiej niewinności dusze, które ją już utraciły? Czy mogą się ubiegać o tę niemowlęca miłość, anielskość dusze upadłe, obarczone ciężkimi winami?

- Tak, moje dziecię – chrzest miłości przywróci im anielską niewinność niemowlęcia. Miłość żałująca zaprowadzi je pod krzyż, przed trybunał pokuty, Krew Jezusa spłynie na nie sakramentalnie, jak spłynęła z wodą chrzcielną i zastarzały grzesznik stanie się znów czystym, jak niemowlę po chrzcie świętym. Leonio, dusze za mało wierzą w moc Sakramentu Pokuty, dlatego tak nieufnie odnoszą się do Jezusa – nawet po spowiedzi, a tymczasem Jezus, który jest cały Miłością i przebaczeniem nie myśli o grzechach przebaczonych, ale o tym, w jaki sposób zawrzeć z tą duszą przyjacielskie węzły miłości i wzajemnego oddania się.

Przypomnij sobie Jezusa – Niemowlę ukryte w łonie Matki Niepokalanej, a później żyjące również w całkowitej od Niej zależności tak, że nawet pokarmu nie przyjmował samodzielnie. Któż myślał o tym życiu tak ukrytym? A jednak całe niebo spoglądało z zachwytem na Dziewicę Przeczystą, w której było Życie – źródło wszelkiego życia. Człowiek Jezus miał świadomość Swego niemowlęctwa. Przyjął ten stan wyniszczenia i słabości dobrowolnie, chcąc tym aktem uniżenia wynagrodzić Ojcu za bunt woli człowieka wobec Boga.

Życie Jezusa – Niemowlęcia niech będzie wzorem niemowlęctwa duchowego dusz. I one niech przyjmą to niemowlęctwo świadomie w tym celu, by się całkowicie uzależnić od Boga, od Jego Najświętszej Woli i od Przemożnej Jego Matki Niepokalanej. Niech nie szukają samowolnie dróg świętości, niech Bogu powierzą swoje uświęcenie, każdy niejako ruch życia wewnętrznego, niech uzależnią od Woli Bożej, niech się powierzą Ojcu z ufnością niemowlęcia, nie myśląc nawet o tym, że ten dobry i ukochany Ojciec mógłby je odepchnąć. Któż odrzuca niemowlę? Chyba matka wyrodna – a przecież byłoby zbrodnią przypuścić, że Bóg – Dobroć niepojęta, mógłby tak postąpić ze Swoim dzieckiem i niemowlęciem. Świadomie niemowlęctwo nauczy dusze prawdziwej i najgłębszej pokory. Będzie to jakby stan pokory i ustawiczna świadomość swej niemocy, niezdolności do czegokolwiek w życiu wewnętrznym, bez Boga, bez uprzedniego aktu Jego Woli.

Leonio Moja – dotąd przedstawiłem ci czas i wiek niemowlęctwa, pragnąc pociągnąć cię całkowicie do jego ukochania”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem