Reklama

Wspólnota ambitnych ludzi

2016-04-06 08:37

Joanna Socha
Niedziela Ogólnopolska 15/2016, str. 44-45

Łukasz Kalawski
Stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” nie bez powodu nazywani są żywym pomnikiem św. Jana Pawła II

Stypendyści i absolwenci Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” zgodnie podkreślają, że kluczowe znaczenie dla ich rozwoju i sukcesu miała wspólnota ambitnych, młodych ludzi, w której mogli się znaleźć. Dziś robią zatem wszystko, aby dobrze wykorzystać dary, które otrzymali

Magdalena Chacińska, dziś studentka II roku zarządzania i dowodzenia na Akademii Obrony Narodowej w Warszawie, stypendium Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” dostała w wieku 15 lat. Pochodzi z liczącej ok. 500 mieszkańców miejscowości Nowe Ręczaje. Magda jest pewna, że bez stypendium nie zrealizowałaby wielu marzeń i planów. Ale oprócz stypendium bardzo ważne okazały się relacje, które nawiązała podczas obozów formacyjnych i spotkań wspólnotowych. – Przez te 6 lat poznałam wielu cudownych ludzi – stypendystów, pracowników fundacji, a także darczyńców. Każda z tych osób miała wpływ na mój sposób patrzenia na świat i w dużej mierze to dzięki nim odkryłam, co jest w życiu najważniejsze – opowiada.

Korzyści płynące z poznania wartościowych osób podkreśla również Aleksandra Gałka – dziś dziennikarka oraz początkująca reżyser filmów dokumentalnych, a 8 lat temu zwyciężczyni konkursu im. bp. Jana Chrapka o indeks na studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. – Fundacja pojawiła się w bardzo trudnym dla mnie okresie w życiu. Dzięki temu chyba właśnie najbardziej odpowiednim. Dostałam indeks, ale dostałabym się na studia i bez niego. Dostałam stypendium, ale poradziłabym sobie jakoś bez tych pieniędzy – chociaż byłoby niesamowicie trudno. Przede wszystkim jednak dostałam przyjaciół, a bez nich nie wyobrażam sobie dziś swojego życia – podkreśla Ola i dodaje, że wsparcie, które otrzymała od fundacji – zwłaszcza to mentalne – przyczyniło się do tego, iż teraz sama stara się być wsparciem dla innych.

– Na początku myślałem, że to zwykła anonimowa pomoc finansowa, gdzieś z góry. Że nawet nie poznam tych ludzi. Nawet nie wiedziałem, jak się myliłem – wspomina studiujący na UKSW Tomasz Kawerski, nawiązując do 2011 r., kiedy otrzymał list potwierdzający otrzymane stypendium. – Nadszedł czerwiec oraz pierwszy obóz. Jadąc na niego, nie wiedziałem, czego się spodziewać. Taki obóz, z obcymi dla mnie ludźmi, brzmiał dla mnie sztucznie. Okazało się natomiast, że była to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przydarzyły mi się w życiu. Dlaczego? Pochodzę z małego miasta, gdzie perspektywy rozwoju są niewielkie. Na obozie poznałem podobnych do mnie ludzi – niezamożnych, ale ambitnych i prawdziwych. Nie udawaliśmy przed sobą kogoś, kim nie byliśmy.

Reklama

– Nowo poznane osoby, poczucie wspólnoty i jedności z tymi ludźmi, których widzę po raz pierwszy, szczere rozmowy, integracja, formacja, przyjaźnie – oby na całe życie – to jest to, co dała mi i ciągle daje fundacja – wylicza Marcin Ścisłowski, student III roku ekonomii w Szkole Głównej Handlowej.

Przykładów stypendystów, którym dzięki fundacji udało się rozwinąć skrzydła, jest wiele. Często w mediach podkreślane są ich sukcesy i osiągnięcia naukowe. Wśród członków wspólnoty fundacji są laureaci ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów prawniczych, dziennikarskich, a także sportowych. Wielu stypendystów odbyło studia na najlepszych uczelniach świata oraz staże w najbardziej prestiżowych instytucjach w Polsce i Europie. Grono absolwentów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” tworzą m.in. lekarze, prawnicy, dziennikarze, przedsiębiorcy. Wszyscy zgodnie podkreślają, że oprócz pomocy finansowej kluczowe znaczenie dla ich rozwoju miało wsparcie duchowe i merytoryczne fundacji. Organizacja wykształciła już 3,5 tys. absolwentów, którzy teraz wspierają sektor publiczny i prywatny w Polsce.

Młodzież z wartościami

Stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” nie bez powodu nazywani są często żywym pomnikiem św. Jana Pawła II. Wiedzą, że spoczywa na nich ogromna odpowiedzialność – szansy, którą otrzymali, nie chcą zmarnować. – Wszyscy traktujemy siebie jako jedną wielką rodzinę i czujemy ogromny dług wdzięczności. Chcemy wykorzystać ten dar jak najlepiej. Ten cenny dar bycia stypendystami naszego Papieża Polaka – mówi Tomasz Kawerski. Zarówno stypendyści, jak i absolwenci fundacji chcą dziś udowodnić, że wsparcie ich marzeń nie poszło na marne. Jednym z przykładów jest przedszkole „Lolek”, które absolwenci otworzyli w Warszawie.

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” jest jedną z niewielu organizacji pożytku publicznego w Polsce, która oprócz kompleksowego programu stypendialnego skierowanego do utalentowanych młodych ludzi z niezamożnych rodzin prowadzi również szeroko zakrojoną działalność na rzecz promocji pamięci o św. Janie Pawle II. Ostatni, XV Dzień Papieski jest jednym z licznych przykładów zaangażowania fundacji na rzecz upamiętnienia pontyfikatu Jana Pawła II w Polsce i na świecie. Tego dnia, oprócz zbiórki publicznej na rzecz stypendiów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, w całej Polsce i w środowiskach polonijnych na świecie odbyły się koncerty oraz wydarzenia angażujące młodzież i dorosłych w upamiętnianie Papieża Polaka.

Fundacja przyznaje ponadto prestiżowe nagrody TOTUS, które wręcza uroczyście na oczach telewidzów na Zamku Królewskim w Warszawie. Fundacja organizuje również obozy formacyjne oraz tworzy Dzieło TV – internetową telewizję, za pomocą której podopieczni fundacji prezentują, w jaki sposób realizują swoje pasje, marzenia oraz plany na przyszłość.

Przekazać pomoc dalej

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” gromadzi i uruchamia potencjał młodych ludzi, którzy dzięki otrzymanemu wsparciu będą tworzyli przyszłość Polski. Tysiące utalentowanych i wykształconych osób, które na początku życiowej drogi otrzymały wsparcie od fundacji, dają nie tylko nadzieję na jak najdłuższe celebrowanie pamięci o św. Janie Pawle II, ale także na lepszą Polskę. To oni będą również pielęgnować wartości rodzinne, tak ważne dla Papieża Polaka. Znaczenie fundacji dla promocji Jana Pawła II i wartości, którymi się kierował, są zatem ogromne.

Aby funkcjonować i kontynuować działalność, fundacja potrzebuje wsparcia. Jedną z form pomocy jest przekazanie 1% podatku na rzecz Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

– W codziennej modlitwie dziękuję Bogu, że dane jest mi być stypendystą Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Jednak słowo „dziękuję” wypowiedziane nawet tysiąckroć nie odzwierciedli ogromu mojej wdzięczności za wszystko to, co otrzymałam od fundacji – mówi Magdalena Chacińska.

Autorka jest absolwentką Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historyczny triumf Polek

2019-12-13 20:36

Zespół wPolityce.pl

Marlena Karwacka i Urszula Łoś wygrały sprint drużynowy podczas zawodów o Puchar Świata w kolarstwie torowym w australijskim Brisbane. Drugie miejsce w zmaganiach mężczyzn w tej konkurencji zajęli Krzysztof Maksel, Mateusz Rudyk i Maciej Bielecki.

wPolityce.pl/youtube TEL-KAB Telewizja Kablowa Pruszków
Urszula Łoś

Karwacka i Łoś, rekordzistki Polski (32,791), miały najlepszy czas w kwalifikacjach (33,189), a w pierwszej rundzie wygrały z Ukrainkami Ołeną Starikową i Liubow Basową. W finale Polki minimalnie zwyciężyły Rosjanki Jekaterinę Rogową i Anastazję Wojnową, choć obu parom zapisano jednakowy wynik - 33,029.

Z kolei Rudyk, Bielecki i Patryk Rajkowski kwalifikacje zakończyli na czwartej pozycji, a w pierwszej rundzie Biało-czerwoni, już z Makselem w miejsce Rajkowskiego, okazali się lepsi od zespołu z Trynidadu i Tobago. W finale uzyskali 45,408 i byli wyraźnie słabsi od Japończyków, do których stracili prawie dwie i pół sekundy.

Wcześniej w wyścigu drużynowym Daria Pikulik, Nikol Płosaj, Katarzyna Pawłowska i Łucja Pietrzak miały ósmy czas kwalifikacji, ale w pierwszej rundzie uległy reprezentantkom Francji. Zostały sklasyfikowane na ósmej pozycji. Zwyciężyły Australijki, które w finale pokonały ekipę Nowej Zelandii.

W rywalizacji mężczyzn w tej konkurencji również najlepsi okazali się reprezentanci gospodarzy, a drugie miejsce zajęła Nowa Zelandia. Polacy nie startowali.

Zawody w Brisbane to przedostatnia runda o PŚ. Ostatnia odbędzie się w kanadyjskim Milton 24-26 stycznia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem