Oz 6, 3-6
Ozeasz przemawia w VIII wieku przed Chrystusem w Królestwie Północnym. W kraju narasta chwiejność polityczna i religijna. Kult Pana miesza się z obyczajem kananejskim. W takim czasie pojawia się wezwanie: „Poznajmy Pana”. Hebrajskie daʿat nie oznacza samej wiedzy. Mówi o więzi wiernej, o poznaniu, które przenika życie. Czasownik rādap, „dążyć”, należy do języka pościgu. Prorok wzywa więc do szukania Boga z wytrwałością, która nie ustaje po pierwszym zapale. Obrazy zorzy i deszczu mówią o Bożej wierności. Bóg przychodzi jak dar potrzebny ziemi.
Zaraz jednak prorok odsłania słabość ludzkiej odpowiedzi. Wierność Efraima i Judy przypomina poranną mgłę i rosę, która znika. Dlatego Bóg „ciosze” przez proroków. Słowo prorockie rozcina złudzenie po to, by ocalić przymierze. Szczyt tekstu pada w wersecie 6: „Miłości chcę, nie krwawej ofiary”. Hebrajskie ḥesed oznacza lojalną dobroć, wierność pełną miłosierdzia. Daʿat Elohim, poznanie Boga, stoi obok ḥesed. Oznacza to, że kult i życie nie mogą się rozdzielić. Ofiara bez wierności wobec Boga i bez troski o bliźniego staje się pusta. Jezus przywoła ten werset w sporze z faryzeuszami. Prorok nie odbiera Izraelowi kultu. Prowadzi kult do jego prawdy. Bóg pragnie serca, które trwa przy Nim i okazuje miłosierdzie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Rz 4, 18-25
Reklama
Paweł wraca do Abrahama jako do ojca wierzących. W Rz 4 patriarcha stoi przed Kościołem złożonym z Żydów i narodów. Słowa „wbrew nadziei uwierzył nadziei” ujmują napięcie całego tekstu. Po ludzku obietnica wydaje się zamknięta. Ciało Abrahama nosi znamiona starości. Łono Sary pozostaje niepłodne. Bóg jednak nie wiąże obietnicy z ludzką wydolnością. Wiąże ją ze swoim słowem.
Paweł przypomina, że Abraham nie załamał się, lecz utwierdził się w wierze i oddał Bogu chwałę. Wiara w tym rozdziale oznacza ufność wobec Tego, który „ożywia umarłych i powołuje do istnienia to, czego nie ma”. To zdanie prowadzi już ku zmartwychwstaniu Chrystusa. Werset o „poczytaniu” wiary za sprawiedliwość przywołuje Rdz 15,6. Czasownik logizomai należy do języka rachunku i sądu. Bóg uznaje wierzącego za żyjącego w przymierzu. Usprawiedliwienie nie wyrasta z ludzkiej samowystarczalności. Wyrasta z daru przyjętego przez ufność. Ostatnie zdanie streszcza Ewangelię w kilku słowach. Jezus został wydany z powodu naszych grzechów i wskrzeszony dla naszego usprawiedliwienia. Krzyż odsłania powagę grzechu. Zmartwychwstanie otwiera nową relację z Bogiem. Abraham idzie więc przed nami jako świadek nadziei, która opiera się na obietnicy Pana.
Mt 9, 9-13
Mateusz umieszcza swoje powołanie przy drodze codziennego handlu w Kafarnaum. Celnik siedzi w telōnion, miejscu poboru opłat. Taka służba łączyła człowieka z systemem rzymskim i z niechęcią społeczną. Poborca miał styczność z pieniędzmi, z handlem, z poganami. Łatwo wiązano go z nadużyciem. Ewangelista nazywa go własnym imieniem. Marek i Łukasz używają imienia Lewi. Podwójne imię nie dziwi w środowisku semicko-greckim.
Jezus widzi Mateusza i wypowiada krótkie wezwanie. Ewangelia podkreśla natychmiastową odpowiedź. Celnik wstaje i idzie za Nim. Czasownik anistēmi, „wstać”, niesie w Nowym Testamencie także smak nowego życia. Dalej Jezus zasiada do stołu z celnikami i grzesznikami. W Biblii wspólny stół wyraża przyjęcie i komunię. Właśnie dlatego pojawia się zgorszenie. Faryzeusze pytają o wiarygodność Nauczyciela. Jezus odpowiada obrazem lekarza. Choroba domaga się leczenia, nie dystansu. Następnie odsyła rozmówców do Oz 6,6. Miłosierdzie stoi w samym sercu woli Boga. Kult bez miłosierdzia traci prawdę. Pan nie czeka, aż grzesznik sam sobie przywróci czystość życia. Pan przychodzi pierwszy. Powołuje. Przyjmuje do stołu. Prowadzi ku przemianie. Święty Hieronim widział w spojrzeniu Jezusa początek uzdrowienia serca Mateusza. Ta scena niesie tę samą pociechę dla Kościoła każdego czasu.
