Kiedy stajemy przed tym wizerunkiem, widzimy Maryję bez Dzieciątka, z rękami skrzyżowanymi na piersiach w geście pokornego przyjęcia Bożej woli. To „Matka Miłosierdzia”, która wpatruje się w nas z taką samą czułością, jak z wysokości wileńskiej bramy. Historia tego obrazu w Olsztynie jest nierozerwalnie związana z powojennymi losami Polaków, którzy przywieźli ze sobą miłość do Ostrobramskiej Pani jako najcenniejszy skarb. To tutaj, w cieniu wiekowych murów, Maryja uczy nas, że prawdziwa siła tkwi w łagodności i przebaczeniu.
Choć sanktuarium znajduje się w historycznym centrum miasta, jego duchowość jest głęboko zbieżna z misją św. Franciszka. Biedaczyna z Asyżu uczył nas, że „miłosierdzie jest najpiękniejszym imieniem Boga”. W tym olsztyńskim zakątku, Maryja przypomina nam o franciszkańskiej trosce o mniejszych i opuszczonych. Ona, jako Matka Miłosierdzia, jest pierwszą, która pochyla się nad każdą ludzką nędzą, ucząc nas – pielgrzymów Roku Jubileuszowego – że „pokój i dobro” rodzą się z serca, które potrafi współczuć.
Kończąc ten etap wędrówki, uświadamiamy sobie, że św. Franciszek również pragnął, by kościoły były bramami do nieba, dostępnymi dla każdego grzesznika. Stając przed Olsztyńską Panią Miłosierdzia, prosimy o serca otwarte i dłonie gotowe do pomocy. Niech ten czas spędzony przed Jej obliczem pomoże nam, wzorem Biedaczyny, stać się „kanałami Bożego miłosierdzia” w świecie, który tak bardzo potrzebuje pocieszenia. Niech Maryja, Matka Miłosierdzia, prowadzi nas przez wszystkie bramy naszego życia, aż do radosnego spotkania z Jej Synem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
