Konserwatorka, która pracowała nad zagrożoną podczas kradzieży czaszką świętej z XIII w., przekazała uratowaną relikwię arcybiskupowi Pragi Stanisławowi Przibylowi, który odprawiał główną Mszę dla kilkuset pielgrzymów. Arcybiskup pokazał ją zgromadzonym i położył na ołtarzu głównym. Pozostanie tam wystawiona do wieczora. To ostatnia możliwość zobaczenia relikwii.
Później czaszka trafi w miejsce, którego hierarchowie ze względów bezpieczeństwa nie ujawniają. Tam pozostanie do zakończenia prac konserwatorskich i następnie zostanie złożona do grobowca, w którym znajdują się pozostałe szczątki św. Zdzisławy.
Arcybiskup Przibyl uhonorował policjantów z powiatu Czeska Lipa, którzy pierwsi podjęli działania w celu odzyskania skradzionej relikwii, przyznając im honorowy tytuł Oddziału św. Zdzisławy. Wyróżnienie to spotkało się z burzliwymi oklaskami wiernych. - Byłoby nam miło, gdybyśmy już nie musieli na was liczyć – powiedział żartobliwie hierarcha. Podziękował też konserwatorom za przywrócenie relikwii do stanu, w jakim znajduje się dzisiaj. Również te słowa spotkały się z oklaskami.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Czaszka została skradziona 12 maja br. z bocznego ołtarza Matki Boskiej i św. Zdzisławy. Sprawca rozbił szkło w relikwiarzu. Podczas sobotniej Mszy św. ołtarz był przykryty płótnem, udekorowany różami i ustawiono na nim zapalono świece. Relikwiarz z rozbitym szkłem, z którego skradziono czaszkę, pozostanie na ołtarzu bocznym jeszcze przez jakiś czas jako pamiątka - poinformował dziekan bazyliki Pavel Maria Mayer.
Reklama
Święta Zdzisława jest czczona jako patronka rodzin, zgromadzenia sióstr dominikanek, ale także regionu libereckiego, diecezji litomierzyckiej i narodu czeskiego. Została beatyfikowana w 1907 roku, a papież Jan Paweł II ogłosił ją świętą w 1995 roku. Bazylika w Jablonnem stoi w miejscu, gdzie w 1252 roku złożono jej szczątki.
Czaszka świętej była wystawiona w świątyni przez prawie 120 lat w relikwiarzu nad kryptą z jej grobem. Złodziej ukradł relikwię 12 maja przed wieczorną Mszą. Policja złapała go dwa dni później, gdy zalewał czaszkę betonem, ponieważ nie zgadzał się na jej wystawianie w kościele i chciał ją pochować. Policja najwyraźniej uratowała czaszkę w ostatniej chwili, bo według śledczych dzień później wylądowałaby na dnie rzeki. Konserwatorom udało się po 16 godzinach pracy uwolnić ją z betonu.
Z Pragi Piotr Górecki (PAP)
ptg/ mal/
