Opiłowywanie katolików – nowa forma prześladowań
Arcybiskup Marek Jędraszewski nie unika trudnych tematów. Odnosząc się do raportu o 88 przestępstwach motywowanych nienawiścią wobec chrześcijan w Polsce w 2025 roku, wskazuje na subtelniejsze, ale systematyczne formy antykatolickiej agresji:
Zło ma to do siebie, że nie chce się manifestować […]. I tutaj chciałbym wrócić do słynnej wypowiedzi jednego z polityków, że trzeba katolików opiłować. Opiłowuje się każdego dnia, niemal każdej godziny.
Hierarcha przytacza przykłady ograniczenia lekcji religii, przenoszenia ich na koniec lub początek zajęć, braku ocen oraz utraty pracy przez katechetów – wszystko wbrew konstytucji i porozumieniom.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Przecież to jest wyraźna przemoc, to jest łamanie podstawowych praw obywatelskich
– mówi z przekonaniem, podkreślając, że za tymi działaniami stoi szersza ideologia europejska, w której „nie ma miejsca na chrześcijaństwo”.
Orędzie Fatimy – wciąż aktualne ostrzeżenie
Jako metropolita krakowski, który wielokrotnie odwiedzał Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem, abp Jędraszewski mocno powołuje się na orędzie Matki Bożej:
Matka Boża objawiając się dzieciom, ostrzegała nas i ostrzega nas […]. Ostrzega nas właśnie przed taką drogą i mówi o tym, jak to się skończy dla ludzkości.
Arcybiskup przypomina słowa Pana Jezusa:
Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie
i łączy je z fatimskim wezwaniem do modlitwy, pokuty i nawrócenia. Podkreśla, że rewolucja 1968 roku i współczesne ideologie, zwłaszcza gender, są wyrazem buntu przeciwko Bogu i naturze człowieka.
Jeśli odrzuca się prawdę o człowieku stworzonym przez Boga, na Boży obraz i podobieństwo jako kobieta i mężczyzna i przyjmuje się, że jest więcej płci […]. Przecież to jest coś absurdalnego. Absurd. A ludzie idą za absurdem, idą za kłamstwem. To jest jakaś przerażająca lawina głupoty.
Młodzież i kryzys przekazywania wiary
Jednym z najbardziej poruszających fragmentów świadectwa arcybiskupa jest refleksja nad sytuacją młodych ludzi i pokoleniem JP2:
Nie do końca bym oskarżał dzieci i młodzież za ten stan godny ubolewania, ale taki on jest. Wielokrotnie jako biskup spotykałem się ze stwierdzeniem, że […] my byśmy szli do kościoła, ale nasi rodzice nam nie pozwalają.
Abp Jędraszewski wskazuje na dramatyczny błąd pokolenia, które entuzjastycznie przeżywało pontyfikat św. Jana Pawła II, ale nie przekazało wiary jako solidnego fundamentu:
Budowanie wiary na entuzjaźmie, na pewnym związku czysto uczuciowym, który siłą rzeczy w 2005 roku musiał się skończyć […]. Oni płakali, bo znaleźli się naraz bez fundamentu.
Z wielką troską podkreśla, że wiara musi być dojrzała i racjonalna:
Ciągle dla nas muszą być aktualne słowa świętego Piotra […]: «Chrystus cierpiał, więc się nie dziwcie, że będziecie cierpieli.» […] Wiara domaga się rozumu. To jest już nauczanie świętego Piotra – dzisiaj niezwykle aktualne.
Nadzieja w prawdzie i modlitwie
Reklama
Mówiąc o wojnach i konfliktach, abp Jędraszewski przywołuje postawę św. Jana Pawła II, który konsekwentnie sprzeciwiał się wojnie i wzywał do przebaczenia oraz kompromisu opartego na prawdzie o człowieku. Zachęca, by Kościół nieustannie głosił orędzie modlitwy – szczególnie różańca, zgodnie z wezwaniem z Fatimy.
Arcybiskup kończy rozmowę pełnym nadziei, choć wymagającym świadectwem: mimo prześladowań i kryzysów, droga wyjścia jest jedna – powrót do Chrystusa poprzez autentyczną, rozumną i odważną wiarę.
Zapis całej rozmowy znajduje się poniżej:
Ks. Paweł Gabara: Z raportu Ordouris, który został przygotowany dla OBWE wynika, że w roku 2025 w Polsce odnotowano 88 przestępstw motywowanych nienawiścią wobec chrześcijan. W Polsce chrześcijanie, patrz, katolicy są prześladowani. Zresztą to widzimy i coraz bardziej jakoś odczuwamy. Jak ksiądz arcybiskup interpretuje te dane i czy problem rzeczywiście agresji wobec osób wierzących jest dziś wystarczająco obecny w przestrzeni publicznej. Krótko mówiąc, czy o tym się w ogóle mówi?
Reklama
Abp Marek Jędraszewski: Zło ma to do siebie, że nie chce się manifestować, a przynajmniej zły nie chce się manifestować, ale zło potem objawia swoje skutki. Natomiast czasem są momenty, kiedy zło odsłania przyłbice. I tutaj chciałbym wrócić do słynnej wypowiedzi jednego z polityków, że trzeba katolików opiłować. Opiłowuje się każdego dnia, niemal każdej godziny. Wiele faktów z tego opiłowywania dochodzi do nas. Nie wiemy o tym. To dotyka konkretnych ludzi, pewnych środowisk, ale to się dzieje. A jak inaczej określić to, że wbrew konstytucji, wbrew porozumieniom, wbrew prawom także nauczycielskim zredukowano nauczanie lekcji religii, że przesunięto je na ostatnie albo pierwsze lekcje, że nie ma za to ocen, że iluś tam nauczycieli straciło pracę przy ogromnym proteście powiedzmy wewnętrznym wielu ludzi. Przeprowadzono to i na zasadzie rozporządzenia, żadną drogą ustawową, która powinna wtedy zaistnieć, czy na drodze jakichś rozmów ze stroną powiedzmy tak zwaną społeczną, także z przedstawicielami nauczycieli.
Przecież to jest wyraźna przemoc, to jest łamanie podstawowych praw obywatelskich. I co? I niektórzy nie cofną się w realizacji swoich zamierzeń. Dlaczego tego nie robią? Dlatego, że się realizuje właśnie to, o czym wspominałem, pewne założenia polityki czy jakby nowej tożsamości, jeśli w ogóle coś takiego istnieje europejskiej, w której nie ma miejsca na chrześcijaństwo i nie powinno być miejsca na chrześcijaństwo. To się robi z błogosławieństwem Europy i tych nowych programów edukacyjnych, które mają być powszechne dla całej Unii Europejskiej. I stąd ta swoista bezczelność odpowiedzialnych za politykę edukacyjną obecnie w Polsce, bo czują się po prostu bezkarni.
Ale to jest opiłowanie, opiłowywanie katolików, walka z chrześcijaństwem.
I najgorsze jest to, że czy obecne, czy zwłaszcza XX-wieczne doświadczenia historyczne Europy pokazywały przerażające skutki walki z Panem Bogiem, czy to w przypadku nazizmu niemieckiego, hitlerowskiego, czy komunizmu sowieckiego. Przerażające skutki i zagłada całych społeczeństw. Możemy tylko się licytować, ile milionów tych ludzi zginęło. Nawet ta wielka czarna księga komunizmu nie potrafi tego ustalić. Ale dochodzimy tutaj do paradoksu, który doskonale wyraził Stalin, że zabójstwo jednego człowieka to jest zbrodnia, to jest coś strasznego, ale zabicie miliona to jest problem czysto statystyczny.
Reklama
Ale statystyka mówi o tych zbrodniach i o tych unicestwieniach ogromnych grup społecznych. Zawsze tak było, kiedy nie było fundamentu Bożego. Zresztą zwróćmy uwagę jak Unia Europejska broniła się przed wieloma inicjatywami Jana Pawła II, żeby w Konstytucji europejskiej znalazło się miejsce dla Pana Boga. Nie chcieli tego zrobić. Nie zrobili. Nie ma konstytucji, ale tym bardziej robi się to, co się robi.
Ks. Paweł Gabara: Muszą księdza arcybiskupa w innym kontekście w tej sprawie dopytać, bo ksiądz arcybiskup jako metropolita krakowski wielokrotnie był w Zakopanym, był w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Chciałbym tutaj zapytać o właśnie o objawienia w Fatimie, bo tak naprawdę Matka Boża objawiając się dzieciom później Łucji ostrzegała nas i ostrzega nas, bo to jest coś, co jeszcze jest żywe. Ostrzega nas właśnie przed taką drogą i mówi o tym, jak to się skończy dla ludzkości. Moje pytanie jest w związku z tym takie, czy my może też jako Kościół nie powinniśmy naprawdę mocno dzisiaj krzyczeć, między innymi z ambon, przywołując te objawienia w Fatimie do tego, że jeżeli się rzeczywiście nie ogarniemy, nie wrócimy na drogę Bożego życia, na drogę modlitwy i nawrócenia i pokuty, to wszystko się znów dla człowieka, myślę tutaj o II wojnie światowej, czy I wojnie światowej generalnie skończy bardzo źle.
Reklama
Abp Marek Jędraszewski: Pan Jezus mówił, jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. On mówi w tamtym kontekście i tego, co zrobił Piłat z ową grupką powstańców w Galilei, czy w przypadku tej wieży, która spadła na ludzi. Mamy nową odsłonę tego w skali globalnej. Wyraźne zagrożenie, że jeśli się nie nawróci Europa, będzie druga jeszcze straszliwsza wojna. Nie nawrócili się, przyszła wojna. Nastąpiło jakieś otrzeźwienie. Ono krótko trwało, bo przyszedł boom, a potem już przyszedł wyraźny bunt antychrześcijański w postaci rewolucji 68. roku. Bunt neomarksistowski, który ciągle coraz bardziej się rozlewa i przyjmuje kształty ideologii coraz bardziej wyprutej ze zdrowego rozsądku.
Myślę tutaj o ideologii gender, dlatego że jeśli odrzuca się prawdę o człowieku stworzonym przez Boga na Boży obraz i podobieństwo, jako kobieta i mężczyzna i przyjmuje się, że jest więcej płci i teraz możemy sobie znowu żonglować 20, 40, niektórzy mówią ponad setce płci. Co to ma wspólnego z tym co my wiemy o człowieku od strony naukowej, biologii, a zwłaszcza genetyki? Przecież to jest coś absurdalnego. Absurd. A ludzie idą za absurdem, idą za kłamstwem. To jest jakaś przerażająca lawina głupoty, nieodpowiedzialności, braku refleksji, jakby wszyscy chcieli popełnić zbiorowe samobójstwo.
Ks. Paweł Gabara: Księże arcybiskupie, w kontekście czy w obliczu konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz nasilających się napięć pojawiają się pytania o rolę Kościoła w reagowaniu na akty przemocy wobec różnych narodów, ale też wobec różnych wspólnot wyznaniowych. Myślę tutaj na przykład o chrześcijanach. Czy i jak zdaniem księdza arcybiskupa dzisiaj Kościół powinien mówić o solidarności, mówić o potępieniu agresji?
Reklama
Abp Marek Jędraszewski: Nie ma większego zła niż wojna, która daje kolejne konflikty zbrodnie. Potem jest tylko coraz większa spirala przemocy i zła. Odwołałbym się tu do głosu Jana Pawła II wtedy, kiedy wybuchała ta wojna w Iraku za prezydenta George'a W. Busha. Papież robił wszystko, żeby do tej wojny nie doszło. Potem było to jego dramatyczne przemówienie, że on pamięta czym jest wojna. Jej doświadczył i błagał wielkich tego świata, żeby do tej wojny nie doszło. Doszło. Miała być wiosna arabska. Skończyło się kolejną, wielką falą przemocy. Dzisiaj mamy kolejne odsłony tego wszystkiego. Wojna nie jest rozwiązaniem żadnego zła, żadnej krzywdy. Nie ma innego rozwiązania jak przebaczenie i próba znalezienia mądrego kompromisu. Jeszcze powiem: mądrego, budowanego na prawdzie, na prawdzie o człowieku i o osobie ludzkiej kompromisu. Oczywiście gdzieś w tle tego wszystkiego jest Jezus Chrystus. Nie ma czegoś innego. I tutaj głos Kościoła czasem może być lekceważony, może być niedostrzegany, może być nieraz przez niektóre media świadomie wyciszany. Ale w świadomości ludzkiej i w działalności duszpasterskiej o tym milczeć nie można.
I na każdą kolejną falę przemocy, która się pojawia, uderzając zwłaszcza okrutnie w naszych braci chrześcijan, ale nie tylko w nich - za tym może iść to, co jest orędziem niewidzialnym, ale silnym Kościoła. Modlitwa. To co mówiła Matka Boża właśnie dzieciom fatimskim. Wracamy właśnie do tych objawień fatimskich. Różaniec – módlcie się. Módlcie się. I jeśli o tym mówię, to mówię o tym też z głębokim przekonaniem.
Powiem taką rzecz. Kiedyś przez ciekawość chciałem znaleźć pierwszą wzmiankę u Herlinga-Grudzińskiego na temat tego, że został wybrany nowy papież Jan Paweł II. Jak on to przeżywał jako Polak. Był wtedy w Italii, pisał przecież te swoje dzienniki pisane nocą. Wie ksiądz, kiedy po raz pierwszy napisał o papieżu? Pół roku po wyborze. A przecież ja byłem wtedy w Italii i znałem ten entuzjazm, także prasy laickiej, dalekiej od Kościoła.
Reklama
"Wreszcie papież - prawdziwy mężczyzna", "Boży atleta" - zauroczenie, zwłaszcza jego mocą fizyczną, także warunkami głosowymi. To, że tak potrafił porywać ludzi. A on - Herling-Grudziński pisze o tym dopiero na wiosnę 79. roku. I wie ksiądz, z jakiej okazji? Jest na zjeździe jakiś włoski intelektualistów we Florencji i tam płacz, że papież z Polski został wybrany, bo może być wojna. I ja to rozumiem, bo znam atmosferę tamtych lat. Wszyscy, ci wielcy ówczesnej polityki byli przekonani, że jeśli mamy naruszyć układ jałtański, to musi być wojna. Innej drogi nie ma. A jeśli będzie wojna, to będzie to wojna atomowa, która zniszczy Europę. Więc lepiej niech będzie ten układ jałtański. I oni się bali papieża ze wschodu, że ten układ jałtański naruszy powodując wojenny konflikt światowy. Tymczasem u samego początku świadomie naruszał układ jałtański, a praktycznie to, co się dokonało w 1989 roku - jesień narodów Europy, zmieniło oblicze Europy niemalże bez wystrzału. Dlaczego? Bo czynił to drogą Ewangelii. Drogą prawdy, głoszenia prawdy o człowieku, o wolności i drogą modlitwy.
Ks. Paweł Gabara: Księże arcybiskupie, chciałbym wrócić jeszcze w jednym pytaniu do tych młodych ludzi. Ksiądz arcybiskup jako też już były ordynariusz łódzki, później krakowski przez wiele lat też w jakiś sposób patrzył na młodych ludzi, myślał o nich, zastanawiał się pewnie co tu zrobić, jak ich przekonać, zachęcić, żeby wrócili do wspólnoty Kościoła. Może nigdy jej nie opuścili, może nie wiedzą, że jej nigdy nie opuścili, ale jednak gdzieś powiedziałbym są z boku tego wszystkiego. Nie możemy tego nie zauważyć, że młodzi ludzie deklarują dystans wobec kościoła instytucjonalnego. Jakie zdaniem księdza arcybiskupa są najważniejsze przyczyny tego zjawiska i co powinien Kościół chcieć zrobić, żeby tym młodym ludziom pokazać Jezusa, ale też podzielić się pewnym doświadczeniem?
Reklama
Abp Marek Jędraszewski: Nie do końca bym oskarżał dzieci i młodzież za ten stan godny ubolewania, ale taki on jest. Wielokrotnie jako biskup spotykałem się ze stwierdzeniem, że proszę księdza biskupa, arcybiskupa, my byśmy szli do Kościoła, ale nasi rodzice nie pozwalają w niedzielę, bo gdzieś jakiś wyjazd, bo są inne zajęcia. Dla mnie to jest punktem wyjścia, to kim są ich rodzice tych dzieci. Albo dziadkowie. Słynne pokolenie JP2, które za naszym papieżem szalało, zwłaszcza w latach 80., ale i później. I naraz kiedy oni mieli już własne dzieci, nie tylko nie przekazali im swojej miłości do papieża i swojego entuzjazmu, który były częścią ich życia. Przecież Polska naprawdę płakała w 2005 roku, kiedy papież odszedł od nas. Tylko jakby się odwróciła od niego i to do czego tę młodzież wzywał papież – do wysiłku, bądźcie odpowiedzialni nawet wtedy kiedy nikt od was odpowiedzialności nie będzie się domagał, wymagajcie od siebie – to stało się jakby mało ważne dla nich i tym bardziej mało ważne dla ich dzieci ,czy wnuków. Tu zaistniało coś naprawdę niedobrego. Mianowicie budowanie wiary na entuzjazmie, na pewnym związku czysto uczuciowym, który siłą rzeczy w 2005 roku musiał się skończyć, bo papież odszedł do wieczności do domu Ojca.
Oni płakali, bo znaleźli się naraz bez fundamentu. Papież dla nich ciągle był ten sam, ze względu na długość tego pontyfikatu. I teraz nagle go nie ma i płacz. A brakowało fundamentu. Mówię o tym dlatego z taką mocą, że my musimy wracać do tego fundamentu, czy tych fundamentów wiary, które chciał nam sobą, swoim doświadczeniem, swoją ogromną wiedzą, erudycją, ale także swoim przepowiadaniem, swoją poezją także przekazać Jan Paweł II.
Ciągle dla nas muszą być aktualne słowa świętego Piotra z jego pierwszego listu skierowanego do chrześcijan prześladowanych w Bitynii. Oni nie wiedzą dlaczego są prześladowani, żyją dobrze, żyją duchem Ewangelii. Są porządnymi obywatelami imperium rzymskiego poza jedną rzeczą – nie chcą składać ofiar bożkom. A on mówi do nich: „Chrystus cierpiał, więc się nie dziwcie, że będziecie cierpieli.” To jest jedna rzecz. A drugie, umiejcie w sobie uzasadnić tę nadzieję, która w was jest. Umiejcie tę nadzieję uzasadnić także wobec waszych prześladowców. Co to znaczy? To znaczy wasza wiara musi być racjonalna. Nie może być tylko jakimś porywem uczuć, które mniej lub bardziej są stałe, a kiedyś mogą zgasnąć. Wiara domaga się rozumu. To jest już nauczanie świętego Piotra – dzisiaj niezwykle aktualne. I jeśli szkolnictwo dzisiejsze, państwowa edukacja szkolna od tego odchodzi w sposób świadomy i trzeba dodać - systemowy, to tym bardziej wielkie zadanie przed rodzicami, przed dziadkami, przed wspólnotami kościelnymi. Te środowiska muszą się wziąć za swoją wiarę, po to, żeby ją w najbardziej szlachetnym i pięknym kształcie przekazywać dalej.
Ks. Paweł Gabara: Księże arcybiskupie, bardzo dziękuję za spotkanie, dziękuję za rozmowę. No i zacząłem hejtem. Pozwolę sobie skończyć w temacie hejtu. Mam nadzieję, że ci, którzy nas będą słuchać i będą analizować również księdza arcybiskupa wypowiedzi, to nie uczynią i nie wytną sobie fragmentów, na których zbudują wielki hejt, tylko wysłuchają do końca i spróbują znaleźć dobrą wolę i logikę w tej wypowiedzi. Bo ja osobiście słuchając księdza arcybiskupa nie znajduję tutaj nic co nie jest kościelne, co nie jest ewangeliczne i co nie jest jakimś wyrazem troski o człowieka szeroko rozumianego, bo nie rozmawialiśmy tylko o chrześcijanach. Bardzo serdecznie za rozmowę.
