Reklama

Życie w cyberprzestrzeni

2016-06-22 09:08

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 26/2016, str. 38-39

Gdy w latach 90. ubiegłego wieku następował błyskawiczny rozwój ogólnoświatowej sieci komputerowej, zwanej Internetem, wyobraźnia korzystających z jej usług nie sięgała daleko; dostrzegano przede wszystkim szybko mnożące się jej zalety, oferowane przez nią usługi ułatwiające życie w tzw. realu

Poczta elektroniczna, strony www, wyszukiwarki, komunikatory, sieci społecznościowe, blogi, fora, możliwość strumieniowego przesyłania multimediów. Te łatwo dostępne i niekosztowne narzędzia o ogólnoświatowym zasięgu działania sprawiły, że po dwudziestu latach liczba użytkowników Internetu wyniosła 30 proc. całej ludzkiej populacji. Międzynarodowe statystyki podały, że w 2012 r. aż 62 proc., czyli 23 mln, Polaków korzystało z dostępu do Internetu.

Zagubieni w cybercywilizacji

Przez dwie dekady bujnego rozwoju Internetu z trudem dostrzegano, jak świat cyfrowy coraz bardziej miesza się ze światem rzeczywistym, że zachowania i czynności w Internecie mają coraz większy i niekoniecznie dobry wpływ na to, co dzieje się w świecie rzeczywistym. Wydawało się, że świat wirtualny to tylko znakomite miejsce międzyludzkiej komunikacji i jak wiele innych wynalazków niesie z sobą wyłącznie dobro. A nawet więcej: Internet stał się synonimem niczym nieskrępowanej wolności w każdym jej rzeczywistym znaczeniu – od wolności gospodarczej po wolność słowa. To dlatego, że za rozwojem tego medium nie nadążają ani regulacje prawne, ani rozsądek i wyobraźnia użytkowników, czyli to wszystko, co powinno się składać na właściwy rozwój tzw. społeczeństwa informacyjnego.

Polska już od kilkunastu lat stara się dołączyć do grona państw i społeczeństw zinformatyzowanych, ale tak naprawdę wciąż jesteśmy do tego nieprzygotowani, tkwimy w błogiej nieświadomości o cyberzagrożeniach – powtarzają analitycy społeczni. To nieprzygotowanie dotyczy nie tylko zwykłych „zjadaczy Internetu”, ale także administracji państwowej, zwłaszcza na najniższych jej szczeblach.

Reklama

Kolejne kontrole NIK od kilku lat wykazują, że bezpieczeństwo polskiej cyberprzestrzeni nie jest właściwie chronione. Kontrolowane podmioty wprawdzie posiadają własne, odrębne procedury zapobiegania zagrożeniom, ale razem nie tworzą spójnej całości, dającej bardzo pożądany w tej dziedzinie efekt synergii. W istocie cyberobronne działania podmiotów państwowych przez ostatnie lata sprowadzały się tylko do doraźnego reagowania na bieżące zdarzenia oraz do biernego oczekiwania na regulacje unijne.

Jak zapewnia Paweł Wiszniewski, sekretarz powołanego przez nowy rząd w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni RP, istnieją już pewne rozwiązania systemowe, ale przede wszystkim należy zacząć od pracy u podstaw, czyli doprowadzić do tego, aby w każdej instytucji publicznej – nawet w szkołach podstawowych – powstały zespoły ds. cyberbezpieczeństwa.

Gdy w Polsce tak zaciekle dyskutujemy nad legalnością ustawy o policji, nazywając ją inwigilacyjną, protestujemy przeciw zbytniemu ograniczaniu wolności w sieci w ustawie antyterrorystycznej – w innych krajach jak grzyby po deszczu powstają zespoły szybkiego reagowania. W Stanach Zjednoczonych są to grupy operacyjne składające się nie tylko z informatyków, lecz także z prawników, lingwistów, specjalistów od kultury i cywilizacji. Wszystko po to, by wnikliwie analizować ślady zostawiane przez cyberprzestępców. Bo szybkie rozpoznanie sposobu działania hakerów zwiększa możliwość skutecznego ich unieszkodliwienia.

Cyberprzestępczość w natarciu

Od kilku lat wzrasta gwałtownie liczba rozmaitych „incydentów komputerowych”, nie tylko utrudniających działania użytkowników Internetu, ale często skutecznie je niszczących. Poczucie anonimowości sprawia, że w Internecie wszyscy, a przede wszystkim przestępcy, czują się bezpiecznie i bezkarnie. Do cyberprzestrzeni przenosi się więc – niestety, z bardzo dobrymi rezultatami – przestępczość zorganizowana. Z dobrodziejstwa internetowej anonimowości korzystają terroryści, szpiedzy oraz drobni złodziejaszkowie, często będący wyjątkowo utalentowanymi informatykami.

Do najpopularniejszych zagrożeń w cyberprzestrzeni należą dziś ataki z użyciem szkodliwego oprogramowania, złośliwe lub celowe infekowanie komputerów osobistych wirusami, robakami itp. Za nimi idą kradzieże tożsamości, wyłudzenia danych bądź ich niszczenie, blokowanie dostępu do usług teleinformatycznych, tzw. spam, czyli niepotrzebne i niechciane wiadomości elektroniczne. Najgroźniejsze wydają się ostatnio rozmaite ataki socjotechniczne, szczególnie tzw. phishing, czyli wyłudzanie poufnych informacji przez podszywanie się pod godną zaufania osobę lub instytucję.

Bez wątpienia Internet jest obecnie rajem dla przestępców wszelkiej maści, ponieważ zabezpieczenia cyfrowe oraz przepisy prawne wciąż – i chyba coraz bardziej – nie nadążają za ich pomysłowością, możliwościami technicznymi oraz finansowymi. Zorganizowane grupy przestępcze zazwyczaj dysponują odpowiednio pokaźnymi budżetami, które pozwalają im na zatrudnienie najlepszych specjalistów hakerów.

W Internecie też, chyba lepiej niż w realu, działa zasada „okazja czyni złodzieja”. Stwarzają ją sami użytkownicy tego medium beztrosko udostępniając swoje dane, nie zastanawiając się nad ich ochroną. Kilka lat temu firma Symantec podała, że 69 proc. użytkowników Internetu na świecie przynajmniej raz w życiu padło ofiarą przestępczości internetowej.

Cyberwłamania do banków

Dla cyberprzestępców nie ma dziś twierdzy nie do zdobycia. Ich ofiarami są nawet najlepiej zabezpieczone – bo mogące sobie pozwolić na zatrudnienie najdroższych informatyków – wielkie banki. Na początku tego roku hakerom udało się włamać do światowej sieci wymiany informacji między bankami SWIFT; z konta banku centralnego Bangladeszu w New York Fed wykradziono 81 mln dolarów. Agencja Reuters niedawno poinformowała, że hakerzy wykradli dostęp do ponad 272 mln kont na całym świecie – w tym do kont dużych instytucji globalnych – zaś hasła do kont prywatnych ponoć krążą w rosyjskim podziemiu przestępczym.

W Polsce – jak w kwietniu informowali analitycy bezpieczeństwa informatycznego z IBM X-force – złośliwym oprogramowaniem GozNym zaatakowano klientów 200 banków spółdzielczych oraz 17 banków komercyjnych. Mniej więcej w tym samym czasie policja w Lublinie rozbiła 148-osobową grupę cyberprzestępców, którzy wykorzystując wirus TINBA oraz strony phishingowe, skradli ok. 100 mln zł z różnych kont bankowych.

Jak zapewniał na konferencji „Bezpieczeństwo i wolność słowa w cyberprzestrzeni”, zorganizowanej przez Instytut Staszica i Centrum Monitoringu Wolności Słowa SDP, podkom. Marek Lewicki z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, od 2014 r. w Polsce znacznie rozbudowały się struktury komórek zwalczających cyberprzestępczość; funkcjonariusze operacyjni biorą udział w kursach specjalistycznych organizowanych przez Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.

Na tejże konferencji przedstawiciel sektora bankowego Piotr Trąbiński, dyrektor departamentu w Santander Universidades, mówił, że w naszym kraju pilnie potrzebne jest zupełnie inne podejście do cyberbezpieczeństwa, zarówno w instytucjach publicznych, jak i w prywatnych; potrzeba publiczno-prywatnego partnerstwa w ujęciu sieciowym, czyli idącym zdecydowanie w poprzek obecnych struktur administracyjnych państwa, bo taka właśnie „poprzeczna” jest natura cyberprzestrzeni. Potrzebne jest znacznie szersze, strategiczne spojrzenie na to, jak rozwijają się systemy hakerskie, jakie są obszary zainteresowania cyberprzestępców, jak działają i skąd się wywodzą. I właśnie w tym duchu należy przygotowywać programy, tworzyć specjalistyczne zespoły do spraw cyberbezpieczeństwa. Niestety, kwestia kształcenia odpowiednio wyspecjalizowanych kadr pozostawia wiele do życzenia; w Polsce brakuje dziś ok. kilkunastu tysięcy specjalistów i nie ma dobrego sposobu ich kształcenia.

Na cyberwojennej ścieżce

W świecie wirtualnym toczy się dziś ostra wojna dobra ze złem; korzyści konkurują ze szkodami, dobrzy hakerzy walczą ze złymi. Cyberprzestrzeń, obok przestrzeni lądowej, morskiej, powietrznej i kosmicznej jest dziś bez wątpienia – kto wie, czy nie najszerszym – polem międzynarodowej walki. Tyle że jest ono trudniejsze do zmierzenia i zdefiniowania, podobnie jak nieuchwytne bywają wszystkie związane z nim dobre i złe zjawiska.

Od pewnego czasu Internet jest intensywnie wykorzystywany do dezinformacji, do prowadzenia politycznych i ideologicznych kampanii propagandowych, wszelkiej motywowanej politycznie działalności, w tym wprost do koordynacji akcji terrorystycznych. Terroryści czują się w nim jak ryba w wodzie.

Podstawowa funkcja Internetu, jaką jest dostęp do informacji oraz ich rozprzestrzenianie, znajduje nieograniczone zastosowanie przy realizacji rozmaitych celów wywiadowczych. Według raportu opublikowanego już kilka lat temu przez służby kontrwywiadowcze Stanów Zjednoczonych, pewne państwa (np. Chiny i Rosja) na szeroką skalę wykorzystują cyberprzestrzeń do zbierania danych wywiadowczych dotyczących gospodarki, przemysłu obronnego, nowoczesnych technologii.

Nie zawsze jednak rzecz kończy się na zbieraniu i analizowaniu informacji albo nawet na kreowaniu fałszywych przekazów. Niektóre państwa wykorzystują cyberprzestrzeń do agresywnych, zmasowanych ataków na infrastrukturę teleinformatyczną innych państw. W 2007 r. w ten sposób zaatakowano Estonię, co doprowadziło do paraliżu całego państwa, blokady dostępu do systemu bankowego i do sieci komórkowych. Z pewnością nie był to atak czysto terrorystyczny, głównym podejrzanym w tej sprawie jest Rosja. To „dzięki” Rosji – żartują nie bez zazdrości polscy specjaliści – mała Estonia ma dziś świetnie działający system cyberobrony.

W maju br. niemiecka agencja bezpieczeństwa powiadomiła, że posiada dowody, iż to właśnie Rosja stoi za atakami hakerskimi na strony m.in. Bundestagu i Kanclerz Niemiec. Uważa się, że Rosja już całkiem skutecznie przenosi dawną zimną wojnę do cyberprzestrzeni i prowadzi ją w nowej, bardziej podstępnej formie, jako element tzw. wojny hybrydowej. I tak prawdopodobnie będzie wyglądała przyszłość wszelkich światowych wojen. Być może już wkrótce wojny, podobnie jak inne elementy naszej cywilizacji, niemal w całości przeniosą się do cyberprzestrzeni.

Specjaliści od obrony narodowej w wielu państwach zastanawiają się dziś nie tylko nad rozwijaniem zdolności obronnych i odstraszających w cyberprzestrzeni, ale planują także działania cyberofensywne, tworząc wyspecjalizowane struktury w swoich siłach zbrojnych, prowadząc badania nad cyberbronią. Ponadto niektóre państwa korzystają z usług dobrze płatnych ekspertów oraz cybernajemników, aby odwrócić uwagę od własnych działań przestępczych. Coraz bardziej otwarcie mówi się już jednak także o słuszności odwetowych lub nawet ofensywnych ataków w cyberprzestrzeni. Pada tu przykład amerykańskich „Olympic Games”, rządowego projektu, którego celem było powstrzymanie – za pomocą specjalnie opracowanego robaka Suxnet – irańskiego programu nuklearnego.

Cyberprzestrzeń, jako ucieleśnienie zglobalizowanego świata, w kwestiach wojny wymaga pilnych międzynarodowych uregulowań. Problem został już uwidoczniony w deklaracjach przyjmowanych od 2010 r. na kolejnych szczytach NATO. Wciąż nie ma jednak pewności, czy jakikolwiek cyberatak na jedno z państw członkowskich uruchomi odpowiednio skuteczną odpowiedź Sojuszu. Możliwe scenariusze piszą dziś autorzy z gatunku political fiction. Oby się nie spełniły.

Tagi:
internet

Reklama

Jezus w Internecie

2019-11-26 12:50

Kl. Mateusz Bartkowski/SAI
Edycja toruńska 48/2019, str. 6

Żyjemy we wspaniałych czasach, w których dzięki urządzeniom mobilnym (tablet, smartfon), mamy dostęp do ogromnej sieci danych i społeczności, jaką jest Internet

SAI
Facebook, Instagram, Tweeter i YouTube czekają na Dobrą Nowinę

Korzysta zeń dziś praktycznie każdy. Jest on często niezbędny do pracy, nauki lub funkcjonowania firmy. Proponuje ogrom rozrywki, a także pomaga w komunikacji wśród różnych społeczności.

Szansa czy zagrożenie?

Mówi się, że pokolenie urodzone po roku 2000 to ludzie wychowywani ze smartfonem w ręku. Nie trzeba ich do Internetu przekonywać, jest to miejsce ich codziennego egzystowania. Jak podają najnowsze badania, młodzież na ekranie smartfona „przewija” średnio 87 metrów dziennie. Są jednak negatywne skutki korzystania z Internetu. Wiele osób straciło kontrolę nad korzystaniem z sieci, a ich urządzenia sterują nimi. Trudno nie zajrzeć do urządzenia, gdy słyszy się dźwięk powiadomienia. Problem ten dotyka przede wszystkim osoby młode. Czy więc my, chrześcijanie żyjący w XXI wieku, nie powinniśmy być także tam, gdzie każdego dnia spotykają się miliony ludzi i głosić Chrystusa?

Św. Jan Paweł II do tych, których serce napełnia lęk przed środkami nowoczesnego przekazu, powiedział: „Nie lękajcie się nowych technologii!”. Już wiele lat temu zdawał sobie sprawę, że i tam potrzebni są misjonarze, którzy wniosą w tę przestrzeń wartości ewangeliczne. W encyklice „Redemptoris missio” zachęca nas do obecności i ewangelizacji w Internecie. Myślę, że te polecenia są dla nas bardzo cenne i nie możemy ich lekceważyć. Dzisiaj wielu ludzi, szukając aktualnych informacji na temat swojej parafii (ogłoszeń, wydarzeń), wpisuje jej nazwę w przeglądarce internetowej lub sprawdza, czy ich parafia ma konto w serwisie Facebook. Dobrze jest, gdy cokolwiek tam znajdują, a jeszcze lepiej, gdy znajdują to, czego szukają.

Wirtualna parafia

Ks. kan. Janusz Chyła, proboszcz parafii w Chojnicach, jest aktywnym użytkownikiem portalu społecznościowego Tweeter. Mówi śmiało, że to również jego „parafia”, na której ma 25 tys. „wiernych”, którzy czytają jego wpisy o wierze i korespondują z nim. Kiedy trzeba, dyskutuje, tłumaczy i odważnie broni wiary katolickiej. W październiku udostępniał tam rozważania różańcowe, którymi modliły się tysiące ludzi z całego świata.

Innym przykładem na to, że obecność Kościoła jest pożądana w Internecie, jest „youtubowy kapelan” – dominikanin o. Adam Szustak. Jego kanał „Langusta na palmie” śledzi 550 tys. osób! Jest to największy kanał katolicki w serwisie YouTube. Na czym polega jego ogromny sukces? O. Adam mówi o sprawach duchowych w bardzo przystępny i profesjonalny sposób w postaci nauczań czy rozważań. Nie unika trudnych tematów, przełamuje tabu i odpowiada na wszelkie pytania internautów. Duży jest także zasięg jego transmisji na żywo w aplikacji Instagram, podczas której zaprasza do modlitwy różańcowej. Już po kilku minutach liczba oglądających wynosi 1500 osób. Rozpoczyna się Różaniec i duchowa wspólnota modli się razem niezależnie od miejsca, w jakim się znajduje. Jego działalność nie kończy się w szybce ekranu. Wielokrotnie spotyka się z tymi, którzy go oglądają i słuchają. Ostatnio zorganizował on w krakowskiej „Tauron Arenie” spotkanie modlitewne na które przybyło 17 tys. osób! Wszystkie te osiągnięcia i liczby dzięki dobrej obecności w Internecie.

Prowadzić do spotkania

Nie chodzi o to, żeby każda wierząca osoba korzystająca z Internetu regularnie wyznała tam wiarę, a jej profil w mediach społecznościowych stał się publicznym pamiętnikiem życia wiarą. Jak we wszystkim, należy znaleźć złoty środek. Musimy jednak uważać, by i w tej przestrzeni strzec się wszelkiego zła i nikomu nie dawać powodów do zgorszenia. Jako chrześcijanie wnośmy w przestrzeń Internetu treści godne tego imienia, jednak nie zapominajmy, że nasza obecność w sieci nie jest celem samym w sobie, lecz ma zawsze prowadzić do żywego spotkania z drugim człowiekiem, by przyprowadzić go do Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebne noclegi dla uczestników Taizé

2019-12-12 08:49

Nadal szukamy 7.100 miejsc, aby ugościć uczestników Europejskiego Spotkania Młodych

Maciej Biłas / photo on flickr

Nie jest za późno, żeby przeżyć koniec roku solidarnie i radośnie z młodymi ludźmi z całej Europy i z innych kontynentów. Międzynarodowy zespół, który od trzech miesięcy przygotowuje 42. Europejskie Spotkanie, zwraca się do osób dobrej woli z Wrocławia i okolic z pilnym apelem o ugoszczenie u siebie dwóch, trzech lub większej liczby osób.

28 grudnia około 15.000 młodych ludzi z całej Europy przyjedzie do Wrocławia na pięć dni i cztery noce. Wszystkim chcielibyśmy dać możliwość zamieszkania, nawet w najskromniejszych warunkach, u mieszkańców Wrocławia i okolic, tak jak to było podczas poprzednich spotkań europejskich w Polsce. Nawet przy pomocy bardzo prostych środków można tworzyć więzi przyjaźni.

Już ponad 1500 rodzin lub samotnych osób starszych i młodszych postanowiło otworzyć swoje domy. Gdyby każdy mógł przekonać przynajmniej jednego sąsiada czy znajomego, by zrobił podobnie, wszystkich udałoby się ugościć w domach.

Warunki udzielenia gościny są bardzo proste: rano śniadanie a wieczorem 2 m2 na podłodze, żeby rozłożyć śpiwór i karimatę. Przez cały dzień uczestnicy będą brać udział w programie w mieście, do domów będą wracać dopiero wieczorem ok. godz. 22.00.

Do Bożego Narodzenia i jeszcze po Świętach będziemy przyjmować zgłoszenia zakwaterowania. Osoby gotowe przyjąć młodych ludzi u siebie prosimy o jak najszybsze skontaktowanie się z najbliższą parafią. Można to również zrobić w naszym Centrum Przygotowań (ul. Piastowska 1a) lub za pomocą formularza na stronie internetowej:

Zobacz

Sami nie zdołamy znaleźć tylu miejsc. Potrzebujemy Twojej pomocy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Metafizyka obecności

2019-12-14 13:08

Maria Fortuna- Sudor

Do 6 stycznia 2020 r. można zwiedzać wystawę w Muzeum Archidiecezjalnym Kardynała Karola Wojtyły (przy ul. Kanoniczej 19 w Krakowie).

Maria Fortuna- Sudor

Otwierający wystawę bp Jan Szkodoń, stwierdził: - Większość prezentowanych prac ma charakter, zmuszający do szukania, zmuszający do odnajdywania obecności Boga w tym, co zazwyczaj nam sie nie kojarzy z naszym Stwórcą. A zwracając się do twórców, zauważył: - Myślę, że państwo artyści, którzy tutaj przedstawiają swoje prace, doświadczacie tego, że wykonując obraz, malując obraz, sami metafizycznie dojrzewaliście albo mieliście poczucie wielkiego niedosytu. Zaznaczył też, że twórca może na różne sposoby pokazać Tego, który Mojżeszowi powiedział: „Ja Jestem, Który Jestem”.

Honorowy patronat nad wystawą objął metropolita krakowski, który w liście do twórców i zwiedzających napisał m.in.: „Życzę, aby wystawa stała się okazją do uwrażliwienia na obecność Bożą w świecie…”. Myślę, że zbliżający się przełom roku to dobry czas na obejrzenie tej wystawy i zamyślenie się nad prezentowanymi treściami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem