Reklama

Informatyk, sportowiec, menager

2016-07-13 09:00

Witold Iwańczak
Niedziela Ogólnopolska 29/2016, str. 22-23

Archiwum prywatne Andrzeja Targowskiego
Prof. Andrzej Targowski

Słowo „informatyka”, zamiast pojęcia: Elektroniczna Technika Obliczeniowa, pojawiło się w naszym słowniku dzięki prof. Andrzejowi Targowskiemu

W polskiej informatyce na początku lat 70. XX wieku wszystko było nowe i wszystko było jego dziełem, m.in.: utworzenie Zakładu Elektronicznej Techniki Obliczeniowej, opracowanie koncepcji Krajowego Systemu Informatycznego oraz sieci komputerowej Infostrada, pilotowanie systemów PESEL, Magister, ŚWIATOWID, WEKTOR, INFONET itd.

Od 1980 r. prof. Targowski na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest profesorem zw. informatyki w Western Michigan University. Opublikował ok. 40 książek i wiele artykułów. Pisze w USA, Kanadzie, Anglii, na Litwie i w Polsce na tematy informatyki, polityki, historii oraz cywilizacji. Był prezesem Światowej Rady Badań nad Polonią (2001-07), członkiem Rady Dyrektorów Kongresu Polonii Amerykańskiej oraz przewodniczącym Komitetu Planowania Północno-Amerykańskiego Centrum ds. Polskich – STUDIUM. Zainicjował także utworzenie Rady Polsko-Amerykańskich Inżynierów w Północnej Ameryce.

Bolesne dzieciństwo

Andrzej Targowski urodził się 9 października 1937 r. w Warszawie, jako syn Stanisława i Haliny z d. Krzyżańskiej. Ojciec był prawnikiem i działaczem społeczno-politycznym. Pełnił m.in. funkcję zastępcy komendanta Polskiej Organizacji Wojskowej w Częstochowie, był dyplomatą w Jugosławii, Rumunii, Grecji i we Francji. Mama była o 14 lat młodsza od ojca, pochodziła z ziemiańskiej rodziny z Podola. Andrzej miał zaledwie 3 lata, gdy 4 grudnia 1940 r. gestapo aresztowało jego ojca, wówczas członka ścisłej Rady Komendy Głównej Polskiej Organizacji Wojskowej Okręgu Warszawskiego. Po wielu przesłuchaniach i pobytach w obozach koncentracyjnych Stanisław Targowski został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Publiczna egzekucja odbyła się 21 marca 1945 r., na 2 dni przed wyzwoleniem obozu. Andrzej został sam z mamą i nianią Eugenią Stępień. W ich mieszkaniu ukrywali się przez pewien czas dwaj żydowscy lekarze. Był tam również punkt kontaktowy AK. Kolejny wstrząs nastąpił podczas Powstania Warszawskiego, kiedy Niemcy postanowili zniszczyć ich dom stojący vis-à-vis hitlerowskiego bunkra (róg ulic Kazimierzowskiej i Madalińskiego na Mokotowie) i przy okazji pozbyć się mieszkańców, czyli ich rozstrzelać. Wykorzystali do tego oddział rosyjski RONA w niemieckich mundurach. Jego mama została poważnie ranna, a Andrzeja uratowała niania Gienia, przykrywając go swym ciałem; sama przy tym zginęła. Cudem dotarli do sióstr niepokalanek, które zaopiekowały się lekko rannym chłopcem, a jego mamę przetransportowały do szpitala. Spotkali się ponownie dopiero w maju 1945 r. w Szymanowie, u sióstr niepokalanek, którego to zakonu założycielką była kuzynka mamy Andrzeja – bł. Maria Darowska. Tam też chłopiec uroczyście przyjął Pierwszą Komunię św., w obecności wszystkich sióstr (a przed siostrą przełożoną), które nazywały go najmłodszym powstańcem warszawskim. Po powrocie do Warszawy Targowski ukończył szkołę podstawową, a w 1954 r. zdał maturę w Liceum im. Tadeusza Reytana. W 2015 r. współzałożył Stowarzyszenie Dzieci Powstania 1944 i został jego honorowym prezesem.

Reklama

Początki informatyki w Polsce

W 1962 r. Andrzej Targowski ukończył Politechnikę Warszawską – na Wydziale Mechaniczno-Technologicznym Oddział Inżynieryjno-Ekonomiczny, zwany dzisiaj inżynierią przemysłową (industrial engineering) – i obronił pierwszą pracę magisterską nt. MIS (System Informacji Zarządczej). Po udziale w rozruchach studentów PW w październiku 1956 r. stracił stypendium. Już jako student był współautorem pierwszej narodowej strategii rozwoju systemów komputerowych w Polsce (KERM 400, 1961 r.). Później uczestniczył w wielu praktykach zawodowych we Francji, w Anglii, Austrii i Belgii. W 1965 r. Targowski wraz z kolegami założył miesięcznik „Maszyny Matematyczne”, przemianowany w 1971 r. na: „Informatyka”, a w 1969 r. na Politechnice Warszawskiej obronił pracę doktorską nt. warunków optymalizacji informacyjnych systemów hierarchicznych. W 1966 r. zorganizował sprowadzenie do Polski maszyny IBM 1440, co było pierwszym takim kontraktem firmy IBM z państwem zza tzw. żelaznej kurtyny. W latach 1965-71 jako dyrektor generalny warszawskiej firmy ZETO-ZOWAR współuczestniczył w zakładaniu w Polsce sieci 50 komputerowych centrów ZETO. Gdy kierował, jako wolontariusz NOT, opracowaniem drugiego narodowego Programu Rozwoju Informatyki na lata 1971-75, wygłosił 23 kwietnia 1970 r. na posiedzeniu Komitetu Nauki i Techniki referat, w którym zaproponował m.in. zastąpienie terminu „ETO” terminem „informatyka”, od francuskiego l’informatique. W 1971 r. opublikował książkę „Informatyka – klucz do dobrobytu” (PIW), dzięki czemu w 1971 r. „narodziła się w Polsce Informatyka”. Targowski w latach 1972-74 kierował projektowaniem ogólnopolskiego systemu ewidencji ludności: Magister/PESEL. Następnie opracował koncepcję Infostrady i Krajowego Systemu Informatycznego (KSI), które promowały swobodny przepływ informacji w społeczeństwie. Na to władze PRL-u nie mogły się zgodzić i zaczęły się poważne kłopoty Targowskiego, m.in. w 1977 r. został usunięty z redakcji „Informatyki”. Pod koniec sierpnia 1974 r. Andrzej Targowski po raz pierwszy wyjechał wraz z rodziną (z żoną Alicją i synem Stanisławem) za granicę – do USA. Do tej pory rodzina pozostawała w kraju, jako typowi zakładnicy. Władze liczyły na to, że Targowski zostanie na stałe w USA, ale się myliły. W Stanach przeszedł serię szkoleń w centrach edukacyjnych IBM dla menedżerów i był wizytującym profesorem w Hamilton College. Po powrocie do kraju pochował swoją mamę, która zmarła 15 listopada 1975 r. W styczniu 1980 r. Targowski wyjechał do Meksyku (poprzez Polservice), a następnie w sierpniu 1980 r. do USA, gdzie udzielono mu azylu politycznego. Od tej chwili nie mógł już wrócić do Polski. Dopiero po przemianach ustrojowych w 1990 r. przyleciał do ojczyzny z amerykańską delegacją, która pomagała w uruchomieniu samorządów lokalnych.

Rodzina i życie na emigracji

W 1962 r. Andrzej Targowski ożenił się z Alicją Kowalczyk. Szykany i problemy z pracą, które spotkały go w latach 70., doprowadziły do rozpadu małżeństwa. W 1978 r. ponownie się ożenił – z Irminą Durą-Kubas, która samotnie wychowywała córkę Agnieszkę. Jeszcze w kraju przyszedł na świat ich syn Jacek. Do Meksyku wyjechali we czworo. Początki były trudne. Szlifowanie języka, praca na różnych uniwersytetach. Żona Irmina, lekarka, musiała nostryfikować swój dyplom. To spowodowało, że na pewien czas ich dom rozdzielił się na dwa, oddalone od siebie o 1100 km. W tym czasie dojechał do nich syn Stanisław, ponieważ nie mógł studiować w Polsce ze względu na ucieczkę ojca z PRL-u. W 1985 r. Irmina i Andrzej zawarli sakramentalny związek małżeński. Kiedy Irmina zakończyła rezydenturę, wszyscy ponownie przenieśli się do Kalamazoo, gdzie na początku trafili, i gdzie do dziś mieszkają. Irmina otrzymała pracę jako amerykański lekarz rodzinny, a Andrzej wrócił na Western Michigan University, gdzie później uzyskał dożywotnie stanowisko profesora zwyczajnego. Jego syn Stanisław ukończył informatykę i wraz z żoną Joanną zamieszkał w Chicago, gdzie pełni kierownicze stanowisko w firmie Hewlett-Packard. Mają troje dzieci: Juliana, Marcela i Weronikę. Córka Agnieszka skończyła geofizykę i wyjechała na studia magisterskie do Paryża. Gdy zdiagnozowano u niej raka, ziarnicę, rodzice sprowadzili ją do Stanów Zjednoczonych. Tam czekały ją operacje, chemia i długa rekonwalescencja, ale odzyskała zdrowie. Powróciła do Francji, a później przyjechała do Polski, gdzie prowadzi własną firmę. Zna biegle kilka języków, m.in. chiński. Najmłodszy syn Targowskich – Jacek 20 marca 1991 r. uległ wypadkowi, w wyniku którego złamał kręgosłup. Do dziś jeździ na wózku. Jest bardzo aktywny fizycznie, nurkuje, podróżuje po całym świecie. Do Polski przywozi znajomych, by pokazać im swoją drugą ojczyznę. Został adwokatem i pracuje w sądzie federalnym.

W Stanach prof. Targowski, poza pracą naukową, zasłynął również jako menadżer nowatorskich projektów informatycznych. W latach 90. był pierwszym prezesem Rady Dyrektorów, kierującej realizacją pierwszego w USA „digital city”, tj. cyfrowego miasta, którym było Kalamazoo (teleCity). Jego idee, zrodzone jeszcze w Polsce, zostały podchwycone w Stanach. Jedną z nich była koncepcja „infostrady” – systemu przesyłania informacji między komputerami w skali kraju. Przejął ją i zaczął lansować Al Gore, wówczas młody kongresman, późniejszy wiceprezydent USA, nazywając ją „information superhighway”. Ta idea stała się synonimem tzw. nowej gospodarki.

Działalność i hobby

Ponieważ Andrzej Targowski na emigracji zaangażował się w sprawy Polski, publikując w prasie polonijnej i udzielając się w rozgłośniach Wolna Europa i Głos Ameryki, zwrócił na siebie uwagę służb specjalnych PRL-u. W 1986 r. wydano na niego kapturowy wyrok śmierci, o czym dowiedział się kilka lat później od prof. Thomasa Careya. Dwa lata później, 28 listopada 1988 r., kiedy wracał stałą drogą do domu, jego auto staranował wielki, ciężki samochód osobowy. Według FBI, był to zamach. Przeżył dzięki pielęgniarce Judy Miklaszewski, która akurat przejeżdżała obok i wyciągnęła go z płonącego samochodu. W wyniku wypadku jedna osoba zginęła, a profesor trafił do szpitala ze wstrząśnieniem mózgu i 7 złamanymi żebrami. Kierowca, który w niego wjechał, czekał w pobliskim barze na odpowiedni sygnał.

Prof. Targowski zawsze był bardzo aktywny fizycznie. W młodości uprawiał narciarstwo, grał w ping-ponga, a później w tenisa, który stał się jego pasją. W 1950 r. został mistrzem juniorów Warszawy w singlu i w deblu z Andrzejem Lechem. Również z Lechem w 1979 r. wywalczyli tytuł międzynarodowych mistrzów Polski oldboyów w deblu w Sopocie. Był nawet prezesem Polskiego Związku Tenisowego w latach 1971-72, ale zrezygnował z funkcji, bo to zajęcie kolidowało z jego pracą zawodową. W Ameryce również gra w tenisa. W 2003 r. w mistrzostwach USA seniorów w deblu w Arizonie zajął 5. miejsce, a w 2011 r. został wicemistrzem seniorów stanu Michigan w deblu.

W życiu kieruje się zasadą, że do Polski ma stosunek jak do matki, a do Stanów Zjednoczonych jak do żony.



PS: Dziękuję prof. Andrzejowi Targowskiemu za nadesłanie zdjęć oraz za miłe słowa na temat mojego tekstu.

Tagi:
ludzie Polacy

Wspomnienie ze spotkania z marszałkiem Morawieckim

2019-10-01 14:27

Anna Przewoźnik

30 września po długiej chorobie w wieku 78 lat zmarł Kornel Morawiecki, marszałek senior Sejmu VIII kadencji, działacz opozycji demokratycznej w PRL, przywódca „Solidarności Walczącej”, ojciec premiera Mateusza Morawieckiego.

Archiwum Muzeum Monet i Medali

Przypominamy rozmowę ze śp. Kornelem Morawieckim ze spotkania podczas IV Przeglądu Filmów Dokumentalnych Niepoprawnie Prawdziwych w 2017 r. w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Podczas zwiedzania muzeum i oprowadzanie przez dyrektora Krzysztofa Witkowskiego marszałek wspominał m.in. pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski.

Archiwum Muzeum Monet i Medali

– Byłem tu z grupą osób w czerwcu 1979 r. z transparentem: „Wiara i Niepodległość”. Wcześniej oczywiście byliśmy na spotkaniu z Papieżem w Warszawie, przyjechaliśmy też do Częstochowy. Transparent udało nam się rozwinąć jak Ojciec Święty przylatywał helikopterem, a potem jak szliśmy na Jasną Górę. W Alei Najświętszej Maryi Panny ponownie rozwinęliśmy go, ale pamiętam, że ktoś nam go wyrwał. Trochę za wcześnie go rozwinęliśmy, nie było wówczas tłumu, i wtedy podszedł do nas niby jakiś ksiądz i inne osoby, które chciały nam rzekomo pomóc. Jak się okazało byli to tajniacy z UB, którzy lekko nas poturbowali – wspominał marszałek. – Pamiętam też, że później znalazłem się na terenie klasztoru, wtedy przeraziłem się tym, że jestem tak blisko Ojca Świętego, bo nikt mnie wtedy nie rewidował.

Po zwiedzeniu muzeum zapytany o to miejsce poświęcone św. Janowi Pawłowi II – powiedział:

– To piękna inicjatywa i widzę, że też spory wysiłek. Chylę czoła przed zaangażowaniem dyrektora miejsca, myślę, że ta inicjatywa jest potrzebne. Tu robi się duchowe miejsce. Symbolika, która za tym idzie, jest głęboka i potrzebna szczególnie dziś w sekularyzowanym świecie. To miejsce pobudza do pytania o wiarę, Pana Boga, rodzi pytania o sens naszego życia, myślę, że to są najgłębsze pytania! To jest najważniejsze, bo to nas tworzy ludźmi i to nas podnosi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Agata Puścikowska: siostry zakonne to kobiety o licznych zdolnościach i pasjach

2019-10-15 15:38

maj / Warszawa (KAI)

Elita, kobiety bardzo wykształcone, o licznych zdolnościach, wierne sobie, idące za swoją pasją – takich jest wiele sióstr zakonnych, które znam – mówiła Agata Puścikowska, autorka książki „Wojenne siostry” podczas prezentacji, która odbyła się dziś w Centrum Medialnym KAI. Dziennikarka podkreśliła, że ukazane w książce fascynujące postaci sióstr zakonnych czasów wojennych i powojennych to poruszająca historia stanowiąca tło również fascynującej pracy współczesnych zgromadzeń.

Bożena Sztajner/Niedziela

-Piszę o kobietach - bohaterskich, często wyprzedzających swoją epokę i jednocześnie bardzo zwyczajnych – powiedziała Agata Puścikowska podczas prezentacji książki „Wojenne siostry”, przedstawiającej 19 sylwetek sióstr zakonnych, bohaterek czasów wojennych i powojennych. Podkreśliła, że wybrane przez nią 19 postaci, to zaledwie wycinek ogromnej liczby historii sióstr zakonnych, które zasługują na upamiętnienie i które watro byłoby ocalić od zapomnienia. Wyraziła też radość, że napisana przez nią książka stała się dla kilku zgromadzeń inspiracją do podjęcia poszukiwań związanych z własną przeszłością.

Dziennikarka zaznaczyła przy tym, że wiele zgromadzeń dobrze zna historię bohaterstwa własnych członkiń i że jest ona tłem współczesnych, często równie fascynujących działań. – Siostry zakonne mnie interesują. Znam wiele z nich, są dla mnie często autorytetem, inspiracją – podkreśliła Agata Puścikowska. – Moim zdaniem to jest elita, kobiety energiczne, często świetnie wykształcone, wierne sobie, które poszły za swoją pasją i realizują się w niej – dodała.

Odpowiadając na pytanie, czy jej książka może pomóc przezwyciężyć negatywny stereotyp związany z postrzeganiem sióstr zakonnych podkreśliła, że nie było to jej celem i że siostry przede wszystkim same mówią o sobie. Wyraziła natomiast nadzieję, że jej książka dotrze do młodych, zwłaszcza do młodych kobiet.

Red. Marek Zając, prowadzący spotkanie, podkreślił wartość pracy Agaty Puścikowskiej, która od lat konsekwentnie pokazuje życie sióstr zakonnych w Polsce. Zwrócił też uwagę na znaczenie jej najnowszej książki, która ocala od zapomnienia to, co bez niej bezpowrotnie odeszłoby w przeszłość.

Zastanawiając się nad pytaniem, skąd bohaterki książki czerpały siłę do swojej często nadludzkiej pracy, skąd brała się ich odwaga, dlaczego potrafiły znieść tortury a wreszcie – oddać życie – uczestnicy spotkania mówili o tym, jak trudno jest pisać o duchowości i że ostatecznie otoczona jest ona tajemnicą.

Kolejne spotkanie z Agatą Puścikowską, autorką książki „Wojenne siostry”, odbędzie się 22 października o godz. 18 w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Spotkanie poprowadzi Piotr Legutko.

„Wojenne Siostry”, Agata Puścikowska, Wydawnictwo ZNAK 2019.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przy Muzeum Ziemi Wieluńskiej posadzono „Dąb Pamięci”

2019-10-16 08:31

Zofia Białas

„Dąb Pamięci” oznaczony numerem 13 został posadzony na placu przed Muzeum Ziemi Wieluńskiej 10 października 2019 r. W tym dniu wieluńscy muzealnicy wspominali 93. rocznicę powstania pierwszego wieluńskiego muzeum oraz przypadający w tym dniu Światowy Dzień Drzewa.

Muzeum Ziemi Wieluńskiej

Pierwsze muzeum powstało w wieluńskim zamku 10 października 1926 r. Jego inicjatorką była Felicja Rymarkiewiczowa, właścicielka Niedzielska. Obydwa wydarzenia – 93. rocznica powstania pierwszej wieluńskiej placówki muzealnej i Światowy Dzień Drzewa stały się okazją do świętowania i upamiętnienia rocznicy powstania muzeum posadzeniem „Dębu Pamięci” obok budynku obecnego Muzeum Ziemi Wieluńskiej, mieszczącego się w dawnym klasztorze sióstr Bernardynek.

Muzeum utworzone w 1926 roku przestało funkcjonować w czasie okupacji niemieckiej. Placówka została ograbiona ze swoich zbiorów. Wiele eksponatów bezpowrotnie przepadło. Odrodzenie przyszło dopiero w roku 1964. Wielkie zasługi dla odtworzenia Muzeum należy przypisać profesorowi Tadeuszowi Olejnikowi. To dzięki jego staraniom placówka została powołana do życia na nowo, a jej zbiory dziś są jednymi z ważniejszych w województwie łódzkim. O tym wszystkim mówił Jan Książek- dyrektor placówki.

„Dąb Pamięci”, posadzony w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej stanie się żywym pomnikiem dramatu miasta Wielunia i dramatu młodej instytucji kulturalnej ( w 1939 roku miała zaledwie 13 lat)

Sadzonki 80 oznaczonych certyfikatem „Dębów Pamięci” dla wielu szkół i instytucji przygotowało  Nadleśnictwo Wieluń pod patronatem Burmistrza Wielunia Pawła Okrasy. Piękna akcja „80 dębów na 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej”. Sadzonki wyhodowano z nasion dębu szypułkowego (Quercus robur) oznaczonego numerem 181, potomka najstarszego w Polsce „Dębu Chrobrego”, posadzonego na Wieluńskim Rynku 3 września 2006 roku.

Muzeum otrzymało sadzonkę z numerem 13. Została ona posadzona w przylegającym do muzeum parku im. Rotmistrza Witolda Pileckiego. Numer sadzonki to także numer budynku, pod jakim przy ulicy Narutowicza znajduje się Muzeum.

Posadzenie „Dębu Pamięci” idealnie wpisało się w obchody 80. rocznicy wybuchu II Wojny Światowej i w 93. rocznicę powstania muzeum.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem