Iz 26, 7-9. 12. 16-19 <- KLIKNIJ
Ten fragment należy do części Izajasza nazywanej niekiedy wielką apokalipsą. Słychać w niej modlitwę wspólnoty żyjącej pośród ucisku. Droga sprawiedliwego zostaje nazwana prostą. Sprawiedliwy idzie drogą wierności wobec Boga. Pan sam wyrównuje mu ścieżkę. Już tu pojawia się ważna prawda. Wierność nie jest tylko wysiłkiem człowieka. Jest także dziełem łaski. Wersety o nocy oraz poranku wyrażają duchowe czuwanie. Dusza tęskni za Bogiem nocą. Duch szuka Go od świtu. Człowiek żyje więc oczekiwaniem na rozstrzygnięcia Pana. Jego „wyroki” nie są groźbą samą w sobie. Są przejawem Bożego ładu, który porządkuje świat. Werset 12 dodaje, że Pan ustanawia pokój oraz spełnia dzieła swego ludu. Nawet to dobro, które człowiek rozpoznaje jako swoje, ostatecznie pochodzi od Boga. Kolejny obraz jest bardzo przejmujący. Wspólnota porównuje siebie do kobiety rodzącej. Był ból. Było napięcie. Nie było wybawienia z ludzkiej siły. Taki obraz uczy pokory. Człowiek nie rodzi zbawienia sam. Dlatego szczytem fragmentu jest obietnica: „Ożyją Twoi umarli”. Biblia rzadko mówi tak wyraźnie o zmartwychwstaniu. Rosa staje się tu znakiem Bożej mocy życia. W ziemi suchej rosa ocala roślinę o świcie. U Izajasza ta sama rosa dosięga prochu śmierci. Ziemia „wyda zmarłych”, jakby otworzyła łono dla nowego życia. Nadzieja obejmuje więc nie tylko los wspólnoty. Obejmuje także los pojedynczego człowieka. Dobra nowina jest ogromna. Pan potrafi podnieść nawet z prochu. Cierpliwe trwanie przy Nim nie kończy się pustką.
Mt 11, 28-30 <- KLIKNIJ
Jezus kieruje do ludzi zaproszenie niezwykle osobiste. „Przyjdźcie do Mnie”. Mówi tak po modlitwie do Ojca oraz po odsłonięciu tajemnicy Syna. Teologia przechodzi od razu w wezwanie dla serca. Adresatami są utrudzeni oraz obciążeni. W Galilei taki ciężar miał wiele imion. Była nim praca, dług, choroba, lęk o jutro oraz religia przeżywana jako ciężar nie do uniesienia. Pan obiecuje odpoczynek. To słowo niesie smak wytchnienia dany przez Boga. Przypomina obietnicę z Jeremiasza o odpoczynku dla duszy. Następnie Jezus mówi o swoim jarzmie. W tradycji żydowskiej jarzmo oznaczało przyjęcie Prawa oraz królowania Boga. Jezus zatrzymuje ten obraz. Prowadzi jednak ucznia do siebie. Nie zaprasza do bezosobowego systemu. Zaprasza do relacji z Nauczycielem. Jezus określa siebie jako łagodnego oraz pokornego sercem. To portret Mesjasza bliskiego ubogim. Taki Pan nie przygniata. Prowadzi. Jego jarzmo jest słodkie, bo niesione razem z Nim. Jego brzemię jest lekkie, bo łaska poprzedza wysiłek ucznia. Jan Chryzostom trafnie zauważa, że Chrystus nie znosi wymagań. Sprawia jednak, że stają się możliwe do uniesienia przez bliskość oraz pomoc. Dobra nowina tej perykopy pozostaje zawsze żywa. Człowiek nie musi sam dźwigać życia. Może wejść w szkołę Serca Jezusa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
