Reklama

Prawda albo śmierć

2016-07-27 09:05

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 31/2016, str. 35

Paryż, rok 1903. Raissa i Jacques spacerują po Jardin des Plantes, ulubionym miejscu przechadzek paryżan. W odróżnieniu od innych spacerowiczów para dwudziestolatków ma poważne miny. Pragną poznać prawdę, a jednak studia przyrodnicze i filozoficzne, które podjęli na Sorbonie, nie przybliżają ich do tego. Szukają prawdy o istnieniu każdego bytu, o sensie i celu życia, ale na żadne z tych pytań nie znajdują odpowiedzi.

Raissa wspominała po latach: „Nie chciałam brać udziału w tej komedii, zgodziłabym się na życie pełne cierpień, ale nie na życie bez sensu”. Tamtego dnia powiedziała do Jacques’a: „Jeżeli się mamy wyrzec znalezienia jakiegokolwiek sensu w słowie «prawda», rozróżnienia zła od dobra, sprawiedliwości od niesprawiedliwości, nie możemy już żyć po ludzku”.

Zanim opuścili Jardin des Plantes, złożyli przysięgę. Dali sobie trochę czasu. Jeżeli jednak nie znajdą sensu życia, popełnią wspólnie samobójstwo. Nie zadowalały ich iluzje: „Nie chcieliśmy przyjmować żadnych masek z rąk ludzi dorosłych, uśpionych w złudnym poczuciu bezpieczeństwa”. Interesowała ich tylko prawda: „Jeżeli nie można żyć w prawdzie, chcieliśmy umrzeć”. Zdeterminowani opuszczali paryski park.

Reklama

Poznali się w 1901 r. na Sorbonie. Ona była córką żydowskich imigrantów, on potomkiem bogatej protestanckiej rodziny. Religią nie interesowali się w ogóle. Prawdy – zgodnie z duchem swoich czasów – szukali w nauce. Punktem przełomowym w ich życiu stały się wykłady Henriego Bergsona. Dzięki niemu odkryli, że świat materialny, świat zjawisk fizycznych nie wyczerpuje całej rzeczywistości. W ten sposób otworzyli się na duchowy wymiar życia. Taki był początek drogi, która zaprowadziła ich do chrześcijaństwa.

W 1906 r. Raissa i Jacques Maritainowie przyjęli chrzest. Odkryli bowiem, że pełnia prawdy znajduje się właśnie w Kościele katolickim. Szybko stali się jedną z najbardziej znanych par w intelektualnym życiu Francji. On stał się jednym z najbardziej znanych myślicieli chrześcijańskich na świecie, ona zaś publikowała poezje mistyczne i rozprawy filozoficzne.

Ich życie duchowe opierało się na trzech fundamentach. Pierwszym z nich była filozofia św. Tomasza z Akwinu. Średniowieczny dominikanin stanowił dla nich przykład harmonijnego połączenia wiary, rozumu i przeżycia mistycznego. Nieprzypadkowo Jacques Maritain uchodził za odnowiciela XX-wiecznej myśli tomistycznej.

Drugim filarem była duchowość La Salette. Wizyta w tym maryjnym sanktuarium była dla małżonków wielkim duchowym przeżyciem. Jak pisała Raissa Maritain: „Wydarzenia w La Salette miały w sobie niezrównaną wielkość i piękno. Święta Dziewica, która we łzach przepowiadała niesłyszane dotąd cierpienia, mówiła przez usta małych pastuszków, Melanii Calvat i Maksymina Girauda: «Odkąd cierpię za was». I w ten sposób stawało przed nami zagadnienie cierpienia błogosławionych”.

Objawienie w La Salette było dla małżonków przesłaniem o cierpieniu, które może współistnieć razem ze stanem szczęśliwości. Chwalebne cierpienie Chrystusa, Maryi oraz świętych jawiło się jako wyraz niepojętej miłości do człowieka. To otworzyło ich na wymiar wyrzeczenia i ascezy, które praktykowali we własnym życiu.

Trzecim fundamentem było apostolstwo przyjaźni. Maritainowie prowadzili bogate życie towarzyskie w środowisku paryskich artystów i intelektualistów. Towarzyszyli religijnym poszukiwaniom takich twórców, jak Charles Péguy, Ernest Psichari, Max Jacob czy Jean Cocteau. Promieniowali wokół świadectwem swej wiary i wielu znajomych w trudnych momentach swego życia zwracało się do nich po pomoc. Dzięki nim właśnie liczni twórcy odnaleźli swą drogę do Kościoła.

Szczególnie symboliczny przypadek stanowił pisarz Ernest Psichari. Jego dziadkiem był Ernest Renan – jeden z najbardziej wojujących ateistów w drugiej połowie XIX wieku we Francji. Renan głosił, że już wkrótce nauka zastąpi religię, gdyż odpowie na wszystkie pytania dręczące człowieka, zaś chrześcijaństwo umrze jako zabobon. A jednak jego wnuk odnalazł odpowiedź na wszystkie nurtujące go pytania nie w nauce, lecz w chrześcijaństwie. Stało się tak dzięki jego niezawodnym przyjaciołom, którzy pewnego dnia w Jardin des Plantes przyrzekli sobie, że będą szukać prawdy, gdyż bez niej życie nie ma sensu.

* * *

Grzegorz Górny
reporter, eseista, autor wielu książek i filmów dokumentalnych, stały publicysta tygodnika „wSieci”

Reklama

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

2019-07-16 11:47

Z abp. Stanisławem Gądeckim rozmawiał Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

– Pamiętam czasy, gdy Ksiądz Arcybiskup pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego KEP, a przez media przetoczyła się fala nagonki na Kościół ws. lustracji. Teraz jako przewodniczący musi się Ksiądz Arcybiskup zmagać z falą krytyki ws. rozliczeń nadużyć seksualnych. Czy teraz KEP jest w trudniejszej sytuacji niż 10 lat temu?

– Trzeba wyraźnie rozgraniczyć: czym innym jest – jak pan redaktor to ujął – medialna nagonka antykościelna, a czym innym – dążenie do prawdy i zmaganie ze złem. Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym.
Trudność dzisiejszej sytuacji polega na tym, że kwestia pedofilii stała się – już nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – dającym się łatwo wykorzystać tematem do ataków na Kościół, które mają na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Kościół jest bowiem ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

U patronki rodzin

2019-07-24 08:53

(buk)

Katarzyna Artymiak

W bazylice w Lubartowie, gdzie znajduje się łaskami słynący obraz św. Anny Samotrzeć, przedstawiający Dzieciątko Jezus na kolanach św. Anny i Matkę Bożą, trwają przygotowania do uroczystości odpustowych.

Doroczne święto rozpocznie się już 24 lipca; o godz. 18.00 na cmentarzu zostanie odprawiona Msza św. za zmarłych. 25 lipca o godz. 18.00 bp Mieczysław Cisło będzie sprawował Eucharystię, po której ulicami miasta przejdzie procesja różańcowa z wizerunkiem patronki rodzin. W uroczystość św. Anny, 26 lipca, Msze św. zostaną odprawione o godz. 7.30, 9.00 (dla dzieci), 11.00 (suma) i 18.00. Kaznodzieją będzie ks. Paweł Bartoszewski; sumie przewodniczyć będzie bp Mieczysław Cisło. Główną Mszę św. odpustową poprzedzi modlitwa różańcowa w intencji małżeństw zagrożonych rozbiciem (początek o godz. 10.30).

Uroczystości będą okazją do promocji „Krucjaty modlitwy w intencji małżeństw zagrożonych rozbiciem” i zachętą do modlitwy w intencji małżeństw i rodzin przez wstawiennictwo patronki, św. Anny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem