Reklama

Prosto i jasno

Dobre zmiany w ustawach

2016-07-27 09:05

Czesław Ryszka, pisarz i publicysta senator RP w latach 2005-11 i od 2015 r.
Niedziela Ogólnopolska 31/2016, str. 38

Roczne obroty portugalskiej Biedronki przekraczają 35 mld zł. Te obroty są dwa razy większe niż wydatki polskiego państwa na przedszkola, szkoły i uniwersytety razem wzięte.

W Polsce, według ostatnich danych, zatrudnionych jest ok. 15 mln pracowników, z tego ok. 1,5 mln na tzw. umowach śmieciowych, czyli umowach zlecenia. Według danych Państwowej Inspekcji Pracy, co piąta z tych umów powinna już być umową o pracę. Jeśli nie jest, to znaczy, że ci pracownicy są wykorzystywani przez pracodawcę. Czy nie jest to owe ok. 11 proc. zatrudnionych Polaków zagrożonych ubóstwem? Bardzo prawdopodobne. Nomen omen: niektóre umowy zlecenia, według kontroli NIK, miały stawkę nawet 25 gr za godzinę, a umowy na kilka złotych były powszechną praktyką. Kiedyś Leszek Balcerowicz, gdy sprzedawał polski przemysł, obiecywał dla każdego pracę u zachodniego przedsiębiorcy. Zapomniał uprzedzić, że płaca nie pozwoli wielu ludziom na godne życie własne i rodziny.

Jak wygląda częsta praktyka? Otóż najczęściej bywa tak, że pracodawca w celu obniżenia własnych kosztów, wywiera nacisk na swojego pracownika, aby rozpoczął samodzielną działalność gospodarczą i na zasadzie samozatrudnienia wykonywał nadal tę samą pracę. Od 1 stycznia 2017 r. taki proceder nie będzie już opłacalny dla pracodawcy, ponieważ Sejm i Senat uchwaliły nową ustawę o minimalnym wynagrodzeniu od poziomu 12 zł za godzinę. Kontrolą przestrzegania tych przepisów zajmie się Państwowa Inspekcja Pracy. Przedsiębiorcy, którzy nie będą wypłacać swoim zleceniobiorcom co najmniej minimalnej stawki, zostaną ukarani grzywną do 30 tys. zł.

Druga dobra zmiana to wprowadzenie podatku od hipermarketów – co Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało w kampanii wyborczej. Podatek spotkał się z dużym poparciem Polaków, a zwłaszcza polskich kupców, polskich firm handlowych, które do tej pory nie miały żadnej możliwości konkurowania z zagranicznymi sieciami handlowymi.

Reklama

Jak donosi portal Money.pl , roczne obroty portugalskiej Biedronki, największej sieci dyskontowej w Polsce (ponad 2,6 tys. sklepów), przekraczają 35 mld zł (te obroty są dwa razy większe niż wydatki polskiego państwa na przedszkola, szkoły i uniwersytety razem wzięte). Roczne obroty portugalskiego Eurocashu, największego operatora franczyzowego w Polsce (12,7 tys. sklepów) to 16,9 mld zł. Roczne obroty francuskiego Auchan, największej w Polsce sieci hipermarketów (62 sklepy wielkopowierzchniowe) to 7,7 mld zł. Dla porównania, najlepsze pod względem obrotów polskie sieci to: PPHU Specjał, generujący w skali roku 7,7 mld zł oraz POLOmarket – 3,8 mld zł. Cała reszta to zwykli sklepikarze – drobnica, która w starciu z zagranicznymi sieciami nie ma najmniejszych szans.

Ustawa o podatku od sprzedaży detalicznej wprowadza nową daninę publiczną do polskiego systemu podatkowego, której głównym celem jest nie tylko zwiększenie dochodów podatkowych do budżetu państwa, ale też odwrócenie negatywnego trendu, jakim jest stałe zmniejszanie się liczby małych sklepów stanowiących niejednokrotnie wyłączne źródło utrzymania polskich rodzin.

Podstawę opodatkowania stanowi osiągnięta w danym miesiącu nadwyżka ze sprzedaży ponad kwotę 17 mln zł. Obowiązek podatkowy dotyczy przychodu powyżej tej kwoty. Dwie stawki podatku wynoszą: 0,8 proc. dla podstawy opodatkowania do 170 mln zł i 1,4 proc. dla podstawy opodatkowania stanowiącej nadwyżkę ponad kwotę 170 mln zł. Rząd szacuje, że wpływy z tytułu tego podatku w skali roku wyniosą ok. 1,9 mld zł.

Wprowadzany podatek to dopiero pierwszy krok na drodze uzdrowienia polskiego handlu detalicznego, aby wyglądał tak, jak chociażby w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, całej Skandynawii czy we Włoszech. Tam od dawna rynkiem niepodzielnie rządzą narodowe sieci do spółki z małymi sklepikami. W tych krajach rządy po prostu pielęgnują rodzimy kapitał.

Do dobrych zmian zaliczyłbym również uchwalenie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, która powinna usunąć obecny stan niepewności prawnej. Dodam, że Trybunał jest organem bardzo ważnym, ale z pewnością nie najważniejszym. Suwerenem w Polsce jest naród, który wybiera swoich reprezentantów: prezydenta oraz parlament. I to te organy, według Konstytucji, mocą ustawy, organizują tryb pracy Trybunału Konstytucyjnego.

Bp Przybylski: kto nosi szkaplerz musi być człowiekiem spowiedzi

2019-07-17 12:46

ks.mf / Częstochowa (KAI)

„Przyjąć szkaplerz, to oznacza mieć w sobie nieustannie decyzję zdejmowania starych szat, ubrań grzechu” – mówił w homilii bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który wieczorem 16 lipca we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel przewodniczył Mszy św. w klasztorze pw. Miłosierdzia Bożego Sióstr Karmelitanek Bosych w Częstochowie.

Marian Florek

Na początku Mszy św. bp Przybylski przypomniał, że szkaplerz wiernie nosił od swojej młodości św. Jan Paweł II. - Czas ucieka, a szkaplerz wiedzie nas ku wieczności. Dla każdego z nas ten czas ucieka, ale to oznacza, że jesteśmy młodsi dla nieba – mówił bp Przybylski.

W homilii biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej podkreślił, że „szkaplerz to święta szata. Dla proroka Eliasza szata był bardzo ważnym znakiem przyobleczenia się w Boga”. - Przyjęcie szkaplerza, noszenie go, to nie jest tylko prosty gest. Przyjąć szatę, zmienić szatę w Biblii, oznacza decyzję na nowe życie. Każdy, kto nosi szkaplerz, każdego dnia odnawia tę decyzję nowego życia w Chrystusie – kontynuował duchowny.

Bp Przybylski przypomniał, że "nie można szkaplerza nosić na brudnym sercu". - Każdy, kto przyjmuje i nosi szkaplerz, musi być człowiekiem spowiedzi, ciągłego nawrócenia – mówił bp Przybylski i dodał: „Żeby przyoblec nową szatę, trzeba stanąć jakby nago nie w sensie cielesności, ale w sensie gotowości do tego, aby powiedzieć: Żadne bogactwa tego świata, żadne mody tego świata nie są moim celem w życiu”.

16 lipca porannej Mszy św. w klasztorze sióstr karmelitanek bosych w Częstochowie przewodniczył o. Marian Zawada, przeor Karmelitów Bosych z Krakowa. - We współczesnym świecie żyjemy odarci z miłości, dobrego imienia czy życzliwości. I jest w człowieku potrzeba osłonięcia, ochrony – mówił w homilii o. Zawada.

Karmel w Częstochowie powstał z fundacji poznańskiej 28 kwietnia 1957 r. Erygowany został dekretem z dnia 19 marca 1957 r. Od 10 listopada 1978 r. klasztor pozostaje pod jurysdykcją biskupa diecezjalnego. Kaplica klasztoru Miłosierdzia Bożego została otwarta i poświęcona 7 listopada 1982 r. W 1983 roku wspólnota zrealizowała fundację nowego klasztoru w Szczecinie, a w 2007 roku w Oziornoje na terenie Kazachstanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pasja życia

2019-07-24 08:49

Urszula Buglewicz

Pan Bóg tak prowadził mnie przez życie, by przygotować do pisania ikon - mówi Miranda Olszańska, lekarz anestezjolog z Lublina.

Paweł Wysoki

Dla realizacji pasji życia Miranda Olszańska zmieniła pracę. Jako absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie przez 25 lat wykonywała zawód lekarza anestezjologa, poświęcając swój czas i wiedzę ludziom chorym i cierpiącym. Jednak od dzieciństwa przejawiała zamiłowanie do sztuki, wrażliwość na kolory. - Zdolności artystyczne z pewnością zawdzięczam moim przodkom. Rękodziełem artystycznym zajmowałam się od najmłodszych lat; szyłam, haftowałam, dziergałam, wykonywałam frywolitki pod czujnym okiem mojej ukochanej babci Luby - opowiada Pani Doktor. Gdy kilka lat temu poznała akwarelistę Dariusza Płechę, na dobre rozpoczęła się jej przygoda z malarstwem, farbami i pędzlami.

Prawdziwa miłość

Na początku była fascynacja akwarelą, ale gdy tylko Miranda Olszańska poznała ikony, okazało się, że to właśnie na nie czekała przez całe życie. By na dobre zająć się ich pisaniem, zaledwie w ciągu kilku miesięcy zmieniła pracę. - Ikony wręcz zmusiły mnie do zmiany pracy. Jeszcze dwa lata temu byłam czynnym, dyżurującym anestezjologiem, jednak gdy poszłam na pierwsze lekcje pisania ikon, okazało się, że taki system pracy nie sprzyja twórczości. Przewartościowałam całe życie i w niespełna pół roku zmieniłam pracę, by mieć więcej czasu i wolną głowę. Ikony są we mnie od zawsze; to moja największa pasja. Myślę, że Pan Bóg tak prowadził mnie przez życie, by przygotować do pisania ikon. One są cudowne - podkreśla Miranda Olszańska.

Długa droga

Artystka, świadoma tego, że jest dopiero na początku drogi, wkłada wiele wysiłku w kształcenie warsztatu pracy. Najpierw uczyła się pod czujnym okiem Anny Syty, obecnie szlifuje swoje umiejętności pod mistrzowskim okiem znanej ikonopisarki Marii Podleśnej. - Pracuję niezwykle intensywnie, bardzo dużo czytam, przekopuję zasoby internetowe i rosyjskojęzyczne strony poświęcone ikonografii. Uczestniczyłam w warsztatach z ikonopisania w Częstochowie i w Nowicy - opowiada. Najwięcej czasu poświęca na pisanie ikon w domowym zaciszu, ale wychodzi też do wspólnej pracowni, by raz w tygodniu spędzić czas z osobami o podobnych zainteresowaniach. - Mam świadomość, że jeszcze długa droga przede mną. Jestem pełna wiary i nadziei, że moja pasja i pracowitość pozwolą mi na osiągnięcie upragnionego celu - mówi.

Rozmowa z Bogiem

Miranda Olszańska jest przekonana, że ikony posiadają w sobie duchowy magnetyzm. - One mnie przyciągają; przy nich potrafię zapomnieć o świecie, o jedzeniu, o bólu spowodowanym wielogodzinnym siedzeniem z pędzlem w jednej pozycji. Ikony mnie wyciszają, potęgują doznania duchowe, w mistyczny sposób łączą z Bogiem. Każdą pracę zaczynam od modlitwy ikonopisarza, by wejść w duchową rozmowę z postacią, którą przestawiam - mówi Pani Doktor. Artystka nie wyobraża sobie, by osoba niewierząca była w stanie szczerze oddać święty wizerunek. W jej pracowni na deskach ożywają postaci Trójcy Świętej, Maryi, licznych świętych. Ukochaną i najchętniej portretowaną postacią jest Archanioł Gabriel. - Przygotowałam ikony jedno i wielopostaciowe, przedstawiające same twarze, popiersia, jak i całe postaci. Jestem na początku drogi, więc wszystko mnie fascynuje, z taką samą radością i zapałem zabieram się do pisania każdej kolejnej ikony - zapewnia pani Miranda.

Kolekcja dzieł, która wciąż się powiększa, cieszy oczy i serca najbliższych. Ikonopisarka nie wystawia swoich prac w galeriach, nie chwali się nimi na portalach społecznościowych, jedynie obdarowuje nimi najbliższych. Ostatnio kilkanaście ikon można było zobaczyć na wystawie w Miejskiej Bibliotece Publicznej we Włodawie, gdzie prezentowane były wraz z fotografiami lekarza Janusza Tajcherta pod wspólnym tytułem „Sacrum i profanum”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem