Reklama

Kościół

Uroczystości pogrzebowe śp. Kazimierza Wolskiego – budowniczego Świątyni Opatrzności Bożej

– On doskonale wiedział, że przedsiębiorczość, biznes służy nie tylko temu, żeby się społeczeństwo ubogacało w różne dzieła. Prawdziwa praca służy temu, żeby sam człowiek pracujący się rozwijał i żeby służył tą pracą swojej rodzinie, swoim dzieciom, swoim wnukom – mówił kard. Kazimierz Nycz podczas uroczystości pogrzebowych śp. Kazimierza Wolskiego w Mizernej – budowniczego Świątyni Opatrzności Bożej.

2026-07-21 07:44

[ TEMATY ]

pogrzeb

Arch. Krakowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

– Ta śmierć niespodziewana i nagła uczy nas z pewnością jednego – trzeba byśmy czuwali na przyjście Pana, które może być i często bywa przyjściem niespodziewanym. Wierzymy gorąco, że świętej pamięci Kazimierz był przygotowany na to spotkanie z Panem i dlatego modlimy się szczególnie o miłosierdzie Boga nad nim – mówił na początku Mszy św. kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski senior zaznaczył, że liturgia jest okazją do podziękowania Bogu za „jego życie pełne zaangażowania i misji, którą pełnił wobec rodziny, wobec dzieł, które prowadził, wobec Kościoła, także wobec parafii”.

Arch. Krakowska

Homilię wygłosił ks. prof. Wojciech Węgrzyniak – biblista z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, pochodzący z Mizernej. Zwrócił uwagę, że w Biblii ponad trzysta razy pojawia się słowo „kamień”, a kamienie w Biblii są różne i mają różne historie. – 10 lipca 1954 roku rozpoczęła się historia pewnego kamienia, który być może jest najsłynniejszym kamieniem w ponad półtysiącletniej historii naszej wsi Mizerna. I tak jak każdy kamień, również ten przeszedł cztery podstawowe etapy – mówił ks. Węgrzyniak.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Pierwszy etap to jest wydobycie. – Kazimierz został wydobyty w tej wiosce. Pod numerem 46 Kazimierz Marian, syn Jana i Anny z domu Łukasik przyszedł na świat – opisywał kaznodzieja i przypomniał, że kamieniarstwo to wielopokoleniowa pasja rodziny Wolskich. Jan Wolski pracował przy wydobyciu andezytu na powulkanicznej górze Wdżar w Kluszkowcach, a Kazimierz jako mały chłopiec przyglądał się tej pracy i „zauroczył się” kamieniem na całe życie. W 1985 roku otworzył własną firmę i przez ponad 40 lat „budował zaufanie klientów, którzy nie akceptują kompromisów”. – Kiedy patrzymy na ten moment, na ten etap życia, to możemy powiedzieć biblijnie, że ziarno padło na bardzo dobrą glebę i wydało stukrotny owoc. Możemy też pomyśleć o talentach… jednemu dał dwa, jednemu jeden, innemu pięć, ale Kazimierzowi naprawdę Pan Bóg dał wiele talentów i udało się te talenty wydobyć – mówił ks. Węgrzyniak.

Arch. Krakowska

Drugi etap obróbki to cięcie bloków skalnych na płyty kamienne (znanych także jako slaby). – Świętej pamięci Kazimierz w sposób niesamowity, ten przepiękny kamień, jakim był, dał się podzielić, dał się pociąć na mniejsze slaby, dał się rozdać, można powiedzieć, w przeróżnego rodzaju kierunkach – zauważył kaznodzieja. W tym kontekście wskazał na wielorakie zaangażowanie Kazimierza Wolskiego – w działalność samorządową (był radnym powiatu nowotarskiego), sportową (wspierał drużyny piłkarką Lubania Maniowy i hokejową Podhala Nowy Targ), regionalną (jest współzałożycielem dziecięcego zespołu regionalnego „Mali Maniowianie”), charytatywną. Ksiądz profesor wspomniał też o ważnej dla Mizernej budowie kaplicy na przełomie lat 80. i 90., w którą był zaangażowany Kazimierz Wolski jako przewodniczący komitetu budowy. – Zawsze ludzie, którzy byli utalentowani, byli też powołani do tego, żeby się dzielić.Zawsze ludzie, którzy mieli możliwości, byli powołani do tego, żeby nie myśleć tylko o sobie. Dziękujemy dzisiaj Panu Bogu za to, że w jakimś sensie Kazimierz „dał się pociąć” na te różne płyty, i było go więcej, było go dużo, było go dla wielu. Dlatego też nas tutaj dzisiaj jest tak wielu – mówił ks. Węgrzyniak.

Trzeci etap w życiu kamienia to kształtowanie i obróbka krawędzi. – To, co w jego życiu niesamowicie działało, co decydowało o wyborze ostatecznego kształtu, to była wiara. To była niesamowita zdolność łączenia biznesu z wiarą. (…)To była wiara, która była niesamowitą normalnością. (…) Pan Bóg na pierwszym miejscu, Pan Bóg normalnością, Pan Bóg jak powietrze, Pan Bóg jak ta góralskość, Pan Bóg jak ta pracowitość – mówił krakowski biblista zaznaczając, że wiara w życiu Kazimierza Wolskiego nie kłóciła się z pracą czy życiem, ale nadawała im ostateczny kształt.

Podziel się cytatem

Reklama

Czwarty etap to wykończenie powierzchni kamienia. W tym kontekście ks. Wojciech Węgrzyniak wyliczył część widocznych dzieł życia Kazimierza Wolskiego: 150 pracowników, ponad 300 wykształconych czeladników i 20 mistrzów kamieniarstwa, montaż prawie 100 tysięcy metrów kamienia; prace w bankach, na dworcach kolejowych, rynkach, placach miast, na stacjach warszawskiego metra, przy kompleksie średnich skoczni; remont Wielkiej Krokwi w Zakopanem, prace w Norwegii, Francji, w Niemczech; prace kamieniarskie w ponad 600 kościołach (wśród nich w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie). Kazimierz Wolski był większościowym udziałowcem i prezesem stacji narciarskiej Czorsztyn Ski, pensjonatu w Mizernej, zakładustolarki budowlanej oraz floty statków wycieczkowych. Kaznodzieja zwrócił uwagę, że swoistym dziełem życia Kazimierza są jego dzieci, które same przyznają, że ojciec nauczył je „życia z Bogiem”. – Za to chcemy pochwalić Pana Boga i Kazimierza, że da się tak współpracować z łaską Bożą, że ani twoja pozycja społeczna, ani twoje zaangażowanie, ani twoje pieniądze wcale nie muszą niszczyć dzieci, wcale nie muszą niszczyć rodziny – mówił ks. Węgrzyniak.

– Chcemy zanieść świętej pamięci Kazimierza nie tylko na cmentarz, ale zanieść go Panu Bogu i powiedzieć: popatrz, jaki piękny wyszedł kamień, popatrz, jakie piękne dzieło się udało – wyrażał podziw i wdzięczność kaznodzieja. – Wierzę gorąco, że słowa Apokalipsy z drugiego rozdziału mogą zakończyć tę homilię: „Zwycięzcy dam biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto je otrzymuje”. Drogi Kazimierzu, niech Bóg Ci da najwspanialszy kamień, kamień życia wiecznego – zakończył ks. Wojciech Węgrzyniak.

Arch. Krakowska

Reklama

Przed błogosławieństwem kard. Kazimierz Nycz dał świadectwo swojej wieloletniej współpracy z Kazimierzem Wolskim. Poznał Zmarłego jako krakowski biskup pomocniczy, gdy błogosławił różne kościoły na terenie archidiecezji, w których Kazimierz Wolski wykonywał posadzki, a później przez 15 lat blisko współpracowali przy Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Kardynał zaznaczył, że dla tej stołecznej świątyni Kazimierz Wolski pozostanie osobą, która „wniosła tam nie tylko ogromne ilości metrów kwadratowych kamienia, ale przede wszystkim w swoje serce”. – Świętej pamięci Kazimierz, jako wielki przedsiębiorca i biznesmen, był w tym znaczeniu nietypowy, że to był człowiek, który wszystko co robił, czy to była Świątynia Opatrzności, czy to było osiemnaście stacji metra warszawskiego, czy to były różne miasta w Polsce i Norwegii, kościoły, wszystko czynił z pasją i z poczuciem misji – mówił kard. Kazimierz Nycz dodając, że Zmarły na tydzień przed śmiercią z wielką pasją mówił o swoich planach zawodowych, ale także o swoich wnukach. – On doskonale wiedział, że przedsiębiorczość, biznes służy nie tylko temu, żeby się społeczeństwo ubogacało w różne dzieła. Prawdziwa praca służy temu, żeby sam człowiek pracujący się rozwijał i żeby służył tą pracą swojej rodzinie, swoim dzieciom, swoim wnukom – zaznaczył metropolita warszawski senior. Zauważył, że Kazimierz Wolski nigdy nie zostawił swojej tożsamości podhalańskiej, ale potrafił ją przekroczyć.

Żałobną liturgię koncelebrowali m.in. metropolita częstochowski abp Wacław Depo, metropolita białostocki abp Józef Guzdek i krakowski biskup pomocniczy bp Robert Chrząszcz oraz liczni księża.

Arch. Krakowska

Na cmentarzu okolicznościowe przemówienia wygłosili m.in. przedstawiciel nowotarskich Szarotek oraz wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś, który przekazał rodzinie pośmiertny medal w dowód uznania za promocję turystyki.

Oceń: +40 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: pożegnanie ks. prof. Jana Kracika

[ TEMATY ]

pogrzeb

www.wydawnictwopetrus.pl

Zmarłego w ubiegłym tygodniu wybitnego historyka Kościoła, ks. prof. Jana Kracika pożegnano dziś w Krakowie. Mszy św. pogrzebowej w bazylice św. Floriana przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Homilię wygłosił uczeń Zmarłego – bp Grzegorz Ryś.

„Księże profesorze Janie, zaskoczyła nas twoja śmierć, chociaż wiedzieliśmy od dawna, że dotknęła cię ciężka choroba. Patrzyliśmy z uznaniem, z jaką siłą ducha starałeś się nie tylko nie poddawać chorobie, ale wykorzystać każdy moment swojego życia do końca, aby służyć i nauce, i ludziom” – mówił kard. Stanisław Dziwisz w czasie Mszy św. pogrzebowej ks. prof. Jana Kracika. Hierarcha, w imieniu całego Kościoła krakowskiego, dziękował za dar życia kapłana, który zmarł w ubiegłym tygodniu. „Miałeś mocny charakter, ale także wybitne zdolności, dlatego zostawiasz wdzięczną pamięć twoich uczniów i prezbiterium krakowskiego a także poważny dorobek naukowy” – dodał metropolita krakowski modląc się, aby św. Jan Paweł II, który cenił zmarłego, przedstawił go Bogu. Homilię w bazylice św. Floriana w Krakowie wygłosił bp Grzegorz Ryś, który był uczniem ks. prof. Kracika – pod jego kierunkiem napisał swoje magisterium i doktorat, a później przez wiele lat był jego asystentem i adiunktem. „Przy tej trumnie Pan Jezus nas się pyta czy jesteśmy ludźmi paschalnymi. Czy nie bierzemy cząsteczki za całość? Czy nie szukamy sytości tam, gdzie jej nie ma? Dzisiejsza liturgia wzywa nas do absolutnej uważności na to, co wieczne, na to, co z Boga” – mówił krakowski biskup pomocniczy nawiązując do opisu rozmnożeniu chleba z Ewangelii wg św. Jana. Hierarcha stwierdził, że ks. Jan Kracik był nienasycony w każdym wymiarze życia. Na tydzień przed śmiercią czytał książkę o soborze w Konstancji, bo w tym roku przypada 600. rocznica tego wydarzenia. Ale pytania, która brzmiały w nim najgłośniej, dotyczyły życia wiecznego, a nie historii. Ostatnie zdanie, jakie ks. prof. Kracik wypowiedział do bp. Rysia brzmiało: „Jest we mnie pewność wiary, ale jeszcze większa ciekawość, co jest po drugiej stronie”. Bp Ryś przywołał ostatnie publicznie wygłoszone przez ks. Kracika słowa. Dwa tygodnie przed śmiercią wspólnie odprawiali Msze św., w czasie której ks. Profesor poprosił także o namaszczenie chorych. „Skoro więc mego życia lampa skwierczy i dogasa, pora szykować się do drogi. Choć raczej zapewne ze sporym przystankiem czyśćcowym, w podróż windą miłosierdzia Bożego do nieba” – cytował hierarcha pokazując notatki zrobione na makulaturze, jak miał w zwyczaju ks. Kracik. Krakowski biskup pomocniczy nazwał Zmarłego „człowiekiem paschalnym” podkreślając, że umarł w dniu Paschy, jakim jest oktawa Wielkanocy. Hierarcha przytoczył też dwa cytaty, które 49 lat temu ks. Jan Kracik zapisał na swoim obrazku prymicyjnym. Oba dotyczyła Jana Chrzciciela. Pierwsze wypowiedział jego ojciec Zachariasz: „Poprzedzać będziesz Pana, aby przygotować mu drogę”. Drugie to wypowiedź Jana: „Taka jest moja radość. On ma wzrastać, a ja stać się mały”. „To słowo stało się ciałem. Ksiądz Profesor dał temu słowu ciało” – mówił bp Ryś podkreślając, że stało się to w powołaniu księdza, który został uczonym, historykiem Kościoła. Bp Ryś zastanawiał się, jak rozumieć takie powołanie, bo przecież uczony nie bierze wprost udziału w ewangelizacji. Kluczem do zrozumienia takiego kapłaństwa jest wpisanie go w misję Jana Chrzciciela. „Nie uczestniczy może wprost w ewangelizacji, ale ją poprzedza. Poprzedza przyjście Jezusa poprzez posługę prawdzie” – wyjaśniał hierarcha dodając, że posługa prawdzie o historii Kościoła jest tym ważniejsza, że to Kościół daje Jezusa, a prawda o Kościele pomaga ludziom w tym spotkaniu. „Ostatnim amen jest ta trumna postawiona na ziemi. Dziękuję także za tę ostatnią lekcję” – zakończył bp Ryś nawiązując do prośby wyrażonej przed śmiercią przez ks. prof. Jana Kracika. Kapłan prosił, żeby pogrzeb był skromny, żeby trumna nie była stawiana na katafalku i nie była ozdabiana kwiatami i świecami, a także żeby w czasie pogrzebu nie było zbędnych mów pod jego adresem. Nie było. Ks. prof. Jan Kracik zmarł 24 kwietnia. Został pogrzebany na cmentarzu parafialnym w Krakowie-Bielanach. Ks. Jan Kracik urodził się 11 listopada 1941 r. w Spytkowicach koło Rabki-Zdroju. W 1959 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, święcenia kapłańskie przyjął z rąk abp. Karola Wojtyły 11 kwietnia 1965 r. w katedrze na Wawelu. W 1972 r. obronił rozprawę doktorską pt. „Duszpasterstwo parafialne w dekanacie Nowa Góra w I poł. XVIII wieku” na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W czasie studiów doktoranckich odbył roczny staż naukowy na Uniwersytecie Katolickim w Leuven. W 1979 r. habilitował się na podstawie pracy pt. „Vix venerabiles. Z dziejów społecznych niższego kleru parafialnego w archidiakonacie krakowskim w XVII - XVIII wieku”. Stanowisko profesora nadzwyczajnego otrzymał w 1990 r. a osiem lat później tytuł profesora nauk humanistycznych. Profesorem zwyczajnym został mianowany w 2008 r. Był współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego” oraz miesięcznika „Znak”, członkiem zespołu redakcyjnego „Folia Historica Cracoviensia”. Jest autorem kilkuset publikacji, w tym kilkunastu książek.
CZYTAJ DALEJ

Wszystko, co ma wartość wieczną, dojrzewa z jedności z Chrystusem

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

pexels.com

Paweł wypowiada te słowa w samym środku sporu o Prawo, obrzezanie i wspólny stół. Stawką jest prawda Ewangelii. Apostoł mówi: „Przez Prawo umarłem dla Prawa, aby żyć dla Boga”. Prawo ujawnia grzech i nazywa go po imieniu. Pokazuje, że usprawiedliwienie jest darem i przychodzi od Boga. Paweł szanuje Prawo i zarazem wskazuje jego granicę. To właśnie Prawo doprowadziło go do uznania, że potrzebuje zbawczej śmierci Chrystusa. Dlatego zaraz dodaje: „Z Chrystusem zostałem współukrzyżowany”. Grecki czasownik synestaurōmai stoi w formie dokonanej i trwałej: oznacza stan, który pozostaje. Krzyż wszedł w samo centrum tożsamości apostoła i stał się nową miarą jego życia. „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. To jedno z najgłębszych zdań całego Pawła. Zachowuje ono osobę ucznia i otwiera ją na zamieszkanie Chrystusa. Apostoł nadal żyje „w ciele”, w zwyczajnej ludzkiej kruchości, lecz źródło tego życia bije w wierze w Syna Bożego. Greckie wyrażenie można rozumieć również jako udział w wierności Syna; oba odczytania prowadzą do tej samej prawdy. Uczeń stoi na darze Jezusa, „który umiłował mnie i wydał siebie za mnie”. Wiara wyrasta więc z osobistego doświadczenia bycia umiłowanym przez Ukrzyżowanego. Stąd rodzi się życie dla Boga.
CZYTAJ DALEJ

Bochnia ponownie zabrzmi muzyką gospel!

2026-07-23 12:13

archiwum organizatorów

Kolejna 6. edycja festiwalu GospeLOVE Lato, odbędzie się w Bochni w dniach 6–9 sierpnia 2026 roku. Śpiew i muzyka na żywo, świetni muzycy, wybitne aranżacje, radość, emocje i dobrze spędzony czas.

Organizowane przez Stowarzyszenie Gospel nad Rabą oraz Powiat Bocheński wydarzenie od 2021 roku przyciąga miłośników muzyki gospel z całej Polski, a także z zagranicy, łącząc wysoki poziom artystyczny z atmosferą wspólnoty, radości i wspólnego śpiewania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję