Mowa o filmie Odzyskany. To poruszająca, pełna emocji opowieść o rodzinie, przebaczeniu i nadziei, która potrafi się odrodzić nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach. To historia o utraconym dzieciństwie, tęsknocie za bliskością i walce o drugą szansę, zanim będzie za późno.
WYWIAD Z ODTWÓRCĄ GŁÓWNEJ ROLI – FILIPEM GURŁACZEM
Co sprawiło, że zdecydował się Pan zagrać w filmie Odzyskany?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Cóż, najprościej mówiąc, chyba Marcin Kwaśny (uśmiech). A gdybym miał powiedzieć coś więcej, to uważam, że są filmy, które robi się z powodów czysto zawodowych. Taka jest nasza praca i po prostu trzeba zarabiać na życie. Są jednak także filmy, które dają mi nadzieję. Jestem idealistą i wierzę, że sztuka potrafi wpływać na ludzi, zmieniać świat, poruszać, tłumaczyć i inspirować do zmian. To zdarza się bardzo rzadko, ale są projekty utwierdzające mnie w tym przekonaniu. Odzyskany jest właśnie jednym z nich.
To nie jest projekt, który przyjąłem z powodów pragmatycznych czy zawodowych. Traktuję go jako pewnego rodzaju służbę. Mam głęboką nadzieję i wiarę, że ten film może komuś pomóc, coś wyjaśnić, skłonić do refleksji nad tym, co naprawdę ważne – nad wiarą, miłością i wolnością.
Reklama
To wielkie słowa, których definicji nie da się zamknąć w kilku zdaniach. Wierzę jednak, że właśnie o tych wartościach opowiada ten film. Dlatego z ogromną chęcią angażuję się w projekty niosące ze sobą coś więcej niż tylko rozrywkę.
Mat.prasowy
"Odzyskany" - kadr z filmu
Pański bohater to młody człowiek, który dorastał w cieniu uzależnienia ojca i choroby matki. Został właściwie pozbawiony dzieciństwa i zbyt wcześnie musiał dorosnąć. Prywatnie jest Pan mężem i ojcem dwóch synów. Czy praca nad tą rolą wpłynęła na Pana spojrzenie na rodzinę i rodzicielstwo?
To bardzo osobista rola, ponieważ każdy z nas mierzy się z własnymi trudnościami. Każdy niesie swój krzyż. Nie da się go porzucić – trzeba zaakceptować, że jest częścią naszego życia. Ja również starałem się sięgnąć do własnych doświadczeń i emocji, by wykorzystać je w tej roli. Praca nad filmem utwierdziła mnie w przekonaniu, że kierunek, który obrałem w życiu – jeśli chodzi o wartości, wiarę i rodzinę – jest właściwy. Rodzina jest i zawsze była dla mnie czymś najważniejszym.
Ten film przypomniał mi także, jak cenną walutą jest czas i obecność. Samo posiadanie czasu nie wystarczy. Trzeba naprawdę być z bliskimi, dawać im swoją uwagę i obecność. To właśnie jakość wspólnie spędzanego czasu ma największe znaczenie. Jestem bardzo wdzięczny, że mogłem wziąć udział w projekcie, który opowiada o wartościach tak bliskich mojemu sercu i o tym, do czego sam chciałbym dążyć jako człowiek.
Mat.prasowy
Kadr z filmu "Odzyskany"
Reklama
Odzyskany porusza trudne, ale bardzo uniwersalne tematy: przebaczenia, odpowiedzialności, cierpienia, ale także nadziei. Co chciałby Pan, aby widzowie zabrali ze sobą po wyjściu z kina?
Nie chciałbym nikomu narzucać, z czym powinien wyjść z tego filmu. Jeśli rzeczywiście – a wierzę, że tak jest – opowiada on o ważnych sprawach, takich jak przebaczenie, cierpienie czy nadzieja, to bardzo mnie to cieszy. Uwielbiam filmy, które kończą się światłem i nadzieją. Nie przepadam za historiami pozostawiającymi widza wyłącznie z poczuciem beznadziei. Mam więc nadzieję, że właśnie z takim światłem i nadzieją widzowie opuszczą kino po seansie Odzyskanego. Jeśli zabiorą ze sobą refleksję – niezależnie od tego, czego będzie dotyczyć – uznam to za ogromny sukces. Wierzę, że Odzyskany potrafi nie tylko wzruszyć i poruszyć serce, lecz także dotrzeć do rozumu i pozostać tam na dłużej.
Jeśli stanie się dla kogoś inspiracją, drogowskazem albo zachętą do bycia lepszym człowiekiem, będę bardzo szczęśliwy. Wiem, że brzmi to górnolotnie, ale właśnie tak odbieram ten film. A cała reszta jest już w rękach Boga.
Więcej informacji o filmie: rafaelfilm.pl.
