Poniżej publikujemy treść homilii:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Drodzy bracia w posłudze apostolskiej, Leonie i Łukaszu, drodzy ojcowie i bracia w Chrystusowym kapłaństwie na czele z Ojcem Generałem Beniaminem i Ojcem Przeorem Grzegorzem. Drogie osoby życia konsekrowanego, które jesteście świadkami miłości większej wobec Chrystusa w świecie. Kochani pielgrzymi radosnego dziękczynienia za trud drogi do Matki wskazującej na Syna. Szanowni przedstawiciele władz w różnych wymiarach służby Ojczyźnie, drodzy bracia i siostry łączący się z nami za pomocą środków społecznego komunikowania, a zwłaszcza Telewizji Trwam, sieci telewizyjnych, sieci internetowych i rozgłośni katolickich - Jasna Góra, Radia Fiat.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Drodzy w Chrystusie, dar życia, który przeżywamy, a w nim czas historycznych rocznic sierpniowych, takich jak Cud nad Wisłą 1920 roku, Powstania Warszawskiego 1944 roku, męczeńskiej śmierci świętego Maksymiliana Marii Kolbego w Auschwitz, w 70-lecie Jasnogórskich Ślubów Narodu, jak również 125. rocznicę urodzin błogosławionego kardynała Stefana Wyszyńskiego i polskiej "Solidarności". Są dla nas wszystkich te rocznice sposobnością do przeprowadzenia trudnego testu wiary i powracających pytań:
Jaka jest moja osobista więź z Chrystusem i jego Matką? Jaki jest sens mojego ludzkiego pielgrzymowania oraz wartość zmagań o prawdę i wolność narodu i Kościoła? I może jedno z ważniejszych pytań: Czy nasza wiara w Chrystusa i nasze zawierzenie życia przez Maryję znajduje autentyczne przedłużenie w życiu na co dzień i w codziennych wyborach i decyzjach moralnych?
I kolejne pytanie za świętym Janem Pawłem II:
Czy potwierdzamy, że pamięć Maryi Wniebowziętej i macierzyńska troska Kościoła służą człowiekowi, aby raz jeszcze na przełomie tysiącleci odnalazł swoją tożsamość? Kim jest i jakie jest nasze pochodzenie i jaka jest nasza przyszłość? I z pewnością nie chodzi tutaj o odpowiedź typu doktrynalnego, ale odpowiedź życia, które w Chrystusie znajduje swój fundament i zwieńczenie.
Reklama
Nasze pielgrzymowanie na to szczególne miejsce, jakim jest Jasna Góra Zwycięstwa przez wstawiennictwo Maryi, jest jakimś wielkim skrótem naszego życia wiary i życia polskiego narodu. Przyznajemy rację naszemu wielkiemu pisarzowi Władysławowi Reymontowi, który sam pielgrzymując trafnie zauważył:
W drogę wyszły jednostki, a do celu dotarła wspólnota. Wyszli nieraz obcy sobie ludzie, a przyszli jako bracia i siostry.
I co sprawiło tę przemianę? Droga wiary, która w Chrystusie jest zwycięstwem, które zwycięża świat.
Jakżeż głęboko ta droga pielgrzymowania przez wiarę na ziemi polskiej zrosła się z Chrystusem, że pierwszy papież z rodu Polaków - Jan Paweł II - mógł w Warszawie 2 czerwca 1979 roku powiedzieć:
Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego, tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie i o każdym z nas, bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, a zarazem tak straszliwie trudną, bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu.
Drodzy bracia i siostry, każda wasza droga pielgrzymowania, jak w przykładzie 315-letniej pielgrzymki warszawskiej, jest fenomenem i doświadczeniem wiary w Boga, który zadziwia Europę i świat.
Ale to jest wielkie zobowiązanie, a dla nas wszystkich modlących się dzisiaj jest punktem odniesienia, nie tylko w sferze wewnętrznej wiary i moralności, ale również wymiaru publicznego i narodowego, w którym nie lękacie się przyznać, przechodząc ulicami miast i wsi, że to Jezus jest Panem i zbawicielem waszego życia.
A świętość jest darem i zadaniem, które za świętymi Bogurodzicą Maryją, świętym Maksymilianem i świętym Janem Pawłem II odważacie się wziąć w swoje ręce i stać się ludźmi Kościoła autentycznej i otwartej wiary.
Drodzy w Chrystusie, wchodząc w światła Słowa Bożego, zwróćmy naszą uwagę, jak podkreślał to Ojciec Przeor Grzegorz, że
tajemnica Wniebowzięcia Maryi, to jedno z najstarszych świąt maryjnych, została ogłoszona i potwierdzona jednością wiary Kościoła dopiero w roku 1950, w dniu 1. listopada.
Ale wówczas jeszcze nie ostygły kominy pieców krematoryjnych, a śmierć niewinnych ofiar milionów ludzi wołała z ziemi do Boga, że człowiek nie może być tylko numerem obozowym, skazanym na proch, ale jest kimś w oczach Boga na życie i na wieczność.
Reklama
W pierwszym czytaniu z Księgi Apokalipsy usłyszeliśmy o znaku niewiasty, Matki Mesjasza, który swoim wcieleniem i śmiercią pokona smoka szatana i sprawi królowanie Boga naszego. Zaś w drugim czytaniu święty Paweł Apostoł sam będąc autentycznym świadkiem spotkania ze Zmartwychwstałym Chrystusem umacnia naszą wiarę w zmartwychwstanie wszystkich, którzy należą do Chrystusa. Wynika stąd prawda, że Chrystus jest pierwszym spośród umarłych jako Zmartwychwstały, a Jego Matka jest pierwszą odkupioną i uczestniczką w zmartwychwstaniu poprzez miłość.
Ta prawda winna napełniać nas radością. Albowiem chrześcijaństwo nie głosi tylko jakiegoś "zbawienia duszy w nieokreślonych zaświatach", gdzie to wszystko, co na tym świecie było dla nas cenne i kochane, miałoby być unicestwione. Ale chrześcijaństwo daje w Chrystusie nowe życie, które zapoczątkowano już w momencie naszego chrztu, naszego zanurzenia w życie Boga. I nic z tego, co było i jest dla nas cenne i drogie, nie ulegnie zniszczeniu pomimo śmierci, lecz będzie miało pełnię i radość życia w Bogu. To nowe życie będzie bardziej zwycięską miłością Chrystusa niż naszą zasługą na niebo.
Kolejne światło Słowa Bożego idzie do nas w słowach dzisiejszej Ewangelii według świętego Łukasza, ukazując nam radość obdarowania łaską macierzyństwa Maryi i Elżbiety, jako daru miłości mającej swoje źródło w Bogu. To obdarowanie obu kobiet - młodej dziewicy z Nazaretu i podeszłej w latach Elżbiety - przekraczało prawo natury, nie przekreślając wolnej odpowiedzi człowieka poprzez wiarę na plan Bożej miłości. Dlatego słyszymy zdumienie i radość Elżbiety witającej Maryję:
A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Błogosławiona jesteś Maryjo, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane ci od Pana.
To wyznanie wiary Elżbiety spotka się z odpowiedzią modlitwy Maryi:
Raduje się moje serce w Bogu, Zbawicielu moim, bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Reklama
Dlatego dzisiaj wraz z Maryją, Matką Wniebowziętą i Matką Życia, a zarazem Matką Niezawodnej Nadziei, chcemy odkrywać i potwierdzać w sobie i dla innych prawdziwą wartość życia nad wszystko, jako daru od Boga. Jesteśmy darem Boga dla nas samych i dla innych. Dlatego w encyklice "Evangelium Vitae" święty Jan Paweł II uczy nas, że jest konieczną sprawą, aby człowiek uznał niezaprzeczalną wartość ludzkiego życia - od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Wartość życia, które otrzymuję od Boga jako dar i zadanie, bo tylko wtedy człowiek może zrealizować swoje życie i wolność, a zarazem szanować życie i wolność każdej innej osoby.
Umiłowani pielgrzymi, przybyli do domu Maryi i Matki Zawierzenia. W tym miejscu naszej refleksji nie sposób nie dotknąć osobowego zawierzenia, jakim jest autorstwo Ślubów Jasnogórskich Narodu przez kardynała Stefana Wyszyńskiego, napisanych jeszcze w Komańczy 16. maja 1956 roku, a uroczyście wypowiedzianych tutaj na Jasnej Górze 26. sierpnia tegoż roku. Ale niech przemówi do nas sam błogosławiony kardynał Stefan:
W ślubowaniach jasnogórskich nie chodzi o jeszcze jeden piękny tekst, dokument czy pamiątkę historyczną. Chodzi o to, żeby każde słowo przyrzeczeń - Królowo Polski, przyrzekamy! - każda myśl weszła głęboko w nasze serca, żeby była wypisana żywym palcem Bożym na każdym drgnieniu twego serca. Chcemy, by Chrystus władał naszymi myślami, uczuciami, wolą, ciałem i duszą. Już widzieliśmy tyle pięknych tablic kamiennych, tyle brązów, które przypominają uniesienia duszy narodu. A tu chodzi nie o kamienie, nie o pomniki, chodzi o żywe serca dla Boga żywego, bo Bóg nasz w Chrystusie jest Bogiem żywych, a nie umarłych i dlatego sięga po żywe ludzkie serca. Śluby Jasnogórskie są też oddaniem Bogu żywych serc, a nie czczych słów w łączności z Trójcą Świętą, za przykładem Maryi i pod przewodnictwem Kościoła Chrystusowego. Nie chcemy tylko obchodów, nie chcemy manifestacji, pomników i oświadczeń. Chcemy żyć z Trójcą Świętą, za przykładem Maryi i pod przewodnictwem Kościoła Chrystusowego. Nie chcemy tylko obchodów, nie chcemy manifestacji, pomników i oświadczeń. Chcemy życia Bożego w narodzie. Chcemy życia Ewangelią.
A warto podkreślić jeszcze jeden dowód idący z historii zmagań poprzez nasze ślubowania.
A już przecież od czasów kardynała Stefana starła się nasza wiara z indoktrynacją i zaprogramowaną ateizacją narodu, które pozostawiły swoje mocne piętno. Widzimy to na co dzień - zrelatywizowanie prawdy. Jak podkreślał Benedykt XVI, jest swoista dyktatura relatywizmu, że nie ma prawdy nadprzyrodzonej, nie ma jednej ostatecznej prawdy. Następnie zafałszowanie granicy pomiędzy dobrem a złem połączone z niemoralnością w mediach. Kryzys autorytetów, władzy i polityków, a nawet samego Kościoła w kolejnych podziałach i schizmach.
Niech powrócą więc słowa napomnienia kaznodziei króla Zygmunta III, księdza Piotra Skargi, zmarłego w 1612 roku. A jakżeż aktualne są te słowa? Matka Ojczyzna choruje dzisiaj z powodu sześciu chorób, a są nimi: nieżyczliwość dla Rzeczypospolitej Polskiej, niezgoda i rozterki pomiędzy ludźmi, naruszenie zasad religii katolickiej, czyli otwarta walka z Bogiem i Kościołem, uwłaczanie władzy i jej osłabianie i prawa niesprawiedliwie uchwalane oraz grzechy wołające o pomstę do Nieba. Prośmy więc na zakończenie słowami jego modlitwy - narodowego kaznodziei:
Boże, rządco i Panie narodów, z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać, a za przyczyną Najświętszej Panny Królowej naszej, błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowi Twojemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości. Wszechmogący, wieczny Boże, spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom i najmilszej matce, Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie. Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje rządu kraju naszego sprawujące, by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
