Chciejmy jak ów uczeń, powtarzać akt strzelisty: „naucz nas się modlić”, naucz nas rozmawiać z Ojcem. Nasycajmy się Jego rozmowami z Ojcem, zobaczmy zauroczenie Jego ludzkiego serca Ojcem, jak „odczuwał w swoim ludzkim sercu nieustanne wezwanie, by pójść do Ojca”56. Czuł się zawsze kochany przez Ojca.
Wyznał Mu: „Umiłowałeś Mnie przed założeniem świata” (J 17, 24). Przechowywał i kołysał w swoim ludzkim sercu słowa Ojca: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1, 11). Od zawsze czuł się noszony „w łonie Ojca” (por. J 1, 18) w niebie i na ziemi. Na rozmowach z ukochanym Ojcem spędzał całe noce na szczycie góry (por. Łk 6, 12). Rozradowany w Duchu Świętym wysławiał Ojca (por. Łk 10, 21).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kiedy konał w potwornych boleściach, Jego ostatnia modlitwa do Ojca była pełna zaufania: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” (Łk 23, 46). Te i wiele innych rozmów Jezusa z Ojcem wydarzyły się dla nas. „Ojcze – modli się Jezus – dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś” (J 11, 41-42).
Po co Jezus zachował te rozmowy dla nas?
Reklama
Abyśmy zechcieli poznać Ojca z bliska. Kim jest Ten, do którego Jezus mówi: Abba, Tatusiu? Kim jest Ten, z którym rozmawia z taką czułością, przez którego czuje się niezmiennie kochany, któremu jest tak uległy, tak posłuszny, któremu tak bezgranicznie ufa? Kim jest Ten, dla którego dał się ogołocić ze wszystkiego? Jezus chce, abyśmy poznali Ojca takiego, jakiego On zna, zobaczyli Ojca Jego oczami. Takie są nasze rozmowy, jakie relacje, takie relacje, jakie poznanie, takie poznanie, jakie doświadczenie. Jakie doświadczenie, takie wspólne przebywanie. Całe nasze życie prowadzi do spotkania z Ojcem, do wiecznej rozmowy z Nim.
(...)
Modląc się słowami Ojcze nasz, możemy uczyć się bliskości Ojca, kładąc głowę na sercu Jezusa – tak jak umiłowany uczeń, który w Wieczerniku spoczywał na Jego łonie (to kolpo) (por. J 13, 23). Jezus, spoczywa w „łonie Ojca” (J 1, 18), a my na łonie Jezusa. Orygenes powie, że jeśli chcemy pojąć tajemnicę ukrytą w słowach Jezusa, musimy „przyłożyć nasze ucho do piersi Jezusa”. Słysząc bicie Jego serca, usłyszymy z bliska, jak bije serce Ojca. Tak przeżywana modlitwa do Ojca – przy Sercu Jezusa – nie dzieje się poza nami, poza naszym sercem: „Wchodząc do Serca Chrystusa, czujemy się kochani przez serce ludzkie, pełne uczuć i emocji podobnych do naszych”. Jezus w modlitwie do Ojca ogarnia nas swoją Boską i ludzką miłością. Nasze modlenie się do Ojca jest przeniknięte Jego ludzką miłością, czułością. Nie możemy się od niej oddzielić. „To właśnie w Jego ludzkiej miłości, a nie w oddaleniu od niej, odkrywamy Jego Boską miłość”.
Odkrywamy wzajemną miłość Syna do Ojca, Ojca do Syna, Ojca i Syna do nas. Na modlitwie do Ojca mamy więc patrzeć na Jezusa (por. Hbr 12, 2). On jest naszą drogą do Ojca: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6). Jezus nigdy nie zatrzymuje nas na sobie, ale prowadzi nas do Ojca, pragnie, abyśmy przed Ojcem zginali nasze kolana (por. Ef 3, 14), bo tylko jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich i działa we wszystkich (por. Ef 4, 6). Pragnie, aby wszystkie nasze potrzeby i dążenia serca, podobnie jak u Niego, były skierowane do Ojca.
Tekst z książki ks. Krzysztofa Wonsa SDS Pokaż nam Ojca. Ojciec Jezusa i mój Wydawnictwo Salwator: ksiegarnia.niedziela.pl.
_1786952908.jpg)
